Recenzja iFi Audio iDSD - małe, grające "coś" #4

2
Dawid „Violator” Grzyb
Recenzja iFi Audio iDSD - małe, grające "coś" #4

Rynek przenośnych urządzeń audio się zmienia. Jeszcze tego tak bardzo nie widać, ale już powoli ptaszki zaczynają ćwierkać o nadchodzących dużymi krokami rotacjach. Jak tak dalej pójdzie, przenośne DAP-y przestaną być sprzętami atrakcyjnymi z punktu widzenia osób takich jak ja - fanów dobrego grania na ulicy za wszelką cenę. Nie wiem jeszcze czy się cieszyć, czy uronić łezkę nad tym, co niesie przyszłość. W każdym razie idzie nowe, a o tym co jest na rzeczy przeczytacie poniżej.

Mikrusy wszędzie

W skrócie: wpis jest poświęcony modelowi iDSD firmy iFi Audio. Jeżeli nie chce się Wam czytać rzeczy mało istotnych z punktu widzenia urządzenia samego w sobie, przeskoczcie od razu do drugiego rozdziału. Jednakże jeżeli powrót do przeszłości jest dla Was ciekawt, czytajcie dalej. Przypomnienie kilku faktów nie zaszkodzi, tak dla zachowania jakiegoś porządku w całym tym grającym, przenośnym rozgardiaszu. Wszyscy pamiętacie walkmany, prawda? Sam miałem ich chyba kilkanaście, z kasetami magnetofonowymi wiążę całą swoją szkołę średnią oraz podstawówkę. Oczywiście w zestawie zawsze były słuchawki douszne, wymieniane z częstotliwością jednej pary na jakieś dwa miesiące, tak często się skubane psuły. Później przyszły discmany, miałem w okresie ich użytkowania ze trzy sztuki, od kilku producentów, różnie sprawdzające się. Pierwszy nie miał nawet żadnego systemu antywstrząsowego, stąd użytkowanie go na ulicy wymusiło na mnie specyficzny chód, niemalże na palcach, jak jakiś pieprzony ninja. Tak, pamiętam to dobrze, to musiało wyglądać zabawnie, choć nikt mi tego w twarz nigdy nie powiedział. Ale jakość dźwięku srebrnych płytek, w porównaniu do kaset była niezaprzeczalnie atutem. Nawet w konfrontacji wypasionego, wartego kilka stówek kaseciaka z badziewnym, mobilnym cedekiem. Chyba właśnie w tamtym okresie zacząłem zwracać uwagę na jakość dźwięku po raz pierwszy, już wtedy irytowało mnie to, że jedne części pasma słychać wyraźniej niż inne, choć nie znałem wówczas stosownego nazewnictwa. Kolejnym krokiem było kupienie lepszych słuchawek.8Q2A9878

O odtwarzaczach empetrójek już wówczas słyszałem, ale były drogie. Poczekałem do momentu, kiedy za lekko ponad stówkę mogłem kupić taki, który miał 512 MB pojemności i był zasilany z ogniw AA. Firmę pamiętam do dzisiaj. "No-name" się zwała. Jakość dźwięku była w porządku, porównywalna do discmana, z którego wówczas korzystałem. Ale interfejs, gabaryty, no i szeroko pojęta wygoda użytkowania, cóż, przepaść w porównaniu do przenośnych odtwarzaczy cedeków. Pierwsza "empetrójka" rozsypała się po kilku miesiącach, ale jasno nakreśliła mi drogę, którą chciałem wówczas podążać. Te urządzenia były cholernie wygodne w użytkowaniu, brak tasowania się z płytami kompaktowymi i niewielki rozmiar były nie do zastąpienia. Później stałem się szczęśliwym posiadaczem modelu MuVo TX Creative'a, służył mi jakieś półtora roku, też się posypał, tym razem padł scalak trzymający firmware, produkt był nie do odratowania. Następnym przystankiem był dla mnie model T60 od iRivera, mam tego grajka do dzisiaj, zagrzebanego stertą pierdół gdzieś w najmroczniejszych czeluściach nieużywanego biurka. Tuż pod kasetami VHS z przyrodniczymi filmami dla dorosłych. Co ciekawe, T60-ka pewnie wstaje i sprawdza się równie dobrze, co w dzień kiedy ją kupiłem. Aha, to tak naprawdę dzięki temu odtwarzaczowi przekonałem się organoleptycznie, jak duża różnica w jakości dźwięku może być pomiędzy przenośnymi DAP-ami. iRiver T60 grał bezsprzecznie najlepiej spośród wszystkich urządzeń, które do momentu jego zakupu przesłuchałem. Stanowił dla mnie pomniejszy punkt zwrotny.8Q2A9879

