Philips Screeneo HDP1590 - projektor w miejsce telewizora?

10
Piotr Gontarczyk
Philips Screeneo HDP1590 - projektor w miejsce telewizora?

Chcę telewizor duży, wielki, albo największy! Dziś w sklepach coraz łatwiej jest znaleźć telewizory z ekranami o przekątnych powyżej 50 cali i sięgających nawet 100 cali. Problem z nimi jest taki, że im większy ekran, tym bardziej rośnie cena. Przykładowo 98-calowy telewizor LG 98UB980V można w Polsce kupić za blisko 100 tysięcy złotych! Wśród najtańszych 80-calowców jest np. Sharp LC-80LE645E, za którego trzeba zapłacić niemal 17 tysięcy złotych. Kwota dramatycznie mniejsza, ale wciąż dla przeciętnego konsumenta nieosiągalna. No i co tu zrobić? Najprostszym rozwiązaniem jest kupienie mniejszego telewizora, ew. skorzystania ze spłat ratalnych. Nie każdy jednak chciałby rezygnować z marzenia o dużym ekranie albo wchodzić w wielomiesięczne spłacanie rat. Koszt zakupu wielkiego ekranu można znacząco obniżyć i to nawet z tej ostatniej, i tak już całkiem niedużej ceny telewizora 80-calowego. Odpowiedzią może być projektor. Na przykład Philips Screeneo HDP1590TV.

Ściana się świeci

Czy projektor w ogóle może zastąpić telewizor? Technicznie nie ma większych przeciwskazań, ale niektórzy mają pewne obiekcje, czasem całkiem sensowne. Przede wszystkim "tradycyjny" projektor wymaga wydzielenia w pomieszczeniu jednej ściany, zależnie od założeń właściciela, albo jej części albo wręcz całej. Na ścianie, która ma służyć jako "wyświetlacz" nie powiesimy żadnego obrazu, kinkietu - nic. Wszystko będzie nam utrudniać korzystanie z projektora. Pewnym rozwiązaniem jest zakup ekranu na stojaku, który możemy rozstawiać przed seansem. Jeszcze lepszy jest ekran rozwijany z tuby umieszczonej w podwieszanym suficie lub po prostu wbudowanej w sufit. Zastosowanie ekranu, w jakiejkolwiek formie, daje nam większą dowolność w umiejscowieniu samego projektora. Mimo to wciąż musimy wybrać odpowiednie miejsce, naprzeciwko ekranu. Niektórym taki wolnostojący na szafce lub podwieszony pod sufitem projektor będzie psuł wrażenia estetyczne. Ten i parę innych problemów rozwiązuje projektor krótkoogniskowy lub ultrakrótkoogniskowy. Czym różnią sie te dwa typy od "tradycyjnych" projektorów? Przede wszystkim tym, że nawet z bardzo niewielkich odległości mogą wyświetlać obraz o sporych rozmiarach. Jednym z takich projektorów jest Philips Screeneo HDP1590, a więc projektor, który już będą w odległości zaledwie 10 centymetrów od ściany może wyświetlać obraz o przekątnej aż 50 cali. W moje ręce trafił dokładnie model HDP1590TV, z wbudowanym tunerem telewizyjnym DVB-T, a więc kandydat na następcę telewizora. Spędził ze mną ponad dwa tygodnie i po takim czasie mam dość dobrze wyrobioną opinię na temat tego produktu.

philips_screeneo_1590_1

Screeneo z zewnątrz

Sam projektor Screeneo HDP1590 prezentuje się naprawdę nieźle. Obudowa wykonana jest z plastiku, który w części wierzchniej jest wykończony na wysoki połysk. Z przodu i po bokach mamy metalową siatkę, pod którą skrywają się m.in. otwory wentylacyjne oraz wentylator. Na przedniej ścianie w oczy rzuca się metalowa płytka, która nie jest tylko ozdobą, a elementem osłaniającym ukryte pod nim gniazda, takie jak USB 2.0, HDMI, 3,5-milimetrowe mini jack (słuchawkowe), a także slot na kartę SD.

