Karty pamięci SD UHS-II w praktyce

25
Mieszko Krzykowski
Karty pamięci SD UHS-II w praktyce

Szybkie karty pamięci SD UHS-II są na rynku już ponad rok, ale nadal są one towarem egzotycznym i na palcach jednej ręki można policzyć urządzenia potrafiące w pełni wykorzystać ich możliwości. Widać więc, że większość osób jest jeszcze zadowolona z kart SD starszej generacji i nie śpieszy się z wymienianiem ich na nowsze. Po ostatnich kilku dniach walki z superszybką kartą UHS-II SanDiska jakoś mnie nie to nie dziwi...

Pamiętacie jeszcze karty MMC? Albo tak kochane przez Sony (i tylko przez Sony) karty Memory Stick? A karty xD (ja dobrze pamiętam, bo musiałem to coś kupować do swojego Fuji s6500...)? W ubiegłym dziesięcioleciu na rynku było zdecydowanie zbyt wiele różnych rodzajów kart pamięci, lecz z biegiem czasu powiększała się dominacja kart Secure Digital (czyli SD). Teraz wkłada się je niemal wszędzie, ale jeśli tak ma być również w przyszłości, to karty SD muszą stawać się coraz szybsze, bo współczesne aparaty i kamery generują coraz większe ilości danych w coraz szybszym tempie. I stają się szybsze, bo specyfikacja szyny UHS-II zakłada maksymalną szybkość transferu sięgającą 312 MB/sek. (w UHS-I wynosi ona dokładnie 3 razy mniej, czyli 104 MB/sek.). To naprawdę spora ilość danych przerzucanych co sekundę, szczególnie gdy się weźmie pod uwagę to, że liczby te dotyczą również maleńkich kart mikro-SD. Warto o tym pamiętać, bo choć istnieją inne – nawet szybsze – karty pamięci, takie jak XQD (oparte na transferze przez PCI Express), czy CFast (oparte na transferze przez SATA), to nigdy nie będą one tak małe, jak karty mikro-SD.

Karty UHS-II bardzo łatwo odróżnić od modeli starszej generacji, bo na spodzie mają drugi rząd pinów:

1

Nie dość, że dzięki temu trudno o pomyłkę, to na dodatek jest to zgrabny sposób na zachowanie kompatybilności wstecznej z urządzeniami nieprzystosowanymi do nowego standardu, bo po prostu będą one wykorzystywały tylko górny rząd pól kontaktowych. 

Bohaterowie tekstu: dwie karty pamięci, dwa czytniki, jeden aparat i... kilka komputerów

Do sprawdzenia tego co to całe UHS-II daje w praktyce potrzebne jest kilka elementów: karta pamięci UHS-II, czytnik kart UHS-II, aparat fotograficzny obsługujący karty UHS-II, a także... komputer. Wybór wśród szybkich kart SD jest bardzo mały. W teorii dostępne są 3 takie karty: Panasonic MicroP2 UHS-II, Toshiba Exceria Pro UHS-II i SanDisk Extreme Pro 280 MB/s UHS-II. A w rzeczywistości... w naszym kraju można od ręki (i to też nie bez odrobiny drążenia) kupić jedynie tę ostatnią. Z czytnikami jest podobna historia: w swojej ofercie czytnik UHS-II ma Kingston, Panasonic i SanDisk, ale... sami zgadnijcie, który z nich da się dostać w polskich sklepach :) Musiałem więc postawić na produkty SanDiska. Do porównania z nimi wykorzystałem kartę SanDisk Extreme Pro 95 MB/sek. i czytnik UHS-I Lexar Professional USB 3.0 Dual-Slot. 

W tym momencie w sprzedaż są jedynie 2 aparaty fotograficzne obsługujące karty UHS-II: Samsung NX1 i Fujifilm X-T1. Tak się składa, że jestem posiadaczem tego ostatniego i to właśnie ten fakt zachęcił mnie do zbadania tematu tego rodzaju kart i ich opłacalności.

4

Na koniec pozostała kwestia komputera. Prościzna, prawda? Wystarczy jakikolwiek komputer z USB 3.0 i nośnikiem SSD, i można zaczynać testy szybkości kopiowania danych. Błąd.