Dalszy skok był naprawdę spory, wręcz olbrzymi. Kupiłem używanego iAUDIO X5L, który miał w sobie RockBoxa. Dalej przyszły zbalansowane słuchawki Westone 3. Heh, przesiadka ze sprzętu grającego, który był wówczas wart może ze dwie, trzy stówki na taki za dwa tysiące była większa niż by się wydawało. Cóż, nadmienię tylko, że to były jedne z najlepiej wydanych przeze mnie pieniędzy w audio do tej pory. To ten zakup otworzył mi oczy, dla mnie okazał się katharsis i poniekąd stał się moim przekleństwem. Spowodował, że pomimo tego, że jakość dźwięku była naprawdę super, chciałem żeby mój przenośny zestaw grał jeszcze lepiej. Na na forach pokroju Head-fi.org czytałem, że się jeszcze sporo da zrobić. Pogoń za króliczkiem się rozpoczęła na dobre. Przyszedł iMod, zewnętrzny wzmacniacz do niego, dużo lepsze słuchawki, później jeszcze lepszy DAP, jeszcze droższe i jeszcze lepiej grające dokanałówki, aż w końcu doszedłem na sam szczyt, do HiFiMAN-a HM-901 i spersonalizowanych monitorów Heir Audio 8.A. Jestem w siódmym niebie. Nie sądzę, że da się lepiej. Da się za to inaczej, ale nie lepiej, przynajmniej dla mnie. Ale jest więcej niż jedno "ale".8Q2A9861

Zatem noszę ze sobą tę zaczepno-obronną cegłę, która się grzeje, jest ciężka, to zawsze dodatkowe urządzenie w kieszeni, a jej interfejs pozostawia do życzenia bardzo, ale to bardzo dużo, taka prawda. Wiele bym dał, żeby mój smartfon tak grał. Zatem idealnym połączeniem byłaby jakość dźwięku HM-901-ki oraz mobilność i interfejs mojego iPhone'a. To by była cudowna kombinacja, wręcz ostateczna. Spowodowałaby, że dwa klocki zastąpiłby jeden, w dodatku z tak płynnym, szybkim i responsywnym interfejsem, że to wręcz poezja. Jeszcze do niedawna się tak nie dało. No właśnie, określenie-klucz: "jeszcze do niedawna".8Q2A9869

Czasy się jednak zmieniają. Coraz więcej osób, które jeszcze nie tak dawno temu korzystały z dobrej jakości DAP-ów po prostu przesiada się na smartfony. Nic w tym dziwnego, coraz więcej jest pisanych dla nich programów, które odtwarzają geste i bezstratne formaty, a nawet egzotykę pokroju DSD i DXD. Logiczne zatem, że skoro rynek przenośnych odtwarzaczy muzycznych się kurczy, pojawia się na ich miejsce coś nowego. Tak, smartfony i tablety, ale nie w roli zarówno źródła jak i transportu, jak to miało miejsce do tej pory, ale już tylko tego drugiego. Z uwagi na wygodne środowiska, na których są oparte, jak do tej pory kilku producentów wpadło na pomysł, żeby wykorzystać je tylko w charakterze magazynu plików, a rolę konwersji c/a oraz wzmacniania sygnału wypchnąć na zewnątrz. Oczywiście do urządzeń opartych na bebechach odpowiedniej klasy, które z racji gabarytów nie mogłyby być zastosowane w rzeczonych kontenerach mediów. 8Q2A9882

W praktyce wygląda to tak, że do smartfona jest dołączone za pomocą stosownego kabla dodatkowe, niewielkie urządzenie. To dopiero do niego są podłączone słuchawki. No i właśnie dzięki temu finalnie jakość dźwięku jest naprawdę bardzo dobra, interfejs użytkowania również, w końcu do zarządzania mediami wykorzystuje się wiadomo co. Można rzec, że jest to rozwiązanie na tyle udane, że z jego powodu DAP-y pójdą w odstawkę. Jednakże ono dopiero raczkuje. Na rynku na dzień dzisiejszy jest niewiele sprzętów mogących pełnić rolę zewnętrznych kart dźwiękowych (tak te produkty należy postrzegać), które są w stanie współpracować z telefonem czy tabletem. O jednym już pisałem, mowa oczywiście o HERUSIE od Resonessence Labs. Ale jest też jeszcze model A200P Beyerdynamica, czyli po naszemu AK10 marki Astell&Kern, no i najnowsze dziecko marki iFi Audio - iDSD. To o tym ostatnim będzie poniżej.

