Hate no more

10
Jacek Wąsowski
Hate no more

Dawno mnie tu nie było i wstęp mógłbym przeznaczyć na szukanie wymówki dla tego stanu rzeczy, ale wolę się skupić na konkretach, czymś o wiele ciekawszym z Waszej perspektywy. Dzisiejszy tekst poświęcam mojej ulubionej wadzie - mianowicie gniewowi i jego różnym odmianom, na czele z internetową nienawiścią. Mam cichą nadzieję, że uda mi się zbudować ciekawą przypowieść o tym, jak od czasu do czasu warto spiąć pośladki, wziąć się za siebie i przełknąć kilka gorzkich słów, które posłalibyśmy w kierunku innych osób. Wszystko to oczywiście zaserwuję Wam w sosie growym.

St. Anger

Gniew jest, obok satysfakcji, jednym z uczuć, które najczęściej czujemy podczas codziennego grania - niezależnie od platformy, która jest nam bliższa i która zapewnia nam na co dzień dawkę godziwej rozrywki. Możemy się wpieniać praktycznie na wszystko: poczynając od nas samych i naszych wolnych reakcji, przez "durny kontroler", "pieprzone słońce za oknem", "cholerną mechanikę gry", ogólnie "głupią grę" aż po tego "niefajnego" gracza po drugiej stronie monitora lub pada. Prawda jest taka, że gry wieloosobowe mają w sobie to coś, co wzmaga nasze negatywne uczucia, sprawiając, że stajemy się ziejącymi hejtem bestiami. Tym magicznym czynnikiem są inni, zazwyczaj obcy gracze, dzielący z nami wirtualne pole zmagań lub cyfrowy świat. Co ciekawe, są oni często Bogu ducha winni, a stają się obiektem naszej nienawiści zazwyczaj tylko dlatego, że łatwiej jest zwalić winę na innych niż szukać jej u siebie, lub ze względu na to, że zapominamy, że to "tylko gra". W tym temacie jest jeden klasyk:

http://www.youtube.com/watch?v=4dKWQmBM49I 

Kill 'Em All

O ile sam gniew lub jego wpływ na nasze ciało momentami bywa przydatny (abstrahując od wzrostu możliwości fizycznych wywołanych adrenaliną, ciało mobilizując się do ataku zwiększa również ukrwienie m.in. mózgu, co przekłada się na wydzielanie hormonów stresu oraz finalny wzrost koncentracji i percepcji otoczenia), to już jego komponent behawioralny jest, delikatnie mówiąc, niepożądany. W sytuacji, gdy siedzimy w zaciszu domowym lub, w gorszym scenariuszu, w miejscu publicznym, wybuchy gniewu z powodów wirtualnych mogą opłakane skutki, które zwykle są podstawą do teoretyzowania o szkodliwości gier komputerowych. Prawda jest taka, że często podczas wirtualnych napadów agresji, chcąc nie chcąc, obrywają osoby postronne (domownicy lub znajomi siedzący z nami na komunikatorach). Niestety, dla wielu z nas (w tym dla mnie) nie jest to nic nowego i, mało tego, często tego nie zauważamy, lub nie chcemy z tym nic robić (bo koniec końców wszystko wróci do normy). Sam jakoś nigdy nie przywiązywałem do tego większej wagi - rzuciłem mięsem raz czy drugi, poszedłem się przewietrzyć i koniec - w moim odczuciu było dobrze.  Najważniejsze wówczas było to, że ktoś po drugiej stronie przyjął moje wiadro pomyj prosto na twarz i czuł się zapewne gorzej niż ja. Zwycięstwo moralne jak nic. Pewnie dalej by tak było, gdyby nie pewna obserwacja. 

Nawiasem. Hejt w Internecie może być bardzo destrukcyjny, przykładem niech będzie Fez II: http://uk.ign.com/articles/2013/07/27/fez-ii-cancelled 

