Barwa i moc światła w miejscu pracy

33
Wojtek Żuchowski
Barwa i moc światła w miejscu pracy

„Zimne, trupie światło”, „gwałt na jakości życia”, „nienaturalna temperatura barwowa”... Między innymi takie właśnie opinie o świetlówkach można przeczytać w internecie obok różnych mitów (czy też twierdzeń kiedyś prawdziwych, a dziś już nieaktualnych albo dotyczących wyłącznie tanich urządzeń podejrzanego pochodzenia lub zwyczajnie zużytych) o trwałości, zawartości groźnych dla zdrowia pierwiastków, niebezpieczeństwach w razie stłuczenia, zużyciu energii w pierwszych chwilach po włączeniu i migotaniu w porównaniu ze źródłem żarowym. Tymi drugimi zajmować się nie zamierzam, zresztą bardziej kompetentni ode mnie rozwiewali je wielokrotnie, skupię się za to na świetle jako takim.

Kilka założeń

Na początek kilka rzeczy, które wielu całkowicie umykają.

1.

Wbrew temu, co niektórzy twierdzą, nie ma czegoś takiego jak jedna temperatura barwowa światła słonecznego, a już tym bardziej nie odpowiada ona temperaturze źródeł żarowych. Ta w naszej szerokości geograficznej waha się od nieco ponad 3000 K o zachodzie słońca poprzez mniej więcej 5500 K w letnie południe do 6500 K i więcej w pochmurny dzień i w cieniu.

2.

Nie da się powiedzieć, że to czy tamto sztuczne źródło z definicji zapewnia takie a takie światło. Świetlówka energooszczędna może być zarówno bardzo chłodna, jak też bardzo ciepła. W czasach panowania tradycyjnych żarówek laikom było o tyle łatwiej, że wszystkie zapewniały ciepłe światło (a przy tym zbliżonej, wysokiej jakości). Dziś nie można wziąć pierwszej świetlówki z brzegu, kierując się wyłącznie mocą, bo może zaświecić zarówno w temperaturze 2500 K, jak i 6500 K. Z wypowiedzi internautów wyraźnie wynika, że takich wpadek nie brakuje.

3.

Człowiek jest ewolucyjnie przystosowany do średnio długich dni, a więc do funkcjonowania w rozproszonym, mniej lub bardziej chłodnym świetle, nie przy świetle ogniska, świecy ani tradycyjnej żarówki. Źle funkcjonuje przy braku dziennego światła, podczas nocy polarnej albo polarnego dnia: pojawiają się problemy ze snem, z koncentracją i motywacją, depresja zimowa, wzrok się szybciej męczy i psuje. A skoro jest przystosowany do rozproszonego światła słonecznego, źle znosi duże kontrasty w jasności i zbyt małą jasność obiektów, na które patrzy.

4.

Nawet w pochmurny dzień w cieniu, choćby w pomieszczeniu, jest nieporównanie jaśniej niż po zmroku w typowo oświetlonym pokoju mieszkalnym, mimo że różnica, przez brak punktu odniesienia, nie jest mocno odczuwalna. Nawet w pochmurny dzień da się zrobić w pomieszczeniu przyzwoite zdjęcie w trybie automatycznym bez użycia lampy błyskowej, podczas gdy wieczorem trzeba by chyba umieścić pod sufitem kilkusetwatową tradycyjną żarówkę, aby lampa się nie włączyła.

Co z tego wynika?

To wszystko ma następujące skutki:

1.

Optymalne dla wzroku i samopoczucia jest światło o bardzo dużym natężeniu, wielokrotnie większym, niż zapewnia 100-watowa tradycyjna żarówka, i znacznie chłodniejsze. Ciepłe światło o niewielkim natężeniu przez pół dnia, albo i większość, to prosta droga do nadmiernego zmęczenia wzroku i depresji zimowej, nawet jeśli tworzy przyjemną atmosferę. Narzędzia typu f.lux są reklamowane przede wszystkim jako remedium na problemy z zasypianiem wywołane standardową temperaturą barwową wyświetlaczy w monitorach komputerowych i smartfonach, ale moim zdaniem, gdyby ich twórcy naprawdę wiedzieli, co robią, zapewniliby raczej możliwość ustawienia godziny, o której ma nastąpić zmiana temperatury bieli. Tymczasem pozwalają symulować na monitorze krótki zimowy dzień – jaki to ma sens? Jeśli w grudniu o 16 typowa temperatura bieli ekranu nie odpowiada temperaturze światła w pomieszczeniu, należy zmienić źródło światła, a ciepłe i słabe włączać, powiedzmy, na 2 godziny przed snem, by nie zakłócać produkcji melatoniny.

