Okiełznać aparat Lumii 1020

5
Mieszko Krzykowski
Okiełznać aparat Lumii 1020

Niedawno napisałem trochę o pierwszych wrażeniach z użytkowania Lumii 1020 i pokazałem przykładowe zdjęcia, wykonane w trakcie warsztatów przygotowanych przez Nokię. Teraz mam już własny egzemplarz testowy tego telefonu, więc nadszedł czas na bliższą analizę, garść szczegółów i tekst o tym, dlaczego Nokia Lumia 1020 to pod wieloma względami krok wstecz, w porównaniu z Nokią 808 PureView, i dlaczego w praktyce... nie ma to znaczenia.

1020-4

Dzisiaj kilka słów o oprogramowaniu Lumii 1020, bo ono wywołuje u mnie najbardziej ambiwalentne uczucia. Stworzenie sensownego interfejsu w aparacie (szczególnie w takim jak ten z Lumii 1020) nie jest łatwe. Z jednej strony musi on być na tyle prosty i czytelny, a automatyka na tyle sprawna, żeby mniej zaawansowany użytkownik mógł wszystko obsługiwać jednym guzikiem, bez wiedzy o tym, co to jest ekspozycja, balans bieli itp. Z drugiej strony, Nokia chce trafić także do osób bardziej zaprawionych w bojach, które chcą wziąć sprawy we własne ręce, bo są świadomi ograniczeń wszelkiej automatyzacji i tego, że żadne oprogramowanie nie zastąpi świadomego fotografa. Jak to pogodzić ze sobą? Nokia w Lumii 1020 całkowicie zrezygnowała z dostępnego w każdym telefonie z Windows Phone standardowego oprogramowania i zastąpiła je aplikacją Nokia Pro Cam. I faktycznie większość zaawansowanych ustawień jest sprytnie schowana i nie trzeba z nich korzystać, ale wystarczy jeden ruch palca, aby na ekranie pojawiły się kawałki okręgów z suwakami do ręcznej regulacji parametrów aparatu.

Działa to nieźle i szczególnie cieszy mnie bardzo łatwy dostęp do korekty ekspozycji, która zawsze jest pod kciukiem (innych suwaków nie da się obsłużyć bez skorzystania z pomocy drugiej ręki). Jak już jesteśmy przy naświetleniu kadru, to warto wspomnieć o tym, że oczywiście zaiplementowano tutaj ręczny (dosłownie i w przenośni) wybór punktu pomiaru światła, co bardzo ułatwia życie.

Czyli na początku wszystko wygląda nieźle i kolorowo, ale...

Niby tak zaawansowanie, a jednak ubogo

Gdy się wejdzie do ustawień aplikacji, to okazuje się, że można tam jedynie zmienić proporcje kadru (16:9 i 4:3), wybrać, czy chce się zapisywać w pamięci również zdjęcie w pełnej rozdzielczości, włączyć siatkę pomagającą w kadrowaniu i skorzystać z trybu detekcji twarzy. Z bardziej zaawansowanych funkcji jest bracketing i opóźnienie migawki, ale bez możliwości ustawienia czasu po jakim ma zostać wykonane zdjęcie od momentu wciśnięcia guzika (domyślnie to jedynie 3 sekundy).

ss1

ss2

Gdy porówna się to z tym, co dało się zrobić Nokią 808 PureView... Już pal licho brak filtra szarego, ISO 50, trybu timelapse, czy histogramu na żywo. Ale gdzie suwaki od ustawiania ostrości, nasycenia i kontrastu? Domyślna kolorystyka zdjęć generowanych przez Lumię 1020 nie musi się każdemu spodobać, bo bardzo podkolorowuje rzeczywistość i nie da się tego łatwo zmienić i na przykład odzyskać zakresu tonalnego marnowanego przez przesadzony kontrast. Albo gdzie takie proste rzeczy, jak tryb czarno-biały, czy sepia? Albo tryb seryjny? Albo tryb HDR? Część z tych funkcji zapewne da się dodać za pomocą prostej aktualizacji Nokia Pro Cam, która może zostać przeprowadzona w każdy momencie. Jednak nie wszystko wróci, bo Nokia Lumia 1020, w przeciwieństwie do Nokii 808, nie ma dodatkowego procesora obrazu, co nie tylko ma wpływ na funkcjonalność, ale też na szybkość działania:

Powyższy filmik pokazuje najlepszy możliwy przypadek dla Lumii 1020, czyli wykonanie jednego zdjęcia zajmuje temu sprzętowi 4-5 sekund. A jeśli zrobi się ciemniej, zostanie podbite ISO, w kadrze zaczyna się coś ruszać i fotografuje się coś gorzej odcinającego się od tła, niż przykładowa figurka, to autofokus mocno spowalnia, czasem nawet zaczyna się mylić i telefon potrzebuje jeszcze więcej czasu na „przemielenie” fotki. Nokia 808 PureView też nie była demonem szybkości, ale i tak radziła sobie z tym sprawniej.

1020-3

Wszystko to są konsekwencje tego, że Nokia chciała jakoś upchnąć matrycę zbliżoną do tej z 808 w cieńszej obudowie i w sprzęcie z nowszym systemem operacyjnym. Kompromisy. Jednak, jak już wspominałem na samym początku, w praktyce nie ma to większego znaczenia. Tak naprawdę najbardziej brakuje tu dodatkowych suwaczków od kontrastu i saturacji, oraz trybów fotograficznych: czarno-białego i sepii. Wierzymy, że jeśli powtórzymy to kilka razy, to Nokia wypuści odpowiednią aktualizację aplikacji. A reszta rzeczy to detale, które będą zauważone jedynie przez maniaków. Większość użytkowników doceni sprawność Windows Phone 8 i dużo zgrabniejszą obudowę. Jeśli jednak ktoś oczekiwał Nokii 808 PureView w poprawionym wydaniu... to może się lekko zawieść.

P.S. Jeśli macie jakieś propozycje/prośby/zalażalenia dotyczące Lumii 1020 i tego co powinienem w niej sprawdzić/o czym napisać, to zapraszam do komentowania.

1020-1Nokia Lumia My Little Pony Edition ;)

Oceny (4)
Średnia ocena
Twoja ocena
=-Mav-= (2013.09.25, 05:04)
Ocena: 0
Bessęsó, z takim czasem reakcji często może nie być już czego fotografować :/ A skoro My Little Pony Edition to proszę sprawdzić czy dodali wodoodporność ;)
hajapackage (2013.09.25, 11:33)
Ocena: -2
Sorry, ale już mój SGS3 robi znacznie szybciej zdjęcia :P.
raximus (2013.09.25, 16:43)
Ocena: -2
hajapackage (2013.09.25, 11:33)
Sorry, ale już mój SGS3 robi znacznie szybciej zdjęcia :P.

Szybciej, bo ma 5x mniej do przetworzenia...
BusteR (2013.09.25, 21:48)
Ocena: 2
Może w takim razie przy okazji 1520 coś poprawią?
Szkoda... wielkie nadzieje miałem co do tego telefonu :/
waixer (2013.09.30, 19:15)
Ocena: 0
;p
Zaloguj się, by móc komentować