McDonald's chce Cię zjeść

50
Piotr Gontarczyk
McDonald's chce Cię zjeść

Określenie "śmieciowe jedzenie z McDonald's" znowu stało się popularne, a to za sprawą mojego poprzedniego wpisu, poświęconego jednemu z wielu przypadków nieprawidłowości w funkcjonowaniu słupskiej restauracji McDonald's. Bardzo mnie to interesuje zwłaszcza, że wystarczy trochę poprzyglądać się innym "tym fajnym" restauracjom, aby zwyczajnie zacząć parskać ze śmiechu.

Co szkodliwego lub "śmieciowego" jest w jedzeniu z McDonald's? Bułka? Wołowina z solą i pieprzem? Ketchup produkowany przez Develey? Ogórki? Cebula? Sałata lodowa? A może plaster sera topionego? Jak ktoś mówi o jedzeniu z McDonald's jako o chemicznym, sztucznym i "śmieciowym", a jednocześnie w domku polewa parówkę lub pizzę ketchupem, chociażby marki Kotlin, to powinien się nad sobą zastanowić, a najlepiej spojrzeć na etykietę.

Często powtarzanym tekstem jest "technolog żywienia i McDonald's?!". Też dość ciekawa teoria. Zacznę od prostego przykładu: czy programista kupuje komputer i sam tworzy całe oprogramowanie - od systemu operacyjnego po wszystkie aplikacje, z których korzysta? Chyba nie, prawda? Tak samo bycie technologiem żywienia nie oznacza, że człowiek nie je w barach, restauracjach czy budkach z kebabem. Inną zupełnie sprawą jest zestawianie "technologa żywienia" akurat z McDonald's. A dlaczego nie z restauracją X czy Y, w których nie ma hamburgerów, tylko pieczone kaczki w sosie śliwkowym? Wstręt do McDonald's moim zdaniem jest irracjonalną fobią. Wystarczy bowiem zorientować się, jak przygotowują jedzenie te "właściwe restauracje" i dopiero wtedy można się przerazić. Wystarczy obejrzeć chociażby parę odcinków "Kuchennych rewolucji", w których oczywiście obowiązują mniej lub bardziej przygotowane scenariusze, ale pewne elementy po prostu pokazują smutną rzeczywistość. Co jest gorsze? To "śmieciowe jedzenie" z McDonald's czy zepsuty zakwas na żurek? A może żurek z torebki? A może pierś z kaczki, wyjęta z zamrażarki, po paru miesiącach leżenia, może nawet bez opakowania? Taka chudziutka pierś z kaczuszki. Jakby beztłuszczowa. Normalnie odchudzająca! Chudziutka, bo... wyschnięta. No ale oblana sosem albo np. rosołem (z kupowanej kostki oczywiście) - żeby jakoś bardziej żywo wyglądała.

Czy to popadanie ze skrajności w skrajność? Być może, bo przecież nie we wszystkich "tych porządnych" restauracjach stosuje się takie i inne (czasem nawet gorsze) praktyki. Problem tkwi w tym, że na McDonald's padł pewien stereotyp i pomimo tego, że sieć od wielu lat stara się udoskonalać swoje menu, to i tak znajdują się tacy, co w Big Macu widzą problem, ale w "dobrej restauracji" zajadają barszcz czerwony z proszku, aż im się uszy trzęsą. Na drugie mają jakiś paragulasz z którąś z popularnych "przypraw warzywnych", pełnych chemii, w postaci wzmacniaczy smaku, przeciwzbrylaczy, itd. No ale to przecież nie McDonald's! Więc zdrowe, bo napisali na wejściu "Jedzenie jak u mamy".

Czy jedzenie z McDonald's jest szkodliwe? Ja dowodów na jego szkodliwość, a przynajmniej większą niż w innych lokalach gastronomicznych, nie widzę. Szkodliwe są przede wszystkim ludzkie nawyki. Jak ktoś pochłania te ponoć "śmieciowe" kanapki Big Mac dzień w dzień, to szkodzi sobie dokładnie tak samo, jak ktoś kto dzień w dzień zajada się przygotowywaną w domku wątróbką - przecież nie "śmieciową", prawda, bo domową? Oferta McDonald's jest bardzo bogata i nie ma przymusu kupowania konkretnych wyrobów. Ba, nie ma przymusu kupowania tam czegokolwiek. Zawsze można wziąć kanapkę, do tego jedną z sałatek i sok pomarańczowy. Posiłek może i nie tak zbilansowany i "fajny", jak domowy, ale jako do zamiennika trudno się przyczepić.

A dlaczego, jako technolog żywienia, jem w lokalach McDonald's? A dlaczego nie? Przede wszystkim dlatego, że wiem iż sieć ostro podbija swoje normy, stale działa na rzecz poprawy menu. Co prawda zostało to w dużym stopniu wymuszone, ale czy widujecie w "dobrych restauracjach" informacje o kaloryczności wyrobów? Ja nie. Konsument ma wolną wolę i może tam iść lub nie. Zjedzenie raz na jakiś czas w McDonald's za szkodliwe uznać trudno. W USA za nadwagę dzieci ich rodzice obarczali McDonald's. Szkoda tylko że nie obarczali sami siebie, bo nikt ich tam siłą nie zaciągał. Wygląda na to, że w Polsce utrwala się to samo podejście. Nie chcesz aby Twoje dziecko miało nadwagę, a przyszłosci choroby układu krwionośnego, miażdżycę, cukrzycę, itd., itd.? Naucz się mówić "Nie". Dopilnuj aby dziecko nie pożerało chipsów, smakowych chrupek, lodów, słodyczy, słodzonych napojów (tak, Kubusia, Leona, itp. to też dotyczy) i innych "międzyposiłkowych" zapychaczy. Doplinuj aby więcej biegało po podwórku, niż grało na komputerze czy konsoli. Te podstawy działają lepiej niż obarczanie fast-foodów winą za otyłość! Żadna wymuszona na McDonald's polityka nie będzie lepsza od tego jednego, krótkiego słowa. Nie mów też, że w McDonald's jedzenie jest śmieciowe, jeśli w domu gotujesz z "Vegetą", "Kucharkiem" czy chociażby popularną przyprawą typu Maggi, albo np. jesz chipsy ziemniaczane o smaku XYZ.

McDonald's to nie sieć stołówek, do których powinno się chodzić codziennie na śniadanie, obiad i kolację. Będąc w podróży, nie mając czasu, lepszy taki posiłek aniżeli żaden. Co innego, jeśli w danym lokalu podaje się zdrapaną z grilla spaleniznę, po sali i klientach biegają mrówki albo jeśli stoły, siedzenia i podłoga są często brudne. Ale to nie jest związane z marką McDonald's, bo m.in. w tych kwestiach sieć ma wyśrubowane normy. Niepochlebne opinie nt. słupskiego lokalu McDonald's nie są nowością. Wyeliminowanie błędów chyba wszystkim wyjdzie na dobre, czyż nie? Przeciętny konsument płaci i na wszystko machnie ręką. Powinien natomiast płacić i... wymagać. Może nie od razu nie wiadomo jakich cudów, ale przynajmniej pewnych podstaw. Lokal gastronomiczny to nie jest miejsce, w którym klient sam musi sobie wycierać stół albo poszukać takiego, przy którym siedzenia są czyste. To nie jest też miejsce na insekty czy podawanie zdrapanych resztek, ani od robienia za plecami klienta głupktowatych min, jak opisana wcześniej kierowniczka zmiany w słupskim McDonald's, o czym dowiedziałem się od jednej z osób, które wychodziły z lokalu. Jest w nim monitoring, więc przedstawiciele sieci być może go przejrzą.

