Hegel H80 - "integra" dla mnie idealna

8
Dawid „Violator” Grzyb
Hegel H80 - "integra" dla mnie idealna

Nie jestem fanem rozwiązań zintegrowanych, wolę osobne przedwzmacniacz, parę monobloków i przetwornik c/a. Nic nie poradzę, sorry. Ale nie wytrzepałem sobie tego od tak z czapy, po prostu jak do tej pory nie spotkałem się z "integrą" na tyle dobrą, żeby dorównała mojemu głównemu systemowi. No i tak sobie ta sytuacja trwała w najlepsze przez ostatni rok, aż do momentu, w którym w moje ręce trafił najnowszy klocek Hegla - model H80. Okazało się, że spędzam z nim więcej czasu niż ze znacznie droższym systemem dzielonym. Chamstwo, psia mać! Albo i nie...

Wstęp

W marcu 2013 roku po raz pierwszy miałem do czynienia z urządzeniami norweskiego Hegla. W ramach pracy dla AGDLabu otrzymałem zlecenie napisania recenzji tej "integry", co też popełniłem. Żeby nie przeciągać, piałem nad nią z zachwytu. Mało tego, kilku moim znajomym ją poleciłem, zrobiła na nich bardzo, ale to bardzo duże wrażenie. Łatwo jest oczarować nieosłuchaną parę uszu, ale koneserzy też zgodnie przyznają, że H70-ka gra zajebiście. Nie jest to do końca uniwersalny zestaw, bo brzmi bardziej w muzykalną stronę aniżeli tę wchodzącą w głąb nagrania. Ale daje tonę frajdy, tak po prostu. Koniec końców Hegel H70 dostał moją rekomendację, w pełni zasłużoną. No bo co innego można zrobić, jeżeli klocek relatywnie kompaktowych rozmiarów, w dodatku umownie tani, przy okazji mający w sobie przyzwoity przetwornik c/a z tarczą wychodzi z konfrontacji ze sprzętami znacznie droższymi? No właśnie, dziennikarska powinność nakazała mi z tego tytułu H70 odpowiednio nagrodzić.8Q2A0035

Tak naprawdę cała filozofia norweskiej firmy mi odpowiada. Bent Holter, z wykształcenia inżynier, ma swoje własne patenty na radzenie sobie z amplifikacją sygnału. Przekonałem się na własne uszy już nie raz, że stosowanie rozwiązań autorskich często przynosi efekt finalny w postaci dźwiękowego objawienia. Żeby daleko nie szukać, Bakoon HPA-21 i Questyle CMA800R z ich prądowymi stopniami wzmacniającymi to przykłady pierwsze z brzegu. Jak do tej pory nikt nie pokusił się o taki rodzaj amplifikacji sygnału we wzmacniaczach słuchawkowych, przynajmniej nie na komercyjną skalę. No i co się okazało? Obydwa wzmacniacze w parze z moimi ukochanymi hadeosiemsetkami depczą po większości konkurentów na rynku, niezależnie od ceny. Owszem, pewnie znajdzie się jakiś rodzynek wart dobrych kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt tysięcy, który z tymi słuchawkami  zagra podobnie do dwóch prądowych potworków wymienionych powyżej. Ale to pewnie będzie pojedynczy przypadek, jak się z takowym spotkam, to o nim z chęcią napiszę. 8Q2A0042

Wracając do Hegla, H80 to konstrukcja mniejsza, chłodniejsza i ogólnie sporo lepiej grająca niż jej poprzednik. Piszę to z całą stanowczością nawet pomimo tego, że nie miałem ich obok siebie, dobrze pamiętam dźwięk pierwszego klocka, towarzyszył mi przez kilka miesięcy. W każdym razie nowsza konstrukcja ma znacznie lepszy przetwornik c/a na pokładzie, co mnie bardzo cieszy, bo gram z plików przez większość czasu. Bliżej mu do jednego z pełnoprawnych, biurkowych konwerterów z oferty Hegla, np pokroju modelu HD2, aniżeli tworu niejako na doklejkę, tak, jak miało to miejsce w H70. W przypadku tej "integry" dorzucono sekcję cyfrowo-analogową głównie po to, żeby zwiększyć funkcjonalność urządzenia. Jednakże nie obdarzono jej aż taką miłością co tę końcówek mocy i przedwzmacniającą. Ale cyfrowa część H80 została potraktowana poważnie i to słychać. No to zobaczmy, co jest na rzeczy. Przed Wami test modelu Hegel H80.8Q2A0017

