Znacie firmę Final Audio? Ja do niedawna nie miałem o niej bladego pojęcia. Nic dziwnego, jeszcze kilka lat temu zajmowała się produktami, które kompletnie mnie nie interesowały. No bo cóż mi po wkładkach gramofonowych, skoro nie posiadam gramofonu, a winyli man zaledwie kilka. Inna sprawa to to, że Final Audio jest firmą japońską, której produkty na naszym rynku nie były ani dostępne, ani znane. Zaledwie garstka zapaleńców o nich wiedziała. I nagle, ni z gruszki ni z pietruszki pojawił się polski dystrybutor. Jeden mejl, później drugi, jakiś telefon, spotkanie za granicą i finalnie trzymam w ręku słuchawki należące do moich ulubionych. Nie, nie otwarte albo zamknięte, ale duże i drogie. Enjoy.

Przeczytaj całość

Tym razem znowu będzie o słuchawkach. Ale nie byle jakich, bo flagowych. Nieczęsto mi się trafia taka okazja, a jeżeli już - staram się z nich korzystać. Jestem szczęśliwym posiadaczem kilku drogich produktów tego typu, wiem co potrafią i zdaję sobie też sprawę, że wiele osób również je posiada, zdziwilibyście się liczbą. Niektóre, bardzo znane firmy sprzedają najwięcej tych najdroższych, nawet na naszym rodzimym rynku, który uchodzi w Europie za wyjątkowo twardy. Stąd jednoznaczny wniosek, że zainteresowanie parą słuchawek, które kosztują około tysiąca Euro nie jest znikome, wręcz przeciwnie. Mało tego, sporo ludzi lubi o nich czytać i gdybać czy by kupili, gdyby dysponowali środkami. Nic to, wiecie o co chodzi, dzisiaj na tapetę trafił sprzęt Denona - model AH-D7100. To firma, której nie trzeba nikomu przedstawiać.

Przeczytaj całość

Brainwavz to czarny koń słuchawkowego świata. Produkty tej firmy zgarnęły ode mnie dostatecznie dużo nagród, że mogę o niej właśnie w taki sposób pisać. Co prawda nie dlatego, że są najlepsze pod słońcem, bo jest sporo zacniejszych brzmieniowo słuchawek. Ale nie w tym rzecz, po prostu w swojej cenie naprawdę bardzo dobrze sobie radzą, wyznaczają poziom, do którego musi równać konkurencja w danym segmencie cenowym, jeżeli chce pozostać w czołówce. Niech za przykład posłużą świetne, dokanałowe modele Alpha, ProAlpha i Beta czy nauszne HM3 albo HM5. Tym razem w moje ręce trafiły kolejne słuchawki Brainwavz, flagowy model, nowość na rynku - HM9. Wyczekiwałem ich z niecierpliwością, w końcu mam nadzieję się po raz kolejny utwierdzić w tym, że spece z tej firmy uraczyli mnie dobrze grającym i rozsądnie wycenionym produktem. Co z tego wyszło? Przeczytajcie poniżej.

Przeczytaj całość

Sennheiser wie, jak się robi słuchawki. Może się powtarzam, ale moja wiara w tę firmę jest niezachwiana od lat, nawet pomimo tego, że ma ona w swojej ofercie niemało produktów, które pod względem jakości brzmienia są takie sobie. Ale ma też kilka naprawdę świetnych, z czego przynajmniej kilka już w tym momencie uchodzi za ponadczasowe, w tym model HD 800, którego jestem szczęśliwym posiadaczem czy HD 25-I. Ale w niniejszym wpisie skupiam się na słuchawkach znacznie tańszych, dla odmiany. W końcu wielu z was nie chce sięgać półkę czy dwie wyżej i kreśli magiczną granicę swoich słuchawkowych zakupów przy kwocie nie większej niż dwie stówki. To kryterium spełniają m. in. modele serii PX. Postaram się odpowiedzieć na pytanie, czy najnowsze słuchawki Sennheisera - PX 95 - są warte waszej uwagi, czy też nie.

Przeczytaj całość

Tak, Sennheiser wie, jak się robi słuchawki. Pomimo tego, że ma w swojej ofercie takie, które nie przypadły mi do gustu, nie zamierzam się upierać, że technicy tam zatrudnieni nie wiedzą co robią, o nie. Każdy, kto choć odrobinę interesuje się słuchawkowym rynkiem się ze mną zgodzi. Jednakże ten niemiecki gigant zawdzięcza swoją renomę konkretnym, przeznaczonym do użytku domowego produktom, co innego cała reszta przenośnych. Z tych nie jest aż tak znany, przynajmniej nie w świecie entuzjastów najwyższego kalibru. Oczywiście jest kilka wyjątków, kultowe, choć jeszcze nie tak znowu drogie HD 25-1 to przykład pierwszy z brzegu. Ale brakowało mi w portfolio Sennheisera dokanałówek, które mogłyby nawiązać walkę na najwyższym szczeblu z produktami Shure'a, Phonaka czy AKG. Chyba się w końcu doczekałem.

Przeczytaj całość

Lubię produkty NuForce'a, nic nie poradzę. Nieważne, czy chodzi o te tanie rzeczy, czy przeraźliwie drogie, po prostu lubię je i tę firmę. Ale nie wydaje mi się, że zasłużyłem sobie na miano fanboja, chyba jeszcze nie, do jej sprzętów podchodzę raczej otwarcie, okazjonalnie z nieukrywanym sentymentem, ale też krytycznie, bo wiem, że idealne nie są. Przez ostatnich kilka lat było mi dane przesłuchać większą część oferty NuForce'a. Rozpoczęło się niewinnie, od niedrogich dokanałówek, później był na tapecie budżetowy przetwornik, wzmacniacz zintegrowany, następnie kolejny przetwornik, integrę do współpracy z iPodem, by w pewnym momencie skorzystać z okazji i zapoznać się z praktycznie najdroższymi urządzeniami z oferty tego producenta, a wszystko po to, by zatoczyć koło i przedstawić Wam w niniejszym wpisie, a jakże, słuchawki, tym razem nauszne. 

Przeczytaj całość

Sennheiser HD580 to słuchawki, dzięki którym rozpocząłem swoją przygodę ze sprzętem audio i nie wykluczam, że gdyby nie one moje życie zawodowe potoczyłoby się zupełnie inaczej. Zaczęło się niewinnie, koleżka wpadł i zostawił biurkowy przetwornik z parą wiadomo czego, jechał chłopak na balet i nie miał co z nimi zrobić. Jeden wieczór z tymi zabawkami wystarczył, dalej było już z "górki"... zmiany, ulepszenia, wydawanie coraz większych sum i tak dalej. Co więcej, ta podróż wydaje się nie mieć końca nawet dzisiaj, a minęło już sześć lat z okładem. Długo mógłbym snuć historię o tym co było, jest i najprawdopodobniej będzie z moim hobby, ale to temat na inny raz. W każdym razie produkty Sennheisera trafiają w moje ręce dość często i nie zamierzam nawet ukrywać, że piszę o nich też trochę przez sentyment, szanuję tę firmę, sporo jej zawdzięczam. Pomimo tego, że jestem szczęśliwym posiadaczem jej flagowego modelu i tak z zaciekawieniem testuję nowości. Tym razem użyczono mi słuchawek Sennheiser Momentum On-Ear.

Przeczytaj całość