Oceny (24)
Średnia ocena
Twoja ocena
Vega (2013.06.25, 00:06)
Ocena: 12
Chyba nue zrozumiałeś przekazu. Wszelkie porównania odnoszą się do osób, które za główny argument przyjmują 'śmieciowe jedzenie' i mówią 'lepiej iść do normalnej restauracji'. Sęk w tym, że to nie daje z automatu żadnej gwarancji, że będzie zdrowiej. Nadinterpretowujesz sugerując mi polecanie Maka, jako źródła zdrowej żywności. Przeczytaj tekst dokładniej.
Artistwolf (2013.06.25, 01:31)
Ocena: 12
johnpl (2013.06.24, 23:43)

Czekam na minusy.

Proszę bardzo. (kocham takie teksty)
Z resztą, tak jak i Vega powiedział - nadinterpretowałeś tekst. Pojąłeś go jako rekomendację a tu wcale nie o to chodziło.

Ja wyznaję jedną prostą zasadę: jeśli nie mam słusznych informacji (lub wręcz dowodów)wzbudzających na jakiś temat wątpliwość to staram się nie chrzanić głupot. I w myśl tej zasady, jako że nigdy nie spotkałem się z raportem nt. żywności w McD., to nie wypowiadam się na ten temat - nie szerzę żadnych teorii. Nie przechwytuję popularnego gadania o szkodliwości tej żywności, ani też nie mówię, że jest zdrowa - bo nie mam pojęcia. A tak jak autor mówi - wszystko jest potencjalnie szkodliwe - w nadmiarze(niektórzy byliby zaskoczeni, że to dotyczy nawet wody...). Sporadycznie zdarza mi się zjeść coś w McD. i jeszcze nigdy nie poczułem żadnych skutków ubocznych.
Zawsze jednak interesują mnie dowody osób szerzących te 'destrukcyjne' opinie (to się tyczy np. również teorii spiskowych). Niestety bardzo rzadko zdarza mi się usłyszeć coś konstruktywnego.
Edytowane przez autora (2013.06.25, 01:34)
Kaliphast (2013.06.25, 08:10)
Ocena: 6
smietans (2013.06.25, 07:09)
np film super size me


A czy Ty rzeczywiście obejrzałeś ten film? Przecież w tym dokumencie autor codziennie, na każdy posiłek wybierał się do Maca i jadł wszystko, co zaproponowała obsługa - nie dziwi więc, że po miesiącu miał kłopoty ze zdrowiem, bo to oczywista przesada.

Tak samo właśnie pisze Vega - że przesada jest szkodliwa. I zauważ, nie twierdzę, że jedzenie w Macu jest jakieś super zdrowe, ale od czasu do czasu można tam spokojnie wpaść i coś zjeść.

Z innej beczki, przecież alkohol też nie jest zdrowy - w nadmiarze doprowadzi do śmierci szybciej niż najgorszy nawet fastfood, ale z pewnością nie odmawiasz go sobie - pod warunkiem, że jest to właśnie konsumpcja z umiarem :]
*Konto usunięte* (2013.06.25, 08:42)
Ocena: -1
ketchupem, chociażby marki Kotlin, to powinien się nad sobą zastanowić, a najlepiej spojrzeć na etykietę.

Robili ostatnio kontrole (rok temu?).... we prawie wszystkich wykazano kilkukrotne przekroczenie środków konserwujących.

najważniejsze jest zdrowe podejście. MC robi wiele byś był świadomy, być miał to zdrowe podejście. Takiego podejścia nie ma za bardzo konkurencja. Oprócz tych złych kanapek są sałatki. Daje wybór...
Frytki czy cola to trucizna, a jednak ludzie sami popadają w schematy. Zestaw= frytyki+cola+big mac i powiększony!
Takie torowe myślenie i co zrobić, tacy są ludzie.

Jedno uważam za słuszne...
Ok. Amerykanie kupują dzieciom tablety by mieć spokój od dzieci, dają je do MC, by miało zabawkę i niech żrą, by potem nie wydziwiało....
Skoro mają takie nawyki to jednak można COŚ zrobić. Np. wprowadzić normy, by MC nie dawał tyle soli i co roku obniżał zawartość.
Skoro nie zmieni się ludzi to można chociaż trochę poprawić zdrowie.

Dwa...
fajna statystyka jest. Co to jest norma? Co to jest normalność?
Są siatki centylowe. I np. populacja USA i Polska. Wg. nich normalność w USA to w Polsce otyłość.
Edytowane przez autora (2013.06.25, 08:59)
smietans (2013.06.25, 08:45)
Ocena: -2
Najlepsze top jest to ze jak zarzucono im ze popsute mieso w jednym z macow to oficjalne oswiadzecznie maca ze w ich miesie nie ma miesa :D a potem reklamy ze to 100% swierze mieso :D czyli co jednak mieso 100% zdrowe ale jednak nie mieso :D?
hazhell (2013.06.25, 09:11)
Ocena: 3
Vega (2013.06.25, 00:06)
'śmieciowe jedzenie' i mówią 'lepiej iść do normalnej restauracji'..

Ja tam wolę iść do normalnej restauracji albo po prostu restauracji, bo mcdonald nią nie jest, bo po prostu taniej wychodzi. Nie każdy musi jeść kaczkę czy kawior. Nie wiem w jakich restauracjach się stołujesz poza mcdonald, ale nawet małe knajpki naprawdę się starają.
Twój opis bardziej pasuje do restauracji w miejscowościach wypoczynkowych, gdzie takie coś jest na porządku dziennym, bo 'Warszawiak wszystko zje'. Zgadzam się z pierwszym wpisem. Przechodzisz od skrajności w skrajność. I tak jak w poprzednim wpisie przesadzasz, nie wspominając już o tych głupotach, których jako technolog, który wie jak wygląda obróbka żywności, nie powinieneś pisać.

Dowody naukowe na to jak szkodliwe jest junk food to raptem parę kliknięć i mamy pełno artykułów w renomowanych czasopismach, fobia przed mcdonald itp nie wzięła się znikąd. To że do coli i frytek dostaniesz sałatkę jakoś dla mnie nie czyni tego dania zdrowym czy też pożywnym, to po prostu chwyt marketingowy. Mcdonald wydaję teraz fortunę, aby przekonać ludzi, że to jednak jest zdrowe. Zapewnienia, że ich olej jest regularnie wymieniany, to takie same zapewnienia jak to, że czyszczą regularnie grill. Ja tego nie kupuje. Dlaczego Słupsk miałby być wyjątkiem od reguły.

Nie wiem dlaczego Ty technolog jednak to teraz kupujesz i sprzedajesz reklamę (jak byś się tego nie wypierał to co napisałeś to reklama mcdonald szczególnie to 'sieć ostro podbija swoje normy, stale działa na rzecz poprawy menu. Co prawda zostało to w dużym stopniu wymuszone, ale czy widujecie w 'dobrych restauracjach' informacje o kaloryczności wyrobów? Ja nie.' ), gdzie jeszcze niedawno pisałeś, że 'rak gratis'.

Szkoda że Twoi klakierzy z uporem maniaka dają minusy, każdej wypowiedzi, która nie pasuje do Twojego widzi misie. Ten wpis wygląda to po prostu jak sprostowanie do poprzedniego wpisu, szkoda że przy okazji dostało się naszym restauracjom.
Edytowane przez autora (2013.06.25, 09:15)
*Konto usunięte* (2013.06.25, 09:15)
Ocena: 1
restauracje starają?
Jak sanepid robi masówki to 10% restauracji idzie do zamknięcia. mandatów się sypie. W miastach są pojedyncze restauracje, które spełniają 'normę', bo nie wysoki standard.

hazhell (2013.06.25, 09:11)
Vega (2013.06.25, 00:06)
'śmieciowe jedzenie' i mówią 'lepiej iść do normalnej restauracji'..