Budowa - z zewnątrz

H70 ma, jak na możliwości, relatywnie małą obudowę, choć jest to ciężki klocek, najwięcej waży w nim transformator. Rzeczoną "małą obudowę" należy rozumieć tak, że jest niewysoka i umiarkowanie szeroka. Ale też zauważalnie głęboka. Całość jak najbardziej ma ręce i nogi, bo na biurku H70 postawić można, a na nim coś jeszcze. Ale jest wymagane sporo miejsca w sensie głębokości, taka uroda tej "integry", którą z uwagi na proporcje można poniekąd przyrównać do spuchniętego naleśnika. H80 jest innym sprzętem, ma zdecydowanie bardziej kompaktową formę. To produkt równie wysoki i szeroki co jego starsza wersja, ale też sporo krótszy. Sporo. Wydawać by się mogło, że kilka centymetrów różnicy nie robi, podobnie jak jedna jaskółka nie czyni wiosny. Ale praktyka pokazuje, że H80 da się umiejscowić na zdecydowanie większej liczbie mebli, bez niebezpiecznego zbliżania się krawędzi tego sprzętu do frontowej ściany półek, szafek i innych lokacji docelowych dla tego sprzętu. To zawsze jest plus, w końcu jeżeli da się jakiś klocek z terminalami głośnikowymi odsunąć bardziej od ściany, zawsze dla okablowania zostaje więcej miejsca, a tak jest z H80. Analogiczna sytuacja ma miejsce z frontem. Mam w domu niespełna rocznego malca, który zaczyna stawiać swoje pierwsze kroki. Bardzo lubi guziki, co mnie jako ojca niezmiernie cieszy. Ale do tych w H80 ma utrudniony dostęp, w przypadku H70 mógł się do nich dobrać na siedząco, co z lubością czynił. To tylko jeden wariant z wielu, ale w mojej sytuacji najnowsza "integra" Hegla jest po prostu bezpieczniejsza z ojcowskiego punktu widzenia. 8Q2A00268Q2A0029

Obudowa H80 nie zmieniła się znacząco. Górna część tego urządzenia ma znacznie więcej otworów wentylacyjnych niż ta sama w jego poprzedniej wersji. Choć obydwie mają kształt odwróconej litery U, przez co dobranie się do wnętrzności obydwu "integr" nie stanowi najmniejszego problemu. Tutaj kolejna obserwacja, odnośnie temperatury. H70 się grzał. Nie jakoś przesadnie, jajecznicy na jego obudowie się nie zmajstruje, ale odczuwalnie. Jego następca jest zawsze chłodny. Szczerze napisawszy to nie mam pojęcia jak ludzie z Hegla to zrobili, ale H80 nawet pod sporym obciążeniem jest co najwyżej letni. Gdy wygrzewałem ten klocek, zostawiłem go w mojej sali odsłuchowej, nota bene dość zimnym miejscu - piwnicy, na jakiś tydzień. Pracował bez przerwy, nikt się do niego nie dotykał, grał na pół gwizdka. Był zadziwiająco chłodny cały ten czas. Odprowadzanie ciepła ma swoje granice i wg mnie Hegel naprawdę nieźle opanował tę sztukę.8Q2A0019