philips_screeneo_1590_3

Z tyłu natomiast mamy kolejne dwa porty USB 2.0, dwa porty HDMI, liniowe wyjście dźwięku (2x cinch), gniazdo VGA (D-Sub), optyczne wyjście dźwięku (TOSLink), port Ethernet, gniazdo antenowe, analogowe wejście obrazu (3,5-milimetrowy mini jack) oraz gniazdo zasilania.

philips_screeneo_1590_4

Nie można pominąć umieszczonej z tyłu skórzanej rączki, która bardzo ułatwia przenoszenie urządzenia. W zestawie jest nawet poręczna torba, kształtem idealnie dopasowania do projektora. Widać, że producent zadbał o bogactwo interfejsów, co czyni projektor urządzeniem bardzo uniwersalnym. Możemy do niego podłączyć np. dekoder telewizji cyfrowej, konsolę do gier, zewnętrzny odtwarzacz filmów, laptopa, komputer stacjonarny, zewnętrzny dysk twardy, kartę pamięci, pendrive'a, słuchawki, zewnętrzne głośniki, zestaw kina domowego, i sporo innych peryferiów.

philips_screeneo_1590_5

Obsługiwane przez urządzenie standardy wideo to 1080p, 1080i, 720p, 720i, 576p, 576i, 480p, 480i, NTSC, PAL i SECAM. Screeneo wyposażono też w kontroler sieci przewodowych 1 Gb/s, a także dwuzakresowy kontroler sieci bezprzewodowych 802.11b/g/n oraz Bluetooth. Warto od razu zauważyć, że projektor obsługuje DLNA oraz SMB oraz Miracast. Dzięki pierwszej dwójce rozwiązań, Screeneo w łatwy sposób pozwala przeglądać pliki na komputerach czy np. dyskach sieciowych, na których możemy przechowywać filmy oraz muzykę . Miracast natomiast daje możliwość przesyłania do Screeneo obrazu ze smartfona lub tabletu, np. z systemem Google Android 4.2 lub nowszym.

philips_screeneo_1590_2

Android w środku

Pod maską projektor skrywa też 4 GB pamięci flash, która będzie w pełni wystarczająca na potrzeby samego systemu oraz aplikacji. Tu zaczyna się prawdziwa zabawa, bo Philips Screeneo HDP1590 pracuje pod kontrolą systemu operacyjnego Google Android, wzbogaconego opracowaną przez Philipsa nakładką (ekranem domowym). Każdy kto korzysta z Androida w smartfonie lub tablecie, z obsługą Screeneo nie będzie mieć większych problemów.

philips_screeneo_1590_7

Trzeba jednak zauważyć, że projektor obsługujemy standardowo za pośrednictwem pilota i o ile sam ekran główny urządzenia, na którym widzimy dwanaście najważniejszych funkcji nie budzi żadnych wątpliwości, o tyle ukryty pod spodem Android, który nierzadko ujawnia swoje oblicze, w obsłudze najłatwiejszy już nie jest. Nawigacja odbywa się poprzez umieszczone na pilocie strzałki, a naszym zadaniem jest odpowiednie przechodzenie pomiędzy kolejnymi elementami na ekranie, w celu dotarcia do wybranej opcji.

philips_screeneo_1590_10

Nie zawsze wszystko jest w pełni logiczne. Niestety niektórych elementów interfejsu chyba w ogóle nie da się obsługiwać pilotem. Na szczęście właściciel Screeneo nie jest skazany na pilota! Dzięki zastosowaniu interfejsów USB i Bluetooth, posiadacz Screeneo ma w pełni wolną rękę w wyborze kontrolera. Projektor Philipsa można obsługiwać za pośrednictwem przewodowej lub bezprzewodowej (w obu przypadkach poprzez USB) myszki, klawiatury, klawiatury z gładzikiem czy nawet kontrolera do gier z interfejsem Bluetooth.

