Pograne

8
Jacek Wąsowski
Pograne

Do napisania pierwszego tekstu zbierałem się od przeszło 3 długich miesięcy, czyli w zasadzie od momentu, gdy dostałem przywilej dołączenia do niewątpliwie elitarnego grona osób blogujących na PCLab'ie razem z danymi do logowania. Zadanie to nie było łatwe, pomimo ostrego dopingu ze strony Piły i sporego "prestiżu" jaki niesie ze sobą podjęcie tego wyzwania. Żeby nadmiernie nie przedłużać powiem tylko, że będę pisał dużo i namiętnie o mojej pasji, czyli o grach. Trochę filozoficznie, czasem psychologicznie, a jeszcze częściej z perspektywy wkurzonego nooba-psychopaty.
Osoby odważne ze sporą dozą wyrozumiałości zapraszam do dalszej lektury.

W co grasz?

Skoro mam pisać o grach i jest to mój pierwszy post to wypada odpowiedzieć na zasadnicze pytanie, czyli czym zazwyczaj męczę swojego blaszaka. Odpowiedź nie będzie prosta, ponieważ gry traktuję trochę jak czytanie książek, chodzenie do kina lub granie w "papierowe" RPG'i, czyli jako dobrą, zdrową rozrywkę zależną od nastroju. Zanim mnie zjecie żywcem za to, że porównuję te dwie rzeczy do siebie dajcie mi proszę czas na obronę oraz uzasadnienie stanowiska - dobrnijcie (jak się da) do końca wpisu.
Wracając do tematu, wydaje mi się, że najlepszą ilustracją dal powyższego pytania będzie rozmowa, którą odbyłem prawie dwa lata temu ze znajomym, którego nie widziałem wówczas jakiś czas:

ON: Siema stary, w co ostatnio gierczysz? (bo to że mam czas na granie rozumie się chyba samo przez się)
JA: Ostatnio głównie w MOBA różnego rodzaju.
O (po chwili konsternacji): Czyli dalej farmisz w WoW'ie?
J (dalej twardo): No właśnie nie i to już od dłuższego czasu.
O: Ej, przecież powiedziałeś, że w moby.
J (tracąc rezon): W M.O.B.A...
O (przerywając): Nooo, czyli jednego bossa killujesz? A w czym?
Ręce mi opadły, ale ostatecznie spokojnie wytłumaczyłem czym ten tajemniczy gatunek gier jest. Reakcji mogłem się spodziewać, ale do samego końca wierzyłem, że może jednak mnie zaskoczy. Niestety, wszystko poszło zgodnie z oczekiwaniami: "Czyli wróciłeś cisnąć w AoS!". Tym razem nie zwątpiłem, bo skojarzenie było trafne, choć tytuł już nie do końca - nie o te trzy literki mi chodziło. 

Introduction-to-MOBA-Header

MOBA, mob i moby - jeden pies?