2.

Wysoka jasność obiektu jako taka nie powoduje – rzecz jasna, w pewnych granicach – szybkiego zmęczenia wzroku. Prędzej spowoduje je nadmierny kontrast z otoczeniem albo zwyczajnie niedobór światła. Monitor ustawiony na 120 cd/m2 w rozproszonym świetle o mocy tysięcy lumenów będzie – abstrahując od innych możliwych czynników – nieporównanie przyjaźniejszy dla oczu niż ten sam monitor ustawiony na, powiedzmy, 30 cd/m2 w pokoju oświetlonym typową domową, kilku-, kilkunastowatową świetlówką, nawet jeśli kontrast między ekranem a tłem będzie taki sam. Jeszcze bardziej zaszkodzi im monitor o jasności kilkunastu kandeli na metr kwadratowy działający w całkowitej ciemności albo świetle biurkowej lampki, mimo że w pierwszej chwili może się wydać komfortowy. Jasność na poziomie 120 cd/m2, dość typowa dla skalibrowanych monitorów graficznych, to naprawdę nie jest dużo w porównaniu z jaskrawością książki czytanej w cieniu w słoneczny dzień, a chyba nikt nie ma wątpliwości, że to znacznie zdrowsze od czytania przy świecy lub nocnej lampce.

Byle zachować odpowiednio mały kontrast z otoczeniem, co dotyczy zwłaszcza ściany za monitorem. Tak samo czytanie książki przy nocnej lampce będzie bardziej męczące dla wzroku niż czytanie za dnia w cieniu niezależnie od tego, czy w tej lampce znajdzie się 20-watowa żarówka czy wielokrotnie jaśniejsza 20-watowa świetlówka, bo reszta pomieszczenia i tak będzie tonąć w półmroku. Oczy bardziej zmęczy także czytanie w naturalnym świetle w okolicy zmroku, mimo że kontrast między książką a otoczeniem będzie niewielki.

Swoją drogą, przez pewien czas monitory CRT o ciemnych (i zarazem grubych) ramkach nie były w stanie spełnić normy TCO, choć w erze LCD miało to coraz mniejsze znaczenie. Na marginesie: do czerni zdołałem się przyzwyczaić dopiero po tym, jak kupiłem monitor, w którym obszar nieaktywny łącznie ma szerokość zaledwie 6 mm, ale i tak zdecydowanie wolałbym szerszą jasną ramkę na całym nieaktywnym obszarze matrycy. Podobno zmysł wzroku działa tak, że z wiekiem ciemna przeszkadza coraz bardziej...

3.

Ponieważ naturalne światło przez większość dnia jest i chłodne, i mocne, nie dziwi, że zarazem słabe i chłodne będzie niekomfortowe. To między innymi z tego biorą się mity o „trupim” świetle energooszczędnych źródeł. Słabe źródło powinno być ciepłe, a mocne – chłodne.

Innym powodem jest to, że tanie świetlówki często mają kiepski współczynnik odwzorowania barw. Światło słoneczne, niezależnie od temperatury, ma ten współczynnik na poziomie 100% (Ra = 100), zbliżony osiąga większość źródeł żarowych. (Oczywiście, kolory obiektów niezależnie od tego będą się w ciągu dnia mocno zmieniać). Tymczasem tanie świetlówki niekiedy nie przekraczają Ra = 60–70. Lepsze źródła dostępne w supermarketach osiągają Ra = 80 i tyle norma przewiduje w pomieszczeniach, w których przez dłuższy czas przebywają ludzie. To jednak minimum. Źródła jarzeniowe przeznaczone na przykład do fotografii i malarstwa przekraczają Ra = 90, a niektóre nawet Ra = 98, znakomicie zatem nadają się do oceny kolorów.

