Mercedes C 43 AMG (2019) i nie tylko – wrażenia z jazdy

6
Paweł Pilarczyk
Mercedes C 43 AMG (2019) i nie tylko – wrażenia z jazdy

Kilka dni temu miałem okazję uczestniczyć w wydarzeniu prasowym zorganizowanym przez Mercedesa. Zaproszeni dziennikarze (głównie motoryzacyjni, ale także kilku technologicznych) mieli okazję zasiąść za kierownicą najnowszych wersji Mercedesów Klasy C (W205) po tzw. „lifcie”. Do wyboru mieliśmy wszystkie wersje tych aut, od benzyniaków z 1,5-litrowymi silnikami, poprzez diesle, aż po 390-konne odmiany AMG (C 43). Większość czasu spędziłem w kabinie tej ostatniej wersji.

Mercedes twierdzi, że w najnowszej wersji Klasy C zmienił aż 6500 komponentów. To przeszło połowa części, z których zbudowany jest cały samochód (ma ok. 12 tys. komponentów). Warto sprecyzować, że komponenty to nawet tak drobne elementy jak śrubki, a także oporniki i kondensatory w układach elektronicznych. Zgromadzeni dziennikarze żartowali nawet, że wystarczyło zmienić w samochodzie już samo radio, by móc pochwalić się wymianą 3 tysięcy komponentów ;-)

18C0438_022

Z punktu widzenia użytkownika jest kilka istotnych zmian, które zwracają uwagę. Pierwsza, to całkowicie elektroniczny "licznik" (zestaw wskaźników). W dotychczasowej wersji Klasy C dostępny był wyłącznie licznik "hybrydowy" - prędkościomierz i obrotomierz były "analogowe" (tarcza ze wskazówkami), a między nimi znalazł się niewielki wyświetlacz LCD. W podstawowej wersji nowej Klasy C nadal dostępny jest właśnie taki zestaw wskaźników, ale opcjonalnie można wybrać "licznik" całkowicie cyfrowy, w postaci dużego ekranu ciekłokrystalicznego o wysokiej rozdzielczości.

18C0441_084

Elektroniczny licznik w nowej wersji Mercedesa Klasy C

Druga zmiana to nowy rodzaj reflektorów i lamp tylnych. Reflektory dostępne są w trzech wersjach - wszystkie LED, w tym najbardziej zaawansowana wersja Multibeam LED Ultra Range, która - zdaniem producenta - oświetla nawet 600 metrów przed samochodem.

20180618_170237

Nowe reflektory LED High Performance są standardem w odmianach Coupé i Cabriolet

20180618_104504

Testowany przeze mnie C 43 AMG miał lampy Multibeam LED
- to najwyższa dostępna w klasie C odmiana

Trzecia nowość to nowe wersje silników. Podstawowa jednostka benzynowa ma pojemność zaledwie 1,5 litra. W najprostszym i najtańszym modelu C 160 silnik generuje moc 129 KM i 210 Nm momentu obrotowego.

Dostępna jest jednak "doładowana" wersja tego silnika, w której zintegrowano niewielki silnik elektryczny 48 V. Umożliwia on chwilowe podniesienie mocy - marketingowcy Mercedesa nazwali ten system EQ Boost. Silnik 1,5 litra w modelu C 200 osiąga moc 184 KM i moment obrotowy 280 Nm.

Nowością jest też 2-litrowy silnik montowany w odmianie C 300. Auto dysponuje mocą 258 KM i momentem obrotowym 370 Nm.

W odświeżonej Klasie C debiutują także nowe wersje silników diesla (OM 654) o pojemności 1,6 litra - w C 180d uzyskano z silnika moc 122 KM i moment obrotowy 300 Nm, a w mocniejszej wersji C 200d mamy już 150 KM i 360 Nm.

Najmocniejsza odmiana, C 43 AMG 4MATIC, ma silnik V6 Biturbo o mocy 390 KM - to o ponad 20 KM więcej niż w dotychczasowych odmianach C 43 AMG. W zakresie 2500-5000 RPM mamy dostępny maksymalny moment obrotowy 520 Nm.

