Mój laptop jest ze mną wszędzie. Nie patyczkuję się z nim – to sprzęt do pracy i używania, a nie do pieszczenia. Ma 5 lat gwarancji NBD, jest w dużej części metalowy, ma dysk SSD, więc bywa rzucany, wstrząsany, kładziony i przewożony, zatrzaskiwany ze złością, wkładany do plecaka razem z kluczami i innymi rysująco-drapiącymi rzeczami, a firmowy, piankowy pokrowiec, ani razu nie otulił jego kształtów.

Raczej staram się, by w tym samym plecaku nie trzymać nigdy nic płynnego, chyba że naprawdę nie mam wyjścia, albo uznam, że to bezpieczne. Zamknięta plastikowa butelka – może być. Zamknięty kubek termiczny (po wielu próbach na szczelność) – czasem. Szklane butelki – tylko jeśli wiem, że czeka mnie droga do lub z samochodu. Takie podejście procentuje – nigdy jeszcze nie zamoczyłem komputera (ani innego sprzętu elektronicznego), a miałem ich kilka.

Przeczytaj całość