philips_screeneo_1590_14

Android w Screeneo niestety nie ma sklepu Google Play, a producent do dyspozycji użytkownika co prawda daje aplikację APKInstaller, poprzez którą możemy ręcznie instalować pobrane z internetu aplikacje, ale rozwiązanie to może nieść za sobą ryzyko zainfekowania nośnika jakimś paskudztwem. Na szczęście nabywca Screeneo może rozwiązać ten problem. Przede wszystkim trzeba upewnić się, że mamy najnowszą wersję oprogramowania, a potem pobrać z sieci samą aplikację Google Play i zainstalować ją poprzez APKInstaller. Pozostaje nam się już tylko zalogować na swoje konto Google i gotowe. Cały świat aplikacji Androida stoi przed nami otworem!

philips_screeneo_1590_16

Screeneo HDP1950 oparty jest na platformie tabletowej z dwurdzeniowym procesorem Rockchip RK3066. Co prawda specyfikacja tego 40-nanometrowego układu wskazuje, że może on pracować z częstotliwością do 1,6 GHz, to aplikacje diagnostyczne wskazywały nam (niemal na pewno błędnie), że RK3066 w Screeneo osiąga 2,5 GHz. Ponadto projektor ma 2 GB pamięci RAM typu DDR3, a także procesor grafiki Mali-400. Jako że urządzenie pracuje pod kontrolą Androida, to możemy na nim uruchomić wiele popularnych aplikacji, takich jak np. Instagram, Facebook, Onet.VOD, MX Player, dowolną przeglądarkę internetową. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby na Screeneo pograć, chociażby w słynne Angry Birds. Do gier oczywiście pilot w ogóle się nie nadaje, ale wystarczy myszka lub standardowy kontroler do gier z Bluetoothem lub USB. W jednym mamy więc telewizor, kino domowe, prosty komputer "salonowy", a nawet konsolę do gier. Możemy mieć też domowe centrum multimedialne.

philips_screeneo_1590_15

Philips standardowo zapewnia oprogramowanie (serwer DLNA), dzięki któremu możemy w domowej sieci udostępniać pliki z nośników podłączonych do Screeneo. Producent popełnił przy tym małą gafę, bo Screeneo standardowo w ogóle nie rozpoznaje żadnych nośników sformatowanych na system plików NTFS. Uznaję to za gafę, bo NTFS jest wśród konsumentów przecież najpopularniejszym systemem plików, stosowanym nie tylko w wewnętrznych dyskach i SSD, ale także w dyskach i SSD przenośnych oraz zewnętrznych (stacjonarnych). Nie byłby to wielki problem, gdy popularny w przypadku pendrive'ów i kart pamięci system plików FAT32 umożliwiał przechowywanie plików o rozmiarach ponad 4 GB. Nie każdemu jest to być może potrzebne, ale brak obsługi NTFS mimo to zasługuje na przynajmniej małego klapsa. Na szczęście Android w Screeneo nie jest odporny na nowe aplikacji. Wystarczy więc ze sklepu Google Play pobrać np. popularny menedżer plików ES Explorer, aby cieszyć się obsługą NTFS. Oczywiście istnieją inne menedżery ją zapewniające i każdy wybierze ten, który odpowiada mu najbardziej. Jeżeli chodzi o obsługiwane typy plików, to w standardzie mamy podstawy, takie jak AVI (Xvid), MOV, MP4, MKV, FLV, TS, M2TS, 3GP, MP3 czy WAV. Instalując któryś z wielu dostępnych odtwarzaczy muzyki i filmów, przeznaczonych dla Androida, uzyskujemy dostęp do wielu innych formatów plików audio i wideo.