Ja tam wolę iść do normalnej restauracji albo po prostu restauracji, bo mcdonald nią nie jest, bo po prostu taniej wychodzi. Nie każdy musi jeść kaczkę czy kawior. Nie wiem w jakich restauracjach się stołujesz poza mcdonald, ale nawet małe knajpki naprawdę się starają.
Twój opis bardziej pasuje do restauracji w miejscowościach wypoczynkowych, gdzie takie coś jest na porządku dziennym, bo 'Warszawiak wszystko zje'. Zgadzam się z pierwszym wpisem. Przechodzisz od skrajności w skrajność. I tak jak w poprzednim wpisie przesadzasz, nie wspominając już o tych głupotach, których jako technolog, który wie jak wygląda obróbka żywności, nie powinieneś pisać.

Dowody naukowe na to jak szkodliwe jest junk food to raptem parę kliknięć i mamy pełno artykułów w renomowanych czasopismach, fobia przed mcdonald itp nie wzięła się znikąd. To że do coli i frytek dostaniesz sałatkę jakoś dla mnie nie czyni tego dania zdrowym czy też pożywnym, to po prostu chwyt marketingowy. Mcdonald wydaję teraz fortunę, aby przekonać ludzi, że to jednak jest zdrowe. Zapewnienia, że ich olej jest regularnie wymieniany, to takie same zapewnienia jak to, że czyszczą regularnie grill. Ja tego nie kupuje. Dlaczego Słupsk miałby być wyjątkiem od reguły. =

Czytanie ze zrozumieniem się kłania. Dwa posty wyżej pisałem. Widać właśnie do takich ludzi się zaliczasz.
Kto każe ci brac colę? Masz do wyboru sok, kawę, herbatę, kto każe brać frytki, możesz brać sałatkę.


Nie wiem dlaczego Ty technolog jednak to teraz kupujesz i sprzedajesz reklamę (jak byś się tego nie wypierał to co napisałeś to reklama mcdonald szczególnie to 'sieć ostro podbija swoje normy, stale działa na rzecz poprawy menu. Co prawda zostało to w dużym stopniu wymuszone, ale czy widujecie w 'dobrych restauracjach' informacje o kaloryczności wyrobów? Ja nie.' ), gdzie jeszcze niedawno pisałeś, że 'rak gratis'.

Napisał dlaczego. Ponieważ się starają, wie co je, wie ile kcal.... obsmarował nie firmę i wielokrotnie podkreślał. Lokal w Słupsku.

Szkoda że Twoi klakierzy z uporem maniaka dają minusy, każdej wypowiedzi, która nie pasuje do Twojego widzi misie. Ten wpis wygląda to po prostu jak sprostowanie do poprzedniego wpisu, szkoda że przy okazji dostało się naszym restauracjom.

Tylko w naszych restauracjach jest źle. Znajdź mi miasto w którym 90% restauracji po kontroli sanepidu nie dostanie upomnienia/mandatu. Brudne ręce w kuchni, brak kwalifikacji, zepsute jedzenie.
Edytowane przez autora (2013.06.25, 09:24)
hazhell (2013.06.25, 09:16)
Ocena: -4
@up Czyli 90% nie idzie.
hazhell (2013.06.25, 09:19)
Ocena: -4
SunTzu (2013.06.25, 09:15)
W miastach są pojedyncze restauracje, które spełniają 'normę', bo nie wysoki standard.

Czy ty restauracje równasz z budką z kebabem?
Edytowane przez autora (2013.06.25, 09:20)
*Konto usunięte* (2013.06.25, 09:23)
Ocena: 4
hazhell (2013.06.25, 09:19)
SunTzu (2013.06.25, 09:15)
W miastach są pojedyncze restauracje, które spełniają 'normę', bo nie wysoki standard.

Czy ty restauracje równasz z budką z kebabem?


Niestety standard jest taki sam. W budce widzisz co jest, a restauracji niestety nie. Pewnie Gesler by się zgodziła :P
Tak na serio to tak jak Vega napisał, dostajesz wcale nie jedzenie robione, a z proszku. Raz w restauracji po chamsku dostałem gorący kubek Knora... podziękowałem i wyszedłem (centrum krakowa)
Edytowane przez autora (2013.06.25, 09:31)
hazhell (2013.06.25, 09:30)
Ocena: -3
Oczywiście są to słowa bez pokrycia. Tak samo jak te 10% zamykanych restauracji. Dobrze że jest mcdonald czy kfc, bo nigdzie by się nie dało bezpiecznie zjeść.

SunTzu (2013.06.25, 09:23)
Raz w restauracji po chamsku dostałem gorący kubek Knora... podziękowałem i wyszedłem (centrum krakowa)

Odwiedziłem już wiele restauracji i mnie to nigdy nie spotkało. Może dlatego, że sprawdzam lokal zanim do niego pójdę.
Edytowane przez autora (2013.06.25, 09:36)
*Konto usunięte* (2013.06.25, 09:32)
Ocena: 0
hazhell (2013.06.25, 09:30)
Oczywiście są to słowa bez pokrycia. Tak samo jak te 10% zamykanych restauracji. Dobrze że jest mcdonald czy kfc, bo nigdzie by się nie dało bezpiecznie zjeść.

Poszukaj wypowiedzi zatem sanepidu w necie. Bo to nie są bez pokrycia, ale informacje z prasy jakie sanepid podawał w przypadku kontroli 'masowych' w danym mieście.

Może racja nie 10%, ale mandatów i nieprawidłowości się sypie w takich kontrolach.
Wg. mnie wszystkie powinny spełniać standardy.
Edytowane przez autora (2013.06.25, 09:39)
hazhell (2013.06.25, 09:38)
Ocena: -3
SunTzu (2013.06.25, 09:32)
Bo to nie są bez pokrycia

Pracowałeś kiedyś w restauracji, budce z kebabem, może nawet w mcdonald czy sanepidzie?
*Konto usunięte* (2013.06.25, 09:39)
Ocena: 0
hazhell (2013.06.25, 09:38)
SunTzu (2013.06.25, 09:32)
Bo to nie są bez pokrycia

Pracowałeś kiedyś w restauracji, budce z kebabem, może nawet w mcdonald czy sanepidzie?

Restauracji
hazhell (2013.06.25, 09:40)
Ocena: -3
SunTzu (2013.06.25, 09:39)

Restauracji

I był tam taki syf?
*Konto usunięte* (2013.06.25, 09:42)
Ocena: 2
hazhell (2013.06.25, 09:40)
SunTzu (2013.06.25, 09:39)

Restauracji

I był tam taki syf?

W moim mniemaniu tak. Wiesz chodzi o to, że są przepisy. Trzeba myć co x czasu ręce, trzeba myć dokładnie, trzeba dbać o higienę, a to podstawa. Kuchnia zawalona robotą nawet o tym nie myśli, a jak nie jest zawalona to olewa sprawę. Higiena nie sądzisz, że to podstawa?
Potem idziemy dalej.
Edytowane przez autora (2013.06.25, 09:47)
hazhell (2013.06.25, 09:46)
Ocena: -3
To dlaczego sanepid tego nie zamknął?
*Konto usunięte* (2013.06.25, 09:48)
Ocena: 3
hazhell (2013.06.25, 09:46)
To dlaczego sanepid tego nie zamknął?

Czy za przekroczenie prędkości odbierają prawo jazdy? Poza tym sanepid sprawdza papiery, a w nich wszystko może się zgadzać.
Edytowane przez autora (2013.06.25, 09:49)
hazhell (2013.06.25, 09:59)
Ocena: -3
Skoro ten sanepid taki łagodny to dlaczego mcdonald ma robić inaczej? Przecież w lokalach pracują Polacy, managerami są też Polacy. To co Polacy tylko w restauracjach tak kantują, a w mcdonald za ile tam teraz jest 7-10 zł/h się tam starają? Niestety epizod w mcdonald nauczył mnie tego, że wole zjeść w restauracji. Kelner licząc na napiwek powie, tego niech Pan nie bierze, bo stare. Ta zupa nie dobra. Pewnie się z tym nie spotkałeś skoro dostałeś gorący kubek, ale można z kelnerem pogadać. W McDonald takie coś odpada, tam trzeba szybko.
SunTzu (2013.06.25, 09:42)
Kuchnia zawalona robotą nawet o tym nie myśli, a jak nie jest zawalona to olewa sprawę.