Budowa tego czegoś

iDSD na pierwszy rzut oka wygląda na sprzęt miniaturowy, ale dedykowany bardziej na biurko, lub gdzieś w plener w parze z laptopem niż do towarzystwa smartfona. Jednakże pamiętać należy o tym, że jak osoba taka, jak np. ja, (czytaj: która taszczy ze sobą HM-901-kę w drugiej kieszeni, albo coś tańszego, ale z zewnętrznym wzmacniaczem) dostanie jeden produkt zamiast dwóch, będzie bardziej niż zadowolona. Oby tylko to coś należycie grało, ale do tego dojdziemy. Stąd pomysł połączenia iDSD z telefonem nie jest taki znowu chybiony. Nawet pomimo tego, że kombinacja mobilnego transportu z np. HERUSEM albo AK10 (vel A200P) zajmuje znacznie mniej miejsca. 8Q2A9888

To może zacznę od tego, czym iDSD jest i co potrafi. To kombinacja kilku urządzeń w jednym, w takim samym stopniu biurkowa, co mobilna. Dlatego tak, że jest zasilana z ogniw, które przy rozsądnym obciążeniu gwarantują do dziesięciu godzin ciągłej pracy. iDSD jest przede wszystkim konwerterem c/a, ale ma też wbudowany wzmacniacz słuchawkowy, analogowe wyjście liniowe oraz jedno cyfrowe, współosiowe. Zatem najnowsze dziecko iFi Audio to również konwerter S/PDIF. W dodatku obsługujący natywnie standardy DSD oraz DXD. Choć gdy pełni on rolę połączeniową pomiędzy transportem a biurkowym, czy jakimkolwiek innym dakiem, dane przepychane do wyjścia współosiowego tego drugiego mają postać PCM (do 192 kHz). Zatem iDSD nie przesyła formatu DSD dalej. Jednakże nawet pomimo tego sami przyznacie, że funkcji temu cacku nie brakuje. W dodatku jego cena jest, najdelikatniej pisząc, zajebista. Urządzenie to kosztuje osiem stówek z niewielkim okładem. 8Q2A9867

Cała rodzina sprzętów iFi Audio jest kompaktowa, prezentuje się znakomicie. Już te serii Micro są małe, a przynależący do gangu Nano model iDSD jest jeszcze o połowę krótszy, choć równie szeroki. Co nie zmienia faktu, że mieści się w dłoni bez problemu, jest niewiele większy od paczki fajek. Widać, że to sprzęt z oferty jednej, konkretnej firmy, zresztą wszystkie mikrusy iFi Audio prezentują się charakterystycznie. Wygląd to rzecz gustu, ale do mnie takie wzornictwo przemawia. Obudowa iDSD jest wykonana z aluminium, składa się z trzech części: "rękawa", w który jest wsunięty laminat z elektroniką, oraz dwóch paneli - przedniego oraz tylnego. Rzeczony rękaw jest gładki, ma dwa skosy patrząc na sprzęt od góry, na jednym umiejscowiono otwór z diodą LED, która pali się światłem zielonym lub białym, w zależności od tego, czy sprzęt się nadaje do użytku, czy nie. Nie obeszło się też bez charakterystycznego logo producenta. Na spodzie jest płasko i gładko, obficie w informacje, nie obeszło się też bez oznaczeń poszczególnych gniazd.8Q2A9856