Gra i świeci

Zanim w ogóle przejdziemy do kwestii czysto praktycznych, a więc wrażeń z oglądania filmów i telewizji, nie mogę najpierw nie wspomnieć o bardzo istotnej dla mnie kwestii dźwięku. Screeneo wyposażony jest w dwa głośniki stereo oraz głośnik niskotonowy. Maksymalna moc wyjściowa (RMS) to 26 W. No i tutaj można zacząć odpływać. Osoba reprezentująca przede mną firmę Philips mocno skupiała się na kwestii jakości dźwięku. Trzy głośniki, w tym niskotonowy, zmieszczono w obudowie o wymiarach 34 x 29 x 15 centymetrów (w zaokrągleniach), obok optyki (układu luster), lampy, elektroniki, zasilacza, i innych podzespołów. Uzyskiwany efekt jest naprawdę dobry. Nie jest to klasa monitorów studyjnych oczywiście, ale na pewno parę klas ponad nie jednym, nowoczesnym telewizorem. Warto podkreślić to, że głośniki stereo umieszczone są nie z przodu, a po bokach, a ponadto dobrane tak aby całość tworzyła nienajgorzej zarysowaną scenę akustyczną. Głośnik niskotonowy swoją rolę również pełni bez zastrzeżeń. Przy wyzerowanych ustawieniach dźwięku w oprogramowaniu, efekt jest może troszkę oschły, ale do dyspozycji użytkownika są zdefiniowane profile ustawień korektora pasma (Equalizer), a także funkcja wzmocnienia dolnej części pasma (basów). Troszkę dziwić może to, że wśród profili są tylko stworzone pod kątem różnych gatunków muzyki, a nie ma profilu dla filmów. Szczęśliwie producent zapewnia tryb "naturalny". Jeżeli ktoś chce posłuchać np. muzyki poprzez lepszy zestaw głośników, to zawsze może projektora go podłączyć, zarówno drogą analogową, jak i cyfrową.

Philips Screeneo HDP1590 wykorzystuje system projekcji DLP, za który odpowiada układ firmy Texas Instruments. Zamiast tradycyjnej lampy halogenowej Philips zastosował lampę diodową, dzięki której obniżono pobór mocy, a także poprawiono kulturę pracy, co wynika z mniejszych ilości ciepła, z którymi poradzić sobie musi wbudowany wentylator. Tu warto zauważyć, że Screeneo jest naprawdę cichy. Nie jest to urządzenie bezgłośne, podobnie jak większość projektorów, ale wytwarzany przez niego delikatny szum w ogóle nie przeszkadza w trakcie oglądania filmów. Wynika to nie tylko z tego, że projektor nie nagrzewa się jakoś specjalnie mocno, ale także z tego, że stoi przecież daleko od nas, tuż przed ekranem (ścianą). Zastosowanie lampy diodowej to także mniejsze koszty eksploatacji. O ile typowa lampa halogenowa może pracować przez 2 do 3 tysięcy godzin, o tyle diodowa może działać nawet przez 30 tysięcy godzin. Korzystając z projektora przez średnio 3 godziny dziennie, lampa powinna wystarczyć na ponad 25 lat. W Screeneo nie zabrakło funkcji korekcji trapezu, która przydaje się, gdy powierzchnia podłoża, na którym stoi projektor nie jest idealnie prostopadła do powierzchni ściany lub ekranu. W takich sytuacji zamiast obrazu w formie prostokąta zobaczymy trapez, co na szczęście w łatwy sposób można poprawić.

