Asus ROG GL552VW oczami mobilnej lamy

2
Dawid „Violator” Grzyb
Asus ROG GL552VW oczami mobilnej lamy

Z komputerami stacjonarnymi od zawsze jest mi po drodze, co innego laptopy czy tablety. Te pierwsze wykorzystuję do pracy i rozrywki. Grupa druga wpisuje się - subiektywnie rzecz jasna - w schemat co najwyżej maszyn do pisania, czyli także pracy, choć bardzo sporadycznej, a ta ostatnia służy mi do odtwarzania mediów i przeglądania sieci podczas różnych "życiowych" sytuacji. Ale coś się ostatnio zmieniło i właśnie o tym będzie w niniejszym wpisie. Enjoy.

Wstęp

Uprzedzając pytania pt. "Ziomuś, o czym Ty tu bredzisz ?", śpieszę z wyjaśnieniami. Ten wpis jest o laptopach, a w zasadzie jednym konkretnym, dla graczy. Zaszła taka oto historia. Rodzina planuje urlop. Szukanie bazy wypadowej sprzyjającej trzyletniemu dziecku, wegańskie szamanko, dużo zieleni i inne tego typu pierdoły. Wybór padł na agroturystykę w pobliżu Biebrzańskiego Parku Narodowego. Done deal, blisko tydzień laby zapewniony, opłacony, jedziemy familio i nie ma przeproś, papa nie wykręci się już robotą. Mam odpocząć (co z trzyletnim brzdącem jest raczej wątpliwe btw.) i ch**. Jak się nad tym zastanowić, to kilkudniowa przerwa od nieustannej pisaniny chociaż raz na rok jest wskazana. Polecam. Czasem człowiek się czuje jak maszyna, a nie istota ludzka i warto wtedy powiedzieć stop. Ale ja nie o tym chciałem.

Należą się dwa słowa wyjaśnień nt. "atrakcji", na którą wyłożyłem ciężko zarobiony hajs. Wiecie, wybrałem się do jednego z tych miejsc, które oprócz kursów jogi i innych równie duchowych i do spodu zdrowych turnusów oferuje tzw. detoks cyfrowy. Żadnych smartfonów, tabletów, laptopów, Boziu broń WWW. Za to ostatnie przewinienie przewidziano karę chłosty i skandujący tłum gapiów jako bonus. Na coś takiego się nie pisałem tym razem, ale warto było rozeznać się nieco w terenie. Zadzwoniłem do właściciela agroturystycznego przybytku, zapytałem czy sieć tam mają. Bo że są problemy z podstawową usługą jaką jest zasięg komórkowy to już ustaliłem odpowiednio wcześniej i mentalnie zdążyłem się na to przygotować. OK, podobno net hula jak szalony, jest dla mnie szansa. Młody chodzi spać zastanawiająco wcześnie, lepsza połowa również, a autor niniejszego wpisu? Taaa, jasne. Wręcz przeciwnie. Tak czy inaczej, co ja do ch*** Wacława będę robił po dwudziestej? Ze cztery godziny muszę coś ze sobą zrobić, spać nie pójdę przecież, bo wstanę o czwartej rano i stanie się srogi przypał. Około południa dopadnie mnie kryzys i będę robił za warzywo. Gdzie tu wypoczynek? W każdym razie skoro jest sieć na stołówce, trzeba ze sobą zabrać coś, co pozwoli mi to dobrodziejstwo wykorzystać i przebimbać przynajmniej do północy. Hasanie po lesie w nocy to jeden z tych bardziej poronionych pomysłów, wiadomo. W każdym razie po usłyszeniu pozytywnych informacji nt. dostępu do internetu, na kilka dni przed wyjazdem narodził się piękny obrazek w mojej uzależnionej od elektroniki pecynie. Familia śpi, kufelek lokalnego trunku w mojej garści, kilka pustych obok, laptop przede mną, no i ponad wszystko bycie w zdalnym kontakcie z wirtualnym światem, czyli takim, w którym nie trzeba się martwić, że łoś kierowcy wbije się na maskę. Innymi słowy, projekcja była nader zachęcająca.4U6C7058Stacjonarki nie wezmę, aż takim fanatykiem to nie jestem. Tzn. mógłbym, tak mi małżonka powiedziała. Ale dodała też, że  w autobusie i bez rodziny, ew. biegnąc za samochodem. W obydwu przypadkach wychodzi na to samo. Po raz kolejny, przypał. OK, tablet? Odpada, na nim nie da się wydajnie pracować. Smartfon? To samo. Został laptop. Wykonałem telefon, padło na Asusa. Chyba najbardziej dlatego, że rzeczona firma ma bazę prawie na Mordorze, a PCLab jest w centrum tego pandemonium. Tak czy owak, mamy do siebie niebezpiecznie blisko. Złośliwcy twierdzą, że aż za. No i rozmawiam z babeczką z PR-u, opisuję dramat, jaki mnie czeka, no i że jest jedyną osobą na naszym ziemskim łez padole, która mnie od tej biebrzańskiej rzeźni jest w stanie uchronić. Dziewczę najwyraźniej ostro wzięło sobie do serca moje marudzenie, bo laptop faktycznie został mi użyczony na kilka dni. Ba, nie byle jaki. Podesłano mi produkt dla graczy.