Ponadto parametry taniej świetlówki (czy to fluorescencyjnej, czy LED) nie muszą odpowiadać temu, co jest napisane na opakowaniu. Na przykład może być dużo chłodniejsza, niż zapewnia producent, może też dawać zielonkawą poświatę. Z drugiej strony zdarzyło mi się, że w przeznaczonej do profesjonalnych zastosowań konstrukcji producent pomylił oznaczenia i z dwóch świetlówek o nominalnej temperaturze 5400 K kupionych razem jedna ewidentnie zapewniała 6500 K.

Do tego dochodzi kwestia punktu odniesienia. Mocne chłodne światło wysokiej jakości, nawet o temperaturze 6500 K, w środku pochmurnego dnia nie wyda się wcale nieprzyjemnie zimne, podczas gdy wieczorem na tle ulicznych latarni za oknem będzie zdecydowanie chłodniejsze.

Co zrobiłem?

Pracuję w domu przy komputerze i zwykle do późnego wieczora siedzę w niewielkim, jasnym pokoju przed monitorem ustawionym na co najmniej 120 cd/m2. Gdy robi się zbyt ciemno, włączam ogromną podsufitową świetlówkę „energooszczędną” (w kulistym kloszu z białego papieru ryżowego) o nominalnej mocy 125 W, temperaturze barwowej 5400 K i współczynniku odwzorowania kolorów Ra > 90, przeznaczoną do zwykłego gwintu E27. Temperatura bieli monitora jest ustawiona na zbliżoną wartość. To z pozoru wypalające oczy źródło zapewnia mi jasność otoczenia zaledwie taką jak w pochmurny (ale nie deszczowy) dzień przy temperaturze światła takiej jak latem w południe. (Przypomnę w tym miejscu, że aby źródło było komfortowe, wraz ze wzrostem natężenia światła musi rosnąć jego temperatura, a więc musi być coraz chłodniejsze). Kontrast między ekranem a tłem jest w sam raz, światło jest przyjemne, skóra wygląda nie gorzej niż w słońcu, nie ma mowy o depresji zimowej, wzrok męczy się nieporównanie mniej niż wtedy, gdy monitor był dużo ciemniejszy i ustawiony na niższą temperaturę bieli oraz działał w typowym, ciepłym oświetleniu o niezbyt silnym strumieniu (nie więcej niż 1000 lm). Na jakieś 2 godziny przed snem, w okolicach 22, gaszę główne światło, włączam słabą (825 lm) świetlówkę o temperaturze 2500 K i dopiero wtedy ręcznie ustawiam temperaturę bieli ekranu na minimum dostępne w programie f.lux i zmniejszam jasność poniżej 120 cd/m2.

Należy przy tym pamiętać, że im większe pomieszczenie, tym większa powinna być w nim sumaryczna moc światła.

Dodam, że gdyby było mnie na to stać i gdybym mógł sobie na to pozwolić w wynajmowanym mieszkaniu, w pokoju przeznaczonym do pracy zainstalowałbym podwieszany sufit z kombinacją dużej liczby chłodnych (5400–6500 K) źródeł LED o wysokim (90+) współczynniku odwzorowania kolorów (na ciemne i krótkie dni) oraz średnio chłodnych (4000–4700 K) źródeł halogenowych (na późne popołudnie i wczesny wieczór).

swietlowki

Oceny (18)
Średnia ocena
Twoja ocena
kult5 (2015.04.22, 09:49)
Ocena: 5
Ciekawy artykuł
@up było o ramkach i można z tekstu wywnioskować że zalecane są jasne.

2 godziny przed snem proponuję odejść od komputera... :)
rauf (2015.04.22, 09:51)
Ocena: 0
Ciekawy temat, osobiście wprowadziłbym normy temp barwowej w miastach, można oszaleć od poprawiania balansu w nocnych zdjęciach i często jedyna szansa żeby nie masakrować to uciec do B&W. W domu/biurze polecam ledy za monitorami, robią świetną robotę dla oczu zmniejszając kontrast.
dufus24 (2015.04.22, 09:53)
Ocena: 2
Z moich doświadczeń wynika jednak coś innego
Wieczory przed komputerem staram się urządzać jednak przy
bardzo słabym oświetleniu, tym samym całkowicie izolujac się od otoczenia co przyczynia się z kolei do większego poziomu imersji w grach ;) i w konsekwencji większego poziomu skupienia co w znacznym stopniu ma znaczący wpływ na wynik. Poziom adrenaliny towarzyszący hardkorowej rozgrywce
w klimatach battlefield nie pozwala zmrurzyc oka co z kolei dementuje fakt jakoby jak najmniejszy kontrast z otoczeniem i mocne o naturalnej barwie światło przyczyniło się do naszej wydajności i wolniejszemu postępowi zmęczenia.
PS. Oczywiście żartuje ale nie mogłem się powstrzymać ;)
Adi-C (2015.04.22, 10:03)
Ocena: 5
Matko bosko co to za żarówa...? 125W to ekw. ilu, 600W...? :o
Edytowane przez autora (2015.04.22, 10:03)
HΛЯPΛGŌN (2015.04.22, 10:11)
Ocena: 0
kult5 (2015.04.22, 09:49)
Ciekawy artykuł
@up było o ramkach i można z tekstu wywnioskować że zalecane są jasne.