Mniej zorientowanym spieszę wyjaśnić czym jest Aeon of Strife - jest to custom map, a w zasadzie custom mode stworzony pierwotnie dla Starcrafta ("jedynki", choć jest też wersja dla WoL i HotS). Na przestrzeni lat mod ten ewoluował oraz mutował w jego różne odmiany i wersje, ale zasady na których się opierał zostały te same. Dostajemy jedną, zawsze tą samą mapę, na której znajdują się bazy dwóch (lub czterech, zależy od wersji) wrogich frakcji starających się zniszczyć umocnienia przeciwników. Ośrodki te są silnie ufortyfikowane i bronione przez "szeregowych żołnierzy" oraz zautomatyzowane systemy obrony (wieże, bunkry etc.). Gracze na początku przydzielani są do owych dwóch wrogich drużyn, następnie zaś pod swoją komendę otrzymują tylko jedną jednostkę, zwaną dalej bohaterem. Jak sama nazwa wskazuje, awatar jest z założenia mocniejszy od szeregowców i ma kilka unikalnych właściwości oraz nie może umrzeć na dobre, jednak cel jest zawsze ten sam: zabij, przeżyj zniszcz wrogie budynki. Trochę wybiegłem w dydaktykę, ale wiele osób (także tych grających w MOBA) w ogóle nie kojarzy AoS. Multiplayer Online Battle Arena ewoluowała na przestrzeni lat i po drodze przekształciła się w parę zacnych tytułów docenionych przez eSport takich jak DotA i LoL oraz kilka mniej udanych osadzonych w różnych światach. Pomimo różnych odmian mechanizmów w nich zawartych, klucz zabawy pozostał jednak ten sam: dwie frakcje i bitwa o każdy skrawek planszy (stale i niezmiennie jednej i tej samej planszy z różnymi udziwnieniami - wyjątek stanowi LoL z kilkoma trybami typu dominacja i walka o most, ale o tym kiedy indziej). Zapytacie gdzie tu godziwa rozrywka i  jak śmiałem porównać to do czytania książek i oglądania filmów. Przecież to w końcu odgrywanie tego samego scenariusza po raz n-ty z kolei, ci sami bohaterowie, to samo zadanie, liniowość i nuda. Jest jednak przynajmniej jeden aspekt, który przemawia na korzyść MOBA, tak jak i innych gier (bo każdy gatunek jest inny i ma swoje własne zady i walety).

games

Książki, TV, sport i RPG'i, czyli jak patrzę na gry.

Każdy ma swój ulubiony sposób na spędzanie wolnego czasu - jeden czyta, drugi ogląda telewizję, a jeszcze inny biega lub gra w piłkę. Dla wielu osób gry to ogłupiający sposób tracenia czasu i zdrowia przed monitorem. Dla mnie i wielu osób mi podobnych granie to sposób na ucieczkę od problemów w coś przyjemnego. Każdy gatunek jak FPS, RTS, MOBA, RPG itd. jest inny i ma coś wyjątkowego do zaoferowania grającym. Nie jestem gamingowym rasistą - nie mam ulubionego typu gier - gram w to, na co mam w danej chwili ochotę, choć przeważają gry, które opisałem wyżej. Dlaczego? Przecież to musi być nudne - powtarzanie tego samego miliony monet, tfu - razy. Właśnie nie do końca. O ile w FPS'ach mogę się wyżyć, poprawić refleks lub realizować wojskowe zapędy kiedy nie mogę biegać w ASG lub paintballu, a w RPG'ach szukam głębi i ciekawej historii jak w książkach (choć ostatnimi czasy granica zaczyna się mocno zacierać) to w MOBA gram dla... LUDZI. Tak, dla czynnika ludzkiego. W Aeon zaczynałem grać z kumplem z gimnazjum (tak, jestem pierwszym rocznikiem, który zaliczył gimbazę i wcale nie jestem z tego specjalnie dumny) i spędziliśmy na nim kilka ładnych lat. Były to pierwsze kroki w dużym multiplayerze, jeszcze na skrzeczących modemach, ale byłem prawdziwie zauroczony. Później przyszła DotA i choć wtedy grałem namiętnie w Warcrafta (tego bez abonamentu) to ostatecznie moje serce skradła Obrona Starożytnych. Co ciekawe w tej grze poznałem człowieka, który niedługo będzie moim świadkiem oraz smak ligi (miałem, o ile dobrze pamiętam około 1600 punktów, kumpel latał pod koniec z dwoma tysiami na koncie) i prawdziwego współzawodnictwa (ilość wyzwisk,i jęków i płaczu była niewielka). Były emocje, fochy i załamania formy oraz wielkie powroty. Czasy Doty wspominam naprawdę miło, ale później przyszła beta League of Legends, no i wsiąkłem do dziś (King Rammus dalej dzielnie się trzyma na koncie).