Nie to, że prosiłem o z definicji ciężkiego kloca, bo tak nie było. Szczerze liczyłem na coś lekkiego, z matowym ekranem i żyjącego na baterii minimum cztery godziny niezależnie od tego, co będę z tym czymś wyprawiać. Ale, jak to mawiają, darowanemu się w paszczę nie zagląda, przygarnąłem Asusa ROG GL552VW, rzeczony model był dostępny od ręki. OK, skoro dostałem sprzęt dla graczy i mam niedostatek wiadomej rozrywki ostatnio, to może i nie jest takim głupim pomysłem przekonanie się w końcu, czy faktycznie pogranie w Overwatcha czy drugą Dotę będzie choć odrobinkę przyjemne. Pograłem, a jakże, a niniejszy wpis jest sprawozdaniem z tego, jak mi na odludziu z ROG-iem GL552VW było. Smacznego.   

ASUS ROG GL552VW

Trafiła mi się sztuka z GeForcem GTX 960M, procesorem i7-6700HQ i 8 GB pamięci RAM (DDR4 2133 MHz SDRAM). Tyle wystarczy. Jako redakcyjny fotograf, widziałem setki urządzeń z różnych grup produktowych, a przez osiem lat przez ręce przewinęła mi się dosłownie masa laptopów. Jeżeli jakiś był opisany na PCLabie od 2007 roku, na 99% był przeze mnie macany. O ile nie mam styczności z laptopami w sensie typowo użytkowym, mam swoje zdanie na temat jakości ich wykonania. Dlaczego o tym piszę? Ano, bo wiem jak urządzenia serii ROG są wykonane. Gdy dowiedziałem się, że zamiast poręcznego ultrabooka dostanę klocek dla graczy, nie byłem zachwycony. Ale szybko okazało się, że GL552VW trochę odbiega od tego, czego się spodziewałem.4U6C7079Produkt ma masę 2,65 kg. Nie był to duży problem, bo do miejsca docelowego, tj. stołówki z piwskiem, miałem z kwatery dosłownie rzut beretem i ani kroku dalej. Owszem, GL552VW czuć w ręku, ale miałem już styczność ze sporo cięższymi sprzętami, których za nic w świecie nie chciałbym ze sobą zabrać. Opisywany tu model ujdzie w tłumie, zwłaszcza w kontekście moich skromnych potrzeb wyjazdowych w sensie mobilności. Zasilacz też nie spowodował, że mi czapka z głowy zleciała. Koleżka z redakcji akurat testował jeden z produktów Dream Machines, wyposażony w dwa kolosalne zasilacze. Ten dołączony do sprzętu Asusa to przy nich pikuś. Nie oznacza to, że jest mały, bo nie jest. Ale przesadnie dużym, ciężkim i ogólnie trudnym w użytkowaniu to też bym go nie nazwał.