philips_screeneo_1590_11

No dobrze, a co z jakością obrazu i wrażeniami wizualnymi? Zacznijmy od tego, że zastosowanie lampy diodowej ma swoje zalety, względem halogenowych, ale ma też pewną wadę. Z halogenem o wiele łatwiej jest uzyskać większe natężenie światła, ale kosztem znacznie większego poboru mocy oraz wzrostu temperatury, no i krótszą żywotnością. Screeneo z lampą diodową osiąga natężenie światła na poziomie 700 lumenów. To niestety nie jest zbyt wiele, jak na projektor mający zastąpić telewizor. Przyjmuje się bowiem, że projektor z natężeniem światła do 600 lumenów to rozwiązanie do stosowania mocno zaciemnionych pomieszczeniach. Projektory dające od 600 do 1200 lumenów mogą pracować co prawda w standardowych warunkach domowych, ale ilość światła w pomieszczeniu i tak dobrze jest choć trochę ograniczyć. Dopiero powyżej wartości 1200 lumenów możemy mówić o projektorze, z którego w domu można korzystać naprawdę swobodnie, nie martwiąc się o zasuwanie zasłon czy przyciemnianiu żaluzji i opuszczaniu rolet, o ile tylko światło słoneczne nie pada wprost na ekran. 700 lumenów stawia Screeneo w dolnej części tej drugiej grupy i w trakcie użytkowania efekty pracy urządzenia mniej więcej pokrywają się z teorią. Screeneo bowiem najlepiej sprawuje się raczej w niezbyt mocno naświetlonym pomieszczeniu, a więc jeśli nie ma w nim zbyt wiele okien, to samo opuszczenie przeciętnych rolet wystarcza do tego, aby móc coś obejrzeć. Może nie da się mówić o jakimś wspaniałym komforcie, ale jednocześnie uzyskiwany efekt jest też daleko od tragedii. Natężenie światła Screeneo natomiast idealnie pasuje do seansów wieczornych i nocnych. Trzeba zaznaczyć, że użytkownik ma do swojej dyspozycji różne profile gotowych ustawień, takich jak np. Jasny, Naturalny czy Kino. Każdy profil to inne parametry m.in. natężenia światła, siły kontrastu, temperatury kolorów. W nocy oczywiście najlepiej sprawuje się profil Kino, podczas gdy w dzień lepiej przejść na Naturalny lub wręcz Jasny. Zwracam jednak uwagę na to, że profil Jasny zastosowany w nocy może wywołać ślepotę, ale niekoniecznie poprzez zwiększenie jasności obrazu, ale przede wszystkim poprzez to, że w tym trybie kolory stają się tak nienaturalne, tak jaskrawe, że naprawdę ciężko się to ogląda. W dzień tych skutków ubocznych tak na szczęście nie widać.

Natywna rozdzielczość wyświetlanego przez Screeneo HDP1590 obrazu to 1280 x 800 pikseli. Czy to mało czy dużo zależy przede wszystkim od tego, jakiej wielkości obraz chcemy uzyskać na ścianie. Jeśli planujemy zbliżyć się do 100 cali, to z niedużej odległości obraz będzie zauważalnie nieostry. Oczywiście znacznie lepiej byłoby gdyby projektor Philipsa rzucał na ścianę obraz w rozdzielczości 1080p (1920 x 1080 pikseli), ale mamy to co mamy. Rozdzielczość Screeneo na obrazie o przekątnej około 70 cali przestaje mocno przeszkadzać gdzieś w okolicach 2 metrów odległości od ekranu. Oglądając film, o ile materiał źródłowy jest dobrej jakości, szybko można się przyzwyczaić i zapomnieć o stosunkowo niedużej rozdzielczości. To trochę tak, jak wizyta w klasycznym kinie. Mając bezpośrednie porównanie do 47-calowego telewizora 1080p muszę przyznać, że chyba jednak wielkość ekranu robi większe wrażenie niż sama rozdzielczość. Rozważając zakup Screeneo trzeba więc przede wszystkim odpowiedzieć sobie na pytanie o to czy rozdzielczość jest większą wadą czy możliwa przekątna obrazu większą zaletą?

