Brainwavz B200 - recenzja

1
Dawid „Violator” Grzyb
Brainwavz B200 - recenzja

Brainwavz to firma od zawsze kojarzona z niedrogimi produktami przyzwoitej jakości. Nie ma aspiracji do podejmowania walki z konkurencją np. Westone'a czy innej firmy w ten deseń. I spoko, modele takie jak np. Delta, HM3 czy HM5 całkiem nieźle sobie poradziły zaraz po rynkowym debiucie. A tu proszę... lata mijają, ceny rosną. W niniejszym wpisie na tapecie jest najnowszy model dokanałowy Brainwavz, znany jako B200. Za granicą kosztuje $199, czyli po naszemu wyjdzie pewnie ponad 1 000 zł. Auć. 

Wstęp

Jest na rynku kilka firm, które mają konkretne produkty wpisane w swoje DNA. Żeby daleko nie szukać, Stax jest znany z elektrostatów, Audeze siedzi w planarach, a Sennheiser ma się nieźle dzięki dynamikom. Ta pierwsza wyspecjalizowała się w produktach drogich, podobnie druga, natomiast ostatnia jest widoczna na każdej półce cenowej. Idąc dalej tym tropem, ale w nieco innym, bo dokanałowym kierunku, wspomniana we wstępie Westone kojarzy się z konstrukcjami raczej drogimi i zawsze opartymi na zbalansowanych przetwornikach. Podobnie jest z japońską Final czy francuską EarSonics.

_MG_4127

Natomiast schodząc wiele półek cenowych niżej, do budżetówki, mamy dokanałówki MEElectronics, Fischer Audio czy właśnie Brainwavz. Te trzy firmy chyba już na zawsze będą kojarzone z produktami tanimi, ale dobrymi. Choć nie oznacza to, że chcą zawsze pozostać w takim, a nie innym nawiasie cenowym. Próbują sięgać wyżej, a danie dzisiejsze niniejszej publikacji jest na to dowodem. Przed Wami model B200 - flagowe dokanałówki firmy Brainwavz. Temat jest o tyle ciekawy, że większość jej modeli jest oparta na głośnikach dynamicznych i trzyma sensowny poziom. Ale zbalansowane to coś zupełnie innego, moim skromnym zdaniem znacznie ciekawszego, często po prostu lepiej grającego. No bo o lepszy dźwięk cała rzecz się rozchodzi, prawda?

Budowa

Zacznijmy od opakowania. Jest zwyczajne, kartonowe, czarne i nieduże. W efekcie w paczce zmieści się ich sporo, co niezaprzeczalnie ułatwi logistykę na linii dystrybutor - sprzedawca. Po dobraniu się do środka widać sztywne etui, bardzo dobre. Jak to u Brainwavz, jest nie tylko solidne, ale i funkcjonalne, odpowiednio przestrzenne. To oznacza mniej więcej tyle, że słuchawki się tam nie pogniotą, choć na DAP-a to miejsca jednak zabraknie. No chyba, że coś ultra mobilnego a'la Sansa Clip. Dodatki to standard; w sumie sześć par gumowych wkładek, opaska z rzepem, klips plus jedna dodatkowa para Comply'ów T-100. Spoko, że są, choć za +/- 1 000 zł przydałyby się ze trzy.    

_MG_4111

Przejdźmy do samych słuchawek. Obudowy z przetwornikami mają dość ergonomiczne kształty, choć do opływowych produktów Westone'a trochę jeszcze brakuje. Rzeczone elementy są plastikowe, połyskliwe, czarne i nieprzezroczyste. Łatwo zbierają odciski palców. Na wewnętrznych częściach widnieją wyraźne oznaczenia kanałów. Szyjki ujścia dźwięku są dość długie, zwieńczone krótkimi tulejkami, trzymają wkładki na swoim miejscu i nie mam im nic do zarzucenia. To klasyka gatunku. 

