Tyle się mówi o jeżdżeniu komunikacją zbiorową, o opłacalności tegoż, hejtuje się użytkowników samochodów, ale nie tylko – zależy gdzie spytacie.  Po przeprowadzce firmy ze starej lokalizacji na nową i trzech dniach jeżdżenia sam byłem bliski porzuceniu ukochanego samochodu na rzecz komunikacji zbiorowej.

Trzeba Wam wiedzieć, że w moich ustach to nie byle co. Odkąd mam prawo jazdy i samochód, czyli od 2003 roku, jeżdżę komunikacją miejską dosłownie kilka razy w roku. Zawsze wiąże się to jedynie z niemożnością prowadzenia w stanie wskazującym.

Przeczytaj całość