Bluedio Hurricane Turbine - recenzja

1
Dawid „Violator” Grzyb
Bluedio Hurricane Turbine - recenzja

Przed Wami trzeci i ostatni materiał poświęcony słuchawkom marki Bluedio. Tym razem na tapecie jest kosztujący 125 zł, a zatem najtańszy, model w jej ofercie - Hurricane Turbine. Poprzednie były całkiem udane, choć to tak naprawdę o niczym nie świadczy. Smacznego.

Wstęp

Kiedyś miałem mieszane uczucia w stosunku do słuchawek niedrogich, skierowanych do możliwie jak najszerszego grona odbiorców. Za takie należy uznać produkty wycenione w okolicach stówki. Tak, wiem, „tanie” to są pchełki za trzy dyszki, a dla wielu osób sto złotych to już sporo pieniędzy. Ale warto wziąć poprawkę na to, że sprzęt - podkreślam - bezprzewodowy wart 125 zł jest tani. Inny jest koszt wykonania tego typu słuchawek niż np. dokanałówek.4U6C9636Natomiast wracając do meritum, gardzenie produktami tanimi przeszło mi w momencie, w którym do zabawy otrzymałem dosłownie worek budżetowych dokanałówek, kosztujących od 69 do 99 zł. Po przesiadce z wartego ponad trzydzieści tysięcy systemu słuchawkowego nie jest lekko. Ba, cholernie trudno. Ale jak już człowiek zapomni o tym, że coś takiego pod ręką ma i da szansę budżetówce, rzecz jest do ogarnięcia. Zmierzam do tego, że po kilku godzinach akomodacji, całkowitego wyzbycia się uprzedzeń i porównywania ze sobą wspomnianych wyżej słuchawek dokanałowych, dotarło w końcu do mnie, że rozrzut jakości brzmienia pomiędzy nimi jest naprawdę spory.4U6C9647W grupie około tuzina produktów było wiele miernot, trzy średnie, dwa dobre i jeden zaskakująco udany. Na tyle dobrze, że polecałem go znajomym, często ogarniającym audio. No i nie mogli się nadziwić, że za niecałą stówkę aż tyle dzisiaj da się zrobić z dźwiękiem. Co by tę historię jakoś sensownie połączyć z daniem głównym niniejszego wpisu, nadmienię jedynie, że szczęśliwie udało mi się wyzbyć uprzedzeń w stosunku do rozwiązań tanich jak barszcz. Po prostu wiem, że potrafią zaskakiwać. Rzadko, to fakt. Ale jest to możliwe. Kto wie? Może najtańszy model marki Bluedio jest kolejną niespodzianką? Może gra lepiej niż jego kosztowniejsza rodzina? A może nie, i nie wypada go polecać najgorszemu wrogowi? Odpowiedzi na te pytania same to się nie znajdą. Do rzeczy zatem.

