Chińskie marki na MWC – niby takie same, ale jednak zupełnie różne

19
Mieszko Krzykowski
Chińskie marki na MWC – niby takie same, ale jednak zupełnie różne

Na tegorocznym MWC postanowiłem, że odpuszczę sobie odwiedzanie stoisk tych bardziej znanych marek i zamiast tego skupię swoją uwagę na „chińczykach” wszelkiego rodzaju i kalibru. W przypadku niektórych z nich, MWC to jedyna okazja, aby sprawdzić z bliska ich produkty, zebrać związane z nimi wrażenia i zobaczyć, na jaki wizerunek chcą sobie zapracować. W tym wpisie skupię się na tej ostatniej sprawie, bo na MWC przekonałem się, że choć te wszystkie chińskie firmy mogą się początkowo wydawać zupełnie nieodróżnialne od siebie, to różnica w ich podejściu do pewnych spraw jest łatwo zauważalna.

Do napisania tego tekstu natchnęło mnie kilka rzeczy. Po pierwsze to, że Galaxy S6 wymacałem na wszystkie sposoby tydzień przed jego premierą. Po drugie, spora liczba wycieków przed MWC sprawiła, że nowości pozostałych firm tak naprawdę nie były nowościami. Po trzecie, jest to „wina” Huawei. Ta firma była WSZĘDZIE na MWC (i w całej Barcelonie, bo co chwilę widziałem na drogach taksówkowe Mercedesy Viano z logo Huawei i reklamą CarFi) i bardziej widoczny od niej był tylko Samsung (nawet się śmialiśmy, że MWC powinno zostać przechrzczone na Samsung World Congress). I to właśnie przez tę wszechobecność Huawei zacząłem się zastanawiać nad pozycją chińskich marek na rynku i tym, czy któraś z nich ma szansę podbić świat rynek. Zanim przejdę dalej, muszę uprzedzić: będzie subiektywnie, nie do końca poważnie i niekoniecznie poprawnie politycznie. Gotowi? To teraz zapraszam do mojego spisu gatunków „chińczyków”.

„Chińczyk” z Alei chińskiej

Integralną częścią dużych targów jest tak zwana „Aleja chińska”. Jest to specjalna część jednej z hal wystawowych, w której swoje małe „budki” mają różne chińskie fabryki masowo produkujące tanie gadżety: smartfony, tablety i smartwatch'e. Trafienie tam jest bardzo łatwe, bo na alfabetycznej liście wystawców wystarczy przeskoczyć do litery „S”, a tam z pewnością znajdzie się ciąg nazw tworzonych według schematu Shenzhen cośtam cośtam. Wszystkie znajdujące się tam stoiska wyglądają niemal identycznie: w porywach kilka metrów kwadratowych powierzchni, kilka plakatów na ścianach, grupa smutnych panów i pań z Chin (którzy często niezbyt potrafią mówić po angielsku), kilkanaście wystawionych gadżetów (swoją drogą, w tym roku prawie wszyscy mieli w swojej ofercie... smartfony z klapką!), a w środku jakiś „biały człowiek biznesu”, kupujący kilka kontenerów telefonów i uzgadniający związane z tym szczegóły. 

chinatown1

chinatown2

Nazwa wzbudzająca zaufanie to połowa sukcesu :)

chinatown3

Oprócz telefonów z klapką, modne na „Alei chińskiej” były „flagowce” ze skanerem odcisków.

To właśnie tutaj powstaje portfolio różnego rodzaju marek znanych z supermarketów. Krótka przechadzka po tym miejscu przypomina spoglądanie w kryształową kulę i przy okazji sprawia, że można sobie odpuścić wędrowanie do innych hal, na porozrzucane po całym MWC stanowiska firm pokroju Wiko, Kazam itp. ;)

Co się zmienia na „Alejce” z roku na rok? W sumie niewiele. Ogólna jakość produktów zdaje się rosnąć, ale nadal są one odtwórcze i raczej nie znajdzie się tu żadnych innowacji, czy zaskoczeń. Ot, rzemieślnictwo w najczystszej postaci i bez większych ambicji, choć często zmusza ono do mocnego zastanowienia się nad tym, ile powinny kosztować smartfony.