2 godziny przed snem proponuję odejść od komputera... :)

Zgadza się, tego zdania chyba nie doczytałem, sorrki.
wojtzuch (2015.04.22, 10:41)
Ocena: 2
Adi-C (2015.04.22, 10:03)
Matko bosko co to za żarówa...? 125W to ekw. ilu, 600W...? :o


Nawet więcej, choć faktyczne zużycie energii podobno wynosi jedynie 85 W (sam nie mierzyłem, to informacja ze sklepu). Tak czy inaczej, to dużo wyłącznie na tle typowych żarówek/świetlówek, kwestia punktu odniesienia.
*Konto usunięte* (2015.04.22, 10:46)
Ocena: -1
motiff (2015.04.22, 11:00)
Ocena: 0
Taka wskazówka od przepisu bhp, dla pomieszczenia z kompem 300 lx, to 300 lumen na m2. W praktyce kąt świecenia leda są różne od 120 do 180 stopni, z mojego podejścia mi żarówka 10W~900lm spokojnie starcza na pokój średniej wielkości ~20m2.
http://www.bhp.abc.com.pl/czytaj/-/artykul...zakladzie-pracy
wojtzuch (2015.04.22, 11:00)
Ocena: 4
Polecam jeszcze tę stronę:

http://jackiewiczowie.blogspot.com/2014/10...ode-swiata.html
Zawiera filmiki nagrane w 1000 kl./s przedstawiające migotanie różnych źródeł światła.
Gaben Ufam Tobie (2015.04.22, 11:03)
Ocena: 4
HΛЯPΛGŌN (2015.04.22, 09:40)
Przede wszystkim obudowy monitorów nie powinny być czarne, tylko szare lub srebrne. O tym jednak nie było ani słowa.
Czytanie ze zrozumieniem trudne tak bardzo.
maniag (2015.04.22, 10:46)
wszystko na temat... https://www.youtube.com/watch?v=KkivmnKnMFQ
Nawet bez oglądania całości wiadomo, że będzie to mniej merytoryczna wypowiedź niż powyższy wpis. Cejrowski jest ciekawym gawędziarzem, ale nie przeceniałbym jego możliwości.
Edytowane przez autora (2015.04.22, 11:06)
Mglisty (2015.04.22, 11:48)
Ocena: 2
Mam taką żarówkę, świetna jest, stawiam ja na statywie foto i udaje standardową lampę. Nieporównywalnie lepsze światło niż zwykłe świetlówki, i w końcu w pokoju jest jasno.
Markiz88 (2015.04.22, 12:15)
Ocena: 0
maniag (2015.04.22, 10:46)
wszystko na temat... https://www.youtube.com/watch?v=KkivmnKnMFQ
szkoda że zapomniał o ledach
Ubiq (2015.04.22, 14:18)
Ocena: 1
A co z Kindle Paperwhite, który ma funkcję podświetlenia.
Mamy nie korzystać z podświetlenia w nocy? Tylko po co wtedy kupować takie urządzenie
Edytowane przez autora (2015.04.22, 14:18)
agentixkocham (2015.04.22, 16:37)
Ocena: 0
'wzrok się szybciej męczy i psuje' mit powtarzany przez dziadków, nie znaleziono faktów na potwierdzenie tej hipotezy :)
BluFox (2015.04.22, 16:54)
Ocena: 0
Fajne podsumowanie o EU i dyrektywach również co do świateł, żarówek itp.
https://www.youtube.com/watch?v=JizQK4ZKSMI
cdarek (2015.04.22, 18:49)
Ocena: 1
Podświetlany czytnik przydaje się w dzień, bo wtedy jest lepszy kontrast, raczej nie powinno się czytać bez dodatkowego światła w nocy.