Budowa

Tym razem fragment poświęcony jakości opakowania i liczbie dodatków ograniczę do niezbędnego minimum, nie ma czym się ekscytować. Ekologiczny karton plus dwa kable to wszystko co musicie wiedzieć. Przewody to wiadoma sprawa. Jeden jest analogowy, zakończony z obydwu stron wtykami 3,5 mm. Natomiast ten z końcówką microUSB służy do ładowania ogniw produktu. Tyle.4U6C9634Bluedio Hurricane Turbine prezentują się jak słuchawki budżetowe, od tego nie ma ucieczki. O ile czasem ta sztuka się udaje w przypadku modeli dokanałowych, po niedrogich nausznikach zawsze widać oszczędności w jakości wykonania. Choć wykorzystanie plastiku gorszej jakości i inne tego typu zabiegi to nie koniec świata. Oczywiście o ile produkt jest wygodny i nie sprawia wrażenia takiego, który po tygodniu się rozpadnie na małe kawałeczki. Z produktem Bluedio jest dobrze w tym sensie, że o ile nie ukrywa niewysokiej ceny pod względem jakości materiałów, to jest całkiem wygodny, tu się broni.4U6C9639Bluedio Hurricane Turbine to konstrukcja nauszna, zamknięta i bezprzewodowa. Jest oparta na przetwornikach dynamicznych o średnicy 57 mm, po jednym na kanał. Produkt odtwarza standardowe pasmo, tj. od 20 do 20 000 Hz, ma 16-omową impedancję. Interfejs bezprzewodowy to Bluetooth 4.1, zgodny z profilami A2DP, AVRCP, HSP i HFP, nic nowego. Czas ładowania ogniw to dwie godziny. Producent deklaruje 40-godzinny czas pracy i 1625 godzin w trybie czuwania. Jak by na to nie spojrzeć, to imponujące liczby.4U6C9637Nauszniki Hurricane Turbine są okrągłe i dość płytkie, choć nie na tyle, żeby małżowiny dotykały elementów chroniących przetworniki. Wykorzystane materiały to gąbka plus skóropodobne tworzywo, czyli standard. Muszle są plastikowe, jak na mój gust to nieco za bardzo upstrzone niepotrzebnymi dodatkami. Podkreślono średnicę przetworników na przykład, co ma znaczenie mniej więcej żadne. Co więcej, w oczy rzucają się plastikowe okręgi z wcięciami, mające sugerować, sam nie wiem, turbiny może? W każdym razie są tam też niewielkie otwory, regulują pracę głośników. Więc może to właśnie o to chodziło ludziom odpowiedzialnym za wzornictwo produktu. Może powiedziano im, że ma być kilka otworów o określonej powierzchni i już. Ale to moje domysły tylko, nieważne. Muszle nie ruszają się w żadnej z płaszczyzn, są połączone z plastikowymi ramionami regulacji szerokości produktu. Tutaj widać, że całość jest nieco rozklekotana, ale zważywszy na cenę produktu przymykam na to oko. Trochę go przytyrałem podczas kilkudniowych testów. Celowo bez etui wrzucałem go do plecaka i ogólnie nie szczypałem się z nim w tańcu. Przeżył i ma się dobrze, tyle mi wystarczy.4U6C9643Pałąk jest szeroki, miękki i ogólnie wygodny, a siła jego ucisku jest w sam raz. W połączeniu z niewielką masą Hurricane Turbine, w efekcie mamy produkt wygodny, dobrze trzymający się na głowie i nie dający w kość po dłuższym użytkowaniu. W porównaniu do wcześniej przetestowanych dwóch modeli Bluedio, najtańszy podczas ruszania gwałtownie pecyną spoczywa na niej niewzruszony niczym skała. Owszem, nauszniki mógłby mieć większe, ale w kontekście relacji wygody do ceny naprawdę nie czepiam się.4U6C9642Pod względem funkcjonalności Hurricane Turbine jest produktem bardzo podobnym do Air A. W lewej słuchawce tego pierwszego także wkomponowano wejście/wyjście 3,5 mm, także można podłączyć do niego drugą parę słuchawek i za pomocą jednego telefonu podzielić się muzyką. A gdy jakimś cudem wyczerpią się nagle ogniwa, ze sprzętu da się korzystać klasycznie, tj. za pomocą kabla. Na prawej muszli, a w zasadzie na jej tyle, zamontowano osobny włącznik, który uaktywnia też tryb parowania, a nieco wyżej są kolejne dwa guziki odpowiedzialne za regulację głośności. Poniżej jest plastikowe kółko, którego naciśnięcie, przesunięcie do góry lub do dołu spełnia funkcje odpowiednio zatrzymania/wznowienia odtwarzanego utworu oraz przeskakiwania pomiędzy nimi. Całości dopełnia wejście microUSB, za pomocą którego ładuje się ogniwa produktu. Czas na odsłuch.        