Szczegółowe informacje na temat nowości w Klasie C na rok 2018/2019 znajdziecie w specjalistycznych wortalach motoryzacyjnych, w tym wpisie skupię się tylko na moich własnych wrażeniach. Prywatnie mam w garażu dość już starego, ale rzadko spotykanego (w tej odmianie) Mercedesa Klasy S (linia W220) - konkretnie model S 55 AMG Kompressor z silnikiem V8 o pojemności 5,4 litra doładowanym kompresorem. Jednostka generuje moc 500 KM (wg danych technicznych), a samochód do setki przyspiesza w 4,8 sekundy (nie weryfikowałem tych danych na hamowni, ale auto, mimo upływu lat, jest wciąż bardzo żwawe). Dlatego we wrażeniach z jazdy C 43 AMG będę się siłą rzeczy odnosił do mojego S 55 AMG. To zupełnie inna klasa samochodów - C to nieduże auto kompaktowe, S to ponad pięciometrowa, dwutonowa limuzyna. Niestety nie jestem dziennikarzem motoryzacyjnym, więc nie mogę się pochwalić doświadczeniem za kółkiem zbyt wielu aut. Klasę C mogę jedynie porównać do S 55 AMG lub mojego drugiego auta - Fiata Multipla ;) 

Jazdy testowe zorganizowano na krętych drogach w okolicy rzeki Mozeli, łączących Luksemburg i Niemcy (jeździliśmy też po odcinkach niemieckich autostrad, gdzie nie obowiązują żadne limity prędkości). Jako że nie interesowały mnie za bardzo "cywilne" odmiany nowych Mercedesów, z oferowanej dziennikarzom floty aut testowych wybrałem model C 43 AMG w wersji kabriolet.

c43-1

20180618_104523

Wsiadam za kierownicę. Na ekranie przede mną pojawia się wizualizacja samochodu z przodu w nocy - na czarnym tle widoczne są tylko charakterystyczne reflektory i gwiazda Mercedesa. Po chwili "intro" znika i ukazują się już właściwe wskaźniki. Układ zegarów (z dużym znaczkiem AMG w centralnej części) jest zarezerwowany dla wersji AMG - "cywilne" odmiany samochodu mają zupełnie inny wygląd wskaźników.

c43-2

IMAG0779

Odpalam auto wciśnięciem przycisku Start koło kierownicy (swoją drogą - nowa Klasa C dostała też nową kierownicę - podobną do tych montowanych w najnowszych odmianach Klasy S i E). Do życia budzi się podwójnie doładowana jednostka V6 o pojemności 3 litrów. Brzmienie silnika od razu zdradza, że mamy do czynienia z zadziornym autem. Lekko gazuję - silnik błyskawicznie wchodzi na obroty, chociaż zauważam, że brzmieniem ustępuje charakterystycznemu bulgotowi silników V8 w "dużych" AMG. Poniżej małe porównanie na wideo testowanego auta i mojego.

Mercedes C 43 AMG - brzmienie wydechu

Mercedes S 55 AMG - brzmienie wydechu

Powoli ruszam z parkingu, opuszczam parking przy lotnisku w Luksemburgu i kieruję się do Niemiec, tak jak mnie prowadzi nawigacja. Już po kilku kilometrach spokojnej jazdy z prędkością nieprzekraczającą 50 km/h wjeżdżam na autostradę. To pierwsza okazja, żeby trochę "depnąć". Wciskam pedał w podłogę; auto w ułamku sekundy zrzuca bieg na dwójkę i z rykiem wystrzeliwuje do przodu. 9-stopniowa skrzynia automatyczna 9G-TRONIC zmienia biegi w mgnieniu oka, przy akompaniamencie wystrzałów z wydechu. Niesamowite wrażenie!