Front urządzenia ma wszystko to, co powinien mieć nie tylko mobilny przetwornik c/a, ale ten stacjonarny też. Oprócz analogowej, aluminiowej gałki regulacji głośności, która jest też włącznikiem sprzętu, zamontowano gniazdo słuchawkowe 3,5 mm. Trochę szkoda, że nie ma dużego, ale w sumie znakomita większość słuchawek przeznaczonych na ulicę jest zwieńczona małymi wtykami. Mi jako testerowi przydało by się duże, ale to bardziej zachcianka aniżeli wada produktu. Tuż obok jest para gniazd RCA, stanowiących oczywiście wyjście liniowe. Na tyle zamontowano gniazdo USB typu B, służy ono do komunikowania się z urządzeniem oraz ładowania jego ogniw. Co ciekawe, z iDSD da się korzystać gdy sprzęt się ładuje. Co prawda został tak zaprojektowany, że grając z baterii brzmi nieco lepiej, co mnie wcale nie dziwi. Ale gdy ogniwa padną dalej można słuchać muzyki. Tuż obok, po prawej stronie zamontowano współosiowe wyjście cyfrowe. Co to oznacza, już wiecie. Przy lewej krawędzi znalazło się miejsce dla przełącznika, który uaktywnia filtr cyfrowy. Pierwsza opcja, oznaczona jako "Minimum Standard", jest... standardowa, bez jakiejkolwiek korekcji pasma. Producent zaleca zapoznanie się najpierw z dźwiękiem urządzenia przy takich jego ustawieniach. Gdy przełącznik hebelkowy ląduje na dole oznaczonym jako "Filter", przekaz zmienia się nieco, staje się bardziej miękki, jak to producent określa - analogowy. Wówczas częstotliwość próbkowania zmniejsza się o połowę i są dokonywane delikatne korekcje słyszalnego pasma, ale jakie, to słodka tajemnica inżynierów z iFi Audio. W każdym razie zmiana jest słyszalna. Warto też dodać, że filtracja w iDSD jest adaptatywna, co oznacza, że im wyższej jakości materiał się dostarcza z transportu, tym mniejszy jego oversampling. Dla przykładu, materiał o rozdzielczości 192 kHz jest samplowany jedynie dwa razy do góry, podczas gdy ten o jakości CD (44.1 kHz) - aż osiem. W każdym razie oversampling zawsze dojeżdża aż do wartości 352,8 kHz lub 384 kHz.

"Zajrzałem do środeczka, z ciekawości przecie..."

Bebechy iDSD nie są niczym rewolucyjnym, choć trzeba przyznać, że widać po nich koneksje z marką AMR. Całą elektronikę urządzenia upchnięto na dwóch laminatach, choć sprawiają wrażenie jednego. Ten mniejszy zawiera gniazdo USB oraz układ XMOS, który je obsługuje, plus zegar. Ten kawałek PCB jest oznaczony jako AMR USB Audio V 1.1 i znajduje się też w niektórych sprzętach firmy Abbingdon Music Research. To brytyjski producent prawdziwie hi-endowego sprzętu, iFi Audio jest marką "córką", powołaną do życia w celu zaspokojenia potrzeb osób raczkujących w świecie biurkowo-przenośnego audio. W jednym z kolejnych wpisów naskrobię coś więcej na ten temat, bo zagadnienie jest złożone, wielowymiarowe. No i ciekawe.8Q2A9886

Wracając do tego XMOS-a, najczęściej spotyka się go jako układ gdzieś pomiędzy odbiornikiem USB, a scalakiem dokonującym konwersji c/a. Najczęściej. Okazuje się jednak, że można rzeczone kostki XMOS zaprząc do roboty w roli odbiornika. Pewnie ma to swoje zalety od strony technicznej, ale aż tak wnikliwy to nie jestem. Jak działa, to działa, a czy to XMOS, FPGA, albo dedykowany czip o innej topologii... whatever, jak to młodzież mawia. Nieco poniżej modułu z gniazdem USB zamontowano dwa zegary (22,5972 MHz oraz 24,576 MHz). Po co dwa? Ano, po to samo, co zwykle: jeden obsługuje "rodzinę" sygnałów 44.1 kHz, a drugi - 48 kHz. Na spodzie jest nie mniej ciekawie, choć z pozoru skromnie. Znajdują się tam w sumie cztery warte uwagi układy. No dobra, trzy, jeden to wspomniany wcześniej XMOS, ale już wiecie co on w iDSD robi. Aha, analogowy potencjometr to Alpha albo ALPS.8Q2A9876

