Kontrakt wszechinternetów

10
Krzysztof Pikowy
Kontrakt wszechinternetów

Już damfmaszyna stoi na glajzach,
Srogo jak pieron, tusto jak szpajza,
czeko jom rajza.

Kiedy trzy kwartały temu PKP Intercity ogłaszało przetarg na "Usługę dostępu do Internetu oraz dostępu do treści multimedialnych w pociągach PKP Intercity [...]", napełniło mnie to nadzieją, że już niebawem - albo przynajmniej w bliżej nieokreślonej przyszłości, jeśli inaczej się nie da - w pociągach kwalifikowanych poza wygodnymi, coraz częściej, fotelami (chociaż i tak w żadnym, nawet najnowszym wagonie nie ma lepszych, niż w prawie dwudziestoletnich już henschelach) i całkiem zjadliwą piadą, pasażerowie dostąpią też możliwości dotknięcia wirtualnym palcem najnowszych (dajmy na to, chociaż nieco to naciągnięte określenie) technologii.
I to takich, które nie będą ich zmuszały do stawania przy oknie w korytarzu i używania słów powszechnie uznanych za obelżywe, gdyż między Psarami a Kozłowem ich smartfony zamieniły się po raz kolejny w pijanych rybaków, ogłaszając wszem i wobec, iż szukają sieci.

Internet taki bezprzewodowy

Najistotniejszą z punktu widzenia pasażerów usługą świadczoną na podstawie zamówienia publicznego miało być, wg Ogłoszenia o Zamówieniu Publicznym z dnia 20.03.2013 "zapewnienie możliwości korzystania z dostępu do Internetu przez pasażerów PKP Intercity S.A. świadczonego przez wykonawcę za pośrednictwem bezprzewodowej sieci (WiFi)". Do tego dochodził również dostęp do treści multimedialnych a także - co istotne zwłaszcza z punktu widzenia drużyn konduktorskich, zapewnienia bezprzewodowego dostępu do internetu przez VPNy dla załóg pociągów. Skupmy się jednak na tym pierwszym, najważniejszym elemencie.

Nie wiem, jak wy, ale ja pociągami jeżdżę bardzo często. Nie wspominam już o kibelkach, którymi codziennie dojeżdżam do redakcji, ale PKP Intercity także gości mnie na pokładach swoich pociągów kilkadziesiąt razy w ciągu roku. Kraków, Katowice, czasem Trójmiasto. Czasem przedział biznesowy w EIC, czasem druga klasa w starym wagonie Tanich Linii Kolejowych. Ale wolę nawet słabszej jakości pociąg, niż PKS czy chociażby Polskiego Busa (z tego miejsca bardzo przepraszam Panią od PR tejże firmy, mam nadzieję, że to wyznanie nie popsuje naszych stosunków). Pociąg to jednak pociąg. Szybszy (zazwyczaj, no ale pokażcie mi autobus, który dojedzie do Krakowa w 2.50 czy nawet 3.15), wygodniejszy (też zazwyczaj), można zjeść śniadanie w Warsie albo zapalić fajkę w WC ;) O tym wszystkim w autobusie można tylko pomarzyć.

Z usług Polskiego Busa jednak też kilkakrotnie korzystałem i rzeczą, którą z tych podróży zapamiętałem najlepiej - poza współpasażerką, która kiedyś dosiadła się po 3 nad ranem w Częstochowie i usiadła na fotelu obok mnie, co nie przeszkadzałoby mi nawet jakoś szczególnie, gdyby nie fakt, że przed wyjściem z domu mam wrażenie, iż zdarzył się jej przykry wypadek i stłukła całą buteleczkę średnio przyjemnych perfum, więc oddychanie stanowiło większe wyzwanie, niż pokonanie pięćdziesiątego mostu w River Raid na 600XL - była możliwość całkowicie bezpłatnego korzystania z bezprzewodowego internetu, który co prawda nie grzeszył prędkością, ale był i do podstawowych zastosowań w zupełności wystarczał. I za każdym razem, kiedy siedząc w czerwonym, skórzanym fotelu uprzyjemniałem sobie podróż darmowym łażeniem po stronach i czytaniem maili, prosiłem Boru Wszechlistnego o takąż samą możliwość w moim ulubionym środku transportu.