Problemy z UHS-II: nie każdy komputer jest godzien

Udało mi się przewidzieć dwa potencjalne źródła problemów z komputerem używanym do testów transferów z i do karty pamięci: żeby testowanie czegokolwiek miało sens, czytnik powinien być podłączony do komputera z nośnikiem SSD i opartego na platformie Intela. Pierwsza kwestia jest dość oczywista, bo żaden pojedynczy dysk talerzowy nie jest w stanie zapewnić stabilnych i ciągłych transferów na poziomie 300 MB/sek. Przy okazji to powinno zapalać pierwszą czerwoną lampkę u każdej osoby chcącej się pakować w szybkie karty pamięci, bo z maksymalnego wzrostu szybkości kopiowania danych skorzystają jedynie osoby magazynujące zdjęcia i filmy na pojemnych nośnikach półprzewodnikowych albo na szybkich macierzach dyskowych. Druga trudność jest związana z tym, że platforma AMD nigdy nie była kojarzona z idealną obsługą USB 3.0 i wyciskaniem wszystkich soków z urządzeń podpiętych do niej przez to złącze. Akurat tak się składa, że jestem jednym z tych dziwnych ludzi, którzy mają w swojej stacjonarce APU AMD (7850K), i pierwsze wstępne testy kopiowania plików z karty UHS-II pokazywały transfery wahające się od 120 do 170 MB/sek...

3

„Na szczęście” miałem w domu dwa notebooki z nośnikami SSD i procesorami Intela (Samsung 900-X3C i Lenovo Yoga 3 Pro), więc myślałem, że to na nich przeprowadzę test. Tutaj zaczęły się schody, których nie udało mi się przewidzieć. Ultrabook Samsunga nieźle radził sobie z kartą UHS-I i czytnikiem Lexara (odczyt i zapis na poziomie 90 MB/sek.), jednak karta UHS-II i czytnik SanDiska zachowywały się dziwnie, bo choć system je wykrywał, to dane z karty kopiowały się z szybkością około 20 MB/sek. Yoga była jeszcze bardziej kapryśna i choć wykrywała, że czytnik SanDiska jest urządzeniem z portem USB 3.0, to zawsze podłączała go w trybie USB 2.0 i system informował, że „sprzęt ten może działać szybciej, jeśli podłączy się go do portu USB 3.0”. Później się okazało, że wiele innych notebooków będzie miało podobne problemy z tym czytnikiem i rodzajem kart. No pięknie. Czyli wyszło na to, że żaden z trzech komputerów w moim domu nie nadaje się do zabawy z UHS-II...

Konieczna okazała się wizyta w redakcji, w której komputerów mamy pod dostatkiem. Najszybsze redakcyjne maszyny akurat były zajęte testami, więc usiadłem do jednego z tych bardziej „cywilnych”, ale ten „peasant PC” i tak jest wyposażony w dwa nośniki SSD w RAID0. Efekt? Nie udało mi się przebić bariery 200 MB/sek. szybkości odczytu – zarówno w czasie zwykłego kopiowania zdjęć RAW, jak i w różnego rodzaju benchmarkach. Co tym razem poszło nie tak? Używany przeze mnie komputer opierał się na kontrolerze USB 3.0 ASMedia, a nie na Intelu, i miał Windowsa 7. Gdyby był tam kontroler Intela i Windows 8.1, to może udałoby mi się dobić do około 220-230 MB/sek. szybkości odczytu, bo taka konfiguracja jest przeważnie o kilkanaście procent szybsza. Gdzie zniknęło ostatnie kilkadziesiąt MB/sek.? Najprawdopodobniej w czytniku kart pamięci. Poszukałem w sieci wyników testów karty SanDisk ExtremePro UHS-II przeprowadzonych przez inne portale i niemal wszyscy testerzy natrafiali na ścianę w okolicach 240 MB/sek. odczytu. Poza jednym miejscem, w którym przeprowadzają testy również na niedostępnym w sprzedaży czytniku Lexara. Czyli czytnik SanDiska nie jest w stanie wykrzesać wszystkiego z karty SanDiska. Ah te paradoksy świata...