Ale w mcdonald to niby inaczej wygląda?
Edytowane przez autora (2013.06.25, 10:14)
*Konto usunięte* (2013.06.25, 10:22)
Ocena: 3
@up
Heh...
Przeczytaj jeszcze raz wpis Vegi.
Po drugie 7/10zł/h nie ma znaczenia ile pieniędzy dostajesz. To jest własnie problem myślania dzisiejszej młodzieży. Za 7 zł toalety nie umyję....
MC narzuca standardy od góry i jeżeli nie są przestrzagane i góra się o tym dowie to mają problem. MC sam robi sobie kontrole podstawiają ludzi i sprawdzają czy wszystko się zgadza, obserwują jak pracuje ten bar czy pseudo restauracja.

Hmm... z czystej ciekawości gdzie jest restauracja w której kelener powiedział Ci, że to stare, żebyś nie zamawiał. Mnie nigdy coś takiego nie spotkało.

Jeszcze nigdy kelner nie powiedział mi, że jakaś zupa nie jest dobra.
Edytowane przez autora (2013.06.25, 10:24)
hazhell (2013.06.25, 10:42)
Ocena: -3
SunTzu (2013.06.25, 10:22)

Przeczytaj jeszcze raz wpis Vegi.

'Czy jedzenie z McDonald's jest szkodliwe? Ja dowodów na jego szkodliwość, a przynajmniej większą niż w innych lokalach gastronomicznych, nie widzę.'

Jak się wcześniej pisało o zupach z proszku, przeterminowanym jedzeniu. To rzeczywiście w takim porównaniu nawet spalenizna z grilla z mcdonald to w sumie nic złego. Co tam artykuły naukowe o junk food i całej machinie sprzedaży tego wszystkiego. Skoro on nie widzi, to wszystko w porządku.

Mcdonald to nie jest miejsce gdzie przychodzisz i jesz sałatkę i pijesz sok, chyba jednak zamawia się tam frytki, cole i hamburgera i szefostwu zależy, abyś kupował to drugie. Ja zdaje sobie sprawę z tego, że mam braki w czytaniu ze zrozumieniem jak to dobrze podkreśliłeś i pewnie też inne braki. Ale jednak dla mnie sałatki itp to tylko chwyt. Przykładowy Happy Meal rzeczywiście można kupić pomidorki i krople beskidu do hamburgera. Na pewno jest to marzenie każdego dziecka i pewnie po to przychodzi ono do mcdonald i płaci za te pomidorki całe swoje kieszonkowe. Ale ja tego nie kupuje.
SunTzu (2013.06.25, 10:22)
@up
Jeszcze nigdy kelner nie powiedział mi, że jakaś zupa nie jest dobra.

Daj raz napiwek. Rozmawiaj z kelnerem. Wystarczy proste a co pan/pani poleca?
Edytowane przez autora (2013.06.25, 10:43)
Kunnorinno (2013.06.25, 12:10)
Ocena: -2
Vega stawiam ci flaszkę. W końcu ktoś normalny
smietans (2013.06.25, 12:23)
Ocena: -2
wreszcie to nie wie co sie dzieje tak naprawde w mc.
*Konto usunięte* (2013.06.25, 12:29)
Ocena: 0
hazhell (2013.06.25, 10:42)
SunTzu (2013.06.25, 10:22)

Przeczytaj jeszcze raz wpis Vegi.

'Czy jedzenie z McDonald's jest szkodliwe? Ja dowodów na jego szkodliwość, a przynajmniej większą niż w innych lokalach gastronomicznych, nie widzę.'

Jak się wcześniej pisało o zupach z proszku, przeterminowanym jedzeniu. To rzeczywiście w takim porównaniu nawet spalenizna z grilla z mcdonald to w sumie nic złego. Co tam artykuły naukowe o junk food i całej machinie sprzedaży tego wszystkiego. Skoro on nie widzi, to wszystko w porządku.

Mcdonald to nie jest miejsce gdzie przychodzisz i jesz sałatkę i pijesz sok, chyba jednak zamawia się tam frytki, cole i hamburgera i szefostwu zależy, abyś kupował to drugie. Ja zdaje sobie sprawę z tego, że mam braki w czytaniu ze zrozumieniem jak to dobrze podkreśliłeś i pewnie też inne braki. Ale jednak dla mnie sałatki itp to tylko chwyt. Przykładowy Happy Meal rzeczywiście można kupić pomidorki i krople beskidu do hamburgera. Na pewno jest to marzenie każdego dziecka i pewnie po to przychodzi ono do mcdonald i płaci za te pomidorki całe swoje kieszonkowe. Ale ja tego nie kupuje.
SunTzu (2013.06.25, 10:22)
@up
Jeszcze nigdy kelner nie powiedział mi, że jakaś zupa nie jest dobra.

Daj raz napiwek. Rozmawiaj z kelnerem. Wystarczy proste a co pan/pani poleca?

Ale przyznasz, że tak jak Vega napisał to wina już ludzi, że przychodzą na frytki i colę, zamiast sałatkę i herbatę....


Napiwki daję jak jest w miarę ok. Ale z tego by wynikało, że mam dawać napiwek przed zamówieniem haha...
Często się pytam kelnera, ale jeszcze nikt nie powiedział mi, że ta zupa jest niedobra, albo mięso jest stare.
Edytowane przez autora (2013.06.25, 12:30)
hazhell (2013.06.25, 13:17)
Ocena: -2
SunTzu (2013.06.25, 12:29)

Ale przyznasz, że tak jak Vega napisał to wina już ludzi, że przychodzą na frytki i colę, zamiast sałatkę i herbatę....

Na sałatkę czy herbatę to można pójść, gdziekolwiek. Sok można kupić w każdym spożywczym sklepie i sobie sprawdzić czy nie jest przeterminowany. Wyjdzie taniej. Szczerze mówiąc, jakim trzeba być głupim czy rozrzutnym człowiekiem, aby za to przepłacać w mcdonaldzie jak to jest dostępne wszędzie? Jest takich punktów więcej niż mcdonaldów, więc po co dojeżdzać jak w osiedlowym sklepie się to dostanie. Pewnie w prawdziwej restauracji to dadzą spleśniałe pomidorki, starą sałatę i przeterminowany rozwodniony sok.
Dla mnie to jest bez sensowna obrona, byle tylko napisać, że mcdonald to coś dobrego, bo restauracje są złe. Mcdonald jest dobry są tam pomidorki i sałata - to slogan reklamowy. Jest to może i prawda, ale to tylko chwyt, aby ktoś mógł się rozpisywać, że jest alternatywa. I to tylko głupota nie wybrać soczku.

Wszystkie promocje, powiększone zestawy, czy słynne 'frytki do tego' tyczą się fastfoodów. Ja tam nie widziałem powiększonych pomidorków, czy podwójnej sałatki. Bo na to jest nastawiony mcdonald, na sprzedawanie fastfoodów. Spece od PR mogą mącić w głowie o tym jak to dbają o klienta, ale na końcu i tak liczy się zysk. Taki Słupsk to żaden wyjątek.
Happy Meal z zabawką nie masz wyboru jest tam fastfood. Dziecku powiesz nie dostaniesz zabawki? Jak wszystkie inne dostały? Dzień dziecka, co robi szkoła? Dzieci jadą do mcdonalda.
Odwiedzasz mcdonald aby coś zjeść. Najeść się. Tak mi się przynajmniej wydaje. Pomidorki, sałatka i soczek na obiad. Dobre jak jesteś na diecie i nie masz poczucia głodu. Każdy inny normalny zamawia coś co bardziej zabija głód, czyli hamburgera i frytki.
Wszystkie fastfood-y tak działają od lat. Masz przyjść i zjeść coś na szybko i wyjść. Żaden PR i reklama tego nie zmieni. Można się od takiego jedzenia uzależnić, co zostało potwierdzone naukowo. I to nie dlatego, że w mcdonaldzie dosypują heroiny, tylko junk food takie ma właściwości.
Dlatego zachwalanie fastfoodów i nie widzenie w nich nic złego to dla mnie absurd, szczególnie jak to zachwalanie metodą, w restauracji dostaniesz zupę z proszku i suchą kaczkę, wybierz mcdonald tam są wysokie standardy. I jeszcze napisał to osoba, która jest technologiem żywienia.