Jeżeli chodzi o samą jakość obrazu, to Screeneo co prawda nie błyszczy i są projektory wypadające pod tym względem lepiej, ale nie jest z drugiej strony aż tak źle. Chyba nikogo nie zaskoczy stwierdzenie, że projektor względem co najmniej średniej klasy telewizora problem może mieć przede wszystkim w kwestii kontrastu oraz poziomu czerni. W specyfikacji Screeneo HDP1590 czytamy, że dynamiczny współczynnik kontrastu wynosi 100 000:1. Z doświadczenia wiemy, że podawanie wartości dynamicznej dla użytkownika nie powinno mieć dużego znaczenia. Praktyka pokazuje, że Screeneo ma lekki problem w przypadku ciemnych scen, w których lekko widać poszczególne elementy. Przede wszystkim nie liczmy na czerń, bo ta jest jak w tańszych matrycach LCD - szara. Widać to tylko przy ciemnych scenach, w trakcie oglądania bez jakiekolwiek źródła światła w pomieszczeniu (poza projektorem oczywiście). W porównaniu do dobrej klasy telewizora obraz pod względem kontrastu wydaje się troszkę mdły. Odwzorowanie barw to inna kwestia. Zacznijmy od tego, że Screeneo można dostosować do koloru ściany, na której wyświetlamy obraz. Oczywiście najlepsza będzie biała, ale jeśli musimy korzystać z zielonej, różowej, żółtej czy niebieskiej, to w ustawieniach projektorach możemy to uwzględnić. Paleta barw jest odpowiednio modyfikowana, aby skompensować skutki rzucania obrazu na ekran w kolorze innym niż biały. Sprawdzaliśmy działanie tych ustawień na trzech kolorach ścian - białej, zielonej i "mglistej", a więc w kolorze, który opisałbym jako bardzo mocno wyblakły błękit. Trzeba przyznać, że efekty są naprawdę dobre i warto z tych ustawień korzystać. Co ciekawe, kolory ze Screeneo najlepiej prezentowały się na tej ostatniej ścianie, a najgorzej na białej. Pisząc "najgorzej" mamy na myśli konkretnie to, że na białym ekranie kolory Screeneo, czasami tylko z wyjątkiem zieleni, wydają się być przesycone. Jeżeli ktoś lubi mocne nasycenie kolorów, to Screeneo mu się spodoba. Niestety dla grupy o przeciwnym poglądzie Screeneo nie ma zbyt wiele do zaoferowania, gdyż projektor nie daje możliwości ingerencji w ustawienia kolorów. Mamy szereg ustawień, których różne kombinacje pozwalają uzyskać co prawda mniej lub bardziej oczekiwane efekty, ale cudów nie oczekujmy.

philips_screeneo_1590_13

Płynność animacji to oddzielna kwestia. W ustawieniach urządzenia nie znajdziemy żadnych opcji pozwalających wpływać na ten aspekt. Osobiście mam alergię na telewizory krzyczące do mnie np. "mam 800 Hz!" 24 (w zaokrągleniu) czy 25 realnych klatek na sekundę wolę o wiele bardziej od iluśdziesięciu czy iluśset sztucznie stworzonych "duchów". Producenci telewizorów co prawda stale przekonują, że "więcej herców" jest lepsze niż "mniej herców", ale efekt najczęściej jest taki, że ten superpłynny obraz jest po prostu sztuczny, męczący jak dawne telenowele brazylijskie. Jeśli chodzi o płynność animacji obrazu ze Screeneo to uważam, że jest po prostu dobrze, ale na pewno znacznie gorzej niż w nowoczesnym, powiedzmy 600-hercowym telewizorze.

philips_screeneo_1590_17

Screeneo HDP1590 dostarczany jest w Europie z parą okularków 3D (DLP Link), a to dlatego, że urządzenie pozwala oglądać filmy w 3D oraz korzysta z konwersji 2D do 3D. Warto zauważyć, że Philips na szczęście zastosował się w pełni do rynkowego standardu, a więc dokupienie kolejnych okularów nie powinno stanowić problemu - przynajmniej jeśli chodzi o kompatybilność. Tzw. aktywne 3D w Screeneo wymaga synchronizacji okularów, których akumulator trzeba oczywiście doładowywać. Konkretna ocena działania trybu 3D zależy od oczekiwań. Jeżeli będziemy pamiętać o tym, że mamy do czynienia z obrazem 720p i nie z telewizorem, a domowym projektorem, to nie powinniśmy mieć zbyt wiele uwag. Aktywne 3D w każdym wykonaniu ma swoją wadę, a mianowicie potrafi szybko zmęczyć oczy. To natomiast jest cena za wrażenia jednak lepsze niż w przypadku techniki pasywnej. Konwersja obrazu 2D do 3D działa moim zdaniem tak, jak we wszystkich urządzeniach, w których takie rozwiązanie sprawdzałem, a więc mizernie. Uzyskujemy efekt głębi, ale praktycznie statycznej i oczywiście nienaturalnej. Nie polecam, choć nie dotyczy to akurat konkretnie Screeneo.