Kiedy więc 11 grudnia PKP Intercity ogłosiło rozstrzygnięcie przetargu i wybór najkorzystniejszej oferty, wierzyłem święcie, że oto nadszedł kres moich cierpień i poszukiwań błądzącego po okolicznych lasach netu, kiedy znów będę udawał się do Katowic czy Sopotu.

Bezpłatny dostęp bardzo

Jednak 23 stycznia po konferencji PKP Intercity oraz T-mobile, czyli zwycięzcy przetargu, moje szczęście i wiara mocno osłabły, a ich miejsce zajęła myśl - ktoś tu kręci niezłe lody.
Konferencja prasowa PKP Intercity i T-mobile
Przyjrzyjmy się uważniej ofercie złożonej przez T-mobile. Oczywiście najważniejsze, czyli bezprzewodowy dostęp do internetu, treści multimedialne itd. tutaj są, ale w pewnych szczegółach wygląda to co najmniej nielogicznie, jeśli nie niegospodarnie. Otóż.
 - średnia minimalna prędkość przesyłu danych wynosi 1,5 mb/s - słabo nieco, zwłaszcza że jest to uśredniona prędkość minimalna. Czyli zapewne w pobliżu dużych miast internet będzie śmigał, ale w trasie znów zejdziemy to prędkości modemowych z 1993 roku. To jednak jest jedynie nieprzyjemne, ale jeszcze nie wałkowate.
- dalej następuje kilka punktów zupełnie neutralnych, typu określenie tras zagranicznych, na jakich usługa ma działać, są treści multimedialne dedykowane specjalnie dla zamawiającego, czyli np. gry związane z koleją. Interesujące swoją drogą, czy zrobią jakąś sieciową wersję Train Simulatora. Najciekawszy jest jednak punkt następujący:
- dostęp do internetu za darmo dla wybranej grupy obejmującej co najmniej 10% pasażerów w całym okresie obowiązywania umowy i odpłatny dla pozostałych pasażerów; dostęp do multimediów odpłatny.

W tym punkcie nie byłoby nawet nic zdrożnego, gdyby zadziałał on tak, jak mi i zapewne większości z czytających wydaje się, że zadziałać powinien, czyli dostęp bezpłatny, w cenie biletu, otrzymują pasażerowie pierwszych klas pociągów EIC oraz w późniejszym czasie EIC Premium, czyli Pendolino (usługa w tych pociągach jest zresztą zawarta w zamówieniu jako opcja) i być może w TLK. Rozumiałbym rozwiązanie, w którym pasażerowie z droższymi biletami klasy pierwszej otrzymują w tej cenie również dostep do internetu, a podróżni z drugiej klasy jeśli chcą skorzystać, dopłacają jakąś - oby niewielką - kwotę.

Taka oferta wydaje się całkowicie logiczna i absolutnie do przyjęcia. Tylko, że - i tu zaczyna się wałek - wyglądać to będzie zupełnie inaczej. Otóż wybrana grupa pasażerów, która otrzyma darmowy dostęp do internetu to - najprawdopodobniej - nie podróżni z najdroższych pociągów, nie pasażerowie z rezerwacjami w wagonach pierwszej klasy, tylko abonenci T-mobile.
Skąd taki wniosek? Na wspomnianej konferencji prasowej prezes zarządu T-mobile, Miroslav Rakowski powiedział - kiedy  zakończymy wdrożenie zastanowimy się nad dalszą strategią dla tej  usługi. Ja kształt jest po naszej stronie, przy czym jesteśmy  zobowiązani do zapewnienia darmowych usług dla minimum 10% pasażerów. Z  pewnością w tej grupie znajdą się klienci sieci T-Mobile.
Prezes Rakowski dodaje również - Jako jedyni podjęliśmy się zapewnienia transmisji danych na trasach kolejowych prowadzących przez cały kraj. Mamy odpowiednią sieć i możliwości, aby zrealizować ten projekt na najwyższym poziomie. To dobra wiadomość dla wszystkich użytkowników, szczególnie, że przynajmniej w pierwszym okresie WiFi będzie darmowe dla wszystkich, niezależnie od sieci, w której mają wykupione usługi.

