Tabletów kształty wszelakie

9
Mieszko Krzykowski
Tabletów kształty wszelakie

Pierwszy iPad trafił do sprzedaży ponad trzy lata temu i od tamtej pory wszystkie tablety wyglądają mniej więcej tak samo. Co prawda stają się one coraz bardziej poręczne, lekkie i cienkie, ale nadal są to głównie płaskie prostokąty (wiem, że prostokąt zawsze jest płaski, ale chyba wiecie o co chodzi ;)), różniące się od siebie niemal wyłącznie logiem producenta. Może trochę przesadzam, bo nie każdy potrafi zbudować iPada Air, ale jednak wydaje mi się, że forma tabletów nie powinna się ograniczać do urządzeń „ipadopodobnych” i można w niej trochę namieszać.

Swego czasu, najbardziej skłonne do eksperymentów było Sony. Efektem pracy umysłów japońskich projektantów były dwa gadżety: bardzo ciekawy Sony S Tablet i bardzo... kontrowersyjny Sony P Tablet. Oba były całkiem innowacyjne, ale mam wrażenie, że trochę wyprzedziły swoja epokę, przez co nie miały większych szans na powodzenie.

Sony S Tablet

Pamiętam ile frajdy sprawił mi S Tablet, bo świetnie obsługiwało się go w pionie, a przy tym był bardzo lekki i miał niestandardową przekątną ekranu, mającą w tym przypadku sporo sensu. Niestety, jego idea została pogrzebana przez niedoskonałości pierwszych wersji tabletowego Androida i brak doświadczenia twórców. Później powstał teoretyczny następca, czyli Xperia Tablet S, ale był to gadżet z kryzysem tożsamości, próbujący połączyć ze sobą świat poprzednika ze światem klonów iPada, co skończyło się wpłynięciem na szerokie wody nijakości.

Sony P Tablet

A Xperia P Tablet... no cóż, mam nadzieję, że do tego pomysłu ktoś wróci w przyszłości, ale już po spopularyzowaniu się i dopracowaniu elastycznych ekranów OLED. Próba stworzenia sprzętu tego typu, gdy miało się do dyspozycji jedynie Tegrę 2, wczesną wersję Androida i klasyczne matryce LCD z kiepskimi kątami widzenia była ambitna, ale przypominała polowanie na lwy gołymi pięściami.

Microsoft Surface 2

Dużo mniej karkołomną próbę odświeżenia formy tabletów podjął... Microsoft w Surface i Surface 2. Jasne, nie mają one rewolucyjnego kształtu i z grubsza przypominają swoją konkurencję, ale widać w nich zalążek pewnej podobającej się myśli, bo projektanci byli tu w stanie poświęcić kilka milimetrów i gramów na rzecz dodatkowej funkcjonalności zapewnianej przez rozkładany „stojak”. Niby nic wielkiego, ale dla mnie tabletowa i smartfonowa „anoreksja”, w której dąży się do maksymalnego odchudzania bez myślenia o ergonomii, nie jest jedynym słusznym kierunkiem rozwoju i jestem w stanie pogodzić się z dodatkową masą i grubością, jeśli w zamian dostanę coś ciekawego.

Lenovo Yoga 10-1

To prowadzi nas do sprzętu, który pobudził mnie do stukania w klawiaturę na rzecz tego wpisu, czyli do nowych tabletów Lenovo Yoga, będących dla mnie odległą krzyżówką urządzeń opisanych przed chwilą. Już przy pierwszym kontakcie z Yogą nasunęły mi się na myśl skojarzenia z Microsoft Surface i Sony S Tablet.

Odmienności Yogi nie trzeba chyba nikomu wskazywać palcem, bo widać ją od razu. Najważniejsza jest tu metalowa, cylindryczna część tabletu, zintegrowana z zawiasem „stojaka”, która nie tylko ułatwia trzymanie tabletu w pionie, ale też umożliwia postawienie go na biurku i... wydłuża czas pracy, ponieważ schowano w niej ogniwa akumulatora. Początkowo brzmi to jak zestaw kompromisów, na który jestem w stanie się zgodzić, a w praktyce... jest nieźle.

Lenovo Yoga 10-8

W pionie trzymanie za „zgrubienie” jest bardzo naturalne, bo jest ono sensownie wyprofilowane, ale po dłuższym czasie zaczyna dokuczać spora masa urządzenia, niemal całkowicie skoncentrowana w jednym miejscu. Krótko mówiąc, korzystanie z tego sprzętu w pionie jest OK, ale osobiście wolałbym 8-calowy ekran o proporcjach 4 : 3 i trochę inny rozkład masy, który by mniej męczył rękę i ułatwiał pisanie na klawiaturze ekranowej.