Ride the Lightning

Jak wiecie (lub nie), gram w League of Legends od czasów wczesnej zamkniętej bety (King Rammus on board) razem z gronem najbliższych znajomych i przyjaciół. Przez większość czasu postrzegałem tę grę jako rozrywkę, sposób spędzania czasu z ludźmi z całej Polski, z którymi ciężko było się inaczej spotkać i swoisty odpoczynek od innych tytułów lub zajęć. Z czasem, w miarę tego jak gra stawała się coraz bardziej popularna i otwarta na świat, grono graczy zaczęły zasilać osoby "różne". Po pewnym czasie zjawisko trolli, e-fochów, mazgajów, niedojrzałych emocjonalnie osób i po prostu zwykłych amatorów stało się codziennością. W miarę postępów w grze i pięcia się po drabinie nawet nie zauważyłem, że niektórym graczom zacząłem odpłacać ich własną monetą. Tu polecam chwilkę refleksji przynajmniej nad pierwszymie ośmioma sekundami linka: 

http://www.youtube.com/watch?v=sPZaxQFUEXw 

Nie oznacza to na szczęście, że stałem się trollem czy straciłem równowagę emocjonalną, ale niektóre zwroty, szczególnie rady polecające innym usunięcie gry lub przerzucenie się na gitarę zaczęły pojawiać się w moich wypowiedziach niepokojąco często. Problemy z gniewem, głównie na mechanizm gry, jej losowość i głupią, z mojego punktu widzenia, społeczność graczy zaczęły prowadzić do krótszych bądź dłuższych przerw lub nawet cichych dni z kumplami (za co do tej pory jest mi mega głupio). Przez ten czas nie spostrzegłem, że po powrotach grało się lepiej, spokojniej i skuteczniej. Dopiero ostatnio dostałem kubeł zimnej wody od LoL'a. 

Noob Magnetic

Stało się to stosunkowo niedawno i bardzo żałuję, że nie miało miejsca rok czy nawet dwa temu. Po serii porażek, nieporozumień i ogólnej frustracji wynikającej z bardzo wielu niesprzyjających okoliczności przestałem z jednym z przyjaciół wspinać się w rankingu. Można pomyśleć, że po tylu latach grania w jedną grę jesteśmy gdzieś w okolicach światowej czołówki i gramy z Koreańczykami. Nic bardziej mylnego - nigdy nie traktowałem gier jako 100% sportu - grałem dla ludzi, dla zabawy, lub po prostu dla zabicia czasu - z tego powodu nie przeszkadzał mi ping rzędu 190ms na serwerze NA ani początki psucia się społeczności LoLa. Niemniej w początkowych sezonach byliśmy gdzieś w okolicach złota, a w drugim sezonie wylądowaliśmy w srebrze. W sezonie trzecim spadliśmy do Elo Hell i w 4 powoli się z niego gramoliliśmy. Ostatnio doszliśmy do 3 srebrnej dywizji i wtedy wszystko się popsuło. Trafialiśmy w swoim zespole na elitę trolli zazwyczaj mając za przeciwników graczy równych lub lepszych od nas. Poczucie niesprawiedliwości i ogólny żal sprawiły, że odpuściliśmy na około 2-3 miesiące. Przyjaciel dalej twardo nie wrócił, ale ja ostatnio się złamałem. Chciałem popatrzeć co nowego słychać w starej grze. Ze względu na nadszarpnięte nerwy postanowiłem unikać normal games i wróciłem do drabinki. Zaczęło iść całkiem nieźle - na 2-3 winy trafiał się przegrany, ale nie było dramatu. W końcu wspiąłem się do trzeciej dywizji srebra i właśnie tu, przedwczoraj, miałem grę życia, która sporo zmieniła, trochę jak historia Ocelote'a. 

http://www.youtube.com/watch?v=B5wx_tOtFos 

Master of Puppets

Po pierwsze zauważyłem, że jak nie mam z kim się kłócić czy kiedy nie wylewam żali na forum publicznym łatwiej mi się skupić i idzie mi lepiej. Po powrocie przestałem komentować i ograniczyłem się do prostych sugestii oraz informacji udzielanych zespołowi. Działało w 90% przypadków i przyniosło najlepsze żniwo właśnie przy wspomnianej wcześniej grze. Żeby nie przedłużać - podsumowanie jest tu

Dla nieufnych wrzucę obrazek dla kluczowej statystyki: lol

Byłem w niebieskim teamie. Dla niezorientowanych: im purporowy / różowy / fioletowy był niżej, tym gorsza była sytuacja mojego zespołu i odwrotnie - tam gdzie dominuje niebieski, tam my byliśmy górą. Co ciekawe - mimo, że nie jestem najlepszy, od czasu do czasu potrafię sobie radzić na środkowej ścieżce. Tak było tym razem - gdy ja wyprowadzałem dobrą akcję, moi kamraci dawali ciała w innej części mapy. Kiedyś, pewnie koło 12 minuty, zacząłbym sączyć jad i rzucał mięsem  wniebogłosy skarżąc się na nieudolność zespołu. Tym razem było inaczej, postanowiłem pobawić się w lidera, albo przynajmniej w doradcę.