Oczywiście wszystko z umiarem. Ale to samo można napisać o alkoholu i papierosach, nawet o narkotykach. Ale czy ktoś odważy się napisać, że papieros to nic złego, bo cyjanek jest gorszy. Jak się pali jednego na tydzień, czy alkohol raz na tydzień też nie szkodzi. I to nie jest żadna bajka. Tylko kto pali jednego na tydzień, a na imprezie wypije jedno piwo.
Vega (2013.06.25, 13:25)
Ocena: 4
smietans (2013.06.25, 07:09)
@Vega popisales sie jak nikt inny. obejrzyj film o macku i jedzeniu w takich restauracjach :D np film super size me. nie tykam tego sztucznego gowna. oni wcale nie podnosza jakosci a ja zastepuja coraz wieksza chemia, skad wiem? bo tam pracowalem.


Wątpię w to ostatnie. A co do 'Super Size Me', to film przedstawia bzdurę do kwadratu. Przede wszystkim główny bohater pożerał nawet do 5000 kcal na dobę. Szkoda że przez cały film nie padło ani razu stwierdzenie, że gdyby tak kaloryczne jedzenie spożywał przez miesiąc w Hiltonie, albo u siebie w domku, to efekt osiągnąłby podobny. On po prostu się przeżerał i to, że żarciem McDonald's nie miało tu najmniejszego znaczenia dla skutku końcowego. Najgorsze jest to, że najważniejsze przesłanie tego typu historii jest w nim zawarte, ale zepchnięte na bardzo daleki plan. Zresztą sporo ludzi, przy okazji jakiejkolwiek dyskusji o jedzeniu w McDonald's powołuje się na 'Super Size Me'. Niemal nikt z takich ludzi nie widział chociażby filmu 'Fat Head', który był wprost kontrą do tego pierwszego.

Widzę też, że uparcie trzymasz się nadinterpretacji, w ramach której przypisujesz komuś 'zachwalanie' jedzenia w McDonald's.
Edytowane przez autora (2013.06.25, 13:28)
emgieb (2013.06.25, 13:35)
Ocena: 1
'Super Size Me' argument prawie jak 'Kuchenne Rewolucje' ;]
Polecam artykuł:
http://www.polityka.pl/kraj/analizy/153965...kumentalne.read
I wklejam kawałek:
'Manipulacje dokumentalistów dotyczą również tematów znacznie mniejszego kalibru. Któż z nas nie był pod wrażeniem nominowanego do Oscara filmu „Super Size Me” z 2004 r., wyreżyserowanego przez Amerykanina Morgana Spurlocka. Bohater tego dokumentu (również Spurlock) przeprowadza eksperyment na samym sobie – przez 30 dni żywi się wyłącznie w słynnej sieci fast foodów McDonald’s i wykonuje tylko kilka tysięcy kroków, czyli tyle, ile jego statystyczny rodak z USA. Rezultaty takiej diety są po miesiącu dramatyczne – o 13 proc. rośnie waga reżysera, monitorujący go lekarz odnotowuje m.in. problemy z wątrobą, a Spurlock zaczyna cierpieć na depresję i spada mu libido. „Super Size Me” świetnie się więc wpisuje w narrację o złej globalnej korporacji, która nie tylko psuje gusta kulinarne na całym świecie, ale na dodatek potrafi doprowadzić zdrowie człowieka do ruiny zaledwie w miesiąc. Czy to możliwe?
Film Spurlocka był wielokrotnie brany pod krytyczną lupę, ale rezultaty tych dociekań nie miały szans dotrzeć do tak szerokiej światowej publiczności jak sam dokument. Jedną z osób, która dokładnie go przeanalizowała, jest znany amerykański sceptyk Brian Dunnig, autor cenionego za oceanem bloga „Skeptoid”, rozprawiającego się z rozmaitymi mitami i przekłamaniami. Okazuje się, że Spurlock codziennie zjadał posiłki o wartości energetycznej wynoszącej 5 tys. kilokalorii (zalecana dawka, pozwalająca utrzymać wagę, to dla dorosłego człowieka ok. 2,5 tys. kilokalorii). Jak to dużo, można sobie łatwo wyobrazić: zjedzenie popularnego w McDonald’s hamburgera Big Mac (z dwoma kawałkami mięsa i plastrem żółtego sera) to 510 kilokalorii. Najważniejsze jest jednak to, że Spurlock nigdy nie przedstawił poza filmem wyników swoich badań lekarskich sprzed oraz z czasu trwania fastfoodowego eksperymentu. Za to powtórzyli go inni, tyle że stosując rzetelną naukową metodologię. Najsłynniejsze badanie przeprowadził szwedzki naukowiec dr Fredrik Nyström z University of Linköping, który poprosił 18 ochotników (12 mężczyzn i 6 kobiet) o przejście na 30 dni na fastfoodową dietę, ograniczenie wysiłku fizycznego i spożywanie aż 6 tys. kilokalorii. Okazało się, że wprawdzie waga badanych wzrosła od 5 do 15 proc. i czuli się zmęczeni, jednak nie odnotowano żadnych niepokojących symptomów, jak np. problemów z wydolnością wątroby czy kłopotów natury psychologicznej. Jednej osobie spadł nawet poziom złego cholesterolu. Nie znaczy to oczywiście, że McDonald’s to miejsce, gdzie można najzdrowiej się odżywiać. Ale na pewno nie jest on (jak i inne fast foody) jadłodajnią, która zrujnuje nasze zdrowie. A przytyć można nawet w najbardziej wykwintnej restauracji, jeśli będzie się codziennie jadło 5–6 tys. kilokalorii.'
johnpl (2013.06.25, 14:16)
Ocena: -3
Vega (2013.06.25, 13:25)

Widzę też, że uparcie trzymasz się nadinterpretacji, w ramach której przypisujesz komuś 'zachwalanie' jedzenia w McDonald's.

'Ale to nie jest związane z marką McDonald's, bo m.in. w tych kwestiach sieć ma wyśrubowane normy.'
'sieć od wielu lat stara się udoskonalać swoje menu'
'Czy jedzenie z McDonald's jest szkodliwe? Ja dowodów na jego szkodliwość, a przynajmniej większą niż w innych lokalach gastronomicznych, nie widzę.'
'Oferta McDonald's jest bardzo bogata'
'Posiłek może i nie tak zbilansowany i 'fajny', jak domowy, ale jako do zamiennika trudno się przyczepić'
'wiem iż sieć ostro podbija swoje normy, stale działa na rzecz poprawy menu'
'czy widujecie w 'dobrych restauracjach' informacje o kaloryczności wyrobów? Ja nie'
'Nie mów też, że w McDonald's jedzenie jest śmieciowe (...) jesz chipsy ziemniaczane o smaku XYZ. '
A co to jest w takim razie? Jak to trzeba interpretować. Pewnie tym, że nie umiem czytać, ze zrozumieniem... jak inni co się nie zgadzają z Twoją tezą.
Edytowane przez autora (2013.06.25, 14:17)
*Konto usunięte* (2013.06.25, 14:28)
Ocena: -2
hazhell (2013.06.25, 13:17)
SunTzu (2013.06.25, 12:29)

Ale przyznasz, że tak jak Vega napisał to wina już ludzi, że przychodzą na frytki i colę, zamiast sałatkę i herbatę....