Gabaryty GL552VW nie rzuciły mną o ścianę. Tak zupełnie szczerze, to spodziewałem się monstrum, a nie laptopa. Byłem przekonany, że trafi do mnie coś w deseń MSI GT62VR 6RD, ewentualnie jeszcze większy kloc. A tu proszę, wymiary 35 x 385 x 257 mm (wys. x szer. x gł.) okazały się być miłą niespodzianką już na dzień dobry. Albo może po prostu to ja mentalnie przygotowałem się na najgorsze. W każdym razie ważne jest to, że GL552VW nie był uciążliwy z tytułu noszenia go z miejsca na miejsce przez cały urlopowy okres.4U6C7076Pewien dysonans pojawił się podczas wstępnych oględzin jakości wykonania. Rendery w sieci swoją drogą, najczęściej są ładne, co innego praktyka. GL552VW nie jest najpiękniejszy pod słońcem, choć to mocno subiektywna opinia. Co innego jakość wykonania. Jest przyzwoicie, ale wszędobylski plastik to zdecydowanie nie moja estetyka. Góra rzeczonego laptopa, choć chropowata (co wizualnie nieco ratuje sytuację IMO), także jest wykonana z tego tworzywa, a nawet wstawka z logo producenta w nią wkomponowana. Podrabianie szczotkowanego aluminium za pomocą plastiku to zawsze kiepski pomysł. Choć to mnie jakoś szczególnie nie bolało, w końcu sprzęt wypożyczyłem, nie wydałem na niego własnych pieniędzy. Natomiast nawet gdybym miał, materiał obudowy nie byłby na liście priorytetów.

Miejsce dookoła klawiatury i elegancko działającej płytki dotykowej jest śliskie. O ile nie przeszkadzają mi wkomponowane tam wizualne wstawki, prezentują się przyzwoicie, to na rzeczonej powierzchni widać mocno odciski palców, tłuste plamy i inne tego typu historie. Głośniki grają w sposób wyraźny, czasem wręcz natarczywy, no i są wyprane z dołu pasma. Mi to akurat nie przeszkadzało, bo poratowałem się przyzwoitymi słuchawkami i problem dźwięku miałem z głowy. A skoro o nim mowa, zabrałem ze sobą Herusa firmy Resonessence Labs. Świetne ustrojstwo, dogadujące się z miśkowatymi Meze 99 Classics. Układ dźwiękowy w GL552VW do pewnego stopnia też by się z nimi sprawdził, bo gra tak, jak większość, czyli płasko, matowo, często ostro i bez rozdzielczości. Żadna niespodzianka. 4U6C7056O klawiaturze za dużo nie napiszę, bo się na tym nie znam. Korzystam z Corsaira K95 i jest to zupełnie co innego niż klawisze o niskim skoku w GL552VW czy znakomitej większości innych laptopów. Chodzi mi o to, że nie mam tutaj żadnych przyzwyczajeń. Podświetlenie na czerwono mi się podoba, w półmroku to się autentycznie przydało i to w zasadzie tyle. Plusem jest też ogólna sztywność omawianego laptopa. Po naciśnięciu konkretnego klawisza wciska się tylko on, a nie wszystkie dookoła. Gdyby coś takiego miało miejsce, z uwagi na cenę produktu Asusa to byłby gruby dramat. Pozostał wyświetlacz, jest taki se. To TN-ka o rozdzielczości 1920x1080, choć producent deklaruje, że IPS. Strzelam, że się pomylili. W GL552VW jest standard, czyli wyprane kolory i kiepskie kąty widzenia. To drugie to rzecz bezdyskusyjna, natomiast co do kolorów może mam trochę skrzywienie, na co dzień pracuję na wysokim NEC-u, który pod tym konkretnym względem jest obłędny. Podsumowując, pod względem użytkowania sprzęt Asusa sprawdził się lepiej niż myślałem, jakość wykonania oceniam nieco powyżej średniej, a do wspomnianej przed chwilą TN-ki w końcu się przyzwyczaiłem. Zapewne głównie dlatego, że jest matowa.

