Wpis ten piszę z perspektywy użytkownika tych urządzeń przez okres 1,5 roku. Czas ten pozwolił mi się bliżej przyjrzeć się temu urządzeniu, i poznać jego wszystkie jego wady i zalety. I teraz z czystym sumieniem mogę się na ten temat nieco rozpisać, uzewnętrznić swoje myśli na temat tego produktu.

Przeczytaj całość
Jak z trzeciego „Gothica” zrobić „Gothica”

Wojtek Żuchowski
Wojtek Żuchowski

W ciągu kilku lat co najmniej trzykrotnie podchodziłem do trzeciego „Gothica” i dopiero za ostatnim razem zaskoczyło. Teraz to zupełnie inna gra. Nie tylko została załatana, ale też lepiej wygląda i udostępnia opcje mocno zmieniające tak zwany balans i sztuczną inteligencję. A to nie wszystko, bo Trójkę można w znacznej mierze upodobnić do dwóch pierwszych części serii.

Przeczytaj całość

Jeszcze kilkanaście lat temu gry komputerowe, podobnie jak i komputery, były drogie, trudno dostępne i dla większości osób raczej mało atrakcyjne. Postęp jaki dokonał się w tej dziedzinie jest ogromny i obecnie ta część branży IT zadomowiła się głęboko w ludzkiej świadomości. Aby jednak dostać się do mainstreamu trzeba pójść na pewne ustępstwa. To też właśnie robią twórcy gier, a w tej tezie utwierdza mnie popularność prostych gierek zręcznościowych. Drugim i bardziej ryzykownym sposobem przyciągania uwagi ludzi jest stymulowanie mrocznych zakamarków ich umysłów. Sprawy takie jak narkotyki, korupcja, zemsta, teorie spiskowe, morderstwa, zamknięte w jednej grze mogą zaowocować kolejną skandaliczną grą lub dziełem ponadczasowym. Jedno z nich znalazłem przechodząc po labiryncie jednego z popularnych supermarketów, zakodowane na płycie, umieszczonej w niedużym pomarańczowym opakowaniu.

Przeczytaj całość
The Vanishing of Ethan Carter – mała (polska) gra z dużym światem

qjin
qjin

Przygoda w The Vanishing of Ethan Carter była dla mnie od początku wirtualną podróżą w nieznane. Zupełnie jak wyprawa Paula Prospero, główna bohatera opowieści, w poszukiwaniu tytułowej postaci, która przepadła bez wieści w spowitej aurą tajemnicy dolinie Red Creek. Nie wiedziałem do końca, czego się spodziewać po debiutanckim dziele polskiego studia The Astronauts. Ale po zaledwie kilku sekundach od uruchomienia właściwej rozgrywki nie było to dłużej istotne – świat gry pochłonął mnie doszczętnie do czasu poznania finału tej – intrygującej z każdą minutą coraz bardziej – historii. Zaginąłem w Red Creek Valley tak, jak zaginął Ethan Carter. 

Przeczytaj całość

Obiecałem, że przywitam się w drugim poście. Oto on. Jestem nieaktywnym redaktorem PCLabu, który popełnił kilka tekstów o cyfrówkach, drukarkach i skanerach na tych łamach, oraz setki tekstów o różnej tematyce „elektronicznej” (recek, zapek, testów, analiz, poradników, newsów, etc.) w innych miejscach - od Wirtualnej Polski po Komputer Świat.

Interesuję się kompami od zawsze. Od ZX Spectrum, przez 286 (mam jeszcze płytę z pamięciami SIP i kontroler MFM), który przetrwał erę 386 i 486, zastąpiony dopiero przez Pentium 100, po... utratę zainteresowania w ostatnich latach - jestem na bieżąco, ale już mnie to nie bawi.