Szanse na podbicie świata? Bezsensowne pytanie! Przecież te „firemki” (w tym kontekście określenie to jest dość zabawne, bo nawet najmniejsza fabryka tego typu zatrudnia przynajmniej kilkaset osób) od dawna pociągają z cienia za supermarketowe sznurki i decydują o tym, co trafi do komunijnych paczek z prezentami... No ale szanse na rozwój i wyróżnienie się z tłumu to mają one niewielkie i tylko nieliczne z nich mogą się pokusić o próbę zbudowania swojej własnej marki, tak jak...

„Chińczyk” z ambicjami – Gionee

Firma Gionee przez lata była stałym bywalcem alejek opisanych w poprzednim podtytule, aż zaczęła coraz mocniej kłaść nacisk na budowanie własnego wizerunku, bo zdobyła na to pieniądze. To nie znaczy, że Gionee już nie sprzedaje swoich projektów innym firmom (na przykład po przejściu ze stanowiska Gionee, do znajdującego się obok stanowiska Kazama, przeżyłem ostre déjà vu), ale już nie chce być tylko kolejnym podwykonawcą. Widać to chociażby po tym, że firma ta miała wykupione na MWC sporą powierzchnię i zapełniła ją w sensowny sposób. Poza tym, miała ona oficjalną konferencję, na której zaprezentowała swój nowy model telefonu: Elife S7. Wyobrażacie sobie konferencję firmy o nazwie Quality Technology albo Shenzhen cośtam cośtam? ;) No własnie, a w przypadku Gionee to nawet miało sens i pokazany na niej produkt zrobił na mnie spore wrażenie.

DSCF6037

Niby tu się lekko podśmiewam z tych wszystkich bezimiennych „klepaczy” smartfonów, ale przecież nie można zapomnieć, że jednak te firmy potrafią je budować i robią się w tym coraz lepsze. I choć jedne z nich swoją wiedzę wykorzystują tylko do tego, aby optymalizować koszty produkcji i dzięki temu budować wszystko taniej i szybciej, to inni – tak jak Gionee – przekuwają zdobyte doświadczenie na produkty, których jakość wykonania zupełnie nie odbiega od tego, co znamy z produktów marek premium. Na razie pomysł tej firmy na siebie kończy się na zdaniu „zróbmy coś cienkiego”, lecz od czegoś trzeba zacząć i to wcale nie jest taki zły sposób na przyciągnięcie do siebie uwagi i pokazanie swojego kunsztu. Szkoda tylko, że niemal na każdym kroku łatwo dostrzec skąd się wywodzi ta firma, bo po zadaniu na jej stoisku pytania, gdzie i za ile można kupić te telefony, usłyszałem odpowiedź w stylu: „a ile kontenerów chce Pan kupić?”. No cóż. Chińczycy ;)

gionee2

Szanse na podbicie świata? To zależy, czy w kolejnych modelach zostanie znaleziony malware i czy pracownicy tej firmy wyzbędą się mentalności sprzedawania smartfonów w kontenerach ;)

„Chińczyk” z kryzysem tożsamości – ZTE

ZTE to jeden z największych chińskich producentów smartfonów: ma ogromny kapitał, doświadczenie i zaplecze technologiczne związanym z tym, że firma ta głównie zajmuje się tworzeniem sprzętu dla operatorów. Nic więc dziwnego, że ZTE mówi całkiem poważnie o swojej ekspansji na zachód i chce być traktowane poważnie. Stoisko ZTE na MWC robiło dobre pierwsze wrażenie: zrobione było z rozmachem, były na nim nawet ładne hostessy, ciągle się na nim coś działo i w jednym kąciku było nawet jakieś demo smartfonowego skanera siatkówki oka. 

