Nowoczesna technika w naszym życiu

7
Wojtek Żuchowski
Nowoczesna technika w naszym życiu

Postęp techniczny zapewnia nam coraz to bardziej zaawansowane gadżety, sprzęty domowego użytku, systemy bezpieczeństwa, coraz większe możliwości interakcji z elektroniką. Kino i literatura science fiction sugerują, że kresu tego zjawiska nie widać. Nowoczesna technika niby ułatwia życie i czyni je ogólnie lepszym, ale moim zdaniem cena jest wysoka i być może będzie coraz wyższa.

Kiedyś redaktor pracował na rękopisie lub maszynopisie. Aby skorzystać z jakiegoś źródła, musiał w najlepszym razie wstać i podejść do półki z książkami. Zanim mógł wrócić do tekstu, mijała minuta, dwie, pięć. Często jego praca wymagała wizyty w bibliotece. Z tłumaczem lub autorem mógł się skonsultować przez telefon, listownie albo raz na jakiś czas na osobistym spotkaniu. Jeszcze w czasach PRL-u wydawców w Polsce było kilkudziesięciu i rywalizacja o czytelnika była nieporównanie mniej ostra.

Dziś wydawców nad Wisłą działa co najmniej kilka tysięcy, gazet i czasopism jest o niebo więcej niż jeszcze kilka dekad temu, podobnie jak dokumentacji technicznej i prawniczej. Pisze się, redaguje i tłumaczy w skali przemysłowej. Pracuje się na plikach elektronicznych w trybie rejestracji zmian lub w specjalnych systemach typu Trados, zmiany konsultuje w formie komentarzy w pliku lub pocztą elektroniczną, dokumentacja, słowniki oraz inne źródła są dostępne przez internet albo na nośniku danych bez wstawania od biurka. Cały dzień w skupieniu na literkach. Padają kolejne rekordy wydajności, stawki zaś… wręcz maleją, skoro publikuje się coraz więcej, a liczba absolwentów różnych filologii rośnie jeszcze szybciej niż zapotrzebowanie na ich usługi.

To samo dotyczy wszystkich gałęzi gospodarki. Ludzi przybywa i przybywa, aspiracje też są coraz większe. W przemyśle i rolnictwie w coraz większym stopniu zastępują nas maszyny, więc coraz więcej osób trafia do sfery usług, a tam – mordercza, wyniszczająca konkurencja.

Możliwość wykonania danej pracy szybciej oznacza w praktyce możliwość zrobienia więcej za tę samą (w najlepszym razie) cenę. Niestety, każdy może zrobić więcej w tym samym czasie za tę samą cenę. Coraz więcej w coraz szybszym tempie, w coraz większym stopniu na miejscu, bez wstawania, bez interakcji z innymi ludźmi...

To nie jest dobre ani dla zdrowia, ani dla umysłu.

Higiena umysłu to jednak nie tylko ograniczanie liczby bodźców działających w tym samym czasie. Wypoczynek pod telefonem i w ogóle w stanie uzależnienia od informacji albo gier komputerowych to nie jest prawdziwy wypoczynek. Jeśli po dniu spędzonym przed monitorem jadę tramwajem, wręcz czuję potrzebę bezmyślnego pogapienia się przez szybę.

*

Do tego dochodzi zwyczajny przesyt techniką. W ostatnim czasie musiałem wymienić baterię typu CR2032 lub podobną w kilku urządzeniach: elektronicznej wadze, komputerku rowerowym, module numerycznym do klawiatury bezprzewodowej, płycie głównej komputera, pulsometrze, wskaźniku laserowym (który zresztą od początku ledwie działa). Lada chwila będę musiał ją wymienić w światłach rowerowych. Już dałem sobie spokój z kalkulatorem. W aparacie fotograficznym, