Ekran ekranowi nierówny

22
Mieszko Krzykowski
Ekran ekranowi nierówny

W połowie 2010 roku zachwycaliśmy się 4-calowym ekranem AMOLED pierwszego Samsunga Galaxy S i pierwszą „retiną” iPhone'a 4, a teraz brzmią one mocno przeciętnie. Świadczy to o szybkości rozwoju smartfonowych i tabletowych wyświetlaczy, wielokrotnie przewyższajacej tempo postępu matryc montowanych w notebookach (choć ostatnio pod tym względem i tak nastąpiła lekka poprawa). Zwiększył się ich rozmiar, rozdzielczość, poprawiło się odwzorowanie barw, a niektórzy producenci nawet zaczęli je kalibrować. Ale dzisiaj nie o jakości obrazu, a o tym co jest robione, aby jeden z najbardziej łakomych na prąd elementów naszych gadżetów stał się bardziej energooszczędny. A jest robione całkiem sporo.

Do pewnego momentu była widoczna pewna bardzo prosta zależność: im ekran miał większą powierzchnię i wyższą rozdzielczość, tym krótszy był czas pracy na akumulatorze związanego z nim urządzenia. Szczególnie dobrze demonstrował to przykład iPada trzeciej generacji, ale nie był to odosobniony przypadek, a jedynie jeden z tych bardziej ekstremalnych. Ale któregoś pięknego dnia coś się zmieniło i ta zależność przestała działać, co najlepiej widać po ubiegłorocznym Nexusie 7 i iPadzie Air. Jak to się stało?

Na początek garść teorii

Aby zrozumieć co mają na celu pewne nowe technologie, najpierw trzeba zrozumieć co przede wszystkim „zjada” energię w wyświetlaczu, a jest to diodowe podświetlenie. Dokładniej mówiąc, mnóstwo prądu jest zużywane na to, aby przebiło się ono przez nie w pełni przeźroczyste elementy ekranu, takie jak warstwa TFT, polaryzatory, filtry kolorów i warstwa ciekłokrystaliczna, sprawiające że do oczu użytkownika dociera drobny ułamek światła generowanego na początku tej drogi.

Color_TFT-LCD_LayoutŹródło: Wikipedia

Dlatego też dużo uwagi przywiązuje się ostatnio do tego, aby ten ułamek był jak największy, a w szczególności, aby jak najmniej światła było blokowane przez warstwę TFT, czyli siatkę tranzystorów sterujących poszczególnymi punktami wyświetlacza, wspieranych przez towarzyszące im kondensatory. Jak to zrobić? Zmniejszając powierzchnię wspomnianych tranzystorów. Początkowo nie było to konieczne, bo piksele ekranów ciekłokrystalicznych były dość duże i tranzystory zasłaniały stosunkowo niewielką ich część, ale gdy przebiliśmy się przez poziom 200 ppi, to zaczęły się problemy, bo najpopularniejsze do tej pory tranzystory zbudowane na bazie krzemu amorficznego (czyli takiego, w którym atomy są poustawiane bardzo nieregularnie, znanego także jako a-Si) nie chciały już bardziej maleć, a ich liczba ciągle rosła, więc „kradły” one coraz większą część światła.

krzem

Źródło

Jak zmniejszyć krzemowe tranzystory TFT?

Na zastąpienie krzemu czymś innym było jeszcze za wcześnie, więc zaczęto szukać sposobów na poprawienie jego właściwości. Skutecznym sposobem okazało się wyżarzanie laserem ekscymerowym, bo proces ten sprawia, że struktura atomów krzemu staje się bardziej uporządkowana, przez co zamienia się on w krzem polikrystaliczny, który jest bardzo przyjazny przemieszczającym się w nim nośnikom (w tym przypadku – elektronom), czyli są one w nim bardziej ruchliwe (nie ja wymyślałem to określenie ;)). A wyższa ruchliwość nośników ładunku w jakimś materiale umożliwia budowanie z niego szybciej przełączających się i mniejszych tranzystorów, bo w tym samym czasie można przerzucić ich więcej przez tak samo szeroką „ścieżkę”, albo tyle samo przez znacznie węższą. Efekt końcowy nazywa się LTPS (Low-Temperature Poly-Silicon, czyli krzem polikrystaliczny „obrabiany” w niskiej temperaturze) i w tym momencie umożliwia tworzenie najbardziej efektywnych energetycznie tranzystorów wykorzystywanych do produkcji ekranów w smartfonach i tabletach (choć z krzemu da się jeszcze wycisnąć jeszcze więcej, ale w tych zastosowaniach jest to na razie zupełnie nieopłacalne). To właśnie LTPS stoi za wynikami czasu pracy na akumulatorze nowego Nexusa 7, który pomimo mniejszych ogniw, wyższej rozdzielczości i szybszego procesora, o ładowanie dopomina się rzadziej, niż jego poprzednik. Ale LTPS to nie jest coś zupełnie nowego, bo od „wieków” technika ta jest wykorzystywana do budowania matryc OLED, a w smartfonach wykorzystano ją po raz pierwszy w Apple iPhone 4, jednak dopiero teraz staje się ono bardziej opłacalne, popularne i zaczyna trafiać do tabletów, czyli tam, gdzie daje to najbardziej wymierne korzyści. 

Niestety, LTPS pomimo swojej fajności jest bardzo drogie (no wiecie, te wszystkie lasery i obrabianie nimi czegokolwiek nie może być tanie) i rozwiązania tego nie da się wykorzystać do produkcji paneli większych, niż te montowane w tabletach, czy małych notebookach. Dlatego nie trafi ono do tańszych gadżetów i cały czas są szukane jakieś bardziej uniwersalne alternatywy. Na przykład wyszło na to, że da się jeszcze przedłużyć życie krzemu amorficznego i choć początkowo wiele osób uważało matrycę iPada 3 za szczyt możliwości tego materiału, to teraz, dzięki różnym sprytnym sztuczkom, na jego bazie są tworzone matryce o gęstości upakowania pikseli na poziomie 400 ppi (LG ma w swojej ofercie 5-calowe panele 1080p a-Si), a w części iPadów mini retina są montowane ekrany a-Si, które ponoć nie różnią się zbyt mocno konsumpcją energii od swoich „szlachetniejszych” IGZO-wych odpowiedników. Jednak nie da się ukryć, że to ostatnie tchnienia tego surowca i poszukiwane są inne sposoby na budowanie siatek TFT o efektywności tych budowanych za pomocą LTPS (albo nawet wyższej), ale bez niepożądanych ograniczeń i wysokich kosztów.

Potrzebne stały się nowe materiały

I wszystko wskazuje na to, że w niedalekiej przyszłości krzem zostanie zastąpiony tlenkami metali. W tym momencie najwięcej się mówi o matrycach IGZO, w których tranzystory są budowane z indu, galu i cynku. W tabletach już raz widzieliśmy możliwości tego rozwiązania w iPadzie Air, który ma nieporównywalnie mniejsze zapotrzebowanie na energię, niż jego dwaj poprzednicy.

IGZO

Ale pozostali producenci wyświetlaczy kombinują z wykorzystaniem innych, łatwiej dostępnych metali. Na przykład firma CBRITE zapewnia, że mają sposób na budowanie matryc TFT z tlenków metali nie-IGZO, w których układy sterujące mogą zajmować nawet dwa razy mniej miejsca, niż ich odpowiedniki LTPS, ale przy zachowaniu zbliżonych właściwości elektrycznych, znacznie niższych kosztach produkcji i bez problemów ze skalowaniem charakterystycznych dla procesu laserowego wyżarzania krzemu amorficznego. Co prawda na razie są to tylko zapowiedzi (w praktyce będzie można to sprawdzić w przyszłym roku) i nie wiadomo które metale okażą się najlepsze, ale w tym momencie pytanie nie brzmi czy krzem zostanie przez nie wyparty, a kiedy to się stanie. A gdy już te nowe rozwiązania zostaną dopracowane, możemy się spodziewać jeszcze bardziej energooszczędnych wyświetlaczy i tego, że z biegiem czasu zaczną one trafiać do tańszych urządzeń.

Podświetlenie również może być bardziej efektywne

Do tej pory pisałem dużo o optymalizacji budowy warstwy TFT, aby nie blokowała ona więcej światła, niż jest to konieczne, ale nie jest to jedyna rzecz, którą można robić w celu poprawienia energooszczędności ekranów, bo powstały też sposoby na poprawienie efektywności podświetlenia matrycy. W tym momencie właściwie wszystkie mobilne panele ciekłokrystaliczne są podświetlane tak zwanymi białymi diodami. Jak zapewne większość z Was pamięta ze szkoły, kolor biały to tak naprawdę pewnego rodzaju mieszanka innych barw, którą można uzyskać z połączenia ze sobą czerwieni, zieleni i niebieskiego (w dużym uproszczeniu i przynajmniej w zakresie widzianym przez ludzi). Fakt ten jest wykorzystywany we wszelkiego rodzaju wyświetlaczach, bo jeśli ma się źródło białego światła i na jego drodze postawi zestaw trzech filtrów kolorów, to gdy się nimi odpowiednio steruje, można „stworzyć” dowolną barwę. Problemem jest to, że tradycyjne popularne białe LED-y nie świecą do końca na biało, bo tak naprawdę świecą na niebiesko i są pokrywane warstwą żółtego fosforu, przekształcającego część niebieskiego światła na żółte (a żółć, to połączenie czerwieni i zieleni), co po wymieszaniu ze sobą daje światło o szerokim spektrum fal wyglądające dla ludzkiego oka jak białe (a da się je oszukać bardzo łatwo). W praktyce znaczy to tyle, że nie wszystkie barwy składowe tego „białego” podświetlenia są „równe” i „czyste”, co utrudnia precyzyjne rozbicie go na części składowe i uzyskanie intensywnych kolorów. Co prawda w tym momencie nie jest to już aż tak duży problem, bo przecież porządne ekrany smartfonowe i tabletowe bez problemu pokrywają standardową paletę barw sRGB i po kalibracji zapewniają świetne jej odwzorowanie, ale osiągnięcie tymi metodami saturacji zieleni, czerwieni i niebieskiego takiej jak w matrycach OLED jest niemożliwe. No i połączenie niebieskich diod z żółtym fosforem jest po prostu mało efektywne energetycznie. 

White_LEDSpektrum światła typowego białego LED-a. A powinno to wyglądać jakoś tak:

Red-YellowGreen-Blue_LED_spectraŹródło: Wikipedia

Na ratunek przychodzą tutaj tak zwane kropki kwantowe. Sposobów na ich tworzenie i wykorzystanie jest dużo (na przykład wypatruje się w nich alternatywy dla świecących diod organicznych), ale tutaj skoncentruję się na tym jak się je używa do poprawienia właściwości współczesnych metod podświetlania matryc ciekłokrystalicznych i nawet nie będę próbował tłumaczyć stojącej za nimi fizyki kwantowej (bo sam jej do końca nie rozumiem :P). Krótko mówiąc, ktoś wpadł na pomysł (ten „ktoś” to pracownicy firmy QD Vision), że jeśli weźmie się popularne niebieskie LED-y (dokładnie te same, z których są tworzone popularne „białe” LED-y) i ich światło przepuści się przez warstwę odpowiednio dobranych czerwonych i zielonych kropek kwantowych (zamiast fosforu), to mogą one „przetransformować” część niebieskiego światła na odpowiednie barwy podstawowe i po wymieszaniu ich ze sobą (czyli światła niebieskiego diody, oraz tego przetransformowanego przez zielone i czerwone kropki) powstaje światło białe, które można później bardzo efektywnie filtrować w tradycyjny sposób. Warto tutaj nadmienić, że proces ten nie polega na rozszczepianiu światła niebieskiego na składowe, bo przecież nie ma ono składowej zielonej, czy czerwonej, bo niebieski jest sam w sobie barwą podstawową. Kropki kwantowe zajmują się zmianą długości fali padającego na nie światła, czyli w pewnym sensie „transformują” falę niebieską, na czerwoną, albo zieloną (pozwólcie, że nie będę tłumaczył jak to się dzieje ;)). Gdzie jest tu zysk? Po pierwsze, wynikowe światło białe jest bardziej... białe, bo powstaje z „równych” sobie i bardzo „czystych” składowych niebieskiej, zielonej i czerwonej, a nie niebieskiej i żółtej. To pozwala na lepsze odwzorowanie barw, łatwiejsze filtrowanie ich, a także wyższą ich maksymalną saturację, dzięki czemu jest możliwe wyświetlanie kolorów swoim nasyceniem wykraczającym poza ramy palety sRGB. Po drugie, połączenie niebieskiej diody z dwiema kropkami kwantowymi jest bardziej efektywne energetycznie, niż standardowe połączenie niebieskiej diody z żółtym fosforem. Nie jest to duża różnica, ale w różnych raportach mówi się o kilkunastu procentach, a to już jest coś.