Na sałatkę czy herbatę to można pójść, gdziekolwiek. Sok można kupić w każdym spożywczym sklepie i sobie sprawdzić czy nie jest przeterminowany. Wyjdzie taniej. Szczerze mówiąc, jakim trzeba być głupim czy rozrzutnym człowiekiem, aby za to przepłacać w mcdonaldzie jak to jest dostępne wszędzie? Jest takich punktów więcej niż mcdonaldów, więc po co dojeżdzać jak w osiedlowym sklepie się to dostanie. Pewnie w prawdziwej restauracji to dadzą spleśniałe pomidorki, starą sałatę i przeterminowany rozwodniony sok.
Dla mnie to jest bez sensowna obrona, byle tylko napisać, że mcdonald to coś dobrego, bo restauracje są złe. Mcdonald jest dobry są tam pomidorki i sałata - to slogan reklamowy. Jest to może i prawda, ale to tylko chwyt, aby ktoś mógł się rozpisywać, że jest alternatywa. I to tylko głupota nie wybrać soczku.

Wszystkie promocje, powiększone zestawy, czy słynne 'frytki do tego' tyczą się fastfoodów. Ja tam nie widziałem powiększonych pomidorków, czy podwójnej sałatki. Bo na to jest nastawiony mcdonald, na sprzedawanie fastfoodów. Spece od PR mogą mącić w głowie o tym jak to dbają o klienta, ale na końcu i tak liczy się zysk. Taki Słupsk to żaden wyjątek.
Happy Meal z zabawką nie masz wyboru jest tam fastfood. Dziecku powiesz nie dostaniesz zabawki? Jak wszystkie inne dostały? Dzień dziecka, co robi szkoła? Dzieci jadą do mcdonalda.
Odwiedzasz mcdonald aby coś zjeść. Najeść się. Tak mi się przynajmniej wydaje. Pomidorki, sałatka i soczek na obiad. Dobre jak jesteś na diecie i nie masz poczucia głodu. Każdy inny normalny zamawia coś co bardziej zabija głód, czyli hamburgera i frytki.
Wszystkie fastfood-y tak działają od lat. Masz przyjść i zjeść coś na szybko i wyjść. Żaden PR i reklama tego nie zmieni. Można się od takiego jedzenia uzależnić, co zostało potwierdzone naukowo. I to nie dlatego, że w mcdonaldzie dosypują heroiny, tylko junk food takie ma właściwości.
Dlatego zachwalanie fastfoodów i nie widzenie w nich nic złego to dla mnie absurd, szczególnie jak to zachwalanie metodą, w restauracji dostaniesz zupę z proszku i suchą kaczkę, wybierz mcdonald tam są wysokie standardy. I jeszcze napisał to osoba, która jest technologiem żywienia.

Oczywiście wszystko z umiarem. Ale to samo można napisać o alkoholu i papierosach, nawet o narkotykach. Ale czy ktoś odważy się napisać, że papieros to nic złego, bo cyjanek jest gorszy. Jak się pali jednego na tydzień, czy alkohol raz na tydzień też nie szkodzi. I to nie jest żadna bajka. Tylko kto pali jednego na tydzień, a na imprezie wypije jedno piwo.

Kawa za 3,9zł tej wielkości w niektórych miejscach to nie jest drogo i te wszystkie kawiarnie w okolicy czasem chcą za coś takiego 5-7zł. MC na zad... pewnie, że drogo, ale centrum turystycznej miejscowości, aż wspomina się miło te ceny.

Idąc twoim tokiem rozumowania restauracja jest droga, bo w domu można samemu. Zrobić taniej.

Porannym menu masz promocje z kawą, a zestawy też można brać przecież z sałatką, kawą, dużą sałatką.

Jeden naje się frytkami, a drugi czymś innym. Twój wybór. Mojej dziewczynie wystarczyła sałatka i była najedzona, a ja brałem np. kanapkę/sałatkę większą.

Wiesz jak walisz w kocioł to twój wybór... dalej. Nikt nie każe pić Ci 10 piw na imprezie. Sporo ludzi nie idzie na imprezę by się schlać do nieprzytomności, a zatańczyć pogadać.Ale mam wrażenie, że to 'sub'kultura.
*Konto usunięte* (2013.06.25, 14:31)
Ocena: -2
emgieb (2013.06.25, 13:35)
'Super Size Me' argument prawie jak 'Kuchenne Rewolucje' ;]
Polecam artykuł:
http://www.polityka.pl/kraj/analizy/153965...kumentalne.read
I wklejam kawałek:
'Manipulacje dokumentalistów dotyczą również tematów znacznie mniejszego kalibru. Któż z nas nie był pod wrażeniem nominowanego do Oscara filmu „Super Size Me” z 2004 r., wyreżyserowanego przez Amerykanina Morgana Spurlocka. Bohater tego dokumentu (również Spurlock) przeprowadza eksperyment na samym sobie – przez 30 dni żywi się wyłącznie w słynnej sieci fast foodów McDonald’s i wykonuje tylko kilka tysięcy kroków, czyli tyle, ile jego statystyczny rodak z USA. Rezultaty takiej diety są po miesiącu dramatyczne – o 13 proc. rośnie waga reżysera, monitorujący go lekarz odnotowuje m.in. problemy z wątrobą, a Spurlock zaczyna cierpieć na depresję i spada mu libido. „Super Size Me” świetnie się więc wpisuje w narrację o złej globalnej korporacji, która nie tylko psuje gusta kulinarne na całym świecie, ale na dodatek potrafi doprowadzić zdrowie człowieka do ruiny zaledwie w miesiąc. Czy to możliwe?
Film Spurlocka był wielokrotnie brany pod krytyczną lupę, ale rezultaty tych dociekań nie miały szans dotrzeć do tak szerokiej światowej publiczności jak sam dokument. Jedną z osób, która dokładnie go przeanalizowała, jest znany amerykański sceptyk Brian Dunnig, autor cenionego za oceanem bloga „Skeptoid”, rozprawiającego się z rozmaitymi mitami i przekłamaniami. Okazuje się, że Spurlock codziennie zjadał posiłki o wartości energetycznej wynoszącej 5 tys. kilokalorii (zalecana dawka, pozwalająca utrzymać wagę, to dla dorosłego człowieka ok. 2,5 tys. kilokalorii). Jak to dużo, można sobie łatwo wyobrazić: zjedzenie popularnego w McDonald’s hamburgera Big Mac (z dwoma kawałkami mięsa i plastrem żółtego sera) to 510 kilokalorii. Najważniejsze jest jednak to, że Spurlock nigdy nie przedstawił poza filmem wyników swoich badań lekarskich sprzed oraz z czasu trwania fastfoodowego eksperymentu. Za to powtórzyli go inni, tyle że stosując rzetelną naukową metodologię. Najsłynniejsze badanie przeprowadził szwedzki naukowiec dr Fredrik Nyström z University of Linköping, który poprosił 18 ochotników (12 mężczyzn i 6 kobiet) o przejście na 30 dni na fastfoodową dietę, ograniczenie wysiłku fizycznego i spożywanie aż 6 tys. kilokalorii. Okazało się, że wprawdzie waga badanych wzrosła od 5 do 15 proc. i czuli się zmęczeni, jednak nie odnotowano żadnych niepokojących symptomów, jak np. problemów z wydolnością wątroby czy kłopotów natury psychologicznej. Jednej osobie spadł nawet poziom złego cholesterolu. Nie znaczy to oczywiście, że McDonald’s to miejsce, gdzie można najzdrowiej się odżywiać. Ale na pewno nie jest on (jak i inne fast foody) jadłodajnią, która zrujnuje nasze zdrowie. A przytyć można nawet w najbardziej wykwintnej restauracji, jeśli będzie się codziennie jadło 5–6 tys. kilokalorii.'