Przyspieszenie wciska w fotel, ale nie robi na mnie przesadnego wrażenia - podobne "atrakcje" serwuje mi moje stare AMG. Są jednak pewne różnice. Skrzynia biegów w moim S 55 w porównaniu do tego, jak działa przekładnia 9G-TRONIC w C 43 AMG to niebo a ziemia. U mnie auto zmienia biegi ospale, bez pośpiechu (co gorsza, ma ich tylko pięć do dyspozycji). Tu przełożenia są krótsze i jest ich więcej, chociaż stówę auto osiąga już na drugim biegu. W mojej starej eSce nie ma też tych niesamowitych wystrzałów. One się naprawdę nie nudzą - a przynajmniej nie znudziły mi się po dwóch dniach jeżdżenia C 43 AMG! 

Kompaktowa klasa C na krętych drogach zachowuje się prawie jak gokart - nie przechyla się na boki, pewnie trzyma się asfaltu. Testowe auto ma fotele kubełkowe, które świetnie trzymają mnie nawet przy pokonywaniu ostrych zakrętów. W mojej dwutonowej eSce czuć wyraźnie masę dwóch ton, w dodatku mam wielki, skórzany fotel - na pewno wygodniejszy w dłuższe trasy, ale zdecydowanie gorzej trzymający.

Klasa C jest wyraźnie zwinniejsza. Znacznie lepszy jest też układ kierowniczy - auto natychmiast reaguje na ruchy kierownicą, w przeciwieństwie do mojej starej Klasy S, która jest bardziej "ospała" (świetnie czuje się na prostych odcinkach drogi, ale nie przepada za zakrętami). 

IMAG0799

Silnik V6 biturbo montowany jest taśmowo w fabryce
- ręczny montaż jednostek zarezerwowany jest tylko dla "dużych" AMG (V8) - stąd brak charakterystycznego dla silników AMG emblematu z nazwiskiem inżyniera, który składał silnik

Wszystkie odmiany C 43 AMG mają napęd na cztery koła (4MATIC). Auto trzyma się asfaltu jak przyklejone. Próbowałem wprowadzić je w kontrolowany poślizg, ale ani razu mi się to nie udało. W moim S 55 wystarczy tylko wyłączyć ESP (jednym przyciskiem), po czym wcisnąć gaz do dechy - auto momentalnie traci przyczepność i zaczyna "palić gumę", a po przekręceniu kierownicy staje bokiem. Może i jest to efektowne (zwłaszcza dla miłośników driftu), ale raz, że na pewno utrudnia przyspieszanie, dwa, po prostu zdziera opony.

Przyspieszanie w C 43 AMG to zupełnie inna bajka. Po wyłączeniu wszystkich systemów elektronicznych (zwłaszcza zapobiegających uślizgowi kół) - część opcji schowano w menu, żeby nie dało się ich tak łatwo wyłączyć przyciskiem, próbowałem ruszyć z piskiem opon. Start na prostej, ale nawet wyjazd z ulicy podporządkowanej na główną ze skrętem o 90 stopni nie stanowiły dla C 43 AMG żadnego wyzwania. Nawet przy skręconej kierownicy, gdy kopnąłem pedał gazu, auto z rykiem wyrwało do przodu i nawet przez moment nie straciło przyczepności.

Według specyfikacji, setkę osiąga też po 4,8 sekundy. W porównaniu do "dużych", nowoczesnych AMG wynik pewnie nie robi wrażenia (auta te schodzą już poniżej 4 sekund), ale pamiętajmy, że C 43 AMG to taki "wstępny" model (nie licząc A 45 AMG) dla osób, które chcą zacząć przygodę ze sportowymi modelami Mercedesa.

IMAG0803

Z jednej strony trochę szkoda, że C 43 AMG się tak łatwo nie ślizga - za kierownicą blisko 400-konnego, niewielkiego samochodu czasem ma się ochotę trochę powygłupiać, z drugiej mniej wprawni kierowcy nie powinni stracić nad autem kontroli i są duże szanse, że nie rozbiją go pierwszego dnia po odbiorze z salonu ;-).