W lamerskiej praktyce

Daruję sobie tutaj testy wydajności dostarczonego urządzenia. Jest kilka miejsc w sieci, w których można to faktycznie sprawdzić. Natomiast to, co ja mogę zrobić to naskrobanie kilku słów jak mi się grało. Na początku nie było lekko, bo klawiatur z niskim skokiem podczas grania odgórnie nie lubię (miałem jedną firmy Enermax), no i przesiadka z 24 cali na coś znacznie mniejszego też nie była lekka, łatwa i przyjemna. Na pierwszy ogień poszedł Overwatch. Nie wiem jak inni, ale w grach tego typu im więcej klatek mam, tym jest lepiej. Bez mrugnięcia okiem jestem w stanie zrezygnować z jakości obrazu na rzecz większej płynności. Wypożyczony laptop pod tym względem dał sobie radę. Raz, że najnowsza gra Blizzarda nie jest wymagająca, wręcz przeciwnie, a dwa, że nie musiałem się posuwać do grania na najniższych możliwych ustawieniach. To oczywiste oczywistości, ale jeszcze raz podkreślę, że to, czego ja się spodziewam po laptopach, jak się okazało błędnie zresztą, to niska jakość grafiki i co najwyżej przeciętna płynność. Cóż, w błędzie byłem, a GL552VW mnie z niego wyprowadził. Nie dość, że miałem około 43 klatki animacji najmarniej, to było tak przy prawie że najwyższych - epickich - ustawieniach obrazu niezależnie od scenariusza na ekranie. Zjechanie do wysokich to już 50+, a w tych warunkach spokojnie idzie w Overwatcha pograć.

Jak pisałem, bolała mnie matryca TN i przez pierwsze dwa dni był to dla mnie problem. Kombinowałem z kontrastem i jasnością, tyle na szybko mogłem zrobić, ale koniec końców i tak zostałem przy ustawieniach standardowych, tj. obrazku wyblakłym i o umiarkowanej jasności. Choć trzeciego dnia już mi to nawet nie przeszkadzało. Dopatruję się w tym tego, że sprzęt użytkowałem albo przy kompletnie zgaszonym świetle, albo w półmroku. Stąd i tak widziałem dostatecznie dużo. Idąc dalej, zabrałem ze sobą przyzwoitą mysz (SteelSeries Sensei), słuchawki i kartę dźwiękową, co tylko przydało rozgrywce jakości. Aaa, no i klawiatura. Myślałem, że będzie dramat, a stało się wręcz odwrotnie. Byłem zaskoczony jak szybko przywykłem do tej w GL552VW. Nie taki zły ten niski skok, jak go malują. Precyzyjnie trafiałem w te klawisze, w które potrzebowałem, żadne wpadki nie miały miejsca. No i, jak pisałem, laptop nie uginał się, nawet jak naparzałem w klawiaturę jak głupek. Finalnie, było w porządku.4U6C7087Przyszła kolej na Dota 2. Nie powiem, także było przyzwoicie. Powiem więcej, szybciej się oswoiłem z GL552VW w tej grze niż w Overwatch. Raz, ze nie przeszkadzały mi tak bardzo niesforne kolory TN-ki, a dwa, że w mniejszym stopniu bolała mnie relatywnie mała przekątna ekranu. Jeżeli chodzi o płynność, w sensie moich wrażeń dostałem wystarczająco dużo klatek zapewniających komfortową zabawę, bez jakichkolwiek spowolnień w trakcie gry. Tak, wiem, to są oczywistości, ale mimo wszystko o nich tu piszę bo, jako laptopowa lama, nie miałem bladego pojęcia czego się spodziewać. Finalnie z Dota 2 też byłem zadowolony. W przypadku tej gry tak naprawdę jedynie kilka cali przekątnej więcej to moje jedyne życzenie, oprócz którego nie mam innych realnych, no i jakże subiektywnych powodów do czepiania się.

Po co te wszystkie oczywiste wywody? Ano, jeżeli jesteś zatwardziałym fanem mocnej stacjonarki i nie widzisz siebie grającego na laptopie, cóż, wiedz, że się da. Nie jest to do końca komfortowa zabawa, ma swoje minusy. Choć idzie się do niej przyzwyczaić i czerpać radość z mobilnej rozwałki. Nie powiem, żebym się przez to nawrócił na laptopy, stacjonarnego peceta się nie pozbędę. Ale zmierzam do tego, że najzwyczajniej w świecie się da i nie spodziewałem się takiego obrotu spraw. To by było na tyle.