Pytanie po co ludzie wklejają Cejrowskiego, który się na tym nie zna, a na dodatek jest tak popularny, że kto chciał, dawno obejrzał te filmiki.
HΛЯPΛGŌN (2015.04.22, 20:58)
Ocena: 1
8 lat użytkowałem świetlówki enrgooszczędne Philipsa. W końcu poległy. Z braku innych świetlówek, wkręciłem zwykłą żarówkę... i wtedy do mnie dotarło, jak ja się z tymi świetlówkami męczyłem. Wszystko w pokoju nabrało więcej życia, koloru, ciepła. Zrozumiałem, że to oszczędzanie energii odbywało się kosztem mojego wzroku. Ledy dla jaj wkręciłem, ale natychmiast wykręciłem jak zobaczyłem w jaki sposób to świeci.
murdoc (2015.04.22, 21:10)
Ocena: 2
'Gdy robi się zbyt ciemno, włączam ogromną podsufitową świetlówkę „energooszczędną” (w kulistym kloszu z białego papieru ryżowego) o nominalnej mocy 125 W...', '...skóra wygląda nie gorzej niż w słońcu, nie ma mowy o depresji zimowej, wzrok męczy się nieporównanie mniej'... to jakieś żarty? Widziałeś kiedyś wykres widmowy takiej świetlówki kompaktowej? Wiesz jaki poziom zakłóceń ona generuje? Ehhhh...
ZIB2000 (2015.04.22, 22:45)
Ocena: -1
HΛЯPΛGŌN (2015.04.22, 20:58)
8 lat użytkowałem świetlówki enrgooszczędne Philipsa. W końcu poległy. Z braku innych świetlówek, wkręciłem zwykłą żarówkę... i wtedy do mnie dotarło, jak ja się z tymi świetlówkami męczyłem. Wszystko w pokoju nabrało więcej życia, koloru, ciepła. Zrozumiałem, że to oszczędzanie energii odbywało się kosztem mojego wzroku. Ledy dla jaj wkręciłem, ale natychmiast wykręciłem jak zobaczyłem w jaki sposób to świeci.


Podszedłeś do sprawy jak laik czyli jak 99% ludzi :-)
To normalne

Problemem jest kolor światła i na to trzeba zwracać uwagę
Do tego sposób oświetlania powierzchni

Niestety z oznaczaniem tego drugiego jest problem i człowiek przekona sie dopiero w domu że coś nie tak

Ja tam cisnę na Osramie 6 rok..wala się drugi na zapas....
Dioda jest idealna do chwilowego oświetlenia
Edytowane przez autora (2015.04.22, 22:45)
vdcmike (2015.04.22, 23:14)
Ocena: 2
Kilka lat temu dysponując w pracy analizatorem widma zrobiłem kilka 'pomiarów' dwóch świetlówek kompaktowych (markowe, niemieckie z chin). Równo świeciły w zakresie od 170 do 400nm (tak więc od UVC do UVA). Kilkanaście dB powyżej szumu (w tym przypadku światła słonecznego dnia w pomieszczeniu). Tego samego dnia wszystkie wynalazki z domu zostały zastąpione zwykłymi żarówkami.
wojtzuch (2015.04.22, 23:48)
Ocena: 1
murdoc (2015.04.22, 21:10)
'Gdy robi się zbyt ciemno, włączam ogromną podsufitową świetlówkę „energooszczędną” (w kulistym kloszu z białego papieru ryżowego) o nominalnej mocy 125 W...', '...skóra wygląda nie gorzej niż w słońcu, nie ma mowy o depresji zimowej, wzrok męczy się nieporównanie mniej'... to jakieś żarty? Widziałeś kiedyś wykres widmowy takiej świetlówki kompaktowej? Wiesz jaki poziom zakłóceń ona generuje? Ehhhh...