_MG_4108

Przewody słuchawkowe są zamontowane na stałe, co mnie 'trochę' uwiera. W cenie B200, ten produkt powinien je mieć odczepiane i nic mnie nie przekona, że inaczej jest lepiej. Tym bardziej, że przewód sygnałowy od rozgałęzienia do muszli jest cienki i całościowo nie budzi zaufania. Przy muszlach są prowadnice domyślnie zgięte w konkretny, całkiem ergonomiczny sposób, ale nie idzie ich dopasować pod siebie. Zawsze powracają na swoje miejsce. A skoro o rozgałęzieniu mowa, jest nieco przerośnięte, jak to u Brainwavz. Ale da się z nim żyć. Nie zabrakło gumowego ściągacza. Przewód od tego miejsca do wtyku 3,5 mm jest solidny. To skrętka dwóch kabli, dodatkowo potraktowana izolacją PVC. Sama końcówka ma kąt rozwarty i subiektywnie mi się z niej dobrze korzysta. Wygląda solidnie, choć tylko długofalowe użytkowanie jest w stanie wykazać, czy wytrzyma próbę czasu. Aha, no i rzecz najważniejsza, topologia. Brainwavz B200 są oparte na dwóch zbalansowanych przetwornikch na kanał. 

_MG_4109

Brainwavz B200 są całkiem wygodne. To w końcu słuchawki o ergonomicznych kształtach i niewielkiej masie. Nieco uwierają mnie niereformowalne, tj. nie dające się wygiąć wg własnych upodobań prowadnice. Ale mogę z tym żyć. Przewód sygnałowy mikrofonuje, a jakże, choć słyszałem znacznie gorsze pod tym względem w produktach sporo droższych. Najnowszy sprzęt Brainwavz jest wykonany na przyzwoitym poziomie. Nie wybija się jakoś szczególnie ponad rynkowe standardy, to prawda. Ale to co jest, po prostu daje radę. B200 są wizualnie zwyczajne. Na rynku jest dostatecznie dużo słuchawek o podobnych kształtach, nie ma się czym specjalnie ekscytować w przypadku dania głównego niniejszej recenzji.  

Posłuchane

W teście posłużyłem się słuchawkową integrą przenośną iFi Audio iDSD Black Label. Do odsłuchu wykorzystałem zestaw empetrójek i plików FLAC oraz WAV "ten sam, co zawsze". Co to za muzyka? Ma to marginalne znaczenie, w każdym razie mam tak przygotowany repertuar, że wyznanie o tym, gdzie jest w odtwarzanym paśmie górka, a gdzie dołek nie stanowi problemu, podobnie rozpoznanie barwy i kilku innych rzeczy. Wisienką na torcie był iPhone 5S. Uprzedzając ewentualne pytania to nie, nie miałem żadnego DAP-a pod ręką, sorry. Sprzęt iFi Audio to najtańszy słuchawkowy produkt, jaki posiadam w tym momencie, z pewnością bardziej stosowny podczas testu Brainwavz B200 niż np. Bakoon HPA-01 leżący zaraz obok. Moim punktem odniesienia były CIEM-y Vision Ears VE5.    

_MG_4122

Wypada najpierw napisać, jak Brainwavz B200 nie grają. W skrócie, to nie są słuchawki brzmiące w sposób lekki, otwarty, zimny, analityczny czy przestrzenny. O nie. Słychać, że balans tonalny jest słyszalnie pociągnięty do dołu. Nie ma to tamto, nacisk jest położony na wyższy bas, co jednoznacznie przekłada się na słyszalny woal średnicy. Tak przynajmniej produkt brzmi w połączeniu z lekko podpicowanym barwowo angielskim iDSD Black Label. Aż chce się rzec, że B200 bliżej do szkoły dynamików aniżeli tej opartej na zbalansowanych głośnikach. 