...And Justice for All

W okolicach 20 minuty padliśmy wszyscy zgodnie, całym teamem na raz. Akali zabrała czworo z nas a krokodyl dokończył dzieła. Straciliśmy środkową wieżę inhibitorową i ktoś z naszego teamu zapytał, czy to nie czas na poddanie gry. Jako, że był to mecz kwalifikacyjny do mojej promo serii stwierdziłem, że powinniśmy dać sobie ostatnią szansę. Spiąłem pośladki i poprosiłem, żeby zespół trzymał się bezwzględnie razem i to najlepiej mnie, jako postaci z najlepszym sprzętem. O dziwo, tym razem - ludzie po drugiej stronie monitora posłuchali. Akcja po akcji zaczęliśmy się odgryzać i to był punkt zwrotny. Okazało się, że działając zespołowo jesteśmy w stanie się przeciwstawić przeciwnikom i nie tyle nie ustąpić im pola co ugrać coś dla siebie. W ostatecznym rozrachunku, przez kolejne 20 minut graliśmy jak nie my. Wygrywaliśmy walki, spychaliśmy dróżki, niszczyliśmy wieże i inhibitory. Co ciekawe, w drugiej części gry to inni błyszczeli i na przekór wszystkiemu to ja dałem dwa razy ciała oddając fraga za bezcen. Co się stało? Nie jestem do końca pewien. Wiem jednak, że gra nie potoczyłaby się tak samo, gdyby nasze drzewo bawiące się w leśniczego usłyszało ode mnie, że powinno grać w tetris, podobnie jak dwójka przyjaciół z dolnej linii. Zamiast tego, po skończonej grze dostałem 4 wyróżnienia za grę dróżynową oddając honor zarówno zespołowi, jak i przeciwnikom. Uczucie jakie mi towarzyszyło po zobaczeniu victory zapamiętam na długi czas.

lol_logo_front_(15)

S&M

Ktoś kto nie gra dużo w League, lub w ogóle omija tę grę szerokim łukiem, pomyśli, że to sport dla masochistów lub sadystów. To po części prawda, ale tylko wtedy, gdy będziemy reagować na innych,toksycznych graczy. Jeśli skupimy się na sobie i swoim zadaniu - będziemy górą nad wszystkimi, a przede wszystkim zmaksymalizujemy swoje efekty. Jakbyście na to nie spojrzeli - tocząc pianę i wpadając w sidła hejtu walczycie przede wszystkim z samymi sobą - tracicie czasi dekoncentrujecie się. Gniew można ukierunkować, lub nim manipulować - na co dzień staram się zmienić nienawiść w siłę - duszę ją w sobie i uwalniam dopiero, gdy pokonam jakąś przeszkodę. Wtedy pęd, który daje zwycięstwo jest zwielokrotniany. Natomiast co do gier w sieci stwierdziłem, że idąc za Spaziem można utworzyć listę "w razie zbliżającej się porażki przeczytaj mnie". Moja wyglądałaby tak:

  1. Postaraj się dojść do tego co nie działa jak powinno.
  2. Jeśli możesz na to wpłynąć - pomyśl jakie wyjście będzie najlepsze i najbezpieczniejsze.
  3. Spróbuj wprowadzić plan w życie.
  4. Jak nie zadziała - spróbuj jeszcze raz z innej strony, a jeśli się uda - kontynuuj to co robisz wprowadzając poprawki zgodne ze zmianami w sytuacji wyjściowej.
  5. Szanuj innych, szczególnie jeśli to oni są problemem - pomagaj, a nie strofuj, ucz, a nie karz.
  6. Bądź pokorny przy sukcesach - inni to naprawdę zauważą, a nawet jeśli nie, to satysfakcji nikt Ci nie odbierze.
  7. Nie przejmuj się potknięciami. Jak nie dziś to jutro, a jak nie jutro to kiedyś na pewno.
  8. Jeśli robisz coś dobrze - nie szukaj innych dróg do celu. jak zrealizujesz cel możesz eksperymentować - inaczej będziesz się frustrować. Na moim przykładzie - w grach, które chcę wygrać wybieram albo wsparcie, albo środkową ścieżkę. Tam mam pewność, że będę mógł aktywnie wpłynąć na kształt gry. No i wybieram określonych bohaterów - Ania jest łatwa w obsłudze i sporo wnosi do teamu. Do tego w zasadzie nie ruszyli jej od bety (wink wink).
  9. Słuchaj innych - to ważne by zrozumieć zespół, szczególnie jeśli budują go obcy ludzie.
  10. Nie bój się od czasu do czasu rzucić mięchem - czasem to oczyszcza wewnętrzną atmosferę. 
  11. Nie bądź na siłę uprzejmy - ludzie mogą to odebrać zupełnie odwrotnie.
  12. Na sam koniec: problemów najpierw szukaj u siebie: któraś linia ma problemy? To czemu jej nie pomożesz, albo chociaż nie spróbujesz?