Kropki kwantowe są wykorzystywane już teraz chociażby w ekranach Triluminos Sony, montowanych w Xperii Z Ultra, czy Z1 Compact i faktycznie ich gamut jest odrobinę szerszy, niż gamut sRGB, a czas pracy na akumulatorze Compacta jest nie z tej Ziemi, więc można przypuszczać, że przynajmniej w części jest to zasługa korzystania z tego nowego rozwiązania. Jednak Sony nie ma na nie monopolu, bo na kropki kwantowe można się natknąć chociażby w matrycy LG z Kindle Fire HDX 7, a poza LG odpowiednie patenty i narzędzia ma jeszcze najprawdopodobniej JDI i AU Optronics, więc w najbliższym czasie powinno się je widywać coraz częściej.

Już teraz dzięki użyciu użyciu zielonych i czerwonych kropek kwantowych można uzyskać taki efekt:

Spectra_QD

Nadal nie idealnie, ale i tak lepiej i oszczędniej. Źródło: DisplayMate

 

Matryca IPS, czyli jaka?

No właśnie, samo stwierdzenie, że w jakimś gadżecie została zamontowana matryca IPS o jakiejśtam rozdzielczości w tym momencie mówi nam o niej bardzo niewiele, bo w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy proces ich wytwarzania został bardzo mocno rozwinięty. Może to więc być:

  • tani i łatwy w produkcji, ale mało energooszczędny ekran z warstwą TFT bazującą na tranzystorach z krzemu amorficznego
  • drogi i trudny w produkcji, ale bardzo energooszczędny ekran LTPS z warstwą TFT bazującą na tranzystorach z krzemu polikrystalicznego
  • stosunkowo tani, łatwy w produkcji i energooszczędny (ale nie aż tak energooszczędny jak porządne LTPS) panel z warstwą TFT IGZO
  • albo któryś z ekranów przyszłości z warstwą TFT z tranzystorami zbudowanymi z jakiejś innej mieszanki tlenków metali.

Do tego wszystkiego można jeszcze dorzucić warstwę kropek kwantowych, poprawiającą właściwości i efektywność podświetlenia diodowego.

Można się w tym wszystkim pogubić, ale przesłanie jest jedno: w ubiegłym roku wykonano ogromną pracę mającą na celu zmniejszenie poboru energii gadżetowych wyświetlaczy o wysokiej rozdzielczości i jest to dopiero początek, bo w następnych latach możemy się spodziewać, że będzie ona maleć jeszcze bardziej i to pomimo jeszcze większej gęstości upakowania pikseli. Nie wiem jak Wam, ale mnie się taka perspektywa podoba. Gdyby jeszcze tanie notebooki dostały przynajmniej tak dobre wyświetlacze jak tanie tablety... ;)

Oceny (52)
Średnia ocena
Twoja ocena
SunTzu (2014.03.08, 22:12)
Ocena: 2
6/5 poza skalą...

Jestem ciekaw jak będzie wyglądał progres w AMOLED-ach, bo patrząc na SGS-y to widzę regres w pewnym sesnie. SGS świeci jasno, SGSII nie miał PenTile, SGS III ma znowu PenTile i jest znacznie ciemniejszy od SGS1 w lecie praktycznie nic nie widać... SGSIV mogę przyrównać do SGS1 tylko lepsze... SGS5 nie ma.

Na tym tle ekrany konkurencji zrobiły żabie kroki. Galaxy S szoruje dno, a HTC czy inni konkurenci mają większy progres na polu wyświetlacza. Choć mam wrażenie, że AMOLED dalej jest lepszy gdy wyświetlane są ciemne elementy....
... dlatego taka funkcja jak odwrócenie kolorów w SGS jest rewelacyjna to może nawet i ten bastio samsungów upadnie.

