Wiem, że tytuł niniejszej publikacji można odebrać jako hasło marketingowe sprzedajnego dziennikarzyny. Jednakże to nie marketing przeze mnie przemawia, naprawdę. Wiedzcie, że inaczej nie mogłem, po prostu nie dało rady. Chyba po raz pierwszy w swojej dziennikarskiej karierze natrafiłem na produkt z grupy przenośnych odtwarzaczy empetrójek, który został tak śmiesznie wyceniony, że aż ciężko w to uwierzyć. Nie tylko mi, ale też całej zagranicznej prasie. Całej, bez wyjątku. No bo jak inaczej można wypowiadać się o urządzeniu, które kosztuje 240 "zielonych", jakością brzmienia z powodzeniem konkuruje ze sprzętami trzy razy droższymi, nie odstaje do nich pod względem jakości wykonania, a na kilku polach jest lepsze? Czekałem na niego od maja tego roku, doczekałem się wreszcie. Przed Wami iBasso DX50.

Przeczytaj całość