Przeczytaj całość
Hate no more

Jacek Wąsowski
Jacek Wąsowski

Dawno mnie tu nie było i wstęp mógłbym przeznaczyć na szukanie wymówki dla tego stanu rzeczy, ale wolę się skupić na konkretach, czymś o wiele ciekawszym z Waszej perspektywy. Dzisiejszy tekst poświęcam mojej ulubionej wadzie - mianowicie gniewowi i jego różnym odmianom, na czele z internetową nienawiścią. Mam cichą nadzieję, że uda mi się zbudować ciekawą przypowieść o tym, jak od czasu do czasu warto spiąć pośladki, wziąć się za siebie i przełknąć kilka gorzkich słów, które posłalibyśmy w kierunku innych osób. Wszystko to oczywiście zaserwuję Wam w sosie growym.

Przeczytaj całość

Z dedykacją dla Piły - wielkiego fana serii :) 

Seria Crysis nie jest dla mnie tym czym był np. Mass Effect. Zwieńczenia trylogii nie oczekiwałem z zapartym tchem, obgryzając paznokcie. Lubię ją i tyle. Pierwszą część Crysisa przechodziłem jeszcze w roku premiery 2007 - pełen szacunek i podziw dla niej za szatę audiowizualną, która najprawdopodobniej była jednym z ważniejszych kamieni milowych w historii gier komputerowych. "Dwójeczkę" schrupałem w dniu premiery, nie spowodowała u mnie opadu szczęki ni to wizualnie ni fabularnie, ale czułem jednak iż mam ochotę na więcej. Ja tak właśnie czasem mam, że jak podłapię temat to nie potrafię się od niego uwolnić. Zazwyczaj są to dobrze napisane historie. Pomimo kilku kulawych momentów i naciąganych faktów, chciałem poznać dalsze losy Proroka. 

*Zapraszam również do lektury PCLabowej recenzji autorstwa kolegi Dawida.

Przeczytaj całość

Przede wszystkim chciałem podziękować Pile i całej fantastycznej drużynie redakcyjnej za możliwość ponownego spotkania na łamach PCLab. Tak jak mój kolega Qam przyznał się na swoim blogu do bycia współpracownikiem emerytowanym tak i ja jestem, można powiedzieć, współpracownikiem sporadycznym – z rzadka pojawiającym się już na stronie głównej. Aczkolwiek ze zdecydowanie mniejszym stażem niż on. 

Przeczytaj całość
Risen 2: Mroczne Wody - tytuł jednak nie tak doskonały

Michał Wróblewski
Michał Wróblewski

Gra Risen 2 Mroczne Wody miała swoja premierę już jakiś czas temu. Niestety (albo i stety) udało mi się ukończyć całą grę dopiero wczoraj. Przez długo nie mogłem przekonać się do zakupu tego tytułu, choć dobrze wiedziałem, że jest świetny. Może dlatego, że pozostał u mnie niesmak po pierwszej części? Sequel przygód bezimiennego nabyłem za pomocą paczki Humble Bundle, w której swoje trzy grosze dorzucił Deep Silver. Dzięki temu udało mi się również nabyć dwie części Saints Row oraz Sacred 2 Gold.

Ostrzegam! Tekst może zawierać minimalne spojlery odnośnie fabuły gry. Jeśli nie grałeś, nie czytaj. ;)

 

Przeczytaj całość

Jeżeli Wasi rodzice przyłożyli się do czytania Wam bajek, lub chociaż podsuwania ich Wam w odpowiednim momencie, niewykluczone, że trafiliście na utwór Jana Brzechwy - Baśń o Stalowym Jeżu. Kocham ją. Jest piękna. Jest straszna. Jest zupełnie nierealna. Właściwie, jest niemal steampunkowa. Jest rytmiczna, doskonale się ją czyta, rymy się nie powtarzają, historia mknie do przodu – ma flow. Nawet jest sensowne przesłanie, bo trzymanie się obranego kierunku, mimo pokus i rozpraszaczy jest dziś cenne jak nigdy. Oczywiście, jeśli zależy nam na dojściu do celu :)

Przeczytaj całość