Front H80 to w dalszym ciągu solidny kawał elegancko wyprofilowanej blachy, przyozdobionej tu i ówdzie krągłościami. W porównaniu do poprzednika zmieniło się kilka rzeczy, nowszy model dorobił się wyjątkowo czytelnego i dużego wyświetlacza cyfrowego. Znaki są duże, palą się niebieskim światłem, dobrze współgrają w parze z minimalistycznym frontem. Nad nimi widnieje niewielkie logo firmy. Nie zabrakło pracującego w domenie cyfrowej pokrętła regulacji głośności oraz selektora wejść i wyjść. Mają wbudowane serwomotory, stąd można nimi zarządzać z poziomu dołączonego do zestawu pilota. Jednakże ten drugi nie ma dookoła diod LED i opisów poszczególnych gniazd. Nie potrzebuje ich, w końcu wszystkie informacje są wyświetlane wiadomo gdzie. To rozwiązanie sprawdza się lepiej niż te znane z H70. Gałka natężenia siły głosu działa bardzo płynnie i bez przesadnego oporu, nie czuć też nawet najmniejszego luzu. Podsumowując, nastąpił niemały progres, jak do tej pory wyświetlacze były montowane w droższych urządzeniach Hegla, widok takowego w najtańszej "integrze" tego producenta cieszy oko. Jest jeszcze jeden szczegół, H80 nie ma na froncie oznaczenia modelu. Cholera, ależ mi się ten klocek podoba.8Q2A0016

Tył H80 jest nieco inny niż u poprzednika. Pierwszą, zauważalną zmianą jest zamontowanie przyłączy terminali głośnikowych, swoją drogą bardzo solidnych, mniej więcej centrycznie, a nie ostro po prawej, tak jak miało to miejsce w H70. Dla mnie bomba, kable sygnałowe będą teraz mniej więcej równomiernie dyndały. To pierdółka, ale jako esteta autentycznie się z niej cieszę, przewody nie zaburzą symetrycznego wizerunku całego systemu. Zmniejszono o jedną parę liczbę wejść RCA. Tutaj sprawa jest subiektywna, mi jej nie brakuje, ale komuś może być mało. Wejścia zbalansowane się nie zmieniły, w dalszym ciągu jest jedna para umiejscowiona tuż obok. Komuś może się też wydawać błędem brak wyjść analogowych. Dla mnie to świadoma decyzja, w końcu H80 ma pracować nie jako osobny przedwzmacniacz, końcówka mocy lub przetwornik, ale kompletny system. Jako taki sprawdza się bardzo dobrze. Zresztą umówmy się, osoby decydujące się na taki zakup chcą wysokiej klasy rozwiązanie kompletne, w końcu na co komu "integra" jedynie w roli np. składowej wzmacniacza dzielonego? W H80 zwiększyła się liczba wejść cyfrowych, ma po dwie pary optycznych i współosiowych, oraz jedno gniazdo USB typu B. To w zupełności wystarczy. Brak egzotyki pokroju AES/EBU lub BNC w sprzęcie typowo salonowym mnie zupełnie nie dziwi, nie jest wadą. Dwie konsole, telewizor i pecet to "świat i ludzie", a jeszcze jedno wejście zostaje wolne. Przy prawej krawędzi zamontowano gniazdo IEC z bezpiecznikiem topikowym, na wypadek, gdyby komuś się zachciało poeksperymentować z kablami. Na spodzie H80 zamontowano trzy dość wysokie "nóżki", stąd nie warto się opierać o to urządzenie, można się niemile zaskoczyć. Tak naprawdę jedyną jego wadą jest to, że się ślizga, bo rzeczone "nóżki" są gładkie od spodu. Ale to można zawsze we własnym zakresie skorygować gumowymi krążkami.8Q2A0051

Budowa - wnętrze

Rozebrałem jak do tej pory dwa klocki Hegla, wyglądały od środka wyjątkowo przyzwoicie. Bardzo czysta robota, można rzec. H80 pod wieloma względami jest podobny do poprzednika, rozkład na laminacie jest mniej więcej taki sam, ale diabeł tkwi w szczegółach. Nowsza "integra" ma w sumie dwie kluczowe płytki drukowane, plus dwie dodatkowe. Na największej zamontowano sekcję przedwzmacniającą, końcówki mocy, filtrację zasilania oraz przyłącza analogowe. Mniejsza to sekcja cyfrowa urządzenia. Kolejne dwie obsługują część zasilającą oraz frontowy panel, na którym zamontowano parę pokręteł z serwomotorami i wyświetlacz. Rzeczone gałki to pewnie wysokie modele ALPSA. Ale jakoś nie chciałem na siłę dochodzić ich pochodzenia. Ważne, że działają bez zarzutu, nie ma opóźnień i trzasków podczas użytkowania, są bardzo responsywne.8Q2A0055