Wygląda na to, że Samsung z 'S' OLED-ami wkopał się i coraz bardziej obrywać będzie.
Edytowane przez autora (2014.03.08, 22:26)
HIROSHIMA (2014.03.08, 22:22)
Ocena: 4
Cóż minęły blisko 4 lata, zwłaszcza w przypadku rynku smartfonów oczywiste że postęp jest ogromny.
strykul (2014.03.08, 23:09)
Ocena: 0
Pewnie, że postęp. Autorze - wielki plus za ten artykuł. Swoją drogą to świetne obserwacje można poczynić w autobusach - ludzie z Samsungami się wyróżniają na pierwszy rzut oka czytelnością ekranów w zestawieniu z właścicielami Lumii, Soniaków i HTC, które nasyceniem i jasnością nie grzeszą...
vibovit (2014.03.08, 23:28)
Ocena: 14
Jak kupiłem pierwszy telefon z AMOLEDem (htc one s), przeżyłem prawdziwy szok, jaka jest faktyczna przepaść technologiczna między LCD a OLED, perfekcyjne 'podświetlenie', nieograniczone kąty, czarny czarny, na to się aż przyjemnie patrzy, nigdy więcej telefonu z ekranem w technologii z kalkulatora. Marzy mi się tablet z AMOLEDem :E
maik (2014.03.09, 00:08)
Ocena: 4
Świetnie napisany Art. Swoją drogą mam już za sobą całą masę wyświetlaczy, i nigdy nie patrzyłem na nie z taką pikselozą ;E
Aczkolwiek zawsze pasowały mi bardziej te, w których pixele same emitują światło :)
Edytowane przez autora (2014.03.09, 00:09)
Andree (2014.03.09, 00:50)
Ocena: 0
Te kropki kwantowe to rewelacyjny wynalazek!
Przyszło mi do głowy, że można by zrobić monochromatyczną matrycę złożoną z nieorganicznych niebieskich diod LED, część z nich pokryć czerwonymi i zielonymi kropkami kwantowymi i już mamy gotowy ekran LED, pozbawiony wad OLED (wypalanie się)..
Jeśli chodzi o diody nieorganiczne, to problem polega na tym że każdy z kolorów wymaga innego podłoża, co wyklucza miniaturowe ekrany i ogranicza ich zastosowanie do telebimów, chociaż ostatnio (w 2012 r.) Sony eksperymentowało z Crystal LED, czyli montażem 6 mln. oddzielnych diod!
Możliwe też byłoby zastosowanie zamiast diod LED tranzystorów LET, które jednocześnie emitowałyby światło i stanowiły element sterujący!
Nieorganiczny tranzystor emitujący światło to jeden z wynalazków, które zapowiadały się obiecująco, ale nie zostały wprowadzone na rynek.
http://news.illinois.edu/news/04/0105LET.html
Xava2011 (2014.03.09, 00:57)
Ocena: 2
vibovit (2014.03.08, 23:28)
Jak kupiłem pierwszy telefon z AMOLEDem (htc one s), przeżyłem prawdziwy szok, jaka jest faktyczna przepaść technologiczna między LCD a OLED, perfekcyjne 'podświetlenie', nieograniczone kąty, czarny czarny, na to się aż przyjemnie patrzy, nigdy więcej telefonu z ekranem w technologii z kalkulatora. Marzy mi się tablet z AMOLEDem :E
Zapomniałeś o niebieskiej bieli oraz przebarwionych kolorach.
SunTzu (2014.03.09, 01:37)
Ocena: 2
Xava2011 (2014.03.09, 00:57)
vibovit (2014.03.08, 23:28)
Jak kupiłem pierwszy telefon z AMOLEDem (htc one s), przeżyłem prawdziwy szok, jaka jest faktyczna przepaść technologiczna między LCD a OLED, perfekcyjne 'podświetlenie', nieograniczone kąty, czarny czarny, na to się aż przyjemnie patrzy, nigdy więcej telefonu z ekranem w technologii z kalkulatora. Marzy mi się tablet z AMOLEDem :E
Zapomniałeś o niebieskiej bieli oraz przebarwionych kolorach.

Kolory w 'S' amoled-ach są efektem kalibracji pod to, by galaxy lepiej prezentowały się w sklepie...
Mam bodaj galaxy s1 i niebieski dalej jakoś działa.
goly (2014.03.09, 08:52)
Ocena: 0
przeginają z wielkością i tyle, w S5 przegięli pałę
iwanme (2014.03.09, 09:49)
Ocena: 6
Jestem ciekaw jak będzie wyglądał progres w AMOLED-ach, bo patrząc na SGS-y to widzę regres w pewnym sesnie. SGS świeci jasno, SGSII nie miał PenTile, SGS III ma znowu PenTile i jest znacznie ciemniejszy od SGS1 w lecie praktycznie nic nie widać... SGSIV mogę przyrównać do SGS1 tylko lepsze... SGS5 nie ma.

