Prąd z wina i hasło krokowe – mobilna utopia, czy dystopia?

5
Mieszko Krzykowski
Prąd z wina i hasło krokowe – mobilna utopia, czy dystopia?

Co można zasilić nalewając wino do kieliszka? Czego można nauczyć telefon, dzięki analizie zbieranych przez niego danych? Już wcześniej pisałem o tym, że Intel widzi przyszłość w większej personalizacji urządzeń i montowaniu mikroprocesorów i czujników we wszystkim co się da. Dzisiaj zaprezentowano niektóre z tych pomysłów w akcji i choć były one ciekawe, to po opadnięciu emocji znowu zebrało mi się na przemyślenia.

Z dzisiejszego IDF-owego przemówienia wstępnego w mojej pamięci utkwiły dwie prezentacje. Już w poniedziałek (choć w Polsce to już był wtorek ;)) pisałem o tym, że Intel eksperymentuje z uzyskiwaniem energii z różnych źródeł. Po co? Bo nikt nie chce ładować swoich urządzeń, a jeśli mielibyśmy integrować elektronikę z tym co nosimy na sobie, to głupio by było musieć podłączać kurtkę do gniazdka przed wyjściem z domu. A później dzieci tłumaczyłyby nauczycielom w szkole, że spóźniły się, bo spodnie nie zdążyły im się naładować przez noc. Na dzisiejszej prezentacji zademonstrowano, że prąd wystarczający do zasilenia jakiegoś prostego mikroprocesora da się otrzymać z wina. Pamiętacie, jak wspominałem o inteligentnych kubkach? Inteligentne kieliszki też są możliwe. Aż strach pomyśleć do czego byłby zdolny sprytny kieliszek do wódki liczący kolejki ;)

winoKieliszek wina wystarcza, aby zasilić kilka sensorów i wysłać zebrane przez nie dane do komputera. Do wersji produkcyjnej tego przyrządu jeszcze daleko, ale możliwości są ciekawe.

Żarty żartami, ale muszę przyznać, że jest to imponujący kawałek technologii i e-ubrania wcale nie są tak daleko od nas, jak by się wydawało, tylko jeszcze trzeba wymyślić co użytecznego można z nim zrobić.

Drugi pokaz przypadł mi do gustu w większym stopniu. Zademonstrowano dwie rzeczy. Pierwszy etap pokazał, że dzisiejsze smartfony mogą już rozpoznać kto jest ze mną w pokoju, na podstawie informacji dostarczanych prze GPS i mikrofon. Dzięki tej wiedzy sprzęt może zaproponować inny zestaw filmów (na przykład jakieś wyciskacze łez, jeśli się siedzi z dziewczyną), czy się automatycznie wyciszyć (no bo jeśli się z kimś siedzi i ogląda film, to prawdopodobnie nie chce się aby ktoś w tym przeszkadzał) itp. Druga demonstracja związana z kontekstem użytkownika pokazywała, że można nauczyć sprzęt... rozpoznawać sposób chodzenia jego właściciela. Po co? Można to wykorzystać jako proste zabezpieczenie zastępujące hasło. Każdy z nas stawia stopy trochę inaczej i przez dłuższy okres czasu smartfon noszony w kieszeni może się nauczyć stylu swojego posiadacza. Łączymy to z akcelerometrem i czujnikiem zbliżeniowym i dostajemy telefon, który automatycznie odblokowuje ekran po wyjęciu go z kieszeni, ale tylko wtedy, gdy robi to pożądana osoba. Sprytne i wygodne.

voiceTrzymane przez te panie telefony potrafiły rozpoznać, że ich właścicielki są razem.

kroki

Wszystko to brzmi bardzo ciekawie i mocno pobudza wyobraźnię tak zagorzałego fana Sci-Fi, jak ja, bo to o czym kiedyś się tylko czytało, teraz staje się rzeczywistością. Przedstawiciele Intela cały czas mówili o tym jakie piękne i wspaniałe (niemal utopijne) perspektywy to otwiera przed nami, o ile życie stanie się łatwiejsze i jakie wszystko będzie dostosowane do moich potrzeb. We wtorek podano nawet bardzo mocny przykład tego jak bardzo może pomóc personalizacja technologii, bo na scenie pojawił się pracownik Intela, który został wyleczony z raka dzięki temu, że lekarze przeanalizowali jego genom (zdigitalizowany ludzki genom to "jedynie" około petabajt danych, a jego badanie w tym momencie zajmuje ogromne ilości czasu i pochłania sporo pieniędzy), co umożliwiło idealne dopasowanie leków i metod leczenia do jego sytuacji, bo "każdy rak jest inny".