Sekcja zasilania w H80 jest poniekąd podobna do tej u poprzednika. Zmienił się transformator toroidalny, jest zauważalnie większy, ma też inną moc, teraz jest to 265 VA, wcześniej było 250 VA. Uzwojeń wtórnych jest tyle samo - trzy. Jedno obsługuje sekcję przedwzmacniacza, a pracujące w klasie AB końcówki mocy mają oddzielne linie zasilające i mostki prostownicze. Największych kondensatorów filtrujących jest po raz kolejny cztery. Są bipolarne, firmy NoVer, pracują z napięciem 63 V i mają pojemność po 10 000 uF każdy. Cała reszta to produkty Rubycona, WIMY oraz Nichicona z najwyższej serii MUSE, choć tych jest najmniej. Każdy stopień wzmacniający składa się z pary tranzystorów 2SC5200 i 2SA1934 Toshiby. Za odprowadzanie ciepła odpowiada pojedynczy radiator, skromniejszy niż ten zamontowany w H70, ale też ma przymocowany czujnik ciepła. Choć nie wiem, w jakich warunkach najnowsza "integra" musiałaby pracować, żeby układ wzmacniający został odcięty. Najpewniej do końca skali, z wyjątkowo "trudnymi" kolumnami i przez naprawdę długi okres, choć to tylko moja zgadywanka. Kolejny element znany z H70 to niebieskie, wielopinowe scalaki SE3909. Ich zadaniem jest likwidacja przesłuchów pomiędzy kanałami w wyższych fragmentach pasma.8Q2A0058

Sekcja cyfrowa zauważalnie spuchła, sporo się zmieniło w stosunku do H70. Można rzec, że ta w zamontowana w jego następcy jest żywcem wyjęta z wartego 1 500 zł biurkowego modelu HD2, który już nie figuruje w ofercie Hegla. W najnowszej "integrze" zastosowano odbiornik cyfrowy AKM AK4127. Obsługuje on wejścia współosiowe oraz optyczne, a asynchronicznie pracujący TE7022L - gniazdo USB. Sekcja konwersji zer i jedynek na postać analogową wygląda ciekawie. Najpierw sygnał trafia, w zależności od wejścia, do jednego z dwóch odbiorników, następnie jest transportowany do konwertera częstotliwościowego AKM AK4118, który upsampluje sygnał do postaci 24 bity / 192 kHz, a następnie przesyła do znanego z H70-ki konwertera c/a TI Burr-Brown PCM1754 (24 bity / 192 kHz, odstęp sygnału od szumu <106 dB). Tak, HD2 żywcem wzięte.8Q2A0064

Posłuchałem, upadłem

Aby przetestować należycie sprzęt firmy Hegel trzeba było sprawdzić zarówno sekcję wzmacniającą, jak i tę cyfrową, w końcu H80 to "integra". Do porównania wykorzystałem swój wysłużony zestaw Denona, przedwzmacniacz i wzmacniacz w jednym, znany jako PMA-1510AE. To drugi w hierarchii model japońskiego producenta, choć doczekał się już następcy - PMA1520AE. Za transport i źródło robił jego brat - odtwarzacz płyt kompaktowych DCD-1510AE. Podobnie jak w przypadku denonowej "integry", cedek też już został zastąpiony przez coś nowszego, choć ptaszki ćwierkają, że w przypadku obydwu pokaźnych klocków różnice są kosmetyczne. W każdym razie zrozumiała sprawa, w końcu rodzinę się ulepsza w całości, a nie częściowo, tak rynek audio działa. Aha, dwuczęściowy japoński zestaw kosztuje na dzień dzisiejszy blisko 8 000 zł, czyli zauważalnie więcej niż H80. Fakt, w tej cenie otrzymujemy również transport SACD. Ale konkurent Hegla może wykorzystywać peceta w roli przesyłu plików do przetwornika c/a, tego sprzęty rodziny 1510AE nie potrafią. Coś za coś.8Q2A0050