Powyższe punkty staram się też stosować w życiu zawodowym i prywatnym. Przyjmuję rzeczy na chłodno i próbuję podchodzić do nich analitycznie w taki sposób, by zmaksymalizować pozytywny efekt. Pozytywne podejście do nawet najgorszych spraw naprawdę pomaga, a Internet jest świetnym miejscem by poćwiczyć cierpliwość, wyrozumiałość oraz spokój ducha. Wystarczy chcieć. 

Load, reload... CARNAGE!!!

Na sam koniec mały disclaimer:

  • obecnie jestem w silver div II na serwerze EUW (lubię płonące serwery)
  • mój nick to gh0stdawg (tam jest zero)
  • najlepiej gram AP carriers, supports i fighter junglers
  • tak, jestem przeciętniakiem i dobrze mi z tym
  • tak, w jednej z ostatnich gier przegrałem mid lane z Syndrą - była lepsza
  • dalej rzucam mięchem jak mi coś nie wyjdzie, ale nie tryskam jadem (tak mi się zdaje)
  • przepraszam szczególnie Żonę, Brendana i Rima - to wyście się najwięcej nasłuchali grając ze mną w LoL'a
  • część tytułów jest zmieniona celowo, ale jestem ciekaw czy ktoś rozpozna wzór
  • tak, lista rad brzmi jak Paulo Coelho - zatem proszę uprzejmie, na koniec Paulo.

coelho

Oceny (8)
Średnia ocena
Twoja ocena
Pioy (2014.09.24, 14:56)
Ocena: 2
Metallica... i LOL? Hate'em all :D
Jack Ghost (2014.09.24, 19:00)
Ocena: -1
Zgadza się :) Pomysł się pojawił po tym, jak szukałem nazwy z motywem złości / gniewu dla pierwszego akapitu.
Raphael1 (2014.09.25, 11:13)
Ocena: -4
Ciekawy art.
Dodam krótką anegdotkę w temacie.
Jako gracz ze stażem sięgającym Amigi i początku lat 90-tach, obserwowałem i obserwuję ewolucję relacji emocjonalnych w wirtualnym świcie gier na tle osobistego rozwoju. 2 lata temu podjąłem jedną z trudniejszych, oraz jak się dopiero później okazało, najważniejszych decyzji w życiu. Porzuciłem zabijanie - jedzenie mięsa.
Choć przyznam że rzucanie papierosów, które w końcu po wielu próbach doszło do skutku było dla mnie trudniejsze.
Dlaczego o tym piszę?
Bo jako wegetarianin zacząłem obserwować zmiany zachodzące w psychice.
Zaczęły się zmieniać wzorce myślowe, wzorce emocjonalne, wzorce zachowań i zamiany te manifestowały się we wszystkich płaszczyznach życia.
W wirtualnym świcie gier również i to bardzo widocznie.

Dziś jasno jak na dłoni widzę że sytuacje na wirtualnym polu gier multi, zachowania które kiedyś skutecznie prowokowały mnie do rzucania mięsem, do sączenia jadu, do płytkiego oceniania innych, dziś spływają po mnie i nie są w stanie wejść w interakcję z moją nową, czystszą, silniejszą strukturą psychiczną. Wskaźnik wew. spokoju, koncentracji, Mocy wzrósł bardzo wyraźnie na przestrzeni tygodni po przejściu 'na jasną stronę Mocy'.
Przełożyło się to też na wyniki, bo jak podkreśla autor tekstu, zamiast ulegać prowokacjom, spokojnie i z nową mocą skupiałem się na zadaniach. Rezultaty były widoczne gołym okiem.