Owszem, to dobra wiadomość, że w początkowym okresie dostęp do internetu będzie za darmo dla wszystkich, ale raz, że nie zdefiniowano tego początkowego okresu, nie wiadomo więc, czy nie potrwa jednego dnia (pewnie nie, ale jeśli coś jest niezdefiniowane, to powoduje errory - kto programował, ten wie) a dwa, że nie wyobrażam sobie hierarchizowania pasażerów w pociągach na podstawie tego, w jakiej sieci mają wykupiony abonament.

Jak napisałem wyżej, zdarza mi się jeździć w przedziałach biznesowych, których pasażerowie mają w cenie biletu zagwarantowany obiad, który jednak faktycznie przygotowuje nie PKP Intercity, tylko Wars. I kiedy usłyszałem wypowiedź pana prezesa Rakowskiego, zacząłem się nieco obawiać, czy przypadkiem kolejny nie będzie prezes Warsu, któremu przyjdzie do głowy, że jego spółka nie będzie dawać darmowych obiadów pasażerom przedziałów biznesowych, tylko tym, którzy na powrót mają wykupiony przejazd wagonem sypialnym, gdyż tenże również jest obsługiwany przez Wars, a nie Intercity.

Wracając do tematu. Jak to możliwe, że to nie managerowie PKP Intercity, tylko T-mobile, czyli dostawcy infrastruktury będą decydować o tym, kto ma za usługę płacić, a kto nie? Czas na zapoznanie się z warunkami współpracy obu firm, wróćmy więc na moment na konferencję prasową do prezesa Rakowskiego. Rzecze on - Zaopatrujemy pociągi Intercity w WiFi w ramach barterowej umowy w  zamian za powierzchnię reklamową, jaką dysponuje PKP Intercity - i brzmi to całkiem rozsądnie. T-mobile zaopatruje pociągi w WiFi i usługi dodatkowe, w zamian za to otrzymuje powierzchnię reklamową. Wygląda więc na to, że jednak działanie dostawcy powinno kończyć się z chwilą dostarczenia sygnału a za resztę - czyli stronę biznesową - odpowiada zamawiający.

WOW

Tyle, że nie. Znów musimy sięgnąć do ogłoszenia o zamówieniu publicznym.
Usługa dostępu do Internetu oraz dostępu do treści multimedialnych w wagonach PKP Intercity świadczona będzie przez Wykonawcę na rzecz pasażerów PKP Intercity S.A. na podstawie umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych zawartej pomiędzy Wykonawcą a pasażerem i wyłącznie Wykonawca ponosi w całości odpowiedzialność wobec pasażerów z tytułu świadczenia i dostępności tych usług oraz Wykonawca odpowiedzialny jest w całości za przyjmowanie i rozpatrywanie reklamacji pasażerów dotyczących lub związanych z określonymi w zamówieniu usługami.
A także, teraz o wynagrodzeniu T-mobile - w ramach wynagrodzenia za realizację przedmiotu zamówienia, Zamawiający przewiduje spełnienie świadczenia niepieniężnego na rzecz Wykonawcy polegającego na (i) udostępnieniu Wykonawcy powierzchni reklamowej w lub na wagonach o określonej wartości oraz (ii) zapewnieniu możliwości pobierania przez Wykonawcę opłat za świadczoną usługę dostępu do Internetu oraz dostępu do treści multimedialnych od użytkowników końcowych tj. pasażerów.