Przetestowanie sekcji wzmacniającej było dziecinnie proste. Wykorzystałem DCD-1510AE jako transport. Ponieważ ma wyjścia optyczne oraz RCA, mogłem podłączyć obydwa wzmacniacze, PMA-1510AE oraz H80, w tym samym czasie. To mi znacznie ułatwiło pracę. Pozostało tylko ustawić taki sam poziom natężenia dźwięku na ich sekcjach przedwzmacniających i gotowe. No prawie, bo musiałem biegać i własnoręcznie przepinać kable głośnikowe. Aha, H80 w tej konfiguracji pracuje jako źródło, PMA-1510AE nie, w jego przypadku ta rola przypada również DCD-1510AE. Aby przetestować możliwości konwertera c/a w sprzęcie Hegla miałem jeszcze bardziej uproszczone zadanie. Wystarczyło podłączyć odtwarzacz kompaktowy Denona do H80 zarówno za pomocą przewodów RCA, jak i tego optycznego. W ten sposób nie musiałem fizycznie zmieniać już nic, pozostało jedynie wygodnie rozsiąść się w fotelu i z poziomu dołączonego do H80 pilota przełączać w locie pomiędzy jego wejściami. W ten sposób różnice były słyszalne natychmiast. Do porównania wykorzystałem dwie pary skrzynek: KEF LS50 oraz Amphion Argon 1.  8Q2A0053

Na pierwszy ogień poszedł przetwornik. Z urządzeniami pracującymi w domenie cyfrowej nie jest tak łatwo jak tymi analogowymi, słuchanie konwerterów c/a to nie jest ta część którą lubię najbardziej, wolę wzmacniacze i inne takie. Ale to, co usłyszałem podczas porównania sekcji cyfrowych w modelach H80 i DCD-1510AE było tak inne, że aż się sam zaskoczyłem. Sęk w tym, że nie spodziewałem się aż tak dużej różnicy. Co jest zatem na rzeczy? Ano, najbardziej się sprawa rozchodzi o spłaszczenie sceny dźwiękowej w klocku Denona. Przekaz jest bardziej kliniczny i... płaski, tak po prostu. A to odbiera przyjemność ze słuchania, zwłaszcza w sytuacji, w której korzysta się z naprawdę dobrych skrzynek na wyjściu i ma się świadomość, że one po prostu mogą grać sporo lepiej, ale coś je ogranicza. Jednakże spłaszczenie barwy to nie wszystko, to samo dzieje się ze sceną. Poszczególne sekcje instrumentalne nie są ze sobą posklejane aż tak dobrze, jak wtedy gdy H80 pracuje też jako przetwornik c/a, stąd DCD-1510AE w charakterze źródła podaje wszystko w sposób dużo mniej naturalny i wiarygodny. Sprzęt Hegla po prostu kreuje przed słuchaczem dużo bardziej naturalny i realistyczny obraz. No i pozostaje jeszcze dynamika i ogólna siła przekazu, tutaj DCD-1510AE jest sporo wolniejszy, nie ma takiego ataku i zwarcia, zwłaszcza w dolnych częściach odtwarzanego pasma. Na sam koniec jeszcze jedna, ważna obserwacja. Hegel H80 jako konwerter c/a przedstawia wydarzenia przed słuchaczem, idealnie na wprost niego, czyli tak, jak być powinno. Z kolei konkurent brzmi tak, jak gdyby odbiorca znajdował się nieco powyżej całego show. To kolejny przykład na to, że H80 po prostu gra bardziej wiarygodnie, prawdziwie. Nie spodziewałem się aż takich różnic po podmianie sekcji cyfrowej, naprawdę.8Q2A0048