Posłuchane

Skoro Bluedio Hurricane Turbine to słuchawki bezprzewodowe ponad wszystko, trzeba było sprawdzić jak będą się zachowywały bez kabla, ta funkcja gra w końcu pierwsze skrzypce. W tym celu wykorzystałem iPhone'a 5S oraz trochę różnej muzyki w formatach skompresowanych i bezstratnych. Po przetestowaniu dwóch zupełnie inaczej grających produktów Bluedio, niczego nie byłem pewny. Spodziewałem się, że nie przytłoczą mnie basem tak, jak Ufo U, ale że mogą go mieć więcej niż Air A. To nawet nie były podpowiedzi ze strony intuicji, a zwykła zgadywanka. No i proszę, poniekąd trafiłem.4U6C9633Model Hurricane Turbine czerpie garściami z dźwięku dwóch pozostałych modeli Bluedio. Oznacza to, że faktycznie ma mniej basu niż UFO U, co nie jest żadnym wyczynem, ale ma go więcej niż Air A. A tak zupełnie wprost, Hurricane Turbine gra w niepełną V-kę. Oznacza to, że skraje pasma są podbite, ale z przewrotem. Bas jest podbity, góra też, ale znacznie mniej. Natomiast średnica nie jest jakoś przesadnie schowana. Zebrawszy to w całość, Hurricane Turbine to słuchawki grające w rozrywkowy, ale też całkiem wyraźny sposób. Umieściłbym je gdzieś pomiędzy UFO U, a Air A, ale bliżej im do tych drugich.4U6C9632OK, Rozkładając pasmo na części pierwsze, bas jest obecny. Słychać górkę w jego wyższych częściach, ale schodzi też całkiem nisko, niżej nawet niż Air A. Przez to, że jest dopompowany i niespecjalnie rzucający cień na środek pasma, sprawia wrażenie mocnego i dosadnego. Fakt, nie urywa głowy szybkością, "Thunderstruck" AC/DC słyszałem już grane szybciej i bardziej kopiące. W sumie to można pokusić się o przykręcenie midbasu i powinno być w porządku. Średnie tony są uzależnione od nagrania w sensie słyszalności. Na wyżej wspomnianym kawałku Australijskiej legendy, wokalista jest za głęboko. Ale w "The Miracle (Of Joey Ramone)" U2 jest znacznie lepiej. Tutaj wokalista jest blisko, jak gdyby śpiewał tylko dla słuchacza. Spore te różnice, ale ewidentnie nie są podyktowane możliwościami słuchawek, a repertuarem. Natomiast góra jest też obecna, dość wyraźna, choć daleko jej do dobrze wyeksponowanej. Nadrabia lekkością, nie przeszywa i nie kłuje. Ktoś tu starał się zachować umiar, co tylko wyszło brzmieniu Hurricane Turbine na zdrowie. Co ciekawe, nie ma też metalicznych naleciałości, jest prezentowana w dość zróżnicowany i ogólnie akceptowalny sposób, zważywszy na cenę produktu.4U6C9635Stereofonia jest hojna, choć nie sposób nie odnieść wrażenia, że przestrzeń ma rozmach podany w nieco oszukany sposób. Echo, które słychać jest takie, jak gdyby dodano je na poziomie cyfrowym. To niejako powoduje efekt "łał, ale to wszystko duże". Hurricane Turbine to nie są słuchawki grające czysto i miękko. Mają nieco przybrudzony charakter, co powoduje, że gitary gonione wzmacniaczami lampowymi mają właściwą barwę. Ale skupienie się na detalach to jest wyzwanie, nie są podane w lekki sposób. Nie spodziewałem się niczego innego po produkcie, który kosztuje tyle, ile kosztuje. Gładkość i rozdzielczość jest zarezerwowana dla droższych sprzętów, taka prawda. Natomiast produkt Bluedio broni się barwą. Nie jest ani przesadnie obły, ani sterylny. Fakt, podbity bas trochę wszystko  ociepla, ale słuchawki mniej więcej trafiają w środek.

Podsumowane

W ostatecznym rozrachunku jestem zadowolony z Bluedio Huricane Turbine. W zależności od nagrania, trafiło się kilka przyjemnych niespodzianek, a produkt brzmi w na tyle rozrywkowy sposób, że trafi w gusta większości osób. Nie jest to sprzęt audiofilski, nie spełni wygórowanych oczekiwań muzycznych. Ale gra tak, że nie irytuje konkretnym aspektem, wywiązuje się z zadania przed nim postawionego. Tak po prostu. "Songs Of Innocence" U2 słuchało mi się naprawdę przyjemnie i jestem zaskoczony, że sprzęt za stówkę z lekkim kawałkiem dał sobie radę z tym, moim zdaniem nieźle nagranym albumem.

Jakość wykonania modelu Hurricane Turbine nie powala na kolana, ale kilka modeli traktowanych przeze mnie równie dosadnie co ten konkretny, po prostu nie dało rady. Jak pisałem powyżej, mi to w zupełności wystarczy. Natomiast ważne jest to, że najtańszy sprzęt Bluedio działał bezproblemowo. Sam nie wiem, chyba podświadomie spodziewałem się cyrków z komunikacją, niepożądanych trzasków i innych tego typu wątpliwych atrakcji, a nic takiego nie miało miejsca. Dlatego jeżeli szukacie bezprzewodowych, ale tanich słuchawek nausznych, które grają uczciwie, długo trzymają na baterii i nie rozlecą się z byle powodu, dajcie modelowi Hurricane Turbine szansę. Do następnego. MZS.L

Żeby sprawiedliwości stało się zadość, dobroczyńcą dzisiejszego odcinka jest firma Mozos, dobrzy ludzie tam pracujący wypożyczyli mi sprzęt do testów. Jeszcze raz dzięki, Panowie!

Lista urządzeń, z których korzystam podczas testów znajduje się tutaj.V.logo

Oceny (6)
Średnia ocena
Twoja ocena
sineroza (2016.10.29, 11:15)
Ocena: 0
Witam

ja tak z innej beczki, mianowicie moze mi ktos powiedziec co to jest:

http://blog.pclab.pl/i/b/54562b0d-ac291586-3/7.jpg
bede wdzieczny za pomoc :)

pozdrawiam Jan Fus
Edytowane przez autora (2016.10.29, 16:39)
Zaloguj się, by móc komentować
Najnowsi blogerzy
ZenFistunknown_soliderhainczludojadkrzysztofwolongiewiczPuszorMuMineQPhalandircicior112kozarovvkristoflampart[DH] BanitovhpMade In 3WŚruTubaFoxaZlotoUchyGorylJaRoMalloygatorListonosz_złej_nowinytomeczek80max-bitroksiphaker146Blog technologiczny TECHNETQingwaWodziantracer123Windows7 fanWojtek Żuchowski