Zamiast telewizora? Czemu nie

Ogólnie wrażenia z użytkowania Screeneo są raczej pozytywne, choć nie obyło się bez problemów. Najważniejszy to brak sklepu Google Play i mało rozbudowany standardowy odtwarzacz multimediów. Co prawda brak Google Play można uzupełnić, ale szkoda, że nie robi tego za użytkownika producent. Interfejs tam gdzie mamy do czynienia z samą nakładką Philipsa jest całkiem przyjemny i raczej żwawy. Tam gdzie wyłania się Android ze swoimi elementami, dostarczany w zestawie pilot bywa trudnym w opanowaniu kontrolerem, w przypadku niektórych aplikacji wręcz bezużytecznym. Na szczęście do Screeneo bez problemu podepniemy przewodową lub bezprzewodową myszkę i klawiaturę, co w efekcie stworzy nam projektor, telewizor, serwer multimedialny, prostą konsolę do gier i nettopa w jednym. Biorąc pod uwagę możliwość stworzenia ekranu o przekątnej aż 100 cali i to z odległości zaledwie 45 centymetrów od ściany, Screeneo przy cenie ponad 5000 złotych wydaje się być naprawdę całkiem ciekawą opcją. Na rynku dostępnych jest oczywiście sporo lepszych projektorów, ale Screeneo ma też swoje mocne strony. W starciu z telewizorem Screeneo ma dużą przewagę w kwestii ceny i choć zapewnia tylko rozdzielczość 720p, to na tle kilkudziesięciu tysięcy złotych za ponad 80-calowy telewizor, produkt Philipsa potrafi się obronić. Początkowo sądziłem, że 720p na ścianie to zdecydowanie z mało. Z czasem nasilające się przywyczajenie zrobiło swoje i pozwoliło skupić się na filmie czy programie telewizyjnym zamiast na myśleniu o rozdzielczości tak, jakby od niej zależało czyjeś życie. Oczywiście gdyby Screeneo HDP1590 zapewniał obraz 1080p, to ja bym się nie obraził. Wspomniana wcześniej kwestia dźwięku na koniec też nie może być pominięta. Pod tym względem Screeneo błyszczy.

Według serwisu Skąpiec.pl, najtaniej Philips Screeneo HDP1590 można nabyć w cenie 5373 złotych, podczas gdy jego wersja z tunerem telewizyjnym (HDP1590TV) kosztuje co najmniej 5755 złotych.

Pragnę na koniec zwrócić uwagę na to, że widoczne na zdjęciach obrazu ze Screeneo krzywizny to efekty nie do końca płaskiej ściany, na której akurat obraz prezentował się najlepiej.

Oceny (6)
Średnia ocena
Twoja ocena
wrekawek (2014.09.29, 08:57)
Ocena: 0
Przydałby się pomiar, ile to prądu ciągni w różnych trybach.
AVA (2014.09.29, 11:11)
Ocena: 2
W tej kasie jednak wolałbym kupić już jakieś 55-60 cali i jakoś bym przebolał fakt, że ekran nie jest większy ale jakość obrazu lepsza.
t.luk (2014.09.29, 21:49)
Ocena: 0
Warto też nadmienić, że do projektorów wymagany jest naprawdę spory pokój ;)
Vega (2014.09.29, 22:34)
Ocena: 0
t.luk (2014.09.29, 21:49)
Warto też nadmienić, że do projektorów wymagany jest naprawdę spory pokój ;)


Do (ultra)krótkoogniskowych właśnie nie jest to konieczne. Sprawiają się dobrze nie tylko w dużych, ale także małych pomieszczeniach, zwłaszcza że taki Screeneo ma za zadanie zastąpić TV całkowicie. Z odl. ~2,5 m nawet nie jest źle, w porównaniu do 47-calowego TV. Rozdzielczość, jasność, itp. oczywiście nie ta, ale kinowe wrażenie obrazu kusi ;) .
Wonsz12 (2014.09.30, 14:04)
Ocena: 0
Vega (2014.09.29, 22:34)
ale kinowe wrażenie obrazu kusi ;)