Przyszła pora na wzmacniacz. Obydwa urządzenia prezentują zupełnie inną szkołę grania. Jest w tym też zasługa DCD-1510AE, który w parze z rodzimą "integrą" robi nie tylko za transport, ale też za przetwornik. Jednakże nie było takiej możliwości, aby porównać bezpośrednio "czyste" stopnie wzmacniające w H80 i PMA-1510AE, tak, aby obydwa urządzenia korzystały z tego samego przetwornika c/a oraz transportu, po prostu się nie da, H80 nie ma wyjść liniowych. Już pisałem, nie potrzebuje ich. O co zatem chodzi z rzeczoną inną szkołą grania? Ano, sprzęt Denona podaje wszystko z większym hukiem i efekciarstwem, on stara się odbiorcę przytłoczyć masą, gra też dość konturowo i ogólnie jaśniej, z mocno podkreślonym basem i czytelną, zaakcentowaną górą. Ale jego niskie tony są misiowate, podbite w wyższych częściach, a przez to dudniące, no i brak im zwarcia, które bezsprzecznie H80 ma. Ogólnie sprzęt Hegla trzyma wszystko w ryzach i można odnieść wrażenie, że robi to bez najmniejszego wysiłku. Ten klocek ma nieco ciemniejszy przekaz, bardziej stonowany na górze, ale ta z kolei dłużej wybrzmiewa i nie ma tej metaliczności, która jest dla mnie cechą charakterystyczną wielu konstrukcji Denona. H80 gra po prostu sporo naturalniej, bardziej selektywnie, z całą pewnością dynamiczniej i z lepszym atakiem. Ale to nie wszystko. Wykorzystane w teście Argony 1, którym zresztą będzie poświęcony mój kolejny wpis, bardzo dobrze pokazują różnicę w dokładności, głębi i rozmachu przestrzeni pomiędzy przetestowanymi wzmacniaczami. Po podłączeniu do Hegla H80 wokalista jest na środku, zazwyczaj odrobinę oddalony, słychać, że nie ma pięciu metrów wysokości. Przekaz jest dodatkowo gładki i naturalny, czyli taki jakim być powinien. Z kolei gdy Argony 1 grają w parze z PMA-1510AE, cóż, wokalista zajmuje dosłownie całą przestrzeń przed słuchaczem, jest po trosze na środku, po lewej i po prawej, a przecież kolumny miejsca nie zmieniają! Przy okazji wszystko jest podane odbiorcy bliżej. Pozycjonowanie źródeł pozornych to jedna z największych różnic pomiędzy porównanymi urządzeniami, tak ważna to składowa całości. Jeszcze słowo należy się wejściom cyfrowym w H80. Są porównywalne. Najlepsze to wg mnie to współosiowe, odrobinę poniżej w hierarchii jest optyczne, ale na równi z USB. Pomiędzy nimi różnic nie słyszałem, co świadczy o należytej aplikacji tego drugiego. 8Q2A0030

Wstałem, napiszę podsumowanie i znowu się położę

Co tu dużo pisać, Hegel H80 to bardzo, ale to bardzo dobry sprzęt. Gra wybornie, prezentuje się wyjątkowo zacnie, jest niewielki i może śmiało konkurować z urządzeniami znacznie droższymi. Z pewnością nie będzie wąskim gardłem dla większości monitorów kosztujących dwa razy tyle. Niektórzy zgodnie twierdzą, że takimi produktami norweska firma niejako strzela sobie w stopę, bo H80 gra niebezpiecznie blisko poziomu kolejnej "integry" z oferty - H200. Ta jest warta ponad 15 000 zł. Postęp w stosunku do H70 jest naprawdę spory, a cena - ta sama. Jeżeli kogoś stać, nie pożałuje. Ja od siebie dodam tylko tyle na koniec, że H80 kupiłem. To chyba najlepsza rekomendacja, jaką mogę temu urządzeniu wystawić, w końcu na audio bardzo ostrożnie wydaję pieniądze. Co prawda nie porównywałem tego modelu z innymi o podobnej budowie, ale nawet nie czuję, że coś przegapiłem. Zresztą baty, które dostał zestaw Denona wyjątkowo dobitnie nakreśliły mi bardzo jasny obraz tego, jak dobry H80 faktycznie jest. On po prostu dostarcza mi tyle muzycznej uciechy, że nie czuję potrzeby sprawdzania, czy konkurencja ma coś równie dobrego w swojej ofercie. Trzymam ze Skandynawami, wiedzą co robią, a praktyka pokazuje, że robią dobrze.

