Pomimo tego, że testowaniem sprzętu audio zajmuję się od dawna, jeszcze mi to zajęcie nie spowszedniało. W każdym razie nie do tego stopnia, żeby w panice szukać innego. Choć zawsze staram się przy pracy też dobrze bawić, w końcu taka jej specyfika, to nie ukrywam, że czasem nie tryskam entuzjazmem i idzie mi opornie. Niektóre produkty są po prostu nudne. Dla równowagi istnieją też takie, na myśl o których regularnie przebieram nogami. Mam też swoją bardzo skromną listę sprzętów najbardziej pożądanych. To o nie się czasem wręcz do znudzenia dopytuję dostawców, napalony jak szczerbaty na suchara. W 2014 roku na rzeczonej liście były dosłownie dwa takie cacka. Celowo użyłem czasu przeszłego. Poniżej przeczytacie o jednym z nich, ku mojej wielkiej uciesze. W końcu Boenicke Audio W5 do mnie dotarły.   

Przeczytaj całość