Na pewno daje nieporównanie lepsze światło od typowych źródeł tego typu. (Przypominam, że aby światło było komfortowe, wraz ze wzrostem jego natężenia musi rosnąć jego temperatura). Dlatego zresztą kupuję świetlówki w sklepie fotograficznym lub dla malarzy. Tak czy inaczej, jasny pokój wypełniony światłem o dziennej temperaturze i jasny monitor pozwalają mi także zimą pracować znacznie dłużej bez zmęczenia oczu. Różnica w porównaniu z czasami, gdy siedziałem przy chyba 75-watowej tradycyjnej żarówce, a potem energooszczędnej świetlówce o zbliżonej jasności, była naprawdę bardzo duża, i nie chodzi tylko o wzrok. Swoją drogą, nie siedzę tak dzień w dzień od rana do nocy: pokój sam w sobie jest jasny, sporo też wychodzę wieczorami, a te dwie godziny przed snem, jak pisałem, włączam ciepłe źródło.
Edytowane przez autora (2015.04.23, 00:14)
Hafexo (2015.04.23, 00:52)
Ocena: -2
osobiście używam w pokoju monitora i lapki halogenowej stojącej ZA monitorem, dzięki czemu światło jest przyjemnie rozproszone. A jeśli chodzi górne światło mam 5 halogenów po 25 watów na dwóch drutach, skierowanych w różne punkty pokoju. O wiele lepsze niż jakieś energooszczędne gówno czy zwykła żarówka ;)
Mroczny Nelu (2015.04.23, 00:58)
Ocena: 0
maniag (2015.04.22, 10:46)
wszystko na temat... https://www.youtube.com/watch?v=KkivmnKnMFQ
Mhm. Kłamie na temat rtęci - stłuczenie świetlówki wcale nie sprowadza na dom śmiertelnego ryzyka - przytaczałem na forum wyniki badań, gdzie w niedużej beczce niszczono świetlówkę i sprawdzano po jakim czasie stężenie przekroczy wartości niebezpieczne nawet przy chwilowym kontakcie - nie chcę teraz szukać artykułu, ale czas ten był liczony w godzinach! Rtęć w świetlówkach występuje najczęściej w postaci amalgamatu z innym metalem i z tego amalgamatu powoli paruje.Drugie kłamstwo to to z wielkim poborem prądu po włączeniu, nawet AGDlab obalał ten mit.

Wojtuś niestety kocha kłamać w swoich programach - OK, o ekonomii czy sprawach technicznych jeszcze może to tak nie przeszkadza, ale jak podróżnik opowiada bzdury jak np w sławetnym wywiadzie, gdy ogłosił chęć przyjęcia ekwadorskiego obywatelstwa to się to robi po prostu przykre.
nietopyrz (2015.04.23, 02:27)
Ocena: 0
wojtzuch
aby źródło było komfortowe, wraz ze wzrostem natężenia światła musi rosnąć jego temperatura, a więc musi być coraz chłodniejsze
To dlaczego nie od razu 6500K?

A co mi szkodzi, sprawdzę czy u w moim przypadku Twoja rada się sprawdzi i kupię po jednym PowerLuxie 5400 i 3000K, chociaż nazwa firmy zakrawa o jakiś 'chiński krzak'.

PS
Jaki masz monitor?
Fereol (2015.04.23, 06:46)
Ocena: 0
Ja już od dłuższego czasu siedzę na 'białych' (6500K) LEDach. Trzy sztuki po ~800lm na osobnych obwodach, strasznie wygodne. Nie zamierzam szybko wracać do cieplejszego światła.
vdcmike (2015.04.23, 08:59)
Ocena: -1
Mroczny Nelu (2015.04.23, 00:58)
maniag (2015.04.22, 10:46)
wszystko na temat... https://www.youtube.com/watch?v=KkivmnKnMFQ
Mhm. Kłamie na temat rtęci - stłuczenie świetlówki wcale nie sprowadza na dom śmiertelnego ryzyka - przytaczałem na forum wyniki badań, gdzie w niedużej beczce niszczono świetlówkę i sprawdzano po jakim czasie stężenie przekroczy wartości niebezpieczne nawet przy chwilowym kontakcie - nie chcę teraz szukać artykułu, ale czas ten był liczony w godzinach! Rtęć w świetlówkach występuje najczęściej w postaci amalgamatu z innym metalem i z tego amalgamatu powoli paruje.Drugie kłamstwo to to z wielkim poborem prądu po włączeniu, nawet AGDlab obalał ten mit.