Ale przecież jasność to nie wszystko, równie ważne jeśli nie ważniejsze są kontrasty i warstwy antyodblaskowe.
Teoretycznie ciemny ekran w moim Note 3 w słońcu jest bardziej czytelny niż teoretycznie bardzo jasny ekran RGBW w Xperii P mojej żony. Między S1 a S3 jest przepaść na słońcu pentile nie pentile. U Nokii zresztą podobnie, ekrany AMOLED wcale nie szałowo jasne, a dzięki dobrym warstwom antyrefleksyjnym nieźle czytelne w słońcu (IMHO lepiej niż w Samsungach).
Jest progres w AMOLEDach wyraźny, wujek ma S1, kuzyn S3 ja Note 3 i jak się je położy jeden przy drugim to wyraźnie widać jak technologia posunęła się do przodu mimo, że to niby ciągle AMOLED różnice są naprawdę wyraźne. Na papierze tego nie widać. Jasność ciągle podobna, pokrycie kolorów ciągle podobne, kontrast ciągle ogromny, dopiero na słońcu obok siebie widać.
Artykuł zresztą też fajnie pokazuje, że IPS IPSowi nie równy i nie ma się co od razu rzucać na te 3 literki ;).
Edytowane przez autora (2014.03.09, 11:53)
SyBErX (2014.03.09, 12:36)
Ocena: 0
Asus w notebookach pcha do topowych modeli 1366x768 :D
SunTzu (2014.03.09, 13:29)
Ocena: 0
iwanme (2014.03.09, 09:49)
Jestem ciekaw jak będzie wyglądał progres w AMOLED-ach, bo patrząc na SGS-y to widzę regres w pewnym sesnie. SGS świeci jasno, SGSII nie miał PenTile, SGS III ma znowu PenTile i jest znacznie ciemniejszy od SGS1 w lecie praktycznie nic nie widać... SGSIV mogę przyrównać do SGS1 tylko lepsze... SGS5 nie ma.

Ale przecież jasność to nie wszystko, równie ważne jeśli nie ważniejsze są kontrasty i warstwy antyodblaskowe.
Teoretycznie ciemny ekran w moim Note 3 w słońcu jest bardziej czytelny niż teoretycznie bardzo jasny ekran RGBW w Xperii P mojej żony. Między S1 a S3 jest przepaść na słońcu pentile nie pentile. U Nokii zresztą podobnie, ekrany AMOLED wcale nie szałowo jasne, a dzięki dobrym warstwom antyrefleksyjnym nieźle czytelne w słońcu (IMHO lepiej niż w Samsungach).
Jest progres w AMOLEDach wyraźny, wujek ma S1, kuzyn S3 ja Note 3 i jak się je położy jeden przy drugim to wyraźnie widać jak technologia posunęła się do przodu mimo, że to niby ciągle AMOLED różnice są naprawdę wyraźne. Na papierze tego nie widać. Jasność ciągle podobna, pokrycie kolorów ciągle podobne, kontrast ciągle ogromny, dopiero na słońcu obok siebie widać.
Artykuł zresztą też fajnie pokazuje, że IPS IPSowi nie równy i nie ma się co od razu rzucać na te 3 literki ;).


O 12stej w lecie położyłem koło siebie S1 z folią i S3 bez folii.... Na S1 widzę coś. Na S3 nie mogę wybrać numeru, bo nic nie widać....
Później widać jak sobą rzucę cień na telefon, bo tak jest tak jasno, że na domyślnym dialerze nic niewidzę.

Nie wiem czy warstwa antyodblaskowa coś pomoga gdy świeci słoneczko w lipcowe południe, choć pewnie pomaga w innych sytuacjach.

Xperia P jest jasna w testach przez 'W', a tak się składa i mam ten telefon to jednak vs HTX X/One/P, w pełnym słońcu widzę najgorzej na S3, bo na nim nic nie widzę.