Kosteczka przy dolnej krawędzi laminatu jest owiana tajemnicą. Nie ma na niej żadnych oznaczeń. Z początku myślałem, że to jest odbiornik USB, ale jego rozmieszczenie na to nie wskazywało. Zatem moje przypuszczenie jest takie, że ów tajemniczy scalak ma jakiś związek z zaaplikowanym w iDSD filtrem. Nieważne, aż tak mi na tym detalu nie zależy. Za to kolejne dwa są ciekawsze. Texas Instruments Burr-Brown DSD1793 to konwerter c/a (24 b / 192 kHz), który natywnie obsługuje standardy PCM, DSD oraz DXD. Pytałem się producenta, dlaczego zdecydował się na akurat ten układ. Cóż, odpowiedź okazała się banalna - bo nadaje się do ich potrzeb ;-). A tak poważnie, wg Thorstena Loesha to ostatni scalak wykonany przez firmę Burr-Brown, zanim ta została wykupiona przez Texas Instruments. Robi dobrze to, do czego został stworzony, poza tym ma funkcje, na których ludziom z iFi Audio zależało. Tak, ten fragment ze standardami powyżej jest tutaj trafny. iDSD to jeden z najtańszych, o ile nie najtańszy, pełnoprawny przetwornik c/a, który to potrafi. Nie sprawdzałem, ale chińskich klonów z takim bagażem funkcji pewnie jeszcze nie ma. A jeżeli są, to pojedyncze "wypadki przy pracy". Ostatni układ na laminacie pełni dwojaką funkcję; jest  wzmacniaczem słuchawkowym oraz driverem liniowym. Widziałem już coś takiego w HERUSIE, choć on korzysta z rozwiązania innej firmy. Producent deklaruje impedancję wyjściową gniazda słuchawkowego w iDSD na poziomie jednego oma, oraz napięcie 1,65V przy stuomowym obciążeniu.  

Posłuchane

W testach odsłuchowych posłużyłem się, a jakże by inaczej, HERUSEM, póki go jeszcze mam. Do odsłuchu wykorzystałem zestaw empetrójek i plików FLAC oraz WAV "ten sam, co zawsze", doszło trochę materiału DSD. Co to za muzyka? Ma to marginalne znaczenie, w każdym razie mam tak przygotowany repertuar, że wyznanie o tym, gdzie jest w odtwarzanym paśmie górka, a gdzie dołek nie stanowi problemu, podobnie rozpoznanie barwy i kilku innych rzeczy. Za to ważniejsze jest z pewnością to, że wykorzystałem do porównania dwie pary słuchawek (CAL!, HD 800 oraz LCD-2) plus jedne spersonalizowane - Heir Audio 8.A. LCD-2 wykorzystałem bardziej w charakterze zaspokojenia własnej ciekawości. Ponieważ często w parze z nimi idzie woal, jeżeli takowego nie uświadczę, mam jasną informację o charakterze źródła i wzmacniacza. iDSD jakiegoś strasznie dużego to nie miał. Aczkolwiek ten sprzęt mocniej się lubi z bardziej wyrazistymi słuchawkami.8Q2A9865

Postaram się ten akapit ograniczyć do niezbędnego minimum. Tak, wiem, po cholerę tyle się produkowałem o mojej historii ze sprzętem audio, a tego, co gęste unikam. Ale praktyka pokazuje, że im krótszy tekst z odsłuchem, tym lepszy, ergo: bardziej przyswajalny. Co poradzić? HERUS to sprzęt z klasą, stawiający gładkość przekazu, nasycenie oraz szeroko pojętą muzykalność ponad rozdzielczość i dynamikę. Gra szeroko i głęboko, ładnie skleja przestrzeń przed słuchaczem w jedną całość, jest pod tym względem wielowymiarowy. Brzmienie HERUSA jest lekko przyciemnione, choć odpowiednio wyraźne. Fakt, są sprzęty bardziej zorientowane na detaliczność, ale szkoła grania, do której uczęszcza mikrus Resonessence Labs, jest cholernie spójna. Ktoś konstruując to cacko dobrze wiedział, do której go zapisać. Po prostu słuchanie go jest wciągające niczym pląsanie po bagnach i aż dziw momentami bierze, że takie maleństwo potrafi grać tak zajebiście.8Q2A9866

