Drogi Samsungu, zawiodłem się

Daniel Kukieła
Daniel Kukieła

Zaraz po premierze Androida Jelly Bean (4.1) śledziłem kilka portali wypatrując informacji, czy Samsung przygotuje wersję dla Galaxy S2. Dłuższy czas nie było to pewne, ale pojawiło się potwierdzenie. Zatem nowy rom był jedynie kwestią czasu… dość długiego czasu (jak się okazało).

Informacji wypatrywałem na forum portalu android.com.pl. Widziałem, gdy wyciekł jeden z romów (XXLSJ), gdy pojawił się pierwszy oficjalny rom – dla Hiszpanii (XWLS8) i aktualizacja (XWLSD). Czytałem wątki dotyczące tych romów i śmiałem się w myślach z osób, które ciągle kombinują ze swoimi smartfonami i co rom mają z nim sporo problemów, po czym wracają do wcześniejszego. To WiFi nie działa, to telefon się grzeje, to szybko leci bateria, to nie działają jakieś aplikacje lub funkcje, to coś nie działa płynnie, to to, to tamto. Myślałem sobie wtedy – ja nie kombinuję, nie wgrywam różnych romów, nie rootouję smartfona, więc problemów nie mam i nie będę miał. Z resztą nie miałem przy wcześniejszych romach.

Postanowiłem oczywiście poczekać na oficjalny rom dla Polski i dopiero ten, również oficjalnie – KIES-em, wgrać. Ucieszyłem się wczoraj, gdy zobaczyłem informację o aktualizacji. Moja radość nie trwała jednak długo... Ten rom pokazał mi, w jak dużym byłem błędzie.

Przeczytaj całość

Firma Microsoft w Polsce w całej swojej historii miała już różne dziwaczne przepisy licencyjne. Dawniej trzeba było mieć choć jedną część z komputera na którym korzystaliśmy z licencji od samego początku. Pomysły były różne, ale najczęstsze to myszka lub stacja dyskietek - bo je najłatwiej było zaadoptować do zmienionego potem w środku komputera. Do dziś na Allegro łatwo znaleźć licencje Windows 98 z dziwnym sprzętem typu kulkowa myszka PS/2 czy też niesprawna stacja dyskietek. Ale nieważne - sprawna czy niesprawna pozwalała dalej korzystać. 

Przy okazji wprowadzenia Windows Vista padła nawet groźba że nie będzie możliwości samodzielnego złożenia komputera przez klienta. I być może by tak było gdyby nie fakt że Polska rządzi się swoimi prawami, i nasz oddział Microsoftu prawdopodobnie doskonale wiedział że wielu klientów nawet na cenę wersji OEM patrzyło z przekąsem. A że PRowy start Visty był fatalny więc lepiej było sprzedawać licencje OEM, niż nie sprzedać żadnych.

Dziś jednak wszystko wskazuje na to że firma Microsoft przestanie nam pobłażać, i za legalne korzystanie z najnowszych wersji oprogramowania będziemy płacić sporo, a wszystko będzie obwarowane niekorzystnymi zapisami licencyjnymi. I to mimo fatalnego PRu na starcie Windowsa 8.

Przeczytaj całość