Pewnie IPS IPSowi nierówny....
Podobnie xVA/xVA.... TNka może mieć lepsze kolory i odwzorowanie niż IPS/xVA przy mniejszym poborze energii. Jedyny plus IPS/xVA to kąty widzenia i to zawsze jest lepsze. Dlatego nie powinno być tabletów z TN.
Edytowane przez autora (2014.03.09, 13:35)
Hashi (2014.03.09, 13:53)
Ocena: 0
Wiem, ze jestem fanbojem ale chciałbym tylko wtrącić swoje 3 gorsze. Na zdjęciu ponizej są ekrany wykonane w 3 technologiach. Od lewej LCD, LCD RGBW i OLED. Każdy ustawiony na max. Ekran OLED ustawiony na 5 (1-5) w nocy wypala gały, ale w pełnym słońcu juz jest lipa. W tym momencie zarówno kontrast jak i widoczność są najlepsze na RGBW (860cd/m2). Każdy z tych ekranów na taką samą czerń w słońcu ale RGBW ma najlepszy kontrast. Mierniki do mierzenia tego nie pokażą bo nie uwzględniają światła odbitego od ekranu oraz jasności otoczenia.
http://zapodaj.net/08379eb2e0e83.jpg.html
Pomimo ze kontrast statyczny w OLED w NWZ-X jest kilkakrotnie większy od pozostałych ekranów to ekran RGBW w słońcu ma większy kontrast (na moje oko x2). Jest to pewien paradoks ale tak to działa. Słońce to największa lampa jaka istnieje.
@iwanme
To co piszesz to bzdura. Ustaw ręcznie pełne podświetlenie w Xperii P + folia antyodblaskowa - nie ma opcji by OLED był lepiej widoczny. To jest niemozliwe bo P ma według testów najjaśniejszy ekran - 860cm/m2. Poza tym LCD sam w sobie to jest filtr, bo ciekłe kryształy przesłaniają podświetlenie.
Edytowane przez autora (2014.03.09, 14:02)
platfus_the_end (2014.03.09, 14:17)
Ocena: 0
Ale i tak nikt nie wie, co szykują labolatoria pracujące nad AMOLED - może za pół roku wyskoczą z czymś, co raz na zawsze skasuje temat LCD i jego wszelakich odmian.
Hashi (2014.03.09, 15:25)
Ocena: 3
platfus_the_end (2014.03.09, 14:17)
Ale i tak nikt nie wie, co szykują labolatoria pracujące nad AMOLED - może za pół roku wyskoczą z czymś, co raz na zawsze skasuje temat LCD i jego wszelakich odmian.

Ciekawym połączeniem byłby OLED + LCD. Aktualnie nie słyszałem o taki ekranie ale..
Gdyby zastosować jako podświetlenie LCD (RGBW) OLED to mielibyśmy wszystkie najlepsze cechy. Musiałby by być to wyłącznie białe diody OLED jako to co świeci, LCD by to przesłaniał. Mielibyśmy idealną czerń bo piksele by gasły, duża jasność - RGBW i LCD działał by dodatkowo jako filtr. Ponadto ekran wypalałby się równomiernie bo mielibyśmy tylko białe diody OLED. Podejrzewam, ze to wykonalne ale napewno drogie (2 technologie w jednym ekranie). Działało by to na podobnej zasadzie co ekrany LED LCD w TV tzw fullLED czyli podświetlane od spodu, z tą różnicą ze tutaj na jeden piksel LCD przypadała by jedna dioda OELD.
Edytowane przez autora (2014.03.09, 15:27)
iwanme (2014.03.09, 20:34)
Ocena: 2
@iwanme
To co piszesz to bzdura. Ustaw ręcznie pełne podświetlenie w Xperii P + folia antyodblaskowa - nie ma opcji by OLED był lepiej widoczny. To jest niemozliwe bo P ma według testów najjaśniejszy ekran - 860cm/m2. Poza tym LCD sam w sobie to jest filtr, bo ciekłe kryształy przesłaniają podświetlenie.

Oczywiście, że jest. Ekran Xperii P jest w słońcu wyraźnie widoczny właściwie głównie na wprost, pod kątem już wcale nie jest tak fajnie. Już pal sześć nielubiane Samsungi, ale weź jakąś Nokię z Amoledem i ClearBlackiem 808, 925 czy coś podobnego. Przy istotnie niższej jasności i tak w słońcu widzisz więcej. Dalej obstaję przy swoim, bo akurat Xperię P dość często przykładam do różnych telefonów co wpadną mi w ręce, ekran wcale nie jest taki szałowy, choć faktycznie jak na budżetową słuchawkę niezły, ale np. w słońcu ekrany takiego iPhone 5, HTC One, czy LG G moim zdaniem są trochę bardziej czytelne pomimo teoretycznie bardzo wyraźnie niższej jasności. (tak, włączone na maksa i tryb 'jasny', żeby nie było)