2

Podsumujmy. Jeśli chce się wykorzystać pełnię potencjału kart UHS-II, potrzebna jest nie tylko odpowiednia karta i aparat, ale też czytnik (którego się nie da kupić), komputer z odpowiednim systemem operacyjnym, kontrolerem USB 3.0 i podsystemem dyskowym, no i komputer ten raczej nie powinien być notebookiem. Całkiem długa lista wymagań, prawda? Realistycznie patrząc na to wszystko można powiedzieć, że w praktyce należy się spodziewać około 2 razy szybszych transferów, niż w przypadku najszybszych kart UHS-I. I tak jest dobry wynik, lecz trochę daleki od kolorowej teorii.

Problemy z UHS-II: kompatybilność wsteczna z haczykiem

Tak, karty nowej generacji są w pełni kompatybilne wstecznie ze starymi czytnikami i urządzeniami. Zdrowy rozsądek podpowiada, że karta taka w trybie UHS-I powinna zapewniać transfery na poziomie najszybszych kart poprzedniej generacji, czyli około 100 MB/sek. Praktyka (znowu) jest bardziej skomplikowana. Posiadana przeze mnie karta SanDiska działa poprawnie w trybie UHS-I, ale jest to wolniejsza odmiana SDR 50 tego trybu (transfery do 50 MB/sek.), a nie pełna wersja SDR 104 (transfery do 104 MB/sek.). Czyli karta SanDisk Extreme Pro 280 MB/s UHS-II włożona do czytnika/urządzenia UHS-I działa o połowę wolniej od karty SanDisk Extreme Pro 95 MB/s UHS-I. Mało logiczne, prawda? Nie dotyczy to jednak wszystkich kart, bo karta UHS-II Toshiby obsługuje również tryb SDR 104. Szkoda tylko, że w specyfikacji tych produktów nie ma o tym żadnej informacji i o takich rzeczach można się dowiedzieć dopiero po fakcie...

No to wkładamy do aparatu

Po tym przydługim kawałku tekstu mówiącym o tym, jak trudno osiągnąć maksymalną szybkość kopiowania danych na linii komputer-karta pamięci, czas na to co najważniejsze, czyli sprawdzenie transferów w aparacie. Tutaj mniej więcej wiedziałem czego się spodziewać i od samego początku było dla mnie oczywiste, że szybkość zapisu danych w aparacie to jakiś ułamek maksymalnej teoretycznej szybkości karty i to na ile duży jest ten ułamek w głównej mierze zależy od samego aparatu. Przeprowadziłem garść pomiarów: sprawdziłem ile zdjęć można zrobić z daną kartą na pełnej szybkości trybu seryjnego (w przypadku X-T1 jest to 8 kl./sek.), z jaką szybkością będą wykonywane zdjęcia po zapełnieniu bufora i ile czasu zajmuje aparatowi opróżnienie bufora (czyli ile czasu mija od ostatniego wykonanego zdjęcia do zgaśnięcia diody informującej o zapisie danych).

jpg_n

raw_n

rj_n

jpg_fps

raw_fps
rj_fps

jpg_s

raw_s

rj_s

Jako pierwszy zaskoczył mnie fakt, że liczba zdjęć, które można wykonać na pełnej szybkości, nie zależy od szybkości zainstalowanej karty pamięci. Jest to jakaś odgórnie narzucona wartość, która nie zawsze ma sens i wynika z jakichś wewnętrznych ograniczeń. No bo jak wyjaśnić to, że bufor się kończy po wykonaniu 22 zdjęć RAW, w sumie zajmujących 706 MB (każdy plik zajmuje 32,1 MB) lub po wykonaniu 34 zdjęć JPG, w sumie zajmujących 172 MB (każdy plik zajmuje 5,07 MB)? Wszystko wskazuje na to, że ten aparat czeka z przerzucaniem zdjęć z bufora na zewnętrzny nośnik danych do momentu dobicia do wspomnianych limitów, bo widocznie nie potrafi jednocześnie wykonywać kolejnych zdjęć z pełną szybkością i zapisywać ich na kartę pamięci.

Druga ciekawa obserwacja: jakieś wewnętrzne ograniczenia sprawiają, że szybkość przetwarzania plików JPG zupełnie nie zależy od szybkości karty pamięci (przynajmniej w tym zakresie, bo jakieś podrobione badziewie z demobilu zapewne byłoby w stanie wszystko spowolnić), ale to znowu jest specyfika tego aparatu, a nie sztywna reguła.