A tłumacząc z polskiego na nasze - w zamian za to, że T-mobile będzie łaskawie sprzedawać swoją usługę w wagonach PKP Intercity, otrzyma od wzmiankowanego powierzchnię reklamową.
Za tę samą usługę otrzyma więc podwójne wynagrodzenie - jedno od pasażerów, drugie od PKP Intercity.

Dziesięć lat pracowałem w branży nieruchomości, znaczną część tego czasu spędziłem obsługując dużych klientów korporacyjnych. I nigdy, absolutnie nigdy nie spotkałem się z sytuacją, żeby inwestor, który wybudował np. centrum handlowe, wynajmował lokale handlowe zapisując w umowie najmu, że najemca będzie prowadził w przedmiocie najmu działalność gospodarczą, w zamian za co otrzyma od wynajmującego wynagrodzenie pieniężne/niepieniężne. Do tej pory było tak, że to ten, który chciał prowadzić biznes w pomieszczeniach do kogoś należących, płacił temu komuś za taką możliwość. I dokładnie z taką sytuacją mamy do czynienia w tym przypadku - T-mobile będzie prowadzić działalność gospodarczą w pomieszczeniach należących do PKP Intercity, sprzedając pasażerom dostęp do internetu. Tylko zupełnie odwrotnie, niż w każdym innym przypadku nie będzie za tę możliwość płacić, tylko dostanie wynagrodzenie.

I to jest ten wałek, o którym od początku mówię. W tym kontekście zupełnie nie dziwi mnie decyzja rady nadzorczej PKP Intercity, która dzień przed podpisaniem kontraktu z T-mobile i konferencją prasową odwołała, z powodu "utraty zaufania" dotychczasowego prezesa, Janusza Malinowskiego, za którego kadencji toczyło się postępowanie przetargowe i negocjowana była ta, jakże opłacalna dla Intercity i pasażerów, umowa, a który to prezes ma na koncie również inne ciekawe kwiatki, jak choćby wysłanie wagonów do modernizacji firmie, która wygrać przetarg na tę modernizację miała dopiero za czas jakiś - przypadek?

Uszanowanko :)

--
Wierszyk we wstępie pochodzi z tomiku z tłumaczeniami wierszy Juliana Tuwima na kaszubski i ślaski wydanego przez Wydawnictwo Oskar, autorem tłumaczenia jest Marek Szołtysek
.

Oceny (4)
Średnia ocena
Twoja ocena
Lamborghini17 (2014.01.25, 20:47)
Ocena: 7
Jak dla mnie tekst dobrze napisany i całkiem ciekawy. Tez zdarza mi się za bardzo rozciągnąć zdania, ale w końcu zdania złożone są domeną ludzi inteligentnych.
Krzysztof Pikowy (2014.01.25, 21:10)
Ocena: 6
Avalanc (2014.01.25, 20:27)
Doszedłem do zdania złożonego ze 103 wyrazów (według Worda), dalej podziękuję.