_MG_4119

Rozbiór pasma na części pierwsze jest prosty. Mocny bas, wypchnięta średnica, na dokładkę przygaszona góra i obszar nieco poniżej. A wszystko to oblane ciepłym sosem, zwłaszcza średni podzakres. Taki stan rzeczy z miejsca pokazuje, że B200 są nastawione na szeroko pojętą przyjemność z odsłuchu. Idzie to w parze z miękkością, bo ten produkt tak właśnie gra. Na próżno szukać w nim konturu czy ostrości, te rzeczy po prostu nie są wpisane w jego DNA. Wracając na chwilę do basu, ciekawa sprawa - nie schodzi za nisko, jest nawet nieco napompowany. Normalnie uznałbym to za strzał w stopę urywający efektownie całą nogę. Ale broni się barwą i kontrolą, no i nie jest na tyle wszechobecny, że średnica ginie. Pisząc wprost, jest miśkowaty, ale pozwala jej kraść show.

_MG_4125

Góra to cięższy temat, brak mi tam detalu. Owszem wybrzmienia są słyszalne, ale nie na tyle, żeby mnie zadowoliły. Nie ma tam pazura, przydałoby się doświetlenie. Kolejna sprawa to stereofonia, jest dość wąsko. O ile nie mam powodów do narzekania w kwestii głębi, to oprócz obrazka podawanego na wprost przede mną i nieco oddalonego, więcej akcji po bokach by wzbogaciło odsłuch. Podobnie jest z ilością powietrza na scenie. Fakt, iDSD Black Label kompensuje te niedogodności z klasą za pomocą jednego z przełączników, przekaz całościowo otwiera się.

_MG_4126

Wniosek jest taki, że nastawione na przyjemność i miękkość Brainwavz B200 potrzebują specjalnego towarzystwa i repertuaru. Dwa zupełnie skrajne doświadczenia miałem słuchając tych słuchawek. Najnowsza płyta formacji Kongos, a konkretniej kawałek "Autocorrect" był po prostu fajny; dość wyraźny i - choć wolniejszy niż być powinno - to jednak całościowo przedni. Co innego działo się z "Who Made Who" AC/DC. Przekaz był zbyt niewyraźny, pozbawiony detalu, wyrazistości i pazura. Fakt, nie jest to materiał dający radę na ocieplonym sprzęcie. Ale spodziewałem się, że w cenie około 1 000 zł efekt będzie jednak lepszy. Stąd wniosek jest jeden: żwawy, energetyczny repertuar plus szybki, wyraźnie grający DAP to droga do sukcesu w przypadku najnowszych dokanałówek firmy Brainwavz.

Podsumowane

Sam nie wiem co myśleć. Po cichu liczyłem, że będzie inaczej. Zważywszy na typ konstrukcji modelu B200, spodziewałem się grania zorientowanego na detale, przestrzenność i oddech, a stało się dokładnie odwrotnie. Dźwięk tych słuchawek jest zdecydowanie po cięższej, nisko-średnio-tonowej stronie mocy z wszystkimi tego typu prezentacji zaletami i wadami. Barwowe bogactwo, lekko niewyraźne kontury, subtelna góra plus ograniczona stereofonia budują obraz słuchawek skierowanych dla osoby szukającej właśnie tego typu brzmienia. Takiej, która jest już w posiadaniu sprzętu, który przekaz Brainwavz B200 odetka, przyda mu zastrzyku energii oraz doświetli go. Wróżę teraz z fusów, ale efekt może być ciekawy. Nie jestem jednak pełnoetatową wróżką, powstrzymam się od dalszych zgadywanek. Wiecie czym najnowsze Brainwavz są, czego potrzebują i kiedy sprawdzają się jak należy. Reszta zależy od indywidualnych upodobań i oczekiwań. Do następnego.  

Oceny (9)
Średnia ocena
Twoja ocena
tomaster (2017.02.27, 02:19)
Ocena: 0
Do czego miałeś podłączony ten cegło wzmacniacz w czasie testowania tych słuchawek?
Zaloguj się, by móc komentować
Najnowsi blogerzy
ZenFistunknown_soliderhainczludojadkrzysztofwolongiewiczPuszorMuMineQPhalandircicior112kozarovvkristoflampart[DH] BanitovhpMade In 3WŚruTubaFoxaZlotoUchyGorylJaRoMalloygatorListonosz_złej_nowinytomeczek80max-bitroksiphaker146Blog technologiczny TECHNETQingwaWodziantracer123Windows7 fanWojtek Żuchowski