Kolejna sprawa: gdy już aparat zacznie zapisywać coś na kartę pamięci, to przewaga UHS-II nad starszą techniką zaczyna być zauważalna, choć zdecydowanie nie jest to różnica trzykrotna. Można się tu nawet pokusić o policzenie przybliżonej szybkości zapisywania danych. Skoro bufor mieści w sobie 22 zdjęcia zajmujące w sumie 706 MB i potrzebuje 8 lub trochę ponad 12 sekund na przerzucenie jego zawartości na kartę pamięci, to wychodzi nam z tego, że na kartę UHS-I zapisuje on je w tempie 50-60 MB/s., a na kartę UHS-II – 80-90 MB/sek. Dużo? Mało? Czasem liczy się każda klatka i każda sekunda, a sprawniej działający aparat, to sprawniej działający aparat – nawet jeśli poprawa sprawności jest stosunkowo niewielka. Jednak ja po tych wszystkich przebojach poczułem się lekko zawiedziony...

Słowo końcowe

Co na razie daje nam UHS-II? Realne transfery na poziomie do 200 MB/sek., lekką poprawę szybkości działania dwóch aparatów fotograficznych, garść problemów ze współpracą czytników kart z notebookami i sporą dziurę w portfelu. A własnie, nie wspomniałem jeszcze o cenie. Za SanDiska Extreme Pro 95 MB/s o pojemności 64 GB trzeba zapłacić niecałe 400 złotych, co i tak jest niemałą kwotą, jak na kartę pamięci. Na jego następcę z dopiskiem UHS-II trzeba wyjąć z portfela... około 900 złotych. Jest to kwota wręcz absurdalnie wysoka, szczególnie gdy porówna się ją z ceną nośników SSD. Wiem, że teoretycznie nie powinno się tego porównywać, jednak jakoś trudno tego nie zrobić ;) Czy warto? Moim zdaniem na razie nie. O ile przesiadka ze zwykłej karty SD na coś wyciągającego niemal 100 MB/s daje zauważalnego i łatwego do osiągnięcia kopa w szybkości pracy, o tyle w przypadku kart UHS-II sytuacja jest na razie najeżona różnego rodzaju gwiazdkami i przypisami drobnym drukiem. Są sytuacje, w których oferowany przez nie wzrost szybkości transferów jest osiągalny i pożądany, jednak dla zwykłego śmiertelnika (szczególnie takiego często pracującego na notebooku) spełnienie wszystkich warunków pozwalających na wykorzystanie pełni potencjału tego standardu jest bardzo trudne.

5

Oceny (19)
Średnia ocena
Twoja ocena
luke130 (2015.02.26, 11:50)
Ocena: 18
Możliwy scenariusz:
1. Klienci nie kupują bo drogo i czekają na spadek cen,
2. Producenci jęczą, że nikt nie kupuje i w ogóle nie mogą zarobić,
3. Producenci obniżają ceny produktu bo za rogiem jest standard UHS-n,
4. Klienci zaczynają nieśmiało kupować...
5. Producenci wypuszczają standard UHS-n,
6. GOTO 1

ps. Test ciekawy. Dzięki!
Edytowane przez autora (2015.02.26, 11:51)
miekrzy (2015.02.26, 11:56)
Ocena: 2
W tym wszystkim najbardziej mnie zastanawia, czy w ogóle będzie coś takiego jak UHS-n i czy nie jest to ostatni zryw kart SD z wsteczną kompatybilnością...
remo_1988 (2015.02.26, 11:57)
Ocena: 4
Ja też mam problem, tylko, że z czytnikiem SanDisk usb 3.0
Da kompa na MSI Z87 G43 - transfery ma jakie zechce. Raz 30MB/s raz 80MB/s ( z przewagą na 40MB/s ) wyskakuje komunikat, że urządzenie może pracować szybciej.

Podobnie jest na lapku Lenovo Y580....
Często nawet obydwa komputery świrują pod tym względem, że urządzenie samo się wyłącza i włącza podczas kopiowania ....