mojeaudioŻeby sprawiedliwości stało się zadość, dobroczyńcą dzisiejszego odcinka jest firma MojeAudio, dobry człowiek tam pracujący wypożyczył mi sprzęt do testów. Jeszcze raz dzięki, Krzysiek!

Lista urządzeń, z których korzystam podczas testów znajduje się tutaj.

V_logo

Oceny (9)
Średnia ocena
Twoja ocena
Morel (2014.04.17, 18:32)
Ocena: 0
Dziękuję za podzielenie się wrażeniami z bądź co bądź hi-end_owego klocka... muszę go posłuchać na żywo... gdzieś czytałem że gra sucho jak każdy transsssystor :) ale już przyzwyczaiłem się do opinii 'prawdziwych audiofilii' he... w każdym razie wygląda bardzo zacnie...

Które 'maluchy' KEF LS50 vs Amphion Argon 1 sprawują się lepiej??? :):)

Pozdrawiam
Violator (2014.04.17, 21:12)
Ocena: -1
Morel (2014.04.17, 18:32)
Dziękuję za podzielenie się wrażeniami z bądź co bądź hi-end_owego klocka... muszę go posłuchać na żywo... gdzieś czytałem że gra sucho jak każdy transsssystor :) ale już przyzwyczaiłem się do opinii 'prawdziwych audiofilii' he... w każdym razie wygląda bardzo zacnie...

Które 'maluchy' KEF LS50 vs Amphion Argon 1 sprawują się lepiej??? :):)

Pozdrawiam


To zależy. LS50 grają bardziej przestrzennie i szczegółowo, jaśniej, z bardziej zwartym i punktowym basem. Argony 1 są bardziej wypełnione na dole, spokojniejsze i ciemniejsze ogólnie. Jabłka i pomarańcze.
Efik21 (2014.04.19, 00:44)
Ocena: -1
Chyba miało być: 2SA1943 Toshiby, a nie: 2SA1934 Toshiby, nieprawdaż? 2SA1934 to całkiem inny tranzystor :)
AlojzyTrąbka (2014.04.27, 09:30)
Ocena: 0
Nie zgodze sie z Violatorem. Argon 1 to inna polka niz LS 50. Faktycznie LS sa bardzo przestrzenne, ale to nie znaczy ze Argon przesztrzeni nie ma. Porownywalem te monitory przed zakupem i dla mnie sprawa jest oczywista. Argon to wyraznie wyzszej klasy kolumna. Tak naprawde jedynym aspektem na plus w Kef byla przestrzen, ale kosztem wypelnienia w basie, dynamiki i wysokich tonow odpowiedniej klasy. Argon gra nieco mniej przestrzennie, ale calosciowo deklasuje KEF. Pisze to jako sluchacz ktory zaglosowal portfelem :)
Edytowane przez autora (2014.04.27, 09:30)
Violator (2014.04.27, 15:04)
Ocena: -1
AlojzyTrąbka (2014.04.27, 09:30)
Nie zgodze sie z Violatorem. Argon 1 to inna polka niz LS 50. Faktycznie LS sa bardzo przestrzenne, ale to nie znaczy ze Argon przesztrzeni nie ma. Porownywalem te monitory przed zakupem i dla mnie sprawa jest oczywista. Argon to wyraznie wyzszej klasy kolumna. Tak naprawde jedynym aspektem na plus w Kef byla przestrzen, ale kosztem wypelnienia w basie, dynamiki i wysokich tonow odpowiedniej klasy. Argon gra nieco mniej przestrzennie, ale calosciowo deklasuje KEF. Pisze to jako sluchacz ktory zaglosowal portfelem :)


