Kiano SlimNote 14.1 – 14-calowy notebook za 800 złotych

30
Paweł Pilarczyk
Kiano SlimNote 14.1 – 14-calowy notebook za 800 złotych

Do naszej redakcji dotarł sprzęt, jakiego nie zwykliśmy testować – Kiano SlimNote 14.1, czyli smukły i lekki notebook z ekranem 14,1 cala kosztujący… 800 złotych. Gdy przekazaliśmy go w ręce Mateusza Skryckiego, naszego głównego speca od laptopów, ten wzdrygnął się, jakby dostał w swe ręce spleśniałego hamburgera. „Kiano? Z Atomem? 2 giga RAM-u? Błeee! Nie każcie mi TEGO recenzować!”. Tak oto sprzęt przechwyciłem ja – bardzo ciekawiło mnie to, ile naprawdę jest wart „ultrabook” za osiem stówek.

Zgadnij, ile kosztuje?

Pierwsze wrażenia są więcej niż pozytywne. Kiano SlimNote 14.1 wygląda… jak typowy ultrabook (chociaż ultrabookiem oczywiście nie jest). Biała, smukła obudowa, całkiem dobrej jakości plastiki, nic nie skrzypi, nie stuka, nie puka. Komputer idealnie nadaje się do tego, by szokować znajomych. Pokazujecie im go i pytacie: „Zgadnij, ile kosztuje ten laptop?”. „Hmm… Taki trochę plasticzany, więc drogi nie będzie, myślę, że 2, może 2,5 tysiąca!” – to najczęstsza odpowiedź. Bardziej dociekliwi pytają o parametry i gdy słyszą, że w środku siedzi Atom, oceniają wartość Kiano na „najwyżej 1500 złotych”. 

A sprzęt kosztuje 799 złotych, w dodatku przez jakiś czas był nawet oferowany za 699 zł.

Zrobiłem szybki research w RTVeuroAGD i w cenie do 1000 zł nie ma zbyt wielu alternatyw (zakładając, że chcemy kupić sprzęt nowy). Przykładowo, filtr "do 1000 zł i ekran 13-15,6" zwraca właśnie opisywanego Kiano, ale także Lenovo IdeaPad 100 (z Celeronem i bez systemu operacyjnego - 940 zł, albo z systemem za 999 zł) albo HP 250 G4 (parametry podobne do Lenovo, cena 999 zł). W Komputroniku można też kupić HP Stream 13 za 900 zł (Celeron, z Windows 10). Wielu innych sprzedawców nawet nie ma w ofercie laptopów za mniej niż 1000 zł. Tu wyniki zadziałania filtra w kilku różnych sklepach:

800 zł to zaskakująco niska cena jak na pełnowymiarowego laptopa, więc oczywiście musi wynikać z pewnych (dużych) oszczędności. Gdzie jest więc pies pogrzebany?

otwarty

Tak naprawdę to efekt tylko i wyłącznie słabych podzespołów. Słabych – w sensie wolny procesor, mało RAM-u, mało miejsca na dane użytkownika. Sercem SlimNote 14.1 jest procesor Intel Atom Z3735F taktowany zegarem o częstotliwości 1,33 GHz (turbo do 1,8 GHz). Oszczędny, ale po prostu wolny. Do tego mamy zaledwie 2 GB pamięci RAM, której nie można rozszerzyć. Dane zapisywane są na wewnętrznym nośniku flash o pojemności zaledwie 32 GB. Uwaga – w cenie komputera mamy system operacyjny Windows 10 Home – żaden tam Linux! Mniej więcej połowę nośnika zajmuje system, na dane użytkownika pozostało kilkanaście gigabajtów, co na szczęście wystarczy na instalację kilku podstawowych i często wykorzystywanych aplikacji.

ukos

Kiano SlimNote 14.1 ma ekran typu TN o przekątnej 14,1” i rozdzielczości 1366 na 768 pikseli. Kąty widzenia są wąskie, zwłaszcza w pionie. Gdy jednak siedzimy na wprost ekranu, obraz jest dostatecznie dobrej jakości, a kolory całkiem nasycone. Nie ma tragedii!

Komputer jest naprawdę smukły, więc zestaw gniazd jest też dość skromny – dwa USB 2.0 (nawet nie 3.0), gniazdo słuchawkowe i wyjście mini-HDMI - można podłączyć zewnętrzny monitor Full HD.

Jest też gniazdo na karty microSD, więc jeśli 32 GB wewnętrznej pamięci na dane okaże się zbyt małe (a to chyba oczywiste, że tak będzie), łatwo można dołożyć kartę np. 64 GB i z głowy. Szkoda tylko, że np. takiego OneDrive nadal nie można przenieść na zewnętrzny nośnik danych - to by bardzo ułatwiło życie.

lewy-bokprawy-bok

W zestawie znalazł się mały zasilacz (5 V, 2,5 A), który gabarytami przypomina ładowarkę do starego telefonu komórkowego. Ma okrągłą wtyczkę; szkoda, że SlimNote’a nie da się zasilić zasilaczem z wtyczką microUSB – przy jego parametrach dałoby się to zrobić. Problematyczny jest irytująco krótki kabel zasilacza – ma jedynie półtora metra długości, więc musimy się podłączyć naprawdę bardzo blisko gniazdka. Producenci notebooka poskąpili nawet na… przewodzie zasilania.

zasilacz

Oczywiście można też pracować bez zasilacza. SlimNote ma akumulator o pojemności 10.000 mAh, który pozwala mu pracować przez kilka godzin bez podłączania zasilacza.

Taniutki laptop biznesowy?

Kiano SlimNote nie jest może demonem prędkości, nie ma oszałamiającej ilości pamięci ani przepięknego ekranu. Czy to jednak oznacza, że się do niczego nie nadaje? Absolutnie nie!

Przez kilka dni pracowałem na nim sam – z ciekawości. Odstawiłem na bok mojego Acera S7 (wersja 392), który ma już swoje lata (dwa), a wciąż kosztuje blisko 4 tys. złotych, czyli jest pięciokrotnie droższy od Kiano. Z wyglądu Kiano nawet tego Acera minimalnie przypomina (też jest smukły i też jest biały), ale oczywiście Acer ma Core i5, 8 GB pamięci i 128 GB SSD.

buirowy

Ciekawiło mnie jednak, czy zniosę przesiadkę z S7 na Kiano z Atomem. I wiecie co? Większość typowych zadań spokojnie mogłem wykonać na tym tanim laptopie! Zainstalowałem Google Chrome – bo za MS Edge nieszczególnie przepadam. Strony się otwierają szybko, daje się otworzyć nawet kilkanaście zakładek, filmy na YouTube odtwarzają się płynnie – nawet te 1080p. Atom i mała ilość RAM-u tak bardzo nie przeszkadza.

Skonfigurowałem firmową pocztę w aplikacji Poczta w Windows 10 – i na maile też odpisywać mogę. Początkowo nie zainstalowałem Outlooka, w którym na co dzień pracuję (firmową pocztę mamy na Exchange'u), bo nie chciałem zapychać niewielkiego przecież nośnika SSD. Ale żeby odpisać na najważniejsze wiadomości czy wbić sobie jakiś termin do kalendarza – Poczta wystarczy.

Gdy zaś potrzebowałem Worda czy Excela – to po prostu odpalałem wersję online aplikacji na office.com. Cały pakiet Office w wersji online jest przecież dostępny za darmo dla każdego (nie trzeba mieć nawet subskrypcji Office 365). Niezbędny jest tylko dostęp do internetu (SlimNote ma oczywiście wbudowany moduł WiFi).

Klawiatura Kiano jest wygodna, chociaż niektóre przyciski są umieszczone w zupełnie nietypowych miejscach (na przykład Delete – tuż pod Backspace, a nad małym Enterem). Na szczęście spacja jest dość krótka i mamy prawy Alt, więc nie ma problemów z wbijaniem polskich literek. 

Układ klawiszy to kwestia przyzwyczajenia. Ważne jest to, że klawiatura działa poprawnie, klawiszy nie trzeba wciskać przesadnie mocno.

klawiatura

Trochę  zirytował mnie gładzik, bo jest mało precyzyjny. Zaobserwowałem też problem w MS Edge - pojedyncze kliknięcie na gładziku było interpretowane jako dwa kliknięcia. Nie jest to problem sprzętowy, bo w żadnej innej aplikacji problem nie występuje. Zgłosiłem go przedstawicielom Kiano, więc miejmy nadzieję, że zostanie wydana odpowiednia łatka dla komputera. Ja po prostu podłączyłem sobie myszkę i… odetchnąłem z ulgą.

Ogólnie sam byłem zaskoczony możliwościami SlimNote’a w roli laptopa biznesowego. Cały czas z tyłu głowy miałem metkę z ceną za ten sprzęt, co jeszcze bardziej potęgowało dobre wrażenie.

Fajny pomysł na prezent dla dziecka

Po kilku dniach przekazałem komputer mojej 9-letniej córce. Nie miała nigdy wcześniej komputera, więc gdy wręczyłem jej białego laptopa, aż zapiszczała z radości: „Jaki piękny! Bialutki! Dla mnie?! Na zawsze?!”. Ostudziłem ją trochę informacją, że to testówka, ale widząc zmartwienie w oczach Oliwii postanowiłem, że gdy przyjdzie go zwrócić, to jej go po prostu kupię.

u-oli

Utworzyłem konto dziecka dla Oliwii, dzięki czemu Edge nie wpuszcza jej na strony, które nie są przeznaczone dla nieletnich, ja zaś dostaję co kilka dni raport z operacji, które wykonuje Oliwka. A ta przede wszystkim pracuje w przeglądarce internetowej, a także sporadycznie odpala Painta, którego obsługi uczy się w szkole na zajęciach.

Ostatnio nawet Oliwia zażyczyła sobie Worda. Sprawdziłem ilość wolnego miejsca w Kiano – 10 GB. Postanowiłem jednak spróbować.

Uruchomiłem instalację pakietu Office 365. Po dwóch godzinach mielenia instalator radośnie oznajmił, że pakiet jest zainstalowany (cały!). Z nośnika ubyło niecałe 2 GB, ale… Word działa, Excel także, a nawet PowerPoint.

Stworzyliśmy z Oliwią kilka prostych dokumentów i prezentację w PowerPointcie i – nadal wszystko działa jak należy.

Wrażenia po obcowaniu z Kiano SlimNote 14.1 na pewno mam pozytywne. Już od samego początku nie oczekiwałem od niego za wiele, bo czego można wymagać od pełnowymiarowego laptopa za 800 zł. Jednak okazało się, że w podstawowych zastosowaniach komputer sprawdza się nad wyraz dobrze i chociaż czasem zdarza mu się "przymulić", to... przy tej cenie można mu to wybaczyć.

Jeśli mam się już czepiać wad, to na pewno wskazany wyżej problem "dwukliku" w Edge i ekran o wąskich kątach widzenia. I mało precyzyjny gładzik.

Jednak jako pierwszy komputer dla dziecka SlimNote'a mogę polecić z czystym sumieniem.

PS. obecnie (w dniu publikacji tego wpisu) najtaniej SlimNote 14.1 można kupić w Morele.net, gdzie kosztuje 789 zł.

Oceny (8)
Średnia ocena
Twoja ocena
daerragh (2017.02.21, 00:32)
Ocena: 3
W10 świeżo po instalacji moze zajmuje polowe tego dysku ale po wgraniu wszystkich aktualizacji zajmuje juz ok. 27 GB, wiec prawie nic nie zostaje. Śmiem twierdzic, ze systemz czasem calowiecie przestanie dzislac z powodu braku miejsca. I cos z tym komputerem musi byc nie tak, skoro Office instaluje sie 2 godziny. Dzisiaj instalowalem Office 2016 na AMD E-350 2x1.6GHz i zajelo to 15 minut...

Kup corce normalnego laptopa na Haswellu. Sa w tej cenie uzywki prawie nowe.
Edytowane przez autora (2017.02.21, 00:34)
pawelzat (2017.02.21, 09:02)
Ocena: 5
daerragh (2017.02.21, 00:32)
W10 świeżo po instalacji moze zajmuje polowe tego dysku ale po wgraniu wszystkich aktualizacji zajmuje juz ok. 27 GB, wiec prawie nic nie zostaje. Śmiem twierdzic, ze systemz czasem calowiecie przestanie dzislac z powodu braku miejsca. I cos z tym komputerem musi byc nie tak, skoro Office instaluje sie 2 godziny. Dzisiaj instalowalem Office 2016 na AMD E-350 2x1.6GHz i zajelo to 15 minut...

Kup corce normalnego laptopa na Haswellu. Sa w tej cenie uzywki prawie nowe.


Miałem ten sam problem - wystarczy wyczyścić dysk z poprzednich wersji systemu Windows. Pozostaje wówczas z powrotem około 15GB wolnej pamięci.
Art385 (2017.02.21, 09:39)
Ocena: 9
Dobrze Mateusz powiedział Beee. To sprzęt dla masochistów jest. Użytkowanie tego chwilę, a być na to skazany na rok, to zupełnie różne rzeczy. Jeśli ktokolwiek, to czyta nie dajcie się zwieść 'pozytywnemu' wrażeniu. Wrażenie nie będzie pozytywne, a wcześniej czy później ten sprzęt zmieni was w agresywnego psychopatę, który pała rządzą niszczenia tanich gunwbooków :)
Mat48 (2017.02.21, 10:13)
Ocena: 3
Tego typu wynalazki niestety mają poważną wadę: wolna pamięć. Już nawet pal licho Atoma Z3735F i 2GB RAM (2017 rok pozdrawia), ale wolna pamięć eMMC strasznie szybko się zamula i jeśli na Androidzie jest jeszcze 'jako tako', to niestety z Windows jest tragedia.

Jasne: mając budżet 800 zł i chcąc kupić lapka wyboru po prostu nie ma. Taki Kiano te wymagania spełni.

Niestety wiele osób pomyśli sobie: 'o, wydam 800 zł i mam komputer, nie opłaca się płacić 1500 zł za normalnego laptopa'. Otóż nie.
Wiadro Cementu (2017.02.21, 10:20)
Ocena: 1
Nie ma słowa o najważniejszym - Ile to trzyma na baterii? 10k mAh to nie żarty przy takim kilkuwatowym wypierdku i IMO spokojnie powinien trzymać nawet te 12h
hazhell (2017.02.21, 11:25)
Ocena: 2
W tych rozważaniach na temat ceny powinno być chyba tak.
„Zgadnij, ile kosztuje ten laptop?”. „Hmm… Taki trochę plasticzany, więc drogi nie będzie, myślę, że 2, może 2,5 tysiąca!” – to najczęstsza odpowiedź. Bardziej dociekliwi pytają o parametry i gdy słyszą, że w środku siedzi Atom, oceniają wartość Kiano na „najwyżej 1500 złotych”. Najbardziej dociekliwi pytają o odsłonięcie loga producenta, jak odsłaniam logo to oceniają wartość na ok. 200 zł.
pila (2017.02.21, 15:45)
daerragh (2017.02.21, 00:32)
W10 świeżo po instalacji moze zajmuje polowe tego dysku ale po wgraniu wszystkich aktualizacji zajmuje juz ok. 27 GB, wiec prawie nic nie zostaje.

Też mnie to zdziwiło, ale po wgraniu wszystkich najnowszych aktualizacji miałem nadal kilkanaście GB wolnego :) Może to faktycznie kwestia usunięcia poprzednich wersji Windows? Ja zawsze po dużej aktualizacji od razu kasuję stare wersje.

daerragh (2017.02.21, 00:32)
I cos z tym komputerem musi byc nie tak, skoro Office instaluje sie 2 godziny.

On ma mało RAM-u i bardzo wolny eMMC...

daerragh (2017.02.21, 00:32)
Kup corce normalnego laptopa na Haswellu. Sa w tej cenie uzywki prawie nowe.

Szukałem na Allegro, ale nic rozsądnego za 8 stówek nie znalazłem... A fajnie by było, żeby taki laptop był jednak na gwarancji. Mam w szufladzie już cztery padnięte laptopy (dwa HP Paviliony - w jednym poszła płyta główna, w drugim połamały się zawiasy od ekranu; jeden HP Mini-PC z prockiem VIA - poszła płyta główna i jednego Gigabyte N512 - też poszły zawiasy). Więc jednak gwarancja to ważna rzecz w lapku ;)
pila (2017.02.21, 15:48)
Art385 (2017.02.21, 09:39)
Dobrze Mateusz powiedział Beee. To sprzęt dla masochistów jest. Użytkowanie tego chwilę, a być na to skazany na rok, to zupełnie różne rzeczy. Jeśli ktokolwiek, to czyta nie dajcie się zwieść 'pozytywnemu' wrażeniu. Wrażenie nie będzie pozytywne, a wcześniej czy później ten sprzęt zmieni was w agresywnego psychopatę, który pała rządzą niszczenia tanich gunwbooków :)

Dla mało zaawansowanego użytkownika, który nie będzie na nim instalował ton różnego crapu, ten sprzęt będzie wystarczający - do fejsika, maili i czytania Onetu. Do tego 2-3 jakieś appki (coś do oglądania filmów, inna przeglądarka) i będzie działać.

Power user musi mieć świadomość, że to NIE JEST zamiennik dla droższego laptopa, a raczej jego uzupełnienie, np. na wypadek awarii głównego komputera.
Art385 (2017.02.21, 17:18)
Ocena: 2
Paweł oczywiście, że nie jest zamiennikiem dla droższego laptopa z tym nawet nie dyskutuję. Niestety mam podstawy sądzić, że target do jakiego trafi są ludzie, których nie stać na pełnoprawnego laptopa, a nie osoby które sobie mogą pozwolić na dwa komputery. Ci zapewne wybiorą coś wyższej klasy lub bardziej wypasiony tablet. No i niestety wracając do pamięci, nawet czytanie maili, onetu, czy fejsika zamuli tego klocka szybciutko. Nie daj Boże, aby jeszcze był to taki 'typowy' użytkownik fejsika, bo same toolbary i trojany zaorują procesor na 100% już po pierwszym miesiącu użytkowania xD
Ja wiem, że ja czy ty moglibyśmy sobie ogarnąć takiego netbooka, aby dało się na tym w miarę działać i to dość długo, ale na tyle zaawansowanych userów jest może z 25% ?, a ci w tej cenie będą woleli sobie kupić 3-4 letnią wszystkomającą biznesówkę z i5 albo i7. Oceniając tą kijanke jako netbook za kilka setek nówka, to fakt ciężko znaleźć coś lepszego (szczególnie przy tym kursie $) jednak ja bym tego nie polecił z czystym sumieniem nikomu.
No chyba, że na zasadzie: 'Nie wybrzydzaj :E nie tak dawno za te i większe pieniądze ludzie kupowali sprzęt na kabini. Uwierz mi nie chciałbyś sprzętu na kabini, ten kiano na atomie przy tym to rakieta. xD'
hazhell (2017.02.21, 19:11)
Ocena: 3
Ja myślałem, że ten tekst to jakiś wyrafinowany sarkazm, ale chyba na serio jest to polecane.
pila (2017.02.21, 15:45)
Więc jednak gwarancja to ważna rzecz w lapku ;)

Coś się zmieniło od paru lat jeśli chodzi o produkty Kiano? Bo poza portalami, gdzie są zachwalane cały czas widzę, że produkty tej firmy zbierają bardzo negatywne opinie wśród normalnych użytkowników. Coś nawet tekst w recenzji naprowadza na te tory, to kilkukrotne podkreślanie, że produkt jeszcze działa, po paru normalnych czynnościach, to był jakiś ukryty przekaz? Możliwe, że nawet autor zobaczył w paru sklepach parę 'świeżych' opinii na temat tego produktu stąd jego obawy? Bo to jednak nie jest normalne, że albo laptop ten nie startował wyjęty z pudełka albo padł po kilku godzinach użytkowania czy też padł na amen po aktualizacji win10. Idealny prezent dla dziecka na komunie 5 minut zabawy, a potem kilka miesięcy czekania na odpowiedź serwisu. Nie wiem czy brak sumienia to synonim czystego sumienia.
vhp (2017.02.21, 21:18)
Ocena: 3
'Chip' padł, to teraz Kiano promuje się na PCL.
Jacek13 (2017.02.21, 22:07)
Ocena: 1
Ja korzystam z podobnego (Asus e200ha) na co dzień i byłby idealny, ale... Windows 10. Czasami działa idealnie, ale często dostaje czkawki. Ale to by było do zniesienia, gdyby nie to, że czasami się nie wybudza, co jest problemem, gdy robię to kilka(naście) razy na dobę. Na Linuxa nie ma żadnych sterowników. Często przesiadam się na 7-letnią Nokię Booklet 3G na Linuxie Mint, bo działa równie płynnie, a jest bardziej niezawodna.
Za dla kuzynki kupiłem HP Stream 11 X360 - niby w środku to samo, ale na W8.1 działa idealnie. Poprostu jestem zazdrosny, że za tę samą cenę ma coś lepiej działającego, wykonanego i z dotykowym ekranem. Naprawdę polecam!
Pawelek6 (2017.02.22, 11:01)
Ocena: 2
Sorry, ale już byś mógł córce sprawić coś normalnego za te 1,5 tys.
pila (2017.02.22, 13:52)
Mat48 (2017.02.21, 10:13)
Niestety wiele osób pomyśli sobie: 'o, wydam 800 zł i mam komputer, nie opłaca się płacić 1500 zł za normalnego laptopa'. Otóż nie.

Tak, sto procent racji. To nie jest alternatywa dla laptopa dwukrotnie droższego. To alternatywa dla... braku komputera w ogóle ;) Bo jeszcze takie 800 (a nawet 700 zł - za tyle był dostępny SimNote kilka dni temu w X-Komie) mogę wydać na komputer dla dziecka. Ale 1500 już nie wydam.
pila (2017.02.22, 14:02)
hazhell (2017.02.21, 11:25)
Najbardziej dociekliwi pytają o odsłonięcie loga producenta, jak odsłaniam logo to oceniają wartość na ok. 200 zł.

A co jest nie tak z Kiano? Pytam serio. Komentarzy nie czytam, bo większość komentarzy w sklepach jest - za przeproszeniem - g**** warta. Połowa jest teraz kupiona (i takie są super pochlebne), druga połowa pochodzi od ludzi, którym się sprzęt popsuł i swoją złość wylewają właśnie w komentarzach. Jeśli ktoś kupił i mu sprzęt po prostu działa, prawie nigdy nie pisze komentarza, bo mu się po prostu nie chce (nie ma motywacji).

Dlatego ja wolę się opierać na doświadczeniach własnych lub specjalistów. Przejrzałem kilka innych recenzji SlimNote'a i jakoś nikt na niego szczególnie nie narzekał (poza wskazanymi przeze mnie wąskimi kątami widzenia czy np. słabymi głośniczkami).

Dlatego pytam serio: co jest nie tak z Kiano?

Wiadomo, że to jest Chińczyk i wiadomo, że pewnie procent popsutych egzemplarzy będzie większy niż u takiego HP, Acera czy Asusa. Ale od tego jest gwarancja - jeśli akurat trafię na walnięty egzemplarz, oddaję go na gwarancji i pewnie za dwa tygodnie mam naprawiony (albo inny, sprawny). Nie wiem, jaki jest odsetek walniętych egzemplarzy, ale nie może być większy niż kilka procent - w przeciwnym wypadku importerowi w ogóle nie opłacałoby się sprowadzać tego sprzętu do Polski.
AmpliDude (2017.02.22, 14:26)
Ocena: 3
Ja w czerwcu zeszłego roku za 900zł kupiłem tablet Kiano Intelect X2 - troszkę szybszy procek, 4 GB RAMu i 64GB dysk. Używam go codziennie wieczorem, kiedy nie mam już ochoty siedzieć przy PC. Włączam TV, a na tablecie odpalam jakieś głupkowate gierki (turowe albo wyznikiwanie kamyczków) lub przeglądam internety.
Chyba we wszystkich produktach Kiano największym minusem jest dysk - jest to odczuwalne zwłaszcza podczas aktualizacji Windows, po jednej z wielu aktualizacji wyłączał się chyba ok. 40 minut. Dodatkowo od czasu do czasu przestaje działać karta WiFi - pomaga jedynie restart systemu.
Mat48 (2017.02.22, 15:19)
Ocena: 1
pila (2017.02.22, 14:02)
A co jest nie tak z Kiano? Pytam serio.
Kiano dotyczy ten sam problem co każdego chińczyka i b-branda (Kruger&Matz, Goclever, Modecom itd.): słaba kontrola jakości lub wręcz jej brak.

Jest to strasznie problematycznie z punktu widzenia obiektywnej recenzji i praktycznie nie do rozwiązania, jeśli sprzętu nie będzie się użytkowało przez kilka miesięcy.

Jakie problemy mają chińczyki? Tragicznie wolna pamięć, słaba jakość wykonania, wi-fi działające w kratkę, problemy z ładowaniem.

Czy te rzeczy można wypunktować w recenzji sprzętu, który ma się w rękach około tygodnia? Zdecydowanie nie. Nieuczciwie byłoby stosować domniemanie winy, ponieważ wcale nie jest powiedziane, że w/w problemy wystąpią. Ale przez moje (i nie tylko moje) ręce przeszło tyle chińczyków, że mam uzasadnione podejrzenie, że z czasem problemy mogą się pojawić.

No dobrze, ale sprzęty innych firm się nie psują? Oczywiście, że się psują. Jednak jest różnica między gorszymi seriami (każdy z dużych i znaczących producentów miał takie wpadki), a niedbalstwem by design, ponieważ koszty trzeba ciąć absolutnie na wszystkim (pamiętam jak w tanich chińskich tabletach używanie ekranu dotykowego powodowało sprzężenie w słuchawkach - efekt zastosowania beznadziejnych kondensatorów w układzie zasilania digitizera).

Dlatego jestem zaprzysiężonym i dozgonnym wrogiem wszelkiej maści chińczyków, ponieważ w mojej ocenie jest to działanie na granicy oszustwa i świadomego wprowadzania konsumenta w błąd.

Zdaję sobie sprawę, że w ekstremalnych przypadkach wyboru po prostu nie ma. Czytaj: chcę mieć laptopa za 700/800 zł. Ten Kiano (czy czarny klon od Goclever) wpisuje się idealnie.

Jednak czy mógłbym go polecić z czystym sumieniem? Zdecydowanie nie i czym innym jest wybór (i polecanie) sprzętu, którego listę wad znamy na starcie, a czym innym kupowanie (i polecanie) sprzętu, który nie wiadomo kiedy padnie w jaki sposób.
Edytowane przez autora (2017.02.22, 15:21)
juik (2017.02.22, 22:29)
Ocena: 4
Niecałe pół roku temu dostałem od siostry 800 zł i polecenie kup mi laptopa. Miałem mało czasu bo zaraz wyjeżdżała za granicę. Kupiłem poleasingowego 14 calowego DELLa z serii biznesowej z core i5 2520M, 4GB RAMu DDR3, nowym 128GB SSD (2 lata gwarancji) i legalnym Windows 10. Plus dostałem gwarę od sklepu na 6 miesięcy na całego lapka. Przed zakupem mogłem sobie go odpalić, zobaczyć w jakim stanie jest matryca i czy wszystko jest w porządku. Koszt - 900 zł. Dołożyłem stówę, siostra zadowolona do dzisiaj, wszystko śmiga jak marzenie. I śmiem przypuszczać, że ten DELL wytrzyma na spokojnie próbę czasu dłużej niż ten KIANO mimo, że już ma sporo lat na karku.
hazhell (2017.02.23, 13:10)
Ocena: 2
pila (2017.02.22, 14:02)

Komentarzy nie czytam, bo większość komentarzy w sklepach jest - za przeproszeniem - g**** warta. Połowa jest teraz kupiona (i takie są super pochlebne), druga połowa pochodzi od ludzi, którym się sprzęt popsuł i swoją złość wylewają właśnie w komentarzach.

Właśnie dzięki tym negatywnym komentarzom, można sobie wyrobić zdanie o marce. Jak prawie każdy produkt ma ok. 50% komentarzy w stylu nie działało po wyjęciu z pudełka, chodziło godzinę i padło, po aktualizacji nie działa, oddałem do serwisu od 2 miesięcy cisza. To wątpię, że to są pechowi ludzie, ale coś ze sprzętem jest nie tak.Nie wszystko to hejt.
pila (2017.02.22, 14:02)

Przejrzałem kilka innych recenzji SlimNote'a i jakoś nikt na niego szczególnie nie narzekał

Ja też, tylko jak wchodzę w komentarze to widzę opinie 'uradowanych' użytkowników. Dziwne, że tam nie ma ochów i achów tylko ostrzeżenie przed sprzętem, serwisem, wyłamywaniem się zawiasów itp. Jakaś taka dziwna prawidłowość. Nie spotykana pod recenzjami np. della i spółki. Co najwyżej zwykły hejt na markę, ale nie na konkretny produkt.
pila (2017.02.22, 14:02)

Wiadomo, że to jest Chińczyk i wiadomo, że pewnie procent popsutych egzemplarzy będzie większy niż u takiego HP, Acera czy Asusa.

Skoro tak niby jest, taka prawidłowość, to polecasz to komuś z czystym sumieniem? Rozumiem takie czyste sumienie u Mirka handlarza samochodów, ale nie u kogoś kto jest ekspertem w dziedzinie IT. Rekomendując coś 'niepewnego', warto stawiać na szalę swój autorytet, dla reklamy tej marki? Zawsze można napisać pozytywną recenzje, ale mniej w niej słodzić albo po prostu nie dawać rekomendacji.
pila (2017.02.22, 14:02)
Ale od tego jest gwarancja - jeśli akurat trafię na walnięty egzemplarz, oddaję go na gwarancji i pewnie za dwa tygodnie mam naprawiony (albo inny, sprawny)

Jak jest taka gwarancja jak w biedronce, że się oddaje i zaraz jest zwrot kasy. To rzeczywiście można kupić taki 'ryzykowny' sprzęt. Ale jak ktoś ma się użerać ze sklepem albo serwisem to już zupełnie zmienia postać rzeczy, szczególnie jak to zakup przez internet i dochodzą koszty przesyłki. Przecież doskonale wiemy, że tego typu taniej elektroniki nikt nie naprawia, więc robi się wszystko, aby udowodnić komuś, że jest wielbłądem.
pila (2017.02.22, 14:02)
Nie wiem, jaki jest odsetek walniętych egzemplarzy, ale nie może być większy niż kilka procent - w przeciwnym wypadku importerowi w ogóle nie opłacałoby się sprowadzać tego sprzętu do Polski.

Ile takich klientów pójdzie walczyć ze sklepem czy serwisem jak taki sprzęt padnie? Jak pada od razu to jeszcze w ludziach jest motywacja, jak po roku to już ma się mniejszą ochotę, często sami siebie winią. Większość niestety sobie daruje, bo to tylko 800 zł. W przypadku sprzętu 'orleniokształtnych' ich dvd, zabawek, czy innej 'elektroniki' do 200 zł, to ludzie mają to gdzieś. Naprawdę znikomy procent klientów biegnie z zepsutym jogurtem do sklepu, tylko go wyrzuca do śmietnika. Dlatego mimo twojej procentowej rozkminki, to jednak im się to opłaca, mimo awaryjności. Jakby było inaczej to by w Polsce nie było tylu chińskich centrum, gdzie ta jakość wręcz pachnie.

I ja bym był ostrożny do tłumaczenia tego, że to wszystko wina tego, że to chińczyk. Są lepsze i gorsze chińczyki. Jest taka firma w Polsce, która też chińszczyznę sprowadza i miała z nią wpadki. I nie mówię tutaj tylko o biedronce. No cóż zdarza się, że czasem szrot padnie, ale też liczy się podejście do sprawy. Wtedy taka firma zbiera ogólnie pozytywne oceny, bo nie wciska ludziom szrotu, tylko dobry sprzęt, a jak już wciska szrot to nie robi problemu z wymianą. Takie firmy trzeba chwalić, ale o ich wpadkach pisać, a nie zamiatać pod dywan pochlebnymi recenzjami. Bo niestety coraz więcej firm w Polsce co tylko rebrandują sprzęt, a klienta mają gdzieś. A może warto też własny autorytet położyć też w sprawie serwisu Kiano? Czy jednak lepiej zostać przy stwierdzeniu, że po to jest gwarancja?
iwanme (2017.02.23, 15:17)
Ocena: 1
Nie no polecać takie padło... 100x lepiej jak już szkoda kasy to kupić poleasingowego lapka biurowego w cenie 800 będzie już jakiś Dell Latitude 6430 czy podobne odpowiedniki innych producentów z i5 2 lub 3 generacji, solidną konstrukcją i dużo lepszą wydajnością. Z mniejszych można już wyrwać Lenovo X220-X230.

Jedyna ich wada, że będę cięższe i nie słitaśno białaśne. Ale może też lepiej dziecko uczyć, że w pewnych sytuacjach nie warto iść na zbytni kompromis priorytetyzując wygląd ;)
Edytowane przez autora (2017.02.23, 15:23)
dape (2017.02.23, 22:08)
Ocena: 1
pila (2017.02.21, 15:45)

Szukałem na Allegro, ale nic rozsądnego za 8 stówek nie znalazłem... A fajnie by było, żeby taki laptop był jednak na gwarancji. Mam w szufladzie już cztery padnięte laptopy (dwa HP Paviliony - w jednym poszła płyta główna, w drugim połamały się zawiasy od ekranu; jeden HP Mini-PC z prockiem VIA - poszła płyta główna i jednego Gigabyte N512 - też poszły zawiasy). Więc jednak gwarancja to ważna rzecz w lapku ;)


O popatrz a ja mam w 'szafo-muzeum' wciąż działające Toshibę Satellite 5105-S501 (15 lat!), Toshibę Tecrę A8-185, Della XPS-L502 po prostu przesiadając się na kolejny znacznie wydajniejszy szkoda mi sprzedać za bezcen coś co jeszcze działa i może się przydać więc ląduje w szafie. Ale dobrze pokazałeś od jakiej marki lepiej trzymać się daleko :)
Edytowane przez autora (2017.02.23, 22:08)
don kihot (2017.02.24, 23:16)
Ocena: 2
'...na dane użytkownika pozostało kilkanaście gigabajtów...' - śmiać się, czy płakać?? - toż mój smartfon ma więcej wolnego miejsca...
Edytowane przez autora (2017.02.24, 23:17)
Kiano (2017.02.25, 10:26)
Ocena: -4
Laptop SlimNote 14.1 jest dostępny na rynku od blisko 10 miesięcy. Został on bardzo dobrze przyjęty przez klientów - co widać po przeprowadzonych testach oraz opiniach osób, które nabyły ten produkt. Procent awaryjności naszego laptopa nie różni się w tym momencie od produktów dużych marek. Wszystkie reklamacje związane z Kiano SlimNote 14.1 rozpatrywane są przez nas błyskawicznie ponieważ posiadamy swój oficjalny serwis na terenie Polski. Jesteśmy również oficjalnym partnerem taki firm jak Intel oraz Microsoft, a ten produkt oraz nasze kolejne projekty są przygotowywane w kooperacji z tymi podmiotami.
Kiano.
Art385 (2017.02.25, 11:30)
Ocena: 2
Kiedy natywna odbije się czkawko... xD
hazhell (2017.02.25, 14:21)
Ocena: 2
Naprawdę ktoś stworzył profil Kiano, aby napisać coś takiego?
Mat48 (2017.02.27, 16:35)
Ocena: 3
Kiano (2017.02.25, 10:26)
Laptop SlimNote 14.1 jest dostępny na rynku od blisko 10 miesięcy. Został on bardzo dobrze przyjęty przez klientów - co widać po przeprowadzonych testach oraz opiniach osób, które nabyły ten produkt. Procent awaryjności naszego laptopa nie różni się w tym momencie od produktów dużych marek. Wszystkie reklamacje związane z Kiano SlimNote 14.1 rozpatrywane są przez nas błyskawicznie ponieważ posiadamy swój oficjalny serwis na terenie Polski. Jesteśmy również oficjalnym partnerem taki firm jak Intel oraz Microsoft, a ten produkt oraz nasze kolejne projekty są przygotowywane w kooperacji z tymi podmiotami.
Kiano.
Nie wierzę, że w 2017 roku jeszcze jakakolwiek firma tworzy takie komentarze. I to jeszcze z oficjalnego konta.
Art385 (2017.02.27, 18:02)
Ocena: 0
Ja przez chwilę myślałem, że to jakaś #pasta ale potem zdałem sobie sprawę, że nie...
tracer123 (2017.03.01, 15:29)
Ocena: 0
15 calowy hp z celeronem, 4 gb ram i dyskiem 500gb - 799 zł.
dysk ssd 120gb - 180 zł.
sprzedaż 500 gb - powiedzmy że 50 zł.

czyli 950 zł za lapka który zjada tego kiano pod każdym względem.
Edytowane przez autora (2017.03.01, 15:30)
dawidos160 (2017.03.03, 00:47)
Ocena: 3
Szacunek,że Ty i Twoja córka sobie chwalicia Kiano,bo moja 4 letnia siostrzenica nie chce na tym się bawić... Dostała od taty i po trzech dniach wróciła do tabletu,który jest szybszy i nie trzeba czekać wieki na cokolwiek
Miszkurka2000 (2017.04.08, 11:49)
Ocena: 0
A czy http://folding.stanford.edu/nacl/ w Chrome odpali?
Zaloguj się, by móc komentować
Najnowsi blogerzy
ZenFistunknown_soliderhainczludojadkrzysztofwolongiewiczPuszorMuMineQPhalandircicior112kozarovvkristoflampart[DH] BanitovhpMade In 3WŚruTubaFoxaZlotoUchyGorylJaRoMalloygatorListonosz_złej_nowinytomeczek80max-bitroksiphaker146Blog technologiczny TECHNETQingwaWodziantracer123Windows7 fanWojtek Żuchowski