zte1

zte3

Gdzie ten kryzys tożsamości? Problem polega na tym, że za tą otoczką, zespołem tanecznym i zapewnieniami, nie stały ciekawe produkty. ZTE na MWC skupiło się na trzech telefonach: modelu Blade S6, Blade S6 Plus i Blade L3. Pierwsze dwa są plastikowymi klonami nowych iPhone'ów, a trzeci... po prostu kolejnym, typowym chińskim smartfonem, który w sumie mógłby pochodzić z Alejki opisywanej kilka akapitów wcześniej. Czyli z jednej strony mówi się tu o własnej marce, ekspansji i innych rzeczach tego typu, a z drugiej – pokazuje może i niezłe telefony, ale jednak mocno nijakie i pozbawione własnego charakteru. Ot, kolejne słuchawki tworzone według filozofii „zrobimy to co inni, ale trochę taniej”. Ja tego nie kupuję i mam wrażenie, że starzy klienci tej firmy również nie, bo konkurencja często jest po prostu ciekawsza.

zte2

Szanse na podbicie świata? Na razie takie same, jak przez producentów dresów z czterema paskami. 

„Chińczyk” z nawiedzonego domu – Xiaomi

Jedno z najczęściej zadawanych pytań na MWC brzmiało: gdzie się podziało Xiaomi? Przez tę firmę wielu pracowników Samsunga budzi się w nocy z krzykiem, bo w ubiegłym roku zaczęła ona dzielić i rządzić na chińskim rynku, czego efektem są ogromne spadki sprzedaży koreańskiego giganta, mogące doprowadzić do tego, że straci on swoją pozycję lidera. Ale nie tylko Samsung obawia się „niewidzialnego” Xiaomi, bo domyślam się, że reszta znanych smartfonowych marek również modli się o to, aby dalekowschodni gigant e-commerce jak najdłużej nie wychodził poza swoje dotychczasowe rynki sprzedaży. I wygląda na to, że Xiaomi jeszcze przez jakiś czas będzie pełniło funkcję straszydła zamkniętego w swoim indochińskim nawiedzonym domu. Co prawda firma ta planuje otworzyć zachodnią wersję swojego sklepu internetowego, ale na razie nie będzie na nim sprzedawać swoich bestsellerowych telefonów.

xiaomi

Najwięcej smartfonów Xiaomi  można było zobaczyć na stanowisku... SanDiska.

Osobiście rozumiem i popieram ten brak pośpiechu. Xiaomi zbudowało swoją markę na sprzedaży przez internet, ciągłym kontakcie z klientami i tygodniowych aktualizacjach oprogramowania w niektórych swoich telefonach. Coś takiego w miarę łatwo ogarnąć, gdy trzeba się dogadać z ludźmi mówiącymi w dwóch językach (Xiaomi sprzedaje głównie w Indiach i w Chinach), a rynek Europejski jest o wiele bardziej rozczłonkowany i mocniej kontrolowany przez operatorów, co może utrudnić powtórzenie na nim chińskiego sukcesu. Może właśnie dlatego Xiaomi straszyło na MWC konkurencję tylko ze stanowisk swoich partnerów, a nie ze swojego własnego. Jeśli jednak w przyszłym roku w Barcelonie nadal nie będzie oddzielnego stanowiska tej marki, to będę bardzo zdziwiony. A może jednak więcej sensu ma pewne władanie 1/4 ludności świata, niż karkołomne próby podboju całego, grożące załamaniem się pod własnym ciężarem?

Szanse na podbicie świata? To zależy od tego, czy Xiaomi w ogóle chce podbijać świat...