Dla mnie to dokładnie ta sama klasa, tylko zupełnie inny dźwięk. Argony 1 są w porównaniu do LS50 powolne, ugrzecznione, przyciemnione. Pod względem sceny grają bardziej centrycznie i intymnie. LS50 mają większy rozmach, taka uroda ich koncentryka, on po prostu tak ma, że trudno innym dorównać pod tym względem. Fakt, te KEF-y mają mniej masy, tej basowej zwłaszcza. Ale cała reszta to kwestia preferencji, nic ponad to. Nawet scena to preferencje, jedni wolą intymną, a drudzy - olbrzymią. Też zagłosowałem portfelem :)
Edytowane przez autora (2014.04.27, 16:27)
ps39 (2014.05.25, 22:59)
Ocena: 0
Podpisuję się pod testem, jestem użytkownikiem H80 od ponad miesiąca. Zacnie to gra. Podpiąłem do tego Oppo 105 i korzystam z jego DAC. Mam więc CD i FLAC z jednego źródła. Teraz pozostaje wymienić DM 3/7 na F260 i mam zestaw na lata.
Morel (2014.08.24, 19:57)
Ocena: 0
AlojzyTrąbka (2014.04.27, 09:30)
Nie zgodze sie z Violatorem. Argon 1 to inna polka niz LS 50. Faktycznie LS sa bardzo przestrzenne, ale to nie znaczy ze Argon przesztrzeni nie ma. Porownywalem te monitory przed zakupem i dla mnie sprawa jest oczywista. Argon to wyraznie wyzszej klasy kolumna...


ogólnie o gustach się nie dyskutuje, ale pisanie że flagowy (mimo, iż tylko monitor) model Kef_a to inna półka jest nieporozumieniem... inna sprawa, że mógł nie trafić w Twój gust :)

ps mam pytanie do redaktora - na jakich kabelkach słuchasz prywatnie 80ki ze wspomnianymi ls50? konkretnie chodzi mi o interkonekt cyfrowy usb i kable głośnikowe?

Pozdrawiam :)
Violator (2014.08.28, 17:14)
Ocena: -1
Morel (2014.08.24, 19:57)
AlojzyTrąbka (2014.04.27, 09:30)
Nie zgodze sie z Violatorem. Argon 1 to inna polka niz LS 50. Faktycznie LS sa bardzo przestrzenne, ale to nie znaczy ze Argon przesztrzeni nie ma. Porownywalem te monitory przed zakupem i dla mnie sprawa jest oczywista. Argon to wyraznie wyzszej klasy kolumna...


ogólnie o gustach się nie dyskutuje, ale pisanie że flagowy (mimo, iż tylko monitor) model Kef_a to inna półka jest nieporozumieniem... inna sprawa, że mógł nie trafić w Twój gust :)

ps mam pytanie do redaktora - na jakich kabelkach słuchasz prywatnie 80ki ze wspomnianymi ls50? konkretnie chodzi mi o interkonekt cyfrowy usb i kable głośnikowe?

Pozdrawiam :)


Przez krótki okres były DNM Reson, ale było słabe to. Teraz mam głośnikowe kable Forza AudioWorks, zrobione na zamówienie i jestem zadowolony. Jeżeli gram z kompa, to używam KingRexa u-Craft Y, ale najczęściej za transport robi Denon DCD-1510AE. Wtedy też używam interkonektu FAW. Ale z przyzwyczajenia to robię, nie chciało mi się kabli współosiowych porównywać.
Zaloguj się, by móc komentować
Najnowsi blogerzy
ZenFistunknown_soliderhainczludojadkrzysztofwolongiewiczPuszorMuMineQPhalandircicior112kozarovvkristoflampart[DH] BanitovhpMade In 3WŚruTubaFoxaZlotoUchyGorylJaRoMalloygatorListonosz_złej_nowinytomeczek80max-bitroksiphaker146Blog technologiczny TECHNETQingwaWodziantracer123Windows7 fanWojtek Żuchowski