Nigdy nie rozumiałem takiego podejścia, bo przez nie cholernie dużo cholernie dobrych książek zostaje nieprzeczytanych, no ale. Jeden woli ogórki a drugi ogrodnika córki ;)
=-Mav-= (2014.01.26, 09:11)
Ocena: 2
Wałek po polsku, nic nowego. Zamiast liczyć na darmowe wifi w pkp URE mógłby wywrzeć większy nacisk na operatorów żeby poprawili swoją infrastrukturę wzdłuż szlaków komunikacyjnych.
stormiasty (2014.01.27, 01:06)
Ocena: 4
@Krzysztofie - ja przepraszam, ale nie zdzierżę panoszącego się chamstwa i muszę to napisać.
To co napisałeś, jest pełne hipokryzji. Bo z jednej strony piszesz, że popalasz sobie w WC w pociągu co jest bardzo naganne, chamskie i bezczelne - a z drugiej strony ganisz pasażerkę, na którą jak sam piszesz - wylał się flakonik perfum.
Niezły HIPOKRYTA z ciebie.
Zapominasz tylko, że zapach perfum nie powoduje ataku astmy u tych, którzy ją mają i zapachu perfum można się pozbyć w przedziale - zmieniając przedział. A WC jak zmienię? Wejdę do WC i co? Mam nie oddychać bo Jaśnie Wielmożny Blogerzysta PClabu przyszedł i się najarał jak jakiś wandal czy inny drechol? Tak trudno ci wytrzymać 'od dymka' 2-3 godziny? Taki uzależniony jesteś, że MUSISZ? nawet kosztem upodlenia życia innym???
I robisz to, doskonale widząc i zauważając jak inni pachną... Przyganiał kocioł garnkowi - a sam SMRODZI i SZKODZI... ;P
Krzysztof Pikowy (2014.01.27, 02:08)
Ocena: -2
stormiasty (2014.01.27, 01:06)
@Krzysztofie - ja przepraszam, ale nie zdzierżę panoszącego się chamstwa i muszę to napisać.
To co napisałeś, jest pełne hipokryzji. Bo z jednej strony piszesz, że popalasz sobie w WC w pociągu co jest bardzo naganne, chamskie i bezczelne - a z drugiej strony ganisz pasażerkę, na którą jak sam piszesz - wylał się flakonik perfum.
Niezły HIPOKRYTA z ciebie.
Zapominasz tylko, że zapach perfum nie powoduje ataku astmy u tych, którzy ją mają i zapachu perfum można się pozbyć w przedziale - zmieniając przedział. A WC jak zmienię? Wejdę do WC i co? Mam nie oddychać bo Jaśnie Wielmożny Blogerzysta PClabu przyszedł i się najarał jak jakiś wandal czy inny drechol? Tak trudno ci wytrzymać 'od dymka' 2-3 godziny? Taki uzależniony jesteś, że MUSISZ? nawet kosztem upodlenia życia innym???
I robisz to, doskonale widząc i zauważając jak inni pachną... Przyganiał kocioł garnkowi - a sam SMRODZI i SZKODZI... ;P

Zaraz tam Jaśnie Wielmożny, wystarczy sam Bloger :E :P

Gdybyś napisał mi to wczoraj, to bym się podkur**ł, ale teraz mam dobry humor, to tylko w jednym krótkim zdaniu odpowiem.
Nie napisałem, że to robię, tylko że można; w sensie - jest to dość proste do zrealizowania, zupełnie inaczej, niż w Polskim Busie ;P

Ale żeby nie było, że jak powiedziałem, że odpowiem jednym zdaniem, to na tym jednym zdaniu się skończy.
Po pierwsze primo, nawet bloga dobrze jest pisać tak, żeby się czytał ;) Czyli nie tylko suche fakty - i to zdanie, które Ci się nie spodobało, właśnie w tym celu było napisane.
Po drugie primo, mimo wszystko dobrze by było, żeby nie porównywać kogoś, kto pali papierosy, z wandalem albo drecholem. Bo palą też ludzie na wyższym poziomie, na przykład blogerzy PCLabu :D A także warto sięgnąć pamięcią nieco wstecz i przypomnieć sobie, jak to kiedyś nie było np. biura projektów, w którym nie paliłoby się normalnie w pomieszczeniach służbowych. Ech, to były czasy, teraz nawet w zimie trzeba przed redakcję wyłazić :D
A po trzecie primo, w pociągu można sobie zmienić przedział. Teoretycznie, bo teraz nawet najtańsza teelka ma bilety wyłącznie z rezerwacją miejsc. Ale zmienić autobus w trakcie jazdy jest już cokolwiek trudniej :E
zpx (2014.01.27, 17:02)
Ocena: 0
Chciałem dać 5 gwiazdek, ale przez ostatni akapit dałem jedną, bo dla każdego kto choć trochę interesuje się polską koleją to jest tak samo prawdziwe jak doniesienia z obozu rządzącego Ukrainy. Napiszę tylko, że za postępowanie przetargowe i wynegocjowaną, jakże opłacalną dla Intercity i pasażerów umowę odpowiadał Pan Marcin Celejewski, do niedawna członek zarządu i dyrektor d/s handlowych, od kilku dni prezes zarządu PKP Intercity S.A.
Krzysztof Pikowy (2014.01.27, 18:27)
Ocena: 0
zpx (2014.01.27, 17:02)
Chciałem dać 5 gwiazdek, ale przez ostatni akapit dałem jedną, bo dla każdego kto choć trochę interesuje się polską koleją to jest tak samo prawdziwe jak doniesienia z obozu rządzącego Ukrainy. Napiszę tylko, że za postępowanie przetargowe i wynegocjowaną, jakże opłacalną dla Intercity i pasażerów umowę odpowiadał Pan Marcin Celejewski, do niedawna członek zarządu i dyrektor d/s handlowych, od kilku dni prezes zarządu PKP Intercity S.A.