Dołączyłem do 8,5% populacji tej planety która szanuje prawo zwierząt do życia a bardzo szerokie korzyści psychiczni a potem i fizyczne z tego płynące, na których opis nie czas i miejsce, manifestują się we wszystkich płaszczyznach życia, w jakości multiplayer-owej rozrywki i tabeli wyników również.

Leonardo da Vinci
'Od wczesnych lat życia wyrzekłem się jadania mięsa. Przyjdzie czas, gdy ludzie tacy jak ja będą patrzeć na mordercę zwierząt tak samo jak teraz patrzą na mordercę ludzi'

Albert Einstein
'Tak więc żyję bez tłuszczów, bez mięsa czy ryb, ale czyniąc tak czuję się całkiem nieźle. Zawsze wydawało mi się, że człowiek nie narodził się, aby być drapieżnikiem'

(http://www.wegetarianie.pl/index.php?modul...ay&pid=8#b)
Wege=spokój=siła=koncentracja=Moc.
Raphael1 (2014.09.25, 11:14)
Ocena: -1
BTW. Motyw z Metallicą jak dłoń w rękawiczkę ;)
dusktill (2014.09.26, 10:34)
Ocena: -2
Raphael1 (2014.09.25, 11:13)
Ciekawy art.
Dodam krótką anegdotkę w temacie.
...................................................................
Wege=spokój=siła=koncentracja=Moc.

A poza tym... wszyscy w domu zdrowi?
Edytowane przez autora (2014.09.26, 10:35)
cdarek (2014.09.26, 10:44)
Ocena: 1
Mam lepsze rozwiązanie - grać w coś, co sprawia przyjemność, zamiast się męczyć bez celu.
Raphael1 (2014.09.28, 15:33)
Ocena: 0
dusktill (2014.09.26, 10:34)
Raphael1 (2014.09.25, 11:13)
Ciekawy art.
Dodam krótką anegdotkę w temacie.
...................................................................
Wege=spokój=siła=koncentracja=Moc.

A poza tym... wszyscy w domu zdrowi?


Dokładniej rzecz ujmując:
Wege = większa odporność psychiczna = większa, łatwiejsza kontrola swych myśli i emocji w trudnych, stresogennych sytuacjach = większa kontrola nad własnym życiem = większa odporność na porażki, więcej sukcesów w życiu = większa, łatwiejsza koncentracja = większy zakres Mocy do wykorzystania każdego dnia.

Ale to wszystko trudno sobie wyobrazić. Mówię z własnego doświadczenia po tym jak przez 31 lat zabijałem i jadłem mięso. Sam miałbym problem by sobie wtedy wyobrazić skalę przemiany jaka wiąże się z porzuceniem tej długiej, mrocznej genetycznej skazy.
Witax (2014.09.29, 08:56)
Ocena: 0
dusktill (2014.09.26, 10:34)
Raphael1 (2014.09.25, 11:13)
Ciekawy art.
Dodam krótką anegdotkę w temacie.
...................................................................
Wege=spokój=siła=koncentracja=Moc.

A poza tym... wszyscy w domu zdrowi?


Przecież on trolluje...
Raphael1 (2014.09.29, 15:07)
Ocena: 0
Witax (2014.09.29, 08:56)
dusktill (2014.09.26, 10:34)
(...)

A poza tym... wszyscy w domu zdrowi?


Przecież on trolluje...


Jeśli każdy 'trollował by' (jak to ująłeś) w sposób tak szczery, uczciwy, otwarty i kulturalny jak ja pisałem wyżej, internet był by oazą harmonii i owocnej współpracy.
Edytowane przez autora (2014.09.29, 15:12)
Zaloguj się, by móc komentować
Wpisy autora
10
8
Najnowsi blogerzy
ZenFistunknown_soliderhainczludojadkrzysztofwolongiewiczPuszorMuMineQPhalandircicior112kozarovvkristoflampart[DH] BanitovhpMade In 3WŚruTubaFoxaZlotoUchyGorylJaRoMalloygatorListonosz_złej_nowinytomeczek80max-bitroksiphaker146Blog technologiczny TECHNETQingwaWodziantracer123Windows7 fanWojtek Żuchowski