Co jest grane ?
CompiutereXpertz (2015.02.26, 12:23)
Ocena: -2
remo_1988 (2015.02.26, 11:57)
Ja też mam problem, tylko, że z czytnikiem SanDisk usb 3.0
Da kompa na MSI Z87 G43 - transfery ma jakie zechce. Raz 30MB/s raz 80MB/s ( z przewagą na 40MB/s ) wyskakuje komunikat, że urządzenie może pracować szybciej.

Podobnie jest na lapku Lenovo Y580....
Często nawet obydwa komputery świrują pod tym względem, że urządzenie samo się wyłącza i włącza podczas kopiowania ....

Co jest grane ?

Prawdopodobnie kompatybilność wsteczna USB-2 się włącza zamiast 3
jagular (2015.02.26, 12:50)
Ocena: 1
Żeby porządnie wykorzystać/przetestować kartę pamięci w aparacie, trzeba by użyć jakiegoś reporterskiego - takie aparaty zazwyczaj przewalają maksymalnie dużo danych przez swoje interfejsy...aparaty te jednak dalej nie używają kart SD (obecnie, były momenty kiedy Canony miały łącze SD obok CF).
Zawsze też można pójść w drugą stronę: wymagający zapis filmowy na kartę. Wymagający byłby zapis RAW - najtańszym urządzeniem, które to może umożliwić jest luszczałka Canona z MagicLantern...ale znowu nie ma w nich (tak myślę) obsługi tego najnowszego standardu SD.
miekrzy (2015.02.26, 13:00)
Ocena: 5
djXone (2015.02.26, 12:37)
Jesteś anty AMD czy jak? Krytykujesz tą platformę bo nie miałeś maks odczytu jaki zakładałeś że powinien być? Nawet nie pomyślałeś że może to być wina czytnika, lub sterowników. Z kolei jak na Intelu wcale nie mogłeś odczytać lub czytało 10x wolniej, to już nie wina Intela! LoL for you, zero profesjonalizmu.

Nie krytykuję platformy, 'bo nie miałem maks odczytu'. Stwierdzam fakt, że nie nadaje się ona do testowania maksymalnej szybkości kopiowania danych przez USB 3.0, bo kontrolery USB 3.0 od AMD (także te zintegrowane) są wyraźnie wolniejsze od nowych kontrolerów Intela, czy nawet ASMedii. Było to sprawdzane wiele razy i nie ma to nic wspólnego z byciem anty albo pro AMD.

jagular (2015.02.26, 12:50)
...

Gdyby istniały reporterskie (albo nawet jakieś niereporterskie pokroju 5Ds) lustrzanki z UHS-II, to bym na nich sprawdził. A że nie istnieją...
Edytowane przez autora (2015.02.26, 13:01)
Opson6667 (2015.02.26, 13:18)
Ocena: 1
Mieszko, co to za gracz z Ciebie jak masz APU :) Przecież to ledwo zipie w grach
miekrzy (2015.02.26, 13:24)
Ocena: 5
Opson6667 (2015.02.26, 13:18)
Mieszko, co to za gracz z Ciebie jak masz APU :) Przecież to ledwo zipie w grach

Do tych rodzajów gier, w które gram, jest wystarczające. No dobrze, czasem mi brakuje mocy (szczególnie mi przeszkadza słaba wydajność AMD w emulatorach), ale jakoś z tym żyję :)
remo_1988 (2015.02.26, 13:48)
Ocena: 3
CompiutereXpertz (2015.02.26, 12:23)
remo_1988 (2015.02.26, 11:57)
Ja też mam problem, tylko, że z czytnikiem SanDisk usb 3.0
Da kompa na MSI Z87 G43 - transfery ma jakie zechce. Raz 30MB/s raz 80MB/s ( z przewagą na 40MB/s ) wyskakuje komunikat, że urządzenie może pracować szybciej.

Podobnie jest na lapku Lenovo Y580....
Często nawet obydwa komputery świrują pod tym względem, że urządzenie samo się wyłącza i włącza podczas kopiowania ....

Co jest grane ?