Do obsługi Yogi w poziomie musiałem się przyzwyczajać trochę dłużej. Początkowo próbowałem ją trzymać „cylindrem” do góry, bo myślałem, że tak trzeba. Dopiero później zauważyłem, że krańce tego „cylindra” są ścięte nie bez powodu i zrobiono to z myślą o moich nadgarstkach. Następnie musiałem się nauczyć niezasłaniania głośników, ale poszło całkiem szybko. W ostatecznym rozrachunku doszedłem do wniosku, że to wszystko ma sens i można to polubić, ale... znowu ten nieszczęsny rozkład masy nie pozwalał mi na osiągnięcie pełni satysfakcji. To trochę jak drobna rysa na nowym aucie – niby prawie jej nie widać, niby nie zmienia całokształtu ale ona tam jest i się PATRZY na właściciela. Chyba wszyscy znamy to odczucie spędzające sen z powiek ;)

Lenovo Yoga 10-6

Dużo mniej mieszanych uczuć towarzyszy korzystaniu z tego tabletu po ustawieniu, albo położeniu go na jakimś blacie, czy innym stoliku. Yoga świetnie nadaje się do oglądania filmów w podróży, bo można ją stabilnie ustawić w pionie (można nawet lekko regulować kąt nachylenia ekranu) i głośniki z przodu. W ten sposób można też pokazać znajomym nowoodkryty hitowy filmik na Youtube, czy kabaret i nie trzeba się martwić kto ma trzymać tablet, albo czy wszyscy będą słyszeli dialogi. Ekstra.

Lenovo Yoga 10-7

Jednak dziki zwierz ukryty we mnie (tak, chodzi o leniwca) najbardziej lubi to, że Yogę można ułożyć na blacie pod kątem 20-30 stopni. Często korzystam z tabletu w łóżku (chyba nie tylko ja) i bardzo mi się podoba, że tablet Lenovo niemal sam ustawia się pod odpowiednim kątem, bez kombinowania z podpórkami i trzymania. Jasne, lenistwo i wygodnictwo w najczystszej postaci, ale przecież tablety to w pewnym sensie bardzo leniwe gadżety, więc Yoga po prostu doprowadza pewne aspekty ich budowy do perfekcji ;)

Lenovo Yoga 10-9

Pomysł Lenovo na odejście od tabletowych standardów bardzo mi się podoba. Budowa tego tabletu i jego stojak często mi się przydają i mam nadzieję, że Yoga nie umrze po jednej generacji urządzeń, tak jak to było z pierwszym tabletem Sony, bo choć sprzęt ten nie jest idealny (przede wszystkim należy dopracować lekko jakość wykonania, rozkład masy i chciałbym zobaczyć wersję z ekranem o proporcjach 4 : 3, która by się lepiej spisywała w pionie i roli cyfrowej ramki na zdjęcia), to jednak przynosi ze sobą sporą dawkę świeżości. Jestem ciekaw czy ktoś z konkurencji podłapie pomysł Lenovo, bo wydaje się on mieć spory potencjał.

Zastanawia mnie tylko, czy faktycznie jest zapotrzebowanie na gadżety wyróżniające się z tłumu, czy jednak zwyciężą „anorektycy”. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Wolicie tablety cienkie i płaskie, czy raczej jesteście w stanie zrezygnować z wymiarów, na rzecz funkcjonalności i czasu pracy?

Lenovo Yoga 10-2

Oceny (9)
Średnia ocena
Twoja ocena
matikyle (2013.11.14, 20:06)
Ocena: 3
Świetne. Jaka może być tego cena?
focus (2013.11.14, 20:52)
Ocena: 3
Świetny tekst. Trochę historii, świetne uwagi i spostrzeżenia :)
miekrzy (2013.11.14, 21:21)
Ocena: 0
matikyle (2013.11.14, 20:06)
Świetne. Jaka może być tego cena?

Yogs 10 = 1200 zł, a Yoga 8 = 1100 zł. Jeszcze nie potrafię do końca ocenić czy to dużo, czy mało, bo mam mieszane uczucia (oba mają relatywnie cienkie ekrany :/).
netholik (2013.11.15, 08:59)
Ocena: 0
Fajny tekst. Mam nadzieję, że producenci będą dalej kontynuować swoje koncepcje. Chętnie wypróbował bym tę yoge
Stefan999 (2013.11.15, 10:18)
Ocena: 0
Czego to człowiek nie wymyśli, żeby nie zostać zaskarżony przez Apple. Innowacyjność to dobra cecha i dobrze, że nie obserwujemy wojny klonów jak to było na początku.
gregorio (2013.11.15, 13:16)
Ocena: 0
Fajny pomysl, oby wiecej bylo.
serek_x (2013.11.15, 15:05)
Ocena: 0
Pan Mieszko z jakiego tableta korzysta na codzień?
miekrzy (2013.11.15, 15:23)
Ocena: 0
Z tegorocznego Nexusa 7.
Gregor-34 (2013.11.16, 10:28)
Ocena: 0
Nic się nie stało Polaki nic się nie stało
Zaloguj się, by móc komentować