No właśnie nie wiem, czy wrażenia będą takie kinowe - w końcu zwykła ściana to nie to samo, co powierzchnia projekcyjna zrobiona ze specjalnego materiału. Zdarzało mi się oglądać filmy z projektora i szerze... to jak film ma dobre zdjęcia - szkoda go na ścianę.
Edytowane przez autora (2014.09.30, 14:05)
Vega (2014.09.30, 14:45)
Ocena: 0
Wonsz12 (2014.09.30, 14:04)
Vega (2014.09.29, 22:34)
ale kinowe wrażenie obrazu kusi ;)


No właśnie nie wiem, czy wrażenia będą takie kinowe - w końcu zwykła ściana to nie to samo, co powierzchnia projekcyjna zrobiona ze specjalnego materiału. Zdarzało mi się oglądać filmy z projektora i szerze... to jak film ma dobre zdjęcia - szkoda go na ścianę.


Pełna zgoda. Dlatego w tekście napisałem, że dobrze jest zaopatrzyć się w ekran, np. w rozwijanej tubie, podwieszony pod sufitem. Z drugiej strony nie czarujmy się. Przeciętny Kowalski takimi detalami się nie przejmuje, bo jak się przejmuje, to raczej byłby zainteresowany projektorem z zupełnie innej półki ;) .
ov_Darkness (2014.10.02, 19:56)
Ocena: 2
Jako właściciel o wiele tańszej i jaśniejszej Optomy HD25e stwierdzam, że projektor to super sprawa, ale nie ten. Ponad 5k za projektor 720p?!! 700lm? Prastary Rockchip, gdzie byle przystawka za 2 stówy ma lepsze bebechy? Chyba jednak nie. Natomiast dobrze przygotowana ściana niewiele ustępuje tanim ekranom, a ma tę zaletę, że nie zamienia salonu w salę kinową.
Ja w każdym razie widz różnic poiędzy słabo a dobrze skompresowanym 1080p na moich 105'.
Jedyne, czego mi brakuje, to ramki, ale tu mam problem, bo PC daje inn szerokość obrazu niż x360. Może amplituner mi w tym pomoże...
Dobry ekran (ramowy, perełkowy) jest o wiele lepszy niż ciana. Problem w tym, że wymaga przygotowania pomieszczenia (ciemne ściany i sufit), oraz kosztuje co najmniej tyle, co projektor...
Reasumując- zabawa dla pasjonatów, ale efekty są tego warte, dla mnie już nie ma powrotu do mniejszych przekątnych.
Edytowane przez autora (2014.10.02, 19:59)
Palusik (2014.10.07, 13:28)
Ocena: 1
Podzielam opinie powyżej, projektor na ~110 calach idealna sprawa do filmów, jako że nie oglądam telewizji to tym bardziej zrezygnowałem z pomysłu telewizora. Ten projektor omówiony w teście, nie urzeka i są dużo lepsze propozycje.
Shivan1979 (2015.01.03, 00:04)
Ocena: 1
Rewelacyjny wybór! Kupiłem na święta zamiast telewizora, właśnie po przeczytaniu tej recenzji. Mój nie ma przystawki TV, jest biały, ale generalnie funkcjonalność taka sama :). I można zrobić obraz większy niż 110 cali, choć wtedy trochę mniej świeci.
szryglunt (2015.06.01, 17:15)
Ocena: -1
Stanisław Stujpiwnicki Już nie tylko wykop.pl - kolejne portale obrażaja papieża. skandaliczne piosenki na last fm. Zgłaszajmy to!
http://bc.vc/pgdKlF
Zaloguj się, by móc komentować
Najnowsi blogerzy
ZenFistunknown_soliderhainczludojadkrzysztofwolongiewiczPuszorMuMineQPhalandircicior112kozarovvkristoflampart[DH] BanitovhpMade In 3WŚruTubaFoxaZlotoUchyGorylJaRoMalloygatorListonosz_złej_nowinytomeczek80max-bitroksiphaker146Blog technologiczny TECHNETQingwaWodziantracer123Windows7 fanWojtek Żuchowski