Wojtuś niestety kocha kłamać w swoich programach - OK, o ekonomii czy sprawach technicznych jeszcze może to tak nie przeszkadza, ale jak podróżnik opowiada bzdury jak np w sławetnym wywiadzie, gdy ogłosił chęć przyjęcia ekwadorskiego obywatelstwa to się to robi po prostu przykre.


Oglądałem kiedyś program o kilkuletnim chłopcu z Niemiec, który stłukł lampkę biurkową wyposażoną w świetlówkę kompaktową jakoś tak nieszczęśliwie, że rozgrzane (lampka świeciła) pary rtęci poszybowały w stronę jego twarzy. W ciągu kilku dni wyłysiał, stracił zęby i skóra na twarzy zrobiła się koloru sinego. Niestety na stałe. Pokazywali chłopaka, były wywiady z lekarzami...generalnie to syf, kiła i mogiła. Ale widać mała szkodliwość społeczna i lobby Ph+Os w KE jest na tyle dobre, że nie zakazali stosowania tego typu źródeł. Co ciekawe kilka lat wcześniej w trakcie jakiś targów mieli pożar hali w której były okna i drzwi z PCV. Nikt się nie spalił ale było o ile pamiętam 14 ofiar śmiertelnych na skutek zatrucia związkami wydzielającymi się z palącego PCV. Od tamtego czasu na terenie Niemiec w obiektach użyteczności publicznej jest zakaz stosowania PCV.

@Mroczny Nelu: czy te świetlówki były tłuczone w trakcie świecenia? Otóż kiedy są zimne rtęć osadza się na ściankach w postaci stałej. Sam potłukłem parę zimnych wysokoprężnych lamp rtęciowych (kiedyś na ulicach takie świeciły). W tych lampach pod zewnętrzną bańką z luminoforem jest silne źródło UV w postaci pozawijanej rurki ala świetlówka kompaktowa tylko przeźroczystej, ze szkła kwarcowego. Na zimno widać małe (ok. 1mm średnicy) kuleczki rtęci, które dopiero po zapłonie lampy zmieniają się w parę. Za czasów postkomunistycznych w taki sposób kasowaliśmy pamięci EPROM - na wpół stłuczona rtęciówka i otwarte okno (ze względu na ozon).
Edytowane przez autora (2015.04.23, 09:09)
wojtzuch (2015.04.23, 10:09)
Ocena: 1
nietopyrz (2015.04.23, 02:27)
wojtzuch
aby źródło było komfortowe, wraz ze wzrostem natężenia światła musi rosnąć jego temperatura, a więc musi być coraz chłodniejsze
To dlaczego nie od razu 6500K?

Takie kupiłem dziewczynie do malowania, sam wolę jednak coś pośredniego, głównie ze względu na ciepłe źródła w pozostałych pomieszczeniach i za oknem, a często pracuję przy komputerze do wieczora, jednak dom to nie biuro. Wysokiej jakości i bardzo jasne (!) źródło 5400 K wydaje mi się całkiem przyjemne nawet w kontraście z 3000-3500 K, natomiast 6500 K lepiej się sprawdza w pochmurny zimowy dzień przy braku ciepłych punktów odniesienia.

Myślałem też o wariancie pośrednim na późne popołudnia i wczesne wieczory, na przykład halogenowych Soluksach o temperaturze 4000-4700 K (kąt wiązki - do 36 stopni), ale to już duży wydatek, a trwałość nie najlepsza, do tego musiałbym robić podwieszany sufit, co byłoby trudne w wynajętym mieszkaniu, albo jakieś cyrki z osobnymi lampami. Połączyłbym to z jakimiś chłodnymi wpuszczanymi LED-ami o wysokim współczynniku odwzorowania kolorów zamiast tej pojedynczej kobyły. Ale jeśli kogoś stać...

A co mi szkodzi, sprawdzę czy u w moim przypadku Twoja rada się sprawdzi i kupię po jednym PowerLuxie 5400 i 3000K, chociaż nazwa firmy zakrawa o jakiś 'chiński krzak'.

Tylko żeby ten chłodny był bardzo mocny, a ten ciepły - słaby.

Jaki masz monitor?


Dell u2415. Niestety, oparty na W-LED, chociaż bez śladu PWM. Od początku miał to być jednak wariant tymczasowy. Gdyby stary już mi nie padał, odłożyłbym na coś lepszego, ale to musi jeszcze poczekać.
Edytowane przez autora (2015.04.23, 14:39)
nietopyrz (2015.04.23, 18:56)
Ocena: 0
wojtzuch (2015.04.23, 10:09)
nietopyrz (2015.04.23, 02:27)
(...)
To dlaczego nie od razu 6500K?

