Z dedykacją dla Piły - wielkiego fana serii :) 

Seria Crysis nie jest dla mnie tym czym był np. Mass Effect. Zwieńczenia trylogii nie oczekiwałem z zapartym tchem, obgryzając paznokcie. Lubię ją i tyle. Pierwszą część Crysisa przechodziłem jeszcze w roku premiery 2007 - pełen szacunek i podziw dla niej za szatę audiowizualną, która najprawdopodobniej była jednym z ważniejszych kamieni milowych w historii gier komputerowych. "Dwójeczkę" schrupałem w dniu premiery, nie spowodowała u mnie opadu szczęki ni to wizualnie ni fabularnie, ale czułem jednak iż mam ochotę na więcej. Ja tak właśnie czasem mam, że jak podłapię temat to nie potrafię się od niego uwolnić. Zazwyczaj są to dobrze napisane historie. Pomimo kilku kulawych momentów i naciąganych faktów, chciałem poznać dalsze losy Proroka. 

*Zapraszam również do lektury PCLabowej recenzji autorstwa kolegi Dawida.

Przeczytaj całość