„Chińczyk” długodystansowiec – Huawei

huawei1

Słodko ;)

Właściwie każdy chiński producent smartfonów mówi, że podbije świat, że sprzedaż będzie rosła, że konkurencja ma się czego obawiać, że to oni są nowym Samsungiem i tak dalej. Jednak to Huawei było najbliżej przekonania mnie do tego, że faktycznie zostanie na zachodnim rynku na dłużej i ma szansę odnieść na nim sukces (choć do zapewnień, że do końca roku będą mieli 10% polskiego rynku, podchodzę sceptycznie). Na początek kilka fotek pokazujących dlaczego zacząłem wierzyć Huawei:

huawei2

huawei6

huawei4

Żadnych gadżetów? Żadnych gadżetów, bo to nie one zostały ustawione przez Huawei w centrum uwagi. Najwięcej miejsca na przestrzeni wystawowej Huawei zajmował nie sprzęt konsumencki, a to na czym korporacja ta zarabia prawdziwe pieniądze: wszystko, co związane z infrastrukturą sieci komórkowych, badaniami nad 4.5G i 5G, a także z serwerami. Huawei jest szczególnie dumne z tych dwóch ostatnich rzeczy i okazuje się, że jest to jedna z najważniejszych korporacji pracujących nad standardem 5G, a należący do niej HiSilicon (to marka stojąca za procesorami Kirin montowanymi w ważniejszych smartfonach i tabletach Huawei) jest największym chińskim projektantem układów scalonych. Czyli smartfony, zegarki, tablety i inne gadżety tego typu to tak naprawdę dodatek do głównego biznesu.

huawei3

Jaki to ma związek z tym tematem? Taki, że Huawei ma pieniądze na rozwój, marketing, robienie rzeczy po swojemu i opracowywanie długofalowej strategii. Teoretycznie w podobnej sytuacji jest ZTE, jednak ZTE chyba nie ma jeszcze koncepcji na wykorzystanie jej w praktyce, a Huawei ma sensownie brzmiące plany. Na przykład nie chce być kolejnym chińczykiem walczącym ceną, a marką premium. Nie chce tonąć w morzu konkurencji, a planuje duże inwestycje i poprawienie swojej widoczności u operatorów i w supermarketach (tak, należy się spodziewać oddzielnych „kącików” Huawei w salonach operatorów i w marketach z elektroniką). Nie mają też zamiaru kopiować innych i ciągnąc za cyferkami, a przedstawiciele tej firmy jasno mówią, że uważają ciągłe zwiększanie rozdzielczości ekranów za bezsensowne. No i takie produkty jak Ascend Mate7Ascend P7, czy najnowszy Huawei Watch pokazują, że nie brakuje w tej firmie zdolnych projektantów znających się na swojej pracy i potrafiących stworzyć coś wyglądającego naprawdę imponująco i mocno dystansującego się od stereotypowej chińszczyzny. Poprawa rozpoznawalności i popularności marki zdaje się być tylko kwestią czasu i... umiejętności przekonywania, że gadżety Huawei nie zbierają i nie wysyłają żadnych danych użytkownika, a właśnie takie oskarżenia przyczyniły się do wycofania ich ze sprzedaży w USA (w odpowiedzi na to, sprzęt tej marki będzie tam sprzedawany z czystym Androidem). Po prostu patrząc na to, co pracownicy tej firmy przygotowali na MWC miałem wrażenie, że wszystko to zostało zrobione przez ludzi z głową na karku, a nie losowe zbiorowisko Azjatów.  Choć nie obyło się bez odrobiny śmieszności, związanej głównie z próbami robienia na siłę pewnych rzeczy w zachodnim stylu (szczególnie było to widać na konferencjach prasowych), to i tak Huawei zdaje się być w tym momencie najpoważniejszym chińskim graczem na rynku, który ma najlepsze zaplecze, podejście i pomysł na siebie. Jestem ciekaw, co z tego wyniknie.

Szanse na podbicie świata? Myślę, że większe, niż by się mogło wydawać i dużo na ten temat powie nam nadchodzący Huawei P8.