Spadł LDL, przy takiej diecie... ciekawe....
Zmiana stylu życia to podstawa zawsze, ale by taka zmiana coś takiego :P

Vega (2013.06.25, 13:25)
smietans (2013.06.25, 07:09)
@Vega popisales sie jak nikt inny. obejrzyj film o macku i jedzeniu w takich restauracjach :D np film super size me. nie tykam tego sztucznego gowna. oni wcale nie podnosza jakosci a ja zastepuja coraz wieksza chemia, skad wiem? bo tam pracowalem.


Wątpię w to ostatnie. A co do 'Super Size Me', to film przedstawia bzdurę do kwadratu. Przede wszystkim główny bohater pożerał nawet do 5000 kcal na dobę. Szkoda że przez cały film nie padło ani razu stwierdzenie, że gdyby tak kaloryczne jedzenie spożywał przez miesiąc w Hiltonie, albo u siebie w domku, to efekt osiągnąłby podobny. On po prostu się przeżerał i to, że żarciem McDonald's nie miało tu najmniejszego znaczenia dla skutku końcowego. Najgorsze jest to, że najważniejsze przesłanie tego typu historii jest w nim zawarte, ale zepchnięte na bardzo daleki plan. Zresztą sporo ludzi, przy okazji jakiejkolwiek dyskusji o jedzeniu w McDonald's powołuje się na 'Super Size Me'. Niemal nikt z takich ludzi nie widział chociażby filmu 'Fat Head', który był wprost kontrą do tego pierwszego.

Widzę też, że uparcie trzymasz się nadinterpretacji, w ramach której przypisujesz komuś 'zachwalanie' jedzenia w McDonald's.


Fajnie by zrobili taki eksperyment, że przez rok dieta 2tys kcal w Mc przez rok.
Edytowane przez autora (2013.06.25, 14:34)
emgieb (2013.06.25, 14:41)
Ocena: 1
Ja jestem eksperymentem takim ;] W LO się dwa lata codziennie odżywiałem Whooper Menu ;] I co? I żyję, wszystkie wyniki mam w normie ;] Chociaż to było dość dawno :P
Makaan (2013.06.25, 15:05)
Ocena: 0
Niezła wojna :-P
Maca i inne sieciówki odwiedzam bardzo rzadko, gdyż istnieją mniejsze, a dużo lepsze lokale. Przykłady? Moaburger w Krakowie przy Małym Rynku lub Hot Chicken Bar w Rabce-Zdroju. Owszem, trzeba chwilę poczekać, bo nie jest to produkcja taśmowa, ale różnica w smaku jest ogromna.
Oczywiście jak już wielu wspomniało, z fastfoodami nie wolno przesadzać.
*Konto usunięte* (2013.06.25, 20:04)
Ocena: -1
Vega napisz coś z jajem/felieton albo chociaż daj następnym razem jakieś fajne nazwy obrazków w swoim stylu:P
Edytowane przez autora (2013.06.25, 20:04)
traktor (2013.06.25, 20:43)
Ocena: -3
Vega (2013.06.25, 00:06)
Chyba nue zrozumiałeś przekazu. Wszelkie porównania odnoszą się do osób, które za główny argument przyjmują 'śmieciowe jedzenie' i mówią 'lepiej iść do normalnej restauracji'. Sęk w tym, że to nie daje z automatu żadnej gwarancji, że będzie zdrowiej. Nadinterpretowujesz sugerując mi polecanie Maka, jako źródła zdrowej żywności. Przeczytaj tekst dokładniej.


Powiedziales, że w jedzeniu z maka nie ma nic złego, ale nie polecasz go do codziennego jedzenia. Dlaczego, skoro wszystko z jedzeniem jest ok?
łazan (2013.06.26, 00:19)
Ocena: -4
Ależ niema w tym nic złego tylko nie przesadzać z kaloriami bo sie można roztyć haha a teraz coraz częściej ludzie przed trzydziestką chorują na nowotwory, nadciśnienie, wątrobe, tarczyce, cukrzyce, otyłość i choroby wieńcowe gdzie z 10 lat temu to było rzadkością przy czterdziestce ale niema to jak papu coraz lepszej jakości z maca

@Informatyk lub programista może w ten sposób zdobyć więcej doświadczenia
a technolog żywienia pobawić się w magde gessler conajwyżej więc słaby przykład podałeś

@szkoda że w tym kraju jest tak mało dietetyków bo nie wydaje mi sie by komu kolwiek polecali jedzenie z maca chyba że w czasie leczenia raka chemią

@dobre restauracje nie pozwolą sobie na podawanie byle czego ale za to trzeba dopłacić a to nie w stylu fanów maca

Edytowane przez autora (2013.06.26, 00:28)
łazan (2013.06.26, 00:41)
Ocena: -4
hazhell (2013.06.25, 09:11)
Vega (2013.06.25, 00:06)
'śmieciowe jedzenie' i mówią 'lepiej iść do normalnej restauracji'..

Ja tam wolę iść do normalnej restauracji albo po prostu restauracji, bo mcdonald nią nie jest, bo po prostu taniej wychodzi. Nie każdy musi jeść kaczkę czy kawior. Nie wiem w jakich restauracjach się stołujesz poza mcdonald, ale nawet małe knajpki naprawdę się starają.
Twój opis bardziej pasuje do restauracji w miejscowościach wypoczynkowych, gdzie takie coś jest na porządku dziennym, bo 'Warszawiak wszystko zje'. Zgadzam się z pierwszym wpisem. Przechodzisz od skrajności w skrajność. I tak jak w poprzednim wpisie przesadzasz, nie wspominając już o tych głupotach, których jako technolog, który wie jak wygląda obróbka żywności, nie powinieneś pisać.

Dowody naukowe na to jak szkodliwe jest junk food to raptem parę kliknięć i mamy pełno artykułów w renomowanych czasopismach, fobia przed mcdonald itp nie wzięła się znikąd. To że do coli i frytek dostaniesz sałatkę jakoś dla mnie nie czyni tego dania zdrowym czy też pożywnym, to po prostu chwyt marketingowy. Mcdonald wydaję teraz fortunę, aby przekonać ludzi, że to jednak jest zdrowe. Zapewnienia, że ich olej jest regularnie wymieniany, to takie same zapewnienia jak to, że czyszczą regularnie grill. Ja tego nie kupuje. Dlaczego Słupsk miałby być wyjątkiem od reguły.

Nie wiem dlaczego Ty technolog jednak to teraz kupujesz i sprzedajesz reklamę (jak byś się tego nie wypierał to co napisałeś to reklama mcdonald szczególnie to 'sieć ostro podbija swoje normy, stale działa na rzecz poprawy menu. Co prawda zostało to w dużym stopniu wymuszone, ale czy widujecie w 'dobrych restauracjach' informacje o kaloryczności wyrobów? Ja nie.' ), gdzie jeszcze niedawno pisałeś, że 'rak gratis'.

Szkoda że Twoi klakierzy z uporem maniaka dają minusy, każdej wypowiedzi, która nie pasuje do Twojego widzi misie. Ten wpis wygląda to po prostu jak sprostowanie do poprzedniego wpisu, szkoda że przy okazji dostało się naszym restauracjom.


Zdecydowanie popieram
Vega (2013.06.26, 02:13)
Ocena: 0
traktor (2013.06.25, 20:43)
Vega (2013.06.25, 00:06)
Chyba nue zrozumiałeś przekazu. Wszelkie porównania odnoszą się do osób, które za główny argument przyjmują 'śmieciowe jedzenie' i mówią 'lepiej iść do normalnej restauracji'. Sęk w tym, że to nie daje z automatu żadnej gwarancji, że będzie zdrowiej. Nadinterpretowujesz sugerując mi polecanie Maka, jako źródła zdrowej żywności. Przeczytaj tekst dokładniej.