nadgodziny (3)_175ne

Kocham ludzi

Patrząc wstecz, w żadnym innym typie i trybie gier nie czułem tak bardzo znaczenia zespołu i takiej presji ze strony innych osób. Prawda jest taka - jak w DotA carrier (Luna, Void, Troll czy co tam innego nakarmicie sobą lub drużyną) się skarmi, to można go w zasadzie spuścić ze smyczy i jest GG FF no rmk. W LoL'u większy nacisk położono na setup i współpracę. Tutaj sam carrier ZWYKLE wiosny nie czyni, a jak zabłądzi blisko umocnień przeciwników to nim się obejrzy będzie wąchał kwiatowe pixele od dołu. Ludzie to najistotniejszy czynnik tego typu gier i to oni sprawiają, że jakoś nie zauważamy faktu, że po raz 3458 gramy na tej samej mapie, składając te same itemy tym samym bohaterem na tej samej linii z tymi samymi (c.a.) statystykami. Acha - i nie jest to FPS, w którym albo umierasz jako noob, albo żyjesz wystarczająco długo by zostać cheaterem. Jeśli lamisz w LoL'u z obcymi to lamą zostajesz przez około 20 kolejnych minut, do następnej gry. Gorzej jak grasz ze znajomymi to pewnie błędy jeszcze sobie powytykają przy kolejnym spotkaniu lub pocisną Was na TS'ie. W końcu nauczysz się na swoich błędach i będziesz się dalej rozwijał, lub znajdziesz swoje pole specjalizacji Jednak dla mnie właśnie to wirtualne współpracowanie i tworzenie zespołu jest piękne i unikalne. Oczywiście w końcu zdarzy się ktoś kto napsuje krwi, ale o takie wrażenia w stałym trybie trudno gdzie indziej. Uwierzcie - jako jungler (moja ulubiona rola) nasłuchałem się już wystarczająco dużo o tym jak to przegrałem cały mecz za naszą drużynę tylko dlatego, że poszedłem pomóc komu innemu. Potrzebny jest luz i twardy zadek. Na bank też pomoże fajny zespół na Team Speak'u lub innym VoIP'ie - ja mam to szczęście, że gramy w zwartym gronie przyjaciół, w którym jest też moja Narzeczona dzielnie jedząca mid :)

Blitzcrank_GoalkeeperSkin_Ch

Na dobranoc

Wyszło więcej niż planowałem, ale słowem wstępu chyba starczy. Nie był większych konkretów, ale o nich będę pisał później. W planach mam pojęczeć o liniowości FPS'ów, pogadać o psychologii zespołu, przyjrzeć się uczuciu dokonania czegoś fajnego w świecie wirtualnym, opisać dlaczego Zombie są lepsze od ludzi i przyjrzeć się pewnej Pani, która tworząc wyrwy w czasoprzestrzeni podzieliła recenzentów i userów na dwie wrogie frakcje. Jest tego sporo, konkretów do przekazania będzie tym razem dużo i głęboko wierzę, że mój zapał nie okaże się być słomianym. Liczę też na wyrozumiałość, bo do tej pory nie udzielałem się jako redaktor i pewnie mam ciężki styl. Póki co miłej nocy i dzięki za przemęczenie się przez mój pierwszy wpis. Obiecuję poprawę. 