Oceny (15)
Średnia ocena
Twoja ocena
Gonzop (2015.03.10, 11:41)
Ocena: 8
2 tygodnie temu kupiłem Jyaiu S3, od razu jak pojawił się w polskiej dystrybucji.
Telefon, a właściwie phablet (bo 5,5";) warty swojej ceny, z pięknym i jasnym ekranem FHD IPS, mocnym prockiem (39724 w antutu, 6582 w 3Dmark ice storm extreme i 10647 w ice storm unlimited).
Do tego naprawdę porządnie wykonana i spasowana obudowa, ekran z OGS i GG3, wsparcie (już miałem jedną aktualizację) i czysty soft (mało 'skażony' android plus opcja superuser bez konieczności zewnętrznego rootowania).
To wszystko za 1000 PLN z gwarancją w PL. Acha i jeszcze dual sim z LTE :)
Jak Samsung nadal będzie miał taką politykę cenową, to nie wróżę mu świetlanej przyszłości.
Tabalan (2015.03.10, 13:13)
Ocena: 0
Świetny artykuł, czytało się go bardzo przyjemnie. Oby więcej takich tematów pisanych takim stylem.

Odnośnie samego tematu - mam podobne spostrzeżenia. To Huawei będzie lokomotywą ciągnącą Chińczyków. O ile Xiaomi mocno bazuje na hype, o tyle Huawei ma bardzo dobre podstawy.
Xava2011 (2015.03.10, 14:08)
Ocena: -1
x
Edytowane przez autora (2015.03.10, 14:08): del
iwanme (2015.03.10, 15:39)
Ocena: 0
Tabalan (2015.03.10, 13:13)
Świetny artykuł, czytało się go bardzo przyjemnie. Oby więcej takich tematów pisanych takim stylem.
Odnośnie samego tematu - mam podobne spostrzeżenia. To Huawei będzie lokomotywą ciągnącą Chińczyków. O ile Xiaomi mocno bazuje na hype, o tyle Huawei ma bardzo dobre podstawy.

Też, uważam że artykuł fajny.
Ale Xiaomi to nie tylko hype, mają naprawdę fajne produkty w niskich cenach, ogólnie są tańsi od Huawei.
Natomiast Huawei faktycznie najlepiej się prezentuje i wprowadza ciekawe produkty, szkoda że we flagowcach uparcie trzymają się swoich SoC.
miekrzy (2015.03.10, 15:54)
Ocena: 0
iwanme (2015.03.10, 15:39)
szkoda że we flagowcach uparcie trzymają się swoich SoC.

Kirin 930 wygląda nieźle (16 nm), ale z jakiegoś powodu Huawei bardzo wolno wdraża nowe wersje GPU od ARM.... Mali-T628? Serio?
rops (2015.03.10, 19:41)
Ocena: 2
Mnie najbardziej zaskoczył MediaTek. Praktycznie każdy producent planuję mieć go w swoim telefonie. Na dodatek nie chodzi tylko o niską półkę, pojawia się nawet we flagowcach.
Edytowane przez autora (2015.03.10, 19:44)
aszu (2015.03.10, 19:53)
Ocena: 4
Bardzo dobrze napisany tekst.

Trochę dziwna sprawa z tymi Chinami. To kraj z poteżnym przemysłem i armią doskonale wykształconych i utalentowanych ludzi, z wielkim doświadczeniem w kwestii produkcji szeroko pojętej elektroniki. Z drugiej strony, to co wypluwają z siebie te wszystkie (większe jak i miejsze) chińskie manufaktury to w znacznej większości klony 'zachodnich' rozwiązań ('ZTE Blade S6 Plus', srsly?) . Mam nadzieje, że to tylko taki okres przejściowy i Chiny w końcu zaczną pracować nad własnymi, unikalnymi rozwiązaniami i produkować coś, z czego reszta świata mogłaby czerpać inspirację.
Tabalan (2015.03.10, 20:59)
Ocena: 4
aszu - popatrz chociażby na Huawei, ma własny, unikalny styl.
Firekage (2015.03.10, 21:03)
Ocena: 0
aszu (2015.03.10, 19:53)
Bardzo dobrze napisany tekst.