Czysto formalnie oczywiście masz rację. Ale kilka uwag.
Nie napisałem, że prezes Malinowski bezpośrednio koordynował i nadzorował postępowanie przetargowe, tylko że toczyło się ono za jego kadencji. I samo to powoduje jego odpowiedzialność - nie ogranicza jej natomiast wyłącznie do niego, oczywiście. Ale nie ukrywajmy, prezes jest prezesem i odpowiada (pośrednio, ale z największymi skutkami) tak za najważniejsze postępowania przetargowe, jak i za brudne okna w pociągach. Sam ze ścierą latać nie będzie, ale odpowiedzialność za całokształt spoczywa na nim.
Druga rzecz - wątpię (ale tylko wątpię, nie mam jeszcze oficjalnych informacji na ten temat), żeby tak strategiczne z punktu widzenia jakości usługi i strategii biznesowej postępowanie toczyło się bez - przynajmniej - nadzoru ze strony prezesa zarządu. I bez jego wiedzy o szczegółach tegoż postępowania. Jeśli wiesz troszkę na temat metodyk zarządzania projektami, to wiesz, że w skład komitetu sterującego (fuj, co za nazwa) czy zespołu zarządzania projektem wchodzi co najmniej kilka osób. Wątpię, żeby prezesa zarządu tam nie było.
Po trzecie - prezes zarządu tak samo nie był bezpośrednio odpowiedzialny za przetarg na modernizację wagonów, a jednak - jak się okazało - albo miał dużo większy, niż by to wynikało, wpływ na ten przetarg, albo wysoko rozwiniętą zdolność antycypacji, skoro osobiście wydał decyzję o wysłaniu wagonów do modernizacji na sporo czasu przed rozstrzygnięciem przetargu i traf chciał, że wysłał je do tej firmy, która ten przetarg później wygrała.
I kończąc - ani razu w tekście nie wspomniałem o osobistej odpowiedzialności prezesa. Ale fakt faktem - to za jego kadencji działo się całkiem sporo całkiem dziwnych rzeczy i dochodziło do zawierania dziwnych umów na podstawie dziwnych przetargów. To nie był jednostkowy przypadek, więc jego odwołanie, jako osoby całościowo odpowiedzialnej za funkcjonowanie firmy (w tym również prowadzone postępowania przetargowe i zawierane kontrakty), absolutnie nie dziwi, niezależnie, czy on sam brał czynny udział w wałkach, czy też nie widział, bądź widział ale miał gdzieś, że wałki robią jego podwładni i współpracownicy.
No i co więcej - to, o czym piszę jest jednak jakoś potwierdzone przez radę nadzorczą, która prezesa odwołała z powodu 'utraty zaufania', co w dyplomacji biznesowej jest dość jednoznacznym stwierdzeniem.
Ale powtarzam - nie mam takich informacji, więc nie twierdziłem i nie twierdzę, że za kształt tej umowy prezes Malinowski odpowiada bezpośrednio, choć nie bardzo wierzę, że nie miał wpływu na model biznesowy. Ale nawet jeśli nie - jako prezes zarządu spółki ponosi odpowiedzialność za to, co się w niej dzieje - a działo się za jego kadencji sporo, nie zawsze fajnych rzeczy. I właśnie w tym kontekście decyzja o jego odwołaniu nie powinna dziwić.
zpx (2014.01.28, 09:42)
Ocena: 0
Nie bierzesz pod uwagę, że w spółkach Skarbu Państwa nie zawsze wszystko wygląda tak jak w każdym normalnym, zdrowym biznesie (czytaj: prezes zarządu nie zawsze ma wpływ na podejmowane decyzje). Czuję się całkiem dobrze przygotowany do dyskusji na temat dokonań prezesa Malinowskiego, ale to chyba nie miejsce na to ;-)
I żeby zakończyć ten poboczny temat napiszę jeszcze raz - świetny tekst (z małym wyjątkiem) i bardzo się cieszę, że na moim ulubionym portalu o komputerach mogłem przeczytać coś o kolei (która jest moją drugą wielką pasją). Sorry za tą jedną gwiazdkę - poniosło mnie.