IMAG0819

Nie wiem jednak, czy tak dobre trzymanie się podłoża to zasługa dopracowanego systemu jezdnego, czy może pewne systemy elektroniczne wciąż czuwały nad tym, by koła nie wpadły w poślizg. Widocznie nie mam dostatecznie dużo umiejętności, żeby się o tym naprawdę przekonać, a tak się akurat składało, że podczas testów nie miałem swojej siostry pod ręką...

Po przejechaniu około dwustu kilometrów (w tym częściowo po krętych dróżkach w malowniczych krajobrazach obszaru rzeki Mozeli, a także po niemieckich autobahnach z prędkościami dochodzącymi do 250 km/h - ostatecznie nie przekroczyłem tej prędkości i nie sprawdziłem, czy zadziała elektroniczny "kaganiec"), średnie spalanie według komputera pokładowego wyszło na poziomie 15 litrów/100 km. To bardzo dobry rezultat jak na tak mocarne auto z silnikiem V6 - gdybym w podobny sposób cisnął mojego S 55 AMG, na pewno średnie spalanie swobodnie przekroczyłoby 25 l/100 km.

C 43 AMG potrafi też być cichy i ekonomiczny. Większość czasu jeździłem w sportowym trybie Sport+, ale można wybrać także tryb "Slippery" (do jazdy po mokrych i śliskich nawierzchniach) - w tym trybie pojazd stara się utrzymywać cały czas możliwie wysoki bieg i bardzo niskie obroty silnika (rzędu 1200-1500 obr/min). Dodatkowo wydech ustawiany jest w tryb cichy (w trybie Sport+ działa w trybie "Powerful" i jest naprawdę głośny). W trybie "Slippery" samochód płynie po drodze, jest naprawdę cichy, a spalanie przy 130 km/h spada poniżej 10 litrów/100 km (udawało mi się nawet zejść do 6-7 l/100 km - ale jechałem już jak prawdziwa fajtłapa). Można swobodnie w takim trybie zabrać całą rodzinę i pojechać nowym C 43 AMG pod namiot - zwłaszcza jeśli wybierze się wersję kombi, którą też miałem okazję przetestować :-)

20180619_094629

20180619_094658

Co powiecie na takie auto rodzinne? ;)

Postanowiłem także przetestować funkcje autonomiczne nowej Klasy C. Ponoć oferuje ona podobną funkcjonalność jak bieżąca Klasa S, jeśli chodzi o stopień autonomii. Mamy tu oczywiście aktywny tempomat, utrzymujący zadaną odległość za samochodem jadącym przed nami - w razie potrzeby nasz Mercedes wyhamuje, jeśli hamować zacznie pojazd, za którym jedziemy. Potrafi też monitorować auta wymuszające pierwszeństwo na skrzyżowaniach - jeśli radar sprzężony z komputerem "zauważy", że gdy dojeżdżamy do skrzyżowania, a auto przecinające nam drogę pędzi i nie zamierza się zatrzymać, nasz Mercedes także sam wyhamuje, by zminimalizować ryzyko kolizji.

Oczywiście mamy też funkcję utrzymywania jazdy po bieżącym pasie (samochód sam pokonuje zakręty). Dodatkowo po włączeniu kierunkowskazu auto samodzielnie zmienia pas - o ile pas obok jest wolny. Tę umiejętność do tej pory miała tylko najnowsza, poliftowa odmiana Klasy S (na rok 2018). 

W nowej Klasie C pojawiła się też funkcja informowania właściciela o tzw. szkodach parkingowych. Po uprzednim skonfigurowaniu aplikacji Mercedes Me na smartfonie, dostaniemy powiadomienie, jeśli ktoś "stuknie" w nasz zaparkowany samochód. Szkoda tylko, że przy okazji nasz Mercedes nie zrobi winowajcy zdjęcia - teoretycznie ma taką możliwość, bo z każdej strony ma zainstalowane kamery z szerokokątnymi obiektywami (z przodu, z tyłu i po bokach w lusterkach). Przedstawiciele Mercedesa zapytani o taką funkcjonalność odparli, że trwają teraz konsultacje z prawnikami, czy można robić zdjęcia aut (w końcu jest tam tablica rejestracyjna - no i RODO i takie tam!). Być może w przyszłych aktualizacjach oprogramowania pojawi się funkcja robienia zdjęć sprawców szkód parkingowych.