A jak się ma do tego wszystkiego iDSD? Może zacznę od tego, że to kolejne, bardzo pozytywne zaskoczenie, produkt z całą pewnością wybijający się ponad dźwiękową przeciętność i płaskość przekazu, która trzyma się za rączki z przesadną detalicznością. Tak, zatem należy rozumieć, że iDSD to muzykalny sprzęt, dający po prostu frajdę z odsłuchu, jakkolwiek lakonicznie i wymijająco to stwierdzenie nie brzmi. Ale w porównaniu do HERUSA ma więcej detaliczności w przekazie i jest nieco bardziej dynamiczny, da się też usłyszeć, że dźwięk jest bardziej rozdzielczy, selektywny. To mnie nie dziwi, zasilanie z ogniw gdzieś musi mieć przewagę nad tym z portu USB. iDSD ma też, że tak się wyrażę, bardziej czarne tło niż HERUS, choć ten drugi jest pod tym względem naprawdę imponujący. Różnice są niewielkie, ale strzelam, że z czasem by się pewnie nieco pogłębiły. Produkt iFi Audio ma też mniej basu, zarówno na samym dole, jak i w midbasie, jednakże jest on bardziej zwarty i kartonowy, nie tak miękki co ten u konkurenta. Choć moje uszy mi podpowiadają, że naprawdę niezły tak ogólnie. Nic się nie rozlewa i nie dudni, choć tutaj dużo zależy od słuchawek. Moje Heir Audio 8.A mają dołu naprawdę sporo, ale wszystko się ładnie trzymało kupy. Aha, iDSD buduje scenę w głąb podobnie co konkurent, ale po bokach jest nieco szerszy. Zatem podsumowując, dla mnie HERUS to sprzęt o bardziej gładkim i spokojniejszym przekazie, nieco bardziej intymnym. iDSD gra bardziej bezpośrednio i żwawo, choć również wyjątkowo muzykalnie.      

Popisane

Podsumowanie będzie krótkie i treściwe: kup sobie iDSD. Nieważne, czy masz zaufanie do firmy, czy go nie masz, czy jesteś fanem DIY i wydaje Ci się, że możesz zrobić coś o podobnej jakości dźwięku i funkcjach za mniej, czy nie jesteś i Ci się nie wydaje. iDSD to znakomity sprzęt. Przede wszystkim gra bardzo dobrze, zadziwiająco w tej cenie. Może równie dobrze robić za biurkowy przetwornik c/a, bo jego komfortowe zastosowanie w terenie jest poza wszelką wątpliwością. Co więcej, mikrus iFi Audio natywnie obsługuje DSD i DXD jeżeli komuś na tym zależy, a wiem, że tak jest. iDSD jest przy okazji konwerterem S/PDIF, no i ma normalne wyjście liniowe. Wbudowany wzmacniacz słuchawkowy stanowi wisienkę na torcie, a analogowe pokrętło regulacji - kolejną. No i ta cena, 825 PLN. Pod względem brzmienia wolę bardziej gładkiego HERUSA, ale nie jest aż tak uniwersalny, no i kosztuje zauważalnie więcej, blisko dwa razy. Czy muszę jeszcze coś dodawać?

mojeaudioŻeby sprawiedliwości stało się zadość, dobroczyńcą dzisiejszego odcinka jest firma MojeAudio, dobry człowiek tam pracujący wypożyczył mi sprzęt do testów. Jeszcze raz dzięki, Krzysiek!

Lista urządzeń, z których korzystam podczas testów znajduje się tutaj.V_logo

Oceny (11)
Średnia ocena
Twoja ocena
Rastamysz (2014.04.05, 08:55)
Ocena: -4
Mój pierwszy odtwarzacz to był jakiś tani Panasonic z 1GB na USB jak pendrive. A potem to już wysoka półka czyli iPod Classic 5G 80GB. I oddałem go kuzynce jak zdobyłem iPoda Touch 4G. A ona słucha na nim Justynki Bimber i Łan Dajrekszon...
emdeend (2014.07.29, 09:33)
Ocena: -1
Witam, czy to cholerstwo zagra z 250 Ohm'owymi 880'kami Bayerdynamic'a?
Zaloguj się, by móc komentować
Najnowsi blogerzy
ZenFistunknown_soliderhainczludojadkrzysztofwolongiewiczPuszorMuMineQPhalandircicior112kozarovvkristoflampart[DH] BanitovhpMade In 3WŚruTubaFoxaZlotoUchyGorylJaRoMalloygatorListonosz_złej_nowinytomeczek80max-bitroksiphaker146Blog technologiczny TECHNETQingwaWodziantracer123Windows7 fanWojtek Żuchowski