Ps. A co do Polskiego Busa - być może (obym się mylił) będziesz zmuszony częściej nim jeździć. Chodzą słuchy, że nowy prezes zamierza poprawić wynik spółki (czytaj: zmniejszyć stratę) poprzez likwidację najmniej rentownych połączeń.
Krzysztof Pikowy (2014.01.28, 12:48)
Ocena: -1
zpx (2014.01.28, 09:42)
Nie bierzesz pod uwagę, że w spółkach Skarbu Państwa nie zawsze wszystko wygląda tak jak w każdym normalnym, zdrowym biznesie (czytaj: prezes zarządu nie zawsze ma wpływ na podejmowane decyzje). Czuję się całkiem dobrze przygotowany do dyskusji na temat dokonań prezesa Malinowskiego, ale to chyba nie miejsce na to ;-)
I żeby zakończyć ten poboczny temat napiszę jeszcze raz - świetny tekst (z małym wyjątkiem) i bardzo się cieszę, że na moim ulubionym portalu o komputerach mogłem przeczytać coś o kolei (która jest moją drugą wielką pasją). Sorry za tą jedną gwiazdkę - poniosło mnie.

Właśnie biorę pod uwagę, że sSP działają inaczej, niż prywatne i dlatego uważam, że jest dużo większa szansa na to, że prezes zarządu ma więcej decyzji, niż to wynika z formalnych uprawnień poszczególnych członków zarządu.
Co prawda akurat w kwestii dokonań prezesa Malinowskiego myślę, że wiem mniej od Ciebie, ale w kwestii ogólnie sSP cokolwiek mógłbym się powypowiadać (i to nie na zasadzie hejtera, wg którego 'wszyscy kradno' :D).
Kłócić się nie zamierzam, ale sądzę, że na ten przetarg prezes miał większy wpływ i ponosi za niego większą odpowiedzialność, niż tylko zwykłą odpowiedzialność prezesa za całokształt działań spółki. Mogę się mylić, ale to również jest do sprawdzenia, co spróbuję uczynić. A na pewno spróbuję uzyskać komentarz PKP Intercity co do moich wątpliwości odnośnie przetargu.

Za jedną gwiazdkę się nie obrażam :) Znaczy - mógłbym, gdybyś dał mi ją dlatego, że nie zgadzasz się z moim zdaniem w kwestii foteli w henschelach :E
A o kolei jeszcze u mnie będziesz mógł nie raz poczytać :)

Ps. A co do Polskiego Busa - być może (obym się mylił) będziesz zmuszony częściej nim jeździć. Chodzą słuchy, że nowy prezes zamierza poprawić wynik spółki (czytaj: zmniejszyć stratę) poprzez likwidację najmniej rentownych połączeń.

Na szczęście dla mnie rzadko mniej rentownymi połączeniami, bo nie sądzę, żeby za takie uznać połącznia Warszawa - Katowice - Warszawa, Warszawa - Kraków - Warszawa czy Warszawa - Gdynia - Warszawa.
Ale zobaczymy, co nowemu prezesowi w excelkach wyskoczy :E
Zaloguj się, by móc komentować