Powiedziales, że w jedzeniu z maka nie ma nic złego, ale nie polecasz go do codziennego jedzenia. Dlaczego, skoro wszystko z jedzeniem jest ok?


Napisałem wyraźnie, że nie widzę niczego co pozwala stwierdzić, że jest szkodliwe jedzenie - w sensie wyroby. Czym innym jest czynność 'jedzenie'. Jedzenie jako czynność raczej nie może być szkodliwe. Nawyki jedzenia mogą być jednak złe. To kardynalna różnica. Tak naprawdę musiałbym po raz kolejny powtórzyć to samo, gdyż jak widzę sporo ludzi utknęło w konkretnym stereotypie i nie potrafi z niego wyjść. Świetnym przykładem jest łazan, który jak zacięta katarynka powtarza zarzut o tym, że ktoś tu 'poleca jedzenie z Maca'. Wracając jednak na główny tor... Wyroby McDonald's moim zdaniem nie są szkodliwe. Szkodliwy może być tylko nadmiar. Szkodliwa może być też kaszanka, kotlet schabowy czy czarna rzepa w - nadmiarze. Posiłki powinny być zbilansowane. Posiłek (zestaw) w McDonald's nie jest moim zdaniem wystarczająco dobrze zbilansowany, ale jednocześnie nikomu nie zaszkodzi - chyba, że w > nadmiarze < lub gdy staje się wręcz > normą <. We wpisie opisałem to tak jasno, że chyba bardziej się nie da. Wszystko to jednak w kontekście trzech nakreślonych w nim kwestii: 1. zarzutów szkodliwości, chemii, itp. wobec wyrobów McDonald's, 2. zarzucaniu sieci McDonald's tego, że doprowadza do otyłości. 3. Technolog żywienia i McDonald's?! Moim zdaniem wszystkie są bezpodstawne, bo co do pierwszego, to nie istnieją żadne badania, które owe zarzuty potwierdzają, co do trzeciego to nie widzę sensu by się powtarzać, a drugi jest wręcz absurdalny. Nikt nikogo do 'Maka' siłą nie zaciąga, a nawet jak ktoś już wejdzie (z własnej przecież woli) do lokalu, to nie ma na sobie przymusu kupienia konkretnych wyrobów, a menu sieć cały czas wzbogaca.
tomaster (2013.06.26, 06:27)
Ocena: -4
Bardzo fajny artykuł, ja w Mc jadam często śniadanie/obiad i kolację i jakoś żyję, zero nadwagi wystarczy dużo chodzić żeby to spalić. W Mc przynajmniej wiem co dostaje a w restauracjach to zazwyczaj najgorszy syf spod lady dają.
łazan (2013.06.26, 16:52)
Ocena: -4
To czemu nie zapodasz jakimiś badaniami które tym zarzutą zaprzeczają skoro to tylko wymysły ? Po wpisaniu w google 'jedzenie z mcdonalda' wyskakuje 20 stron pokazujących że to jedzenie jest szkodliwe na nie widze żeby mcdonald kiedy kolwiek to negował
Artistwolf (2013.06.26, 20:05)
Ocena: 1
hazhell (2013.06.26, 08:57)

Dobrze napisane, że to tylko Twoje zdanie. Ktoś może mieć inne. Dla kogoś innego wysoko przetworzona żywność to nic dobrego, wręcz coś szkodliwego, bo np. nie zawiera witamin (lub ich ilość została po całym procesie zmniejszona drastycznie)

Dałbyś jakiś link, podał źródło w książce czy cokolwiek (nie licząc filmów pseudodokumentalnych) skąd czerpiesz tą wiedzę. Byłbyś o wiele bardziej przekonujący niż tylko 'to jest twoje zdanie a to moje, a prawda jest nieważna.'.

łazan (2013.06.26, 16:52)
Po wpisaniu w google 'jedzenie z mcdonalda' wyskakuje 20 stron pokazujących że to jedzenie jest szkodliwe na nie widze żeby mcdonald kiedy kolwiek to negował

Jak to nie. Chyba ich reklam nie widziałeś - jakiś czas temu była reklama, która prezentowała 'bohatera', który uważał, że Mac jest szkodliwy. Potem 'przyjaciele' tego 'bohatera' zabrali go w wycieczkę, prezentującą skąd pochodzi mięso w MC i że nie jest żadne przetworzone/sztuczne itp.
Edytowane przez autora (2013.06.26, 20:07)
łazan (2013.06.26, 22:37)
Ocena: -3
haha w spot wyborczy tuska też uwierzyłeś ? jadłeś kiedykolwiek prawdziwą wołowine ?
xolox (2013.06.27, 17:45)
Ocena: 2
U.... MC dba o PR w necie jak mało kto :) Widać to było w komciach na wykopie i nie tylko......
Wątpię że ten art był pisany bez interwencji MC :) (Zapłacili czy straszyli ?)

Pozdr....
wuzetkowiec (2013.06.29, 12:15)
Ocena: 0
Jedzcie tak modny teraz drób(dieta DUKANA itp pierdoły), a będziecie silni i 'zdrowi', bo parzcież tylko McD. niby truje. http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/n...cie,334213.html
----
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/z...nam,334427.html
Edytowane przez autora (2013.06.29, 12:16)
Tomsto100 (2013.07.01, 12:50)
Ocena: 1
a jednocześnie w domku polewa parówkę lub pizzę ketchupem

No to pozdrawiam każdego, który polewa pizzę ketchupem... chyba nawet Amerykanie na coś takiego nie wpadli, tylko Polacy mogli by coś takiego zrobić.
znajdują się tacy, co w Big Macu widzą problem, ale w 'dobrej restauracji' zajadają barszcz czerwony z proszku, aż im się uszy trzęsą

W 'jedzeniu' z McDonalda widzę duży problem, a w opisanych restauracjach nie jadam. Bo po co? Coś dużo smaczniejszego mogę sam zrobić, a jak chcę iść do restauracji, to idę do porządnej.
Nie mów też, że w McDonald's jedzenie jest śmieciowe, jeśli w domu gotujesz z 'Vegetą', 'Kucharkiem'

Mnie osobiście obrzydzają te produkty.
I tak - twierdzę, że jedzenie z McDonalda jest śmieciowe, widok ich burgerów wywołuje we mnie odruchy wymiotne. Już wolę jedzenie z drugiej restauracji, bo tam przynajmniej widać co się je... mimo wszystko, wolałbym 'nuggetsa z piórami' zobaczyć, niż go nieświadomie zjeść.
@Aristwolf
Jak to nie. Chyba ich reklam nie widziałeś - jakiś czas temu była reklama, która prezentowała 'bohatera', który uważał, że Mac jest szkodliwy. Potem 'przyjaciele' tego 'bohatera' zabrali go w wycieczkę, prezentującą skąd pochodzi mięso w MC i że nie jest żadne przetworzone/sztuczne itp.

Not sure if trolling or just idiot.
KvM (2013.08.28, 18:26)
Ocena: 1
Zasadniczo nie jadam w MC, ale zdarza się że raz na miesiąc tak. Biorę produkt który stanowi grillowana pierś kurczaka, trochę warzyw owinięte w placku z mąki, bez sosów. Nie uważam by to było specjalnie śmieciowe jedzenie. częściej kupuję lody. Zasadniczo uważam jednak, że jest to miejsce gdzie w miarę nieźle pilnują jakości. Znam osobę która tam pracowała. oczywiście codzienne jedzenie mielonki z serem bułą i frytkami i popijanie tego kolą to nie jest dobry pomysł. Jednak awaryjnie w obcym miejscu wolę zjeść tego kurczaka w MC niż ryzykować.
Brawo dla autora za poruszenie i opisanie tematu
Zaloguj się, by móc komentować