Oceny (11)
Średnia ocena
Twoja ocena
bv6t7 (2013.06.03, 21:06)
Ocena: 0
Ostry doping ? Liczba odsłon musi się zwiększać ?
Jack Ghost (2013.06.03, 21:11)
Ocena: 1
Pewnie tak, albo zwykła ciekawość.
kenah (2013.06.03, 22:43)
Ocena: 3
Parę miesięcy temu spróbowałem LoLa, gra początkowo zrobiła na mnie miłe wrażenie jednak trochę gorzej było ze współpracą z losowym teamem. Niejednokrotnie gdy pomogłem komuś zabić przeciwnika, zostałem zbesztany za 'kradzenie' killów. Zdziwiło mnie to bardzo bo wydawało mi się że w grze drużynowej liczy się właśnie współpraca i zwycięstwo teamu a nie kto ile fragów zbierze. Trochę nie podoba mi się też element RPG z odblokowywaniem bonusów do skilli. Do levelowanie powinny byc gry MMO a od gier PvP oczekuję że każdy ma takie same szanse - nie ważne ile gra, ważne jak gra. Więc wróciłem do Starcrafta - teraz płacze na balance ;-p
Jack Ghost (2013.06.03, 23:22)
Ocena: 2
@kenah Widzisz, LoL ma chyba najbardziej oddanych fanów z gier typu MOBA, ale w tej grupie jest też najwięcej trolli, dzieci i osób, które wolą komuś popsuć dzień, jak im coś nie wyjdzie. Bardzo, ale to bardzo duże znaczenie ma to z kim grasz i jak - solo queue jest szkołą życia, szczególnie dopóki nie uciułasz 30 levelu. Spróbuj zagrać w Dotę 2 (jeśli potrzebujesz kopii to możesz zagadać na PV mam kilka na zbyciu o ile dobrze pamiętam) - tam nie masz elementu RPG i jest stosunkowo niewiele nieuprzejmych osób. Balans teoretycznie zależy od skilla i od razu masz wszystkich bohaterów odblokowanych, a nie tylko 10 z ponad setki. Ja porzuciłem Dotę z innych przyczyn, ale o tym będzie next time w tekście o sense of achievement.
Andree (2013.06.04, 00:14)
Ocena: 2
Jeśli chodzi o gry, to moim największym osiągnięciem życiowym było przejechanie obu tras Moon Patrolu jednym czołgiem (bez straty życia) na Atari 800 XL. Musiałem dużo ćwiczyć, znać każdą przeszkodę na pamięć.
Teraz gram tylko w Angry Birds Friends na fejsie, oczywiście sam z botami udającymi przyjaciół :E W pełni zaspokaja to moje potrzeby psychiczne przyjaźni.
A oto moje wyniki:
kenah (2013.06.04, 01:27)
Ocena: 0
@Jack Ghost No to chyba sprawdzę tę Dotkę ;) Ona zdaje się jest teraz free-to-play bo się ładnie ściąga na steamie a nic nie kupowałem.. Ale widziałem też ją w sklepie (na steamie) za 20pare Euro. Dziwne...
Jack Ghost (2013.06.04, 09:17)
Ocena: 0
@kenah To trzymam kciuki żeby wrażenia były pozytywne. DotA jest zdecydowanie bardziej surowa i wymaga odrobinę więcej umiejętności niż LoL (ze względu na dobijanie własnych jednostek oraz możliwość czasowej wycinki drzew), ale dla początkujących nadrabia faktem, że nawet mając mocno negatywne statystyki można być użytecznym dla zespołu. Wersja płatna gry różni się m.in. tym od darmowej, że dostajesz elementy strojów dla bohaterów i kilka 'kosmetycznych' dodatków (łupy są przydzielane losowo po meczach, zatem prędzej czy później coś Ci skapnie). Jak już trochę pograsz daj znać jak było.
pila (2013.06.07, 12:29)
Jacek, przeczytałem, bardzo fajny wpis i wcale nie masz się czego wstydzić, jeśli chodzi o styl! Materiał jest ciekawy i łatwo się go czyta, chociaż posługujesz się niezrozumiałymi dla mnie skrótami - ale to pewnie dlatego, że ja jestem z tych, którzy wolą FPS-y, a ostatnio grałem w Crysisa 1 jakieś sześć lat temu ;-)

(no, chyba trochę jednak skłamałem, bo potem był jeszcze Far Cry 2, ale to już naprawdę była ostatnia gra, w którą grałem - pomijając to, że uruchomiłem jeszcze Gears of War 1 na Xboksie jakiś rok temu ;-)

Niemniej czekam z niecierpliwością na Twoje kolejne wpisy, może zrozumiem świat graczy RPG, MOBA itp. - obecnie jest to zupełnie nie mój klimat ;-)
Zaloguj się, by móc komentować