Takie kupiłem dziewczynie do malowania, sam wolę jednak coś pośredniego, głównie ze względu na ciepłe źródła w pozostałych pomieszczeniach i za oknem, a często pracuję przy komputerze do wieczora, jednak dom to nie biuro. Wysokiej jakości i bardzo jasne (!) źródło 5400 K wydaje mi się całkiem przyjemne nawet w kontraście z 3000-3500 K, natomiast 6500 K lepiej się sprawdza w pochmurny zimowy dzień przy braku ciepłych punktów odniesienia.

Myślałem też o wariancie pośrednim na późne popołudnia i wczesne wieczory, na przykład halogenowych Soluksach o temperaturze 4000-4700 K (kąt wiązki - do 36 stopni), ale to już duży wydatek, a trwałość nie najlepsza, do tego musiałbym robić podwieszany sufit, co byłoby trudne w wynajętym mieszkaniu, albo jakieś cyrki z osobnymi lampami. Połączyłbym to z jakimiś chłodnymi wpuszczanymi LED-ami o wysokim współczynniku odwzorowania kolorów zamiast tej pojedynczej kobyły. Ale jeśli kogoś stać...
Jaki masz monitor?


Dell u2415. Niestety, oparty na W-LED, chociaż bez śladu PWM. Od początku miał to być jednak wariant tymczasowy. Gdyby stary już mi nie padał, odłożyłbym na coś lepszego, ale to musi jeszcze poczekać.
No to kupię jeszcze 6500K 125W do kompletu. Będę musiał pomyśleć nad żyrandolem, ponieważ dwa klosze są skierowane w dół bez żadnej osłony, czyli światło padałoby bezpośrednio w dół, a wolałbym je czymś rozproszyć. 3000K w wersji 30W mam w koszyku.

Stać nie stać, nie ma co oszczędzać na oczach, bo to organ, który się nie zregeneruje. Szkoda tylko, że kiedyś o tym człowiek nie myślał. Z tych też powodów ostatnio nawet na okularach przeciwsłonecznych nie oszczędzam.

Zastanawiam się również nad monitorem bądź tv. Wpierw priorytetem miały być możliwie dobrze odwzorowane kolory, później rozmiar, następnie szybkość matrycy, lecz po namyśle skłaniam się ku zdrowiu przede wszystkim.
Kunta Kinte (2015.06.22, 11:20)
Ocena: 0
Pracuję w domu dużo przed kompem. W dzień nie ma problemu, ale w nocy zapalam lampę halogenową, która rozświetla całe miejsce pracy. Bez tego oczy puchną. I nie ma co oszczędzać kasy, bo energooszczędne to taka pozorna oszczędność. Wzrok jest jeden. No i nie interesuje mnie jaka tam temperatura barwowa jest, ma nie męczyć wzroku.
kamik887 (2015.12.28, 21:27)
Ocena: 0
dosć sporo pracuję przy biurku i wiem, że właściwe światło jest najważniejsze. tak więc warto kupić porządną lampkę - zainwestowalem więc w lampkę ledową od nilsena ze stacją dokującą do smartfonów. świetna sprawa - takie dwa w jednym i jeszcze lepiej
kumata (2017.09.18, 13:02)
Ocena: 0
Światło rzeczywiście ma ogromne znaczenie, dlatego trzeba je rozsądnie dobierać, sama nie byłabym w stanie pracować przy słabym oświetleniu, bo od tego człowiek się tylko bardziej męczy. Zostały wspomniane ledy i coś w tym jest https://podpowiadamy.pl/profile-led-co-to-...o-potrzebujesz/ ale racja, tanie to nie jest, choć zawsze można poszukać jakiś okazji, albo innej opcji na zastępstwo.
Oleczka882 (2018.06.24, 21:04)
Ocena: 0
No oczywiście ,ze ma znaczenie dobre oświetlenie. Z dobrego oświetlenia czy to do biura czy też np do szkoły ( sala zajęć ) bardzo polecam oświetlenie firmy Trilux. Bardzo dobrej jakości oświetlenie. Przede wszystkim energoszczedne ;)
Zaloguj się, by móc komentować