A może jednak wygięte smartfony to nie tylko przerost formy nad treścią?

Mieszko Krzykowski
Mieszko Krzykowski

Gdy pierwszy raz zobaczyłem LG G Fleksa, pomyślałem sobie, że fajnie zobaczyć duchowego następcę uwielbianej przeze mnie Nokii 8110, ale nie wiedziałem do końca po co ten sprzęt został wprowadzony do sprzedaży. To tak jak z samochodami koncepcyjnymi: są one potrzebne projektantom i fajnie się na nie patrzy, ale te wytwory fantazji twórców przeważnie nie nadają się do codziennego użytkowania i nikt nie spodziewa się zobaczyć ich na publicznych drogach. A wygięty G Flex nie dość, że na nie wyjechał, to na dodatek cały czas trąbi, aby zwrócić na siebie jeszcze większą uwagę. Ale gdy zacząłem go używać, moje podejście do niego trochę się zmieniło.

Przeczytaj całość