Prawdopodobnie kompatybilność wsteczna USB-2 się włącza zamiast 3


Jak to sprawdzić / zmienić ?
=-Mav-= (2015.02.26, 17:57)
Ocena: 5
900 złotych za 64 gb? Kogoś tu chyba porządnie pokręciło. Nic dziwnego że ludzie tego nie kupują. I jeszcze do tego wariujące czytniki, nie wspominając o urządzeniach które nie są w stanie wykorzystać tego standardu mimo ze jest ich całe pięć na krzyż... Piękna porażka. :)

A sam test niezwykle interesujący, powinien być na głównej. Pięknie podziękował! :)

remo_1988 (2015.02.26, 11:57)
Często nawet obydwa komputery świrują pod tym względem, że urządzenie samo się wyłącza i włącza podczas kopiowania ....

Co jest grane ?

Może po prostu czytnikowi brakuje prądu bo lap podaje go za mało? Próbowałeś podłączyć go do lapa za pomocą kabelka usb typu Y? Dwie wtyczki do portów usb w lapie, jedna do czytnika. http://allegro.pl/adapter-usb-a-gn-2xwt-po...5067989311.html - coś podobnego do tego, tylko nie wiem czy ten kabel musi być typu usb 3 czy nie, żeby nie spowolnić czytnika.
adam-123 (2015.02.26, 19:33)
Ocena: -2
remo_1988 (2015.02.26, 11:57)
Ja też mam problem, tylko, że z czytnikiem SanDisk usb 3.0
Da kompa na MSI Z87 G43 - transfery ma jakie zechce. Raz 30MB/s raz 80MB/s ( z przewagą na 40MB/s ) wyskakuje komunikat, że urządzenie może pracować szybciej.

Podobnie jest na lapku Lenovo Y580....

To są po prostu wady chipu intela. Podobno wydali nową rev. Ja do swojego H87 kupiłem kartę USB 3.0 na PCIe i po kłopocie.
Często nawet obydwa komputery świrują pod tym względem, że urządzenie samo się wyłącza i włącza podczas kopiowania ....

Co jest grane ?

kaszmir45 (2015.02.26, 22:32)
Ocena: 2
Świetny art, więcej takich. Dziękuję :)


'Czyli czytnik SanDiska nie jest w stanie wykrzesać wszystkiego z karty SanDiska. Ah te paradoksy świata...'
a taka porządna firma z tego SanDiska ;)

jagular (2015.02.26, 22:47)
Ocena: 1
Są różne czytniki Sandiska.
pillsxp (2015.02.27, 02:57)
Ocena: 3
Bardzo ciekawa recenzja, wynika z tego że narazie to nie warto pakować pieniędzy w UHS II tylko lepiej kupić UHS I i to będzie zdecydowanie lepiej działało.
Sam ostatnio kupiłem kartę MicroSD 32 GB Samsunga właśnie z UHS I i myślę że to jak narazie najlepisza opcja patrząc na artykuł i na ceny UHS II.
Dzięki za zrecenzowanie i pokazanie że narazie nie warto w to inwestować.
NtA (2015.02.27, 07:47)
Ocena: 2
Hehe nawet nie wiedziałem że coś takiego istnieje mmhhhh :)
Kamilkaze7 (2015.02.27, 10:01)
Ocena: -2
A może producenci pójdą po rozum i zaczną stosować pamięci typu SSD?
miekrzy (2015.02.27, 10:08)
Ocena: 0
Kamilkaze7 (2015.02.27, 10:01)
A może producenci pójdą po rozum i zaczną stosować pamięci typu SSD?

Nie do końca rozumiem o co chodzi z tymi pamięciami typu SSD.
Przecież karty pamięci to są w pewnym sensie nośniki SSD ;)
No chyba, że chodzi o rodzaj złącza, po którym to ma być kopiowane, ale to też już zostało zrobione, bo CFast kopiuje po SATA (choć wtyczki są trochę inne), a XQD po PCI Express.
A jeśli chodzi o możliwość podpięcia zwykłego dysku SSD do sprzętu, to coś takiego też już jest i na przykład niektóre kamery BlackMagic mają szufladkę, do której wkłada się takiego zwykłego, komputerowego SSD-ka ;)
jagular (2015.02.27, 12:02)
Ocena: 2
Kamilkaze7 (2015.02.27, 10:01)
A może producenci pójdą po rozum i zaczną stosować pamięci typu SSD?