Papatki

Podsumowując, z Asusem GL552VW dało się, a jakże. Nie mam bladego pojęcia czy w zbliżonej cenie są lepiej wykonane, wydajniejsze czy przyjemniejsze w użytkowaniu laptopy o takim profilu. Nie miałem czasu ani chęci, żeby przed tygodniowym wyjazdem się w to zagłębiać. Szkoda życia na wybrzydzanie. Natomiast sęk w tym, że po wzięciu tego, co było dostępne, przeżyłem. Mało tego, bawiłem się przyzwoicie. Fakt, gry, które katowałem nie są specjalnie wymagające, a moje personalne potrzeby odnośnie komfortu użytkowania czy mobilności to nie jest jakieś szczególne wyzwanie dla producenta. Chodzi mi o to, że wypożyczony sprzęt je zaspokoił. Jasne, chciałbym, żeby był lżejszy, wyposażony w lepszą matrycę i nieco cichszy. Ale pomimo tych relatywnie niewielkich niedogodności, nie miałem realnych powodów do narzekań.

Finalnie, czy wydałbym na GL552VW pieniądze? Nie, to nie jest sprzęt dla mnie. Ale czy jeszcze raz zabrałbym go ze sobą na odludzie? Najpierw zapewne napastowałbym PR-owca o ultrabooka z ekranem IPS, podświetlaną klawiaturą i około kilogramową masą. Ale gdyby takowy nie był dostępny, nie pogardziłbym GL-ką Asusa. Sprawdziła się. I to w zasadzie na tyle w tym odcinku, nie bijcie.

Oceny (14)
Średnia ocena
Twoja ocena
juik (2016.09.26, 20:55)
Ocena: 0
Zawsze byłem za stacjonarką i nigdy nie rozumiałem ludzi wybierających laptopy, ale od jakiegoś czasu mam dzieciaka. Mały o ile nie śpi przeważnie zawsze jest ciekaw co robię, zamknięcie się w pokoju nie koniecznie pomaga, bo jeśli wie, że jestem potrafi do upadłego wymuszać abym się nim zajął. W dodatku żona nienawidzi odgłosu kilikania/stuku klawiszy (i weź tu kup mechaniczną klawiaturę). No i powoli się przymierzam do kupna lapka, a nowe GTXy mnie tylko w tym upewniły. Biorę lapka do knajpy/rodziców czy gdziekolwiek indziej i mogę w spokoju kodzić/grać etc. Wakacje z młodym - no problemo. Tylko monitor muszę drugi mieć od czasu do czasu - ale to już specyfika mojej pracy, że mam multum zdalnych pulpitów do odpalenia.
KorniszonZBeki3 (2016.10.04, 23:01)
Ocena: 0
juik (2016.09.26, 20:55)
Zawsze byłem za stacjonarką i nigdy nie rozumiałem ludzi wybierających laptopy, ale od jakiegoś czasu mam dzieciaka. Mały o ile nie śpi przeważnie zawsze jest ciekaw co robię, zamknięcie się w pokoju nie koniecznie pomaga, bo jeśli wie, że jestem potrafi do upadłego wymuszać abym się nim zajął. W dodatku żona nienawidzi odgłosu kilikania/stuku klawiszy (i weź tu kup mechaniczną klawiaturę). No i powoli się przymierzam do kupna lapka, a nowe GTXy mnie tylko w tym upewniły. Biorę lapka do knajpy/rodziców czy gdziekolwiek indziej i mogę w spokoju kodzić/grać etc. Wakacje z młodym - no problemo. Tylko monitor muszę drugi mieć od czasu do czasu - ale to już specyfika mojej pracy, że mam multum zdalnych pulpitów do odpalenia.



Kup cichszą klawę np.z jakimiś przełącznikami cherry mx lub innymi.
Zaloguj się, by móc komentować
Najnowsi blogerzy
ZenFistunknown_soliderhainczludojadkrzysztofwolongiewiczPuszorMuMineQPhalandircicior112kozarovvkristoflampart[DH] BanitovhpMade In 3WŚruTubaFoxaZlotoUchyGorylJaRoMalloygatorListonosz_złej_nowinytomeczek80max-bitroksiphaker146Blog technologiczny TECHNETQingwaWodziantracer123Windows7 fanWojtek Żuchowski