Trochę dziwna sprawa z tymi Chinami. To kraj z poteżnym przemysłem i armią doskonale wykształconych i utalentowanych ludzi, z wielkim doświadczeniem w kwestii produkcji szeroko pojętej elektroniki. Z drugiej strony, to co wypluwają z siebie te wszystkie (większe jak i miejsze) chińskie manufaktury to w znacznej większości klony 'zachodnich' rozwiązań ('ZTE Blade S6 Plus', srsly?) . Mam nadzieje, że to tylko taki okres przejściowy i Chiny w końcu zaczną pracować nad własnymi, unikalnymi rozwiązaniami i produkować coś, z czego reszta świata mogłaby czerpać inspirację.


Po so płacić ogromne pieniądze za działy 'RND' (działy badań), skoro można coś skopiować...
Avitr (2015.03.10, 21:21)
Ocena: -4
Dlatego unikam kupowania chińszczyzny (tzn. sprzętu projektowanego w Chinach bo produkują tam niemal wszyscy). A jeśli to możliwe to wybieram polski. I cieszą mnie najnowsze doniesienia że produkcja w Chinach staje się tak droga, że wraca do kraju macierzystego.
Soplic (2015.03.11, 07:29)
Ocena: 0
'w swoim indochińskim nawiedzonym domu' W jakim sensie to indochińskie? Bo generalnie termin Indochiny nie odnosi się do terytorium ani Chin ani Indii?
Firekage (2015.03.11, 09:41)
Ocena: 0
Avitr (2015.03.10, 21:21)
Dlatego unikam kupowania chińszczyzny (tzn. sprzętu projektowanego w Chinach bo produkują tam niemal wszyscy). A jeśli to możliwe to wybieram polski. I cieszą mnie najnowsze doniesienia że produkcja w Chinach staje się tak droga, że wraca do kraju macierzystego.

W przypadku elektroniki użytkowej (tablety, GPS) to towar 'naszych' jest imho kilkukrotnie gorzej wykonany niż chińczyk brany z zagranicznej dystrybucji, a przykładem na to niech będą tablety, komórki czy nawet GPSy...ten 'polski' chłam brandowany nie powinien w ogóle opuszczać fabryki. Wolę zapłacić za 'prawdziwego' chińczyka, niż brandowany polski szmelc.
iwanme (2015.03.11, 10:08)
Ocena: 0
Firekage (2015.03.11, 09:41)
Avitr (2015.03.10, 21:21)
Dlatego unikam kupowania chińszczyzny (tzn. sprzętu projektowanego w Chinach bo produkują tam niemal wszyscy). A jeśli to możliwe to wybieram polski. I cieszą mnie najnowsze doniesienia że produkcja w Chinach staje się tak droga, że wraca do kraju macierzystego.

W przypadku elektroniki użytkowej (tablety, GPS) to towar 'naszych' jest imho kilkukrotnie gorzej wykonany niż chińczyk brany z zagranicznej dystrybucji, a przykładem na to niech będą tablety, komórki czy nawet GPSy...ten 'polski' chłam brandowany nie powinien w ogóle opuszczać fabryki. Wolę zapłacić za 'prawdziwego' chińczyka, niż brandowany polski szmelc.

Zależy od producenta. Większość i tak nie projektuje tylko bierze sobie katalog dodaje sobie swój brand i tyle. Dlatego 'Polski' chińczyk jest te ileś tam droższy niż kupno zwykłego chińczyka.
majkel84 (2015.03.11, 10:25)
Ocena: 0
Gonzop (2015.03.10, 11:41)
39724 w antutu, 6582 w 3Dmark ice storm extreme i 10647 w ice storm unlimited

Ja kupiłem tydzień wcześniej, wersję 2 GB z Chin. Całość poniżej 700 PLN. Potwierdzam zajebistość, ale mam nieco słabsze wyniki w benchach 39718 Antutu i 10411 w 3dm ICS). Zdaje się, że jest to nieco ponad połowa tego co obecnie oferują topowe modele?
Edytowane przez autora (2015.03.11, 12:35)
Gonzop (2015.03.11, 13:00)
Ocena: 0
majkel84 (2015.03.11, 10:25)
Gonzop (2015.03.10, 11:41)
39724 w antutu, 6582 w 3Dmark ice storm extreme i 10647 w ice storm unlimited