Ach ten tradycyjny 'rozum'...Producenci już dawno mają w ofertach szybkie karty pamięci, potrafiące przewalić po kilkaset mega na sekundę. Problem polega na tym, że większość użytkowników tego nie potrzebuje chociażby dlatego, że konsumenckie urządzenia nie potrzebują wielkich transferów.

Przy okazji: poprawne wyrażenie to 'pójść po rozum do głowy' :P
McMenel (2015.02.27, 12:44)
Ocena: 0
=-Mav-= (2015.02.26, 17:57)
900 złotych za 64 gb? Kogoś tu chyba porządnie pokręciło. Nic dziwnego że ludzie tego nie kupują. I jeszcze do tego wariujące czytniki, nie wspominając o urządzeniach które nie są w stanie wykorzystać tego standardu mimo ze jest ich całe pięć na krzyż... Piękna porażka. :)

A sam test niezwykle interesujący, powinien być na głównej. Pięknie podziękował! :)

remo_1988 (2015.02.26, 11:57)
Często nawet obydwa komputery świrują pod tym względem, że urządzenie samo się wyłącza i włącza podczas kopiowania ....

Co jest grane ?

Może po prostu czytnikowi brakuje prądu bo lap podaje go za mało? Próbowałeś podłączyć go do lapa za pomocą kabelka usb typu Y? Dwie wtyczki do portów usb w lapie, jedna do czytnika. http://allegro.pl/adapter-usb-a-gn-2xwt-po...5067989311.html - coś podobnego do tego, tylko nie wiem czy ten kabel musi być typu usb 3 czy nie, żeby nie spowolnić czytnika.


Miałem ten sam problem z dyskiem na USB. Działał tylko na Y pobierał więcej prądu niż pojedynczy USB był w stanie dostarczyć. Tak więc twoja rada prawdopodobnie jest poprawna.
Borat1 (2015.02.27, 17:51)
Ocena: 1
jagular (2015.02.27, 12:02)
Kamilkaze7 (2015.02.27, 10:01)
A może producenci pójdą po rozum i zaczną stosować pamięci typu SSD?

Ach ten tradycyjny 'rozum'...Producenci już dawno mają w ofertach szybkie karty pamięci, potrafiące przewalić po kilkaset mega na sekundę. Problem polega na tym, że większość użytkowników tego nie potrzebuje chociażby dlatego, że konsumenckie urządzenia nie potrzebują wielkich transferów.

Przy okazji: poprawne wyrażenie to 'pójść po rozum do głowy' :P

Większość aparatów i to nie tylko kompaktowych a lustrzanek nie jest w stanie wykorzystać kart SD szybszych niż 50-60 MB/s. Przykładowo Nikon D600 ma transfer z bufora na kartę w granicach 65 MB/s
jagular (2015.02.28, 11:31)
Ocena: 0
O tym właśnie pisałem. Generalnie to fajnie że to istnieje...mimo że nie ma na razie jakiegoś sposobu żeby to wykorzystał 'normalny człowiek'.
Zawodowiec albo dalej nie będzie potrzebował szybszych transferów, albo (jeżeli potrzebuje) to będzie używał nośników innych standardów.
Adi4n (2015.03.01, 03:00)
Ocena: 1
Czytnik UHS-II ma jeszcze Kingston, Mobilelite G4 sie zwie. Dostępny w Polsce.
Firekage (2015.03.01, 16:25)
Ocena: 0
remo_1988 (2015.02.26, 11:57)
Ja też mam problem, tylko, że z czytnikiem SanDisk usb 3.0
Da kompa na MSI Z87 G43 - transfery ma jakie zechce. Raz 30MB/s raz 80MB/s ( z przewagą na 40MB/s ) wyskakuje komunikat, że urządzenie może pracować szybciej.

Podobnie jest na lapku Lenovo Y580....
Często nawet obydwa komputery świrują pod tym względem, że urządzenie samo się wyłącza i włącza podczas kopiowania ....

Co jest grane ?


Funkcja oszczędzania energii w komputerze, na dysku oraz portach usb?
SunTzu (2015.03.02, 18:18)
Ocena: 0
Całkowicie żartem
Jest to jakaś odgórnie narzucona wartość, która nie zawsze ma sens i wynika z jakichś wewnętrznych ograniczeń.

Ciekawe kiedy smartphony prześcigną aparaty (w tym elemencie)
Zaloguj się, by móc komentować