Jasne, wszyscy chcielibyśmy aby raki poszły sobie tam... gdzie zimują, więc ta cała personalizacja technologii może faktycznie dać nam coś więcej niż inteligentne poduszki zintegrowane z budzikiem. Ale... u tak zagorzałego fana Sci-Fi to wszystko wywołuje nie tylko dreszczyk ekscytacji, ale też gęsią skórkę zaniepokojenia, bo w głowie pojawiają się wszystkie dystopijne wizje świata, którymi karmiłem swoją wyobraźnię (a trochę tego było ;)). No bo ciężko nie przerazić się lekko na myśl o smartfonie, który cały czas nasłuchuje co robi właściciel, albo co mogłoby się stać, gdyby ktoś niepowołany dostał dostęp do mojego genomu. Już dzisiaj dużo się mówi o kradzieży tożsamości, a w przyszłości mogłaby ona osiągnąć niewyobrażalną skalę i formę. Oczywiście Intel mówił, że to wszystko będzie bezpieczne itp., ale niechęć ludzi do czytnika linii papilarnych zamontowanego w nowym jabłkofonie pokazuje, jak bardzo zostało nadszarpnięte zaufanie społeczeństwa do korporacji, rządów i czystości ich intencji. Raczej nie zatrzyma to rozwoju kontekstowych i spersonalizowanych technologii, ale mam nadzieję, że za nim pójdzie też wzrost świadomości użytkowników i przejrzystości tego, co się dzieje z naszymi danymi personalnymi. Bo jeśli nie... to może się okazać, że wcale nie trzeba będzie jechać do Korei Północnej, aby być permanentnie inwigilowanym.

Oceny (4)
Średnia ocena
Twoja ocena
RyszardGTS (2013.09.13, 02:16)
Ocena: 1
No proszę jaka fajna technlogia...
Tylko czekać na skrakowane telefony które w czasie rzeczywistym będą nam pokazywać wszystkie informacje na temat przechodzących koło nas osób, łącznie z naprawdę przydatnymi dla określonych środowisk.
Edytowane przez autora (2013.09.13, 02:15)
KvM (2013.09.13, 07:52)
Ocena: 0
Mało to ekscytujące niestety. Nie sądzę by te technologie stały się marzeniami mas.
Relativy (2013.09.13, 18:14)
Ocena: 2
Te technologie są wbrew pozorom bardzo niebezpieczne, ale to nie jest wina technologi a sposobu jej wykorzystania. Tak samo z bomby atomowej możemy czerpać energię, albo zrzucić ją komuś na głowe. O ile takie spersonalizowanie telefonu do kroku właściciela wydaje się być rozwiązaniem ciekawym to ma pewnie jeszcze spore problemy. Co jak telefon nosze w plecaku? Jadę zatłoczonym autobusem? Wtedy jego przeciążenia będą inne. Natomiast dla funkcji np. wykrywania kto jest ze mną w pokoju nie widzę żadnego zastosowania. Taki ficzer typowo do inwigilacji
SunTzu (2013.09.14, 01:55)
Ocena: 1
Dlatego cały czas piszę, że bezsensowne jest narzekanie na 'małe baterie', to tak jakby narzekać, że mamy mały bak w samochodzie.
Obniżenie poboru energii to jest to. Nie mam tu na myśli nawet telefonów, ale rozwiązania medyczne.
Edytowane przez autora (2013.09.14, 01:58)
fotoryba.chrys (2013.09.20, 20:17)
Ocena: 0
Przypomniało mi to pewną serię jeansów polanych czerwonym winem przez G. Armaniego(cała sesja foto/video , certyfikat itp.).Ponoć dziś 1000% więcej kosztują. Niby takie same, ale plamy inne.
Zaloguj się, by móc komentować