Edytowane przez autora (2014.03.09, 21:04)
SunTzu (2014.03.10, 02:17)
Ocena: 0
@up
Czyli samsungie jednak nie są takie fajne na pełnym słońcu.
NtA (2014.03.10, 05:22)
Ocena: 0
Pierwszym telefonem Samsunga z AMOLED była OMNIA 2. Mam ją do tej pory (~4 lat) gdyby były aktualizacje systemu to bym ją jeszcze długo używał bo strony internetowe się coraz gorzej wczytują :-(
Hashi (2014.03.10, 05:47)
Ocena: 0
iwanme (2014.03.09, 20:34)

(tak, włączone na maksa i tryb 'jasny', żeby nie było)


Jak ręcznie ustawiasz jasność to nie da się mieć włączonego trybu 'jasny' bo jest on wtedy wyłączony. Choć fakt dzięki automatyce da się wymusić pełne podświetlenie. Masz folię na odblaski na ekranie? Co do Nokii to fakt jest model który ma 800cm/m2 i b dobre filtry.
Edytowane przez autora (2014.03.10, 05:49)
wonskyy (2014.03.10, 08:53)
Ocena: 1
ja miałem samsungi SII potem przesiadłem sie na SIII później na SIV i jest to prawie to samo tylko więcej bajerów i większe rozdzielczości ekranów i lepsze parametry. Telefonu używam jak laptopa do pracy więc musi być szybki, płynny i ładnie poruszać się między aplikacjami i tutaj samsung SIII cieniutko, za wolny i tnie się. SIV znacznie lepiej ale teraz przesiadłem się na Sony Z1 i mimo ze też ma kilka wad to płynność interfejsu jest o niebo lepsza. Z1 kąty widzenia oczywiście gorsze od SIV ale akurat nie wiem kto patrzy pod kątem chyba że ogląda filmy. W słońcu nic nie widać ani na SII ani SIII ani SIV. Sony ma tak jasny wyświetlacz że w pomieszczeniu nie da się na rozjaśniony patrzeć bo oczy bolą. Z1 w słońcu super. Kolory w Z1 na pulpicie fakt ustępuja SIV ale jak włączysz np to samo video FH jest to samo nasycenie i nawet lepiej wygląda na sony. Byłem zatwardziałym fanem Samsunga i już nie jestem. Wykonanie Sony też bije samsunga na łeb na szyje. Klawisze ekranowe w Sony szybciej działają niż klawisz home w samsungu. NO i jak przykładam białą stronę przegladarki to w samsungu jest niebieska w Sony dużo przyjemniejsza cieplejsza.Czerń w Sony gorsza ale może być. To tyle ode mnie.
iwanme (2014.03.10, 10:15)
Ocena: 0
Akurat Z1 ekranem nie powala i też ma biel przesuniętą trochę w kierunku niebieskiego, Z Ultra czy Z1 Compact mają widocznie lepsze ekrany (Choć w ZUltra oszczędzili też na warstwie antyrefleksyjnej).
Przy okazji a propos ewolucji AMOLEDów w Samsungach, widać że generalnie parametry zmieniają się na lepsze i różnice są wyraźnie mierzalne.
http://www.displaymate.com/Galaxy_S4_ShootOut_1.htm
http://www.displaymate.com/Galaxy_Note3_ShootOut_1.htm
Widać też, że w trybie filmowym temperatura kolorów nie jest jakaś nienaturalna i punkt bieli nie jest specjalnie daleko od tych 6500K (a nawet bliżej niż w takiej Z1 na przykład - 7100K i gdzie taki Nexus 4 ma 8400K).
Wydaje mi się, że większość osób dalej ocenia AMOLEDy po pierwszym Galaxy S i dla nich już biały zawsze będzie tam niebieski, wypalony i niewidoczny w słońcu. Ale i w Nokiach, i u Motoroli, i u Samsunga naprawdę technologia posunęła się trochę do przodu.

SunTzu (2014.03.10, 15:49)
Ocena: 0
@up
No ja oceniam przez pryzmat S1 i dla mnie S3 ma gorszy ekran od S1... na S1 po latach nie mam wypalonego niebieskiego....
... S4 natomiast to krok do przodu i wreszcie coś lepszego od S2.
Zaloguj się, by móc komentować