Ja kupiłem tydzień wcześniej, wersję 2 GB z Chin. Całość poniżej 700 PLN. Potwierdzam zajebistość, ale mam nieco słabsze wyniki w benchach 39718 Antutu i 10411 w 3dm ICS). Zdaje się, że jest to nieco ponad połowa tego co obecnie oferują topowe modele?


SGS5 ma ok. 41000 w antku, czyli niekoniecznie 2 razy lepiej. Oczywiście za progiem SGS6, ale porównując ceny to może lepiej dajmy sobie spokój :)

Poza tym w Jyaiu S3 wszystko chodzi mi ok, gram w 3D bez przycinek (oczywiście są zapewne jakieś bardziej wymagające tytuły, ale do tego co potrzebuje mi 100% wystarcza).

A SGS4 (który ma w antku 27000) nadal kosztuje 1300+ więc 30% drożej niż polska dystrybucja JS3 i 2x drożej niż ściągany z Chin.
Lech180 (2015.03.15, 00:09)
Ocena: 1
majkel84 (2015.03.11, 10:25)
Gonzop (2015.03.10, 11:41)
39724 w antutu, 6582 w 3Dmark ice storm extreme i 10647 w ice storm unlimited

Ja kupiłem tydzień wcześniej, wersję 2 GB z Chin. Całość poniżej 700 PLN. Potwierdzam zajebistość, ale mam nieco słabsze wyniki w benchach 39718 Antutu i 10411 w 3dm ICS). Zdaje się, że jest to nieco ponad połowa tego co obecnie oferują topowe modele?

Nie wiem czym się podniecacie Galaxy s5- wodoszczelny, pyłoodporny, wydajność lepsza niż twojego chińskiego, do tego najlepszy ekran AMOLED,gwarancja PL, stosunkowo długo trzymająca bateria sprawdzony producent, sprawdzony sprzęt, ilość dodatkowych bajerów zwala z nóg, możesz też przebierać w pokrowcach, tylnych klapkach, bateriach, ładowarkach dedykowanych temu modelowi, nie ma problemów z serwisem- i ja zapłaciłem za nowy 1400pln. Czyli dołożyłem 400pln, do zakupu w Polsce i 700PLN przyjmując cenę przemytu z Chin.. Według mnie warto.
Kriomag (2015.03.15, 06:59)
Ocena: 0
Gonzop (2015.03.11, 13:00)

SGS5 ma ok. 41000 w antku, czyli niekoniecznie 2 razy lepiej. Oczywiście za progiem SGS6, ale porównując ceny to może lepiej dajmy sobie spokój :)

SGS5 ma 44500 w antutu, 30000 w quadrant oraz 20k+ w 3dmark - to moje wyniki czystego stock-a ktorego uzywam na codzien.
josu (2015.03.15, 11:34)
Ocena: -1
Fajny artykuł? Odnoszę inne wrażenie? Wygląda raczej na napisany przez zakompleksionego ignoranta, który niedługo będzie wstydził się jego autorstwa. Pan autor szukał fajerwerków, których znaleźć nie można też i na konkurencyjnych stanowiskach. Zabrakło też odrobiny szacunku, bo tylko dzięki takim firmom smarfony są czymś powszednim. Tak - wydajność i jakość. Proszę sprawdzić, czy aby większość posługuje się nowymi flagowcami. Dzięki Chińczykom smartfon nie jest towarem luksusowym.
szryglunt (2015.06.01, 17:16)
Ocena: -1
Stanisław Stujpiwnicki Już nie tylko wykop.pl - kolejne portale obrażaja papieża. skandaliczne piosenki na last fm. Zgłaszajmy to!
http://bc.vc/pgdKlF
Zaloguj się, by móc komentować