Nowy Mercedes Klasy C nie dostał jeszcze funkcjonalności MBUX, która pojawiła się w najnowszej Klasie A. Oznacza to, że ekran na konsoli środkowej wciąż nie jest dotykowy, a także samochód nie oferuje asystenta głosowego "Hey Mercedes". Te funkcje pojawią się prawdopodobnie dopiero w kolejnej wersji Klasy C, zapewne za rok...

Ceny nowych Mercedesów Klasy C różnią się dość znacznie, jeśli porównamy ze sobą poszczególne wersje. Za najtańszą wersję C 160 w nadwoziu sedan (limuzyna) trzeba zapłacić przynajmniej 124 tys. złotych (brutto). Najtańszy diesel - C 180d kosztuje już 135 tys. złotych. Odmiana C 300 kosztuje 182 tys. złotych, a za mocarnego C 43 AMG (wciąż sedan) trzeba dać 318 tys. złotych. 

18C0440_017

Jeśli lubimy odmiany kombi, ceny nieznacznie rosną - C 160 kombi kosztuje 131 tys. złotych, a C 180d kombi - 142 tys. złotych. Miłośnicy rodzinnych, zadziornych kombiaków zainteresują się pewnie wersją C 43 AMG kombi - 326 tys. złotych.

18C0443_017

Osoby bezdzietne, które jeżdżą najczęściej samotnie lub z jednym pasażerem pewnie zainteresuje wersja Coupé o pięknej linii nadwozia. Najtańsza Klasa C Coupé to odmiana C 180 za 156 tys. złotych; najdroższy jest model AMG - 324 tys. złotych.

18C0441_068

Wreszcie, nowa Klasa C dostępna jest też w wersji kabriolet - najtańszy jest C 200 za 209 tys. złotych, a najdroższy C 43 AMG - ten, którym jeździłem - 357 tys. złotych. W tej cenie można już upolować najtańsze odmiany Klasy S...

18C0439_060

Oceny (6)
Średnia ocena
Twoja ocena
Pawelek6 (2018.06.25, 19:03)
Ocena: 4
Przepraszam, ale Klasa C, to nie jest auto segmentu C, a więc kompakt. To segment D, a więc 'klasa średnia', w tym przypadku dokładnie D Premium. Mercedes ma swoje auto w segmencie C kompaktów, znowu oczywiście dokładnie C Premium, i jest to model Klasa A.

P.S. Jakby kto nie wiedział, typowy segment D, to auta pokroju Mondeo, Passata itp., natomiast D Premium to omawiana Klasa C, BMW serii 3 itp. Tak samo auta klasy kompakt, segment C, obecnie też mamy w dwóch wersjach, zwykłej jak Astra czy Golf oraz C Premium gdzie jest Klasa A i np. Audi A3.
Art385 (2018.06.26, 17:39)
Ocena: 0
Jakby na to nie patrzeć, to nowa linia Mercedesa jest zwyczajnie rewelacyjna stylistycznie.
hazhell (2018.06.29, 12:26)
Ocena: 5
No w końcu coś dla zwykłego zjadacza chleba...
tomaster (2018.07.02, 21:27)
Ocena: 1
Trzeba było dać siostrze do przetestowania xD
Stjepan (2018.07.13, 12:17)
Ocena: 1
Wolę jak samochody testuję wielka trójka, oni się znają i mają prawo jazdy na wszystko. :E
dario27 (2018.08.29, 20:06)
Ocena: 0
jestes pewnien ze w swojej starej S55 mozesz calkowicie wylaczyc ESP?

Mercedesem nie da sie bawic:)od tego sa BMW:)
Edytowane przez autora (2018.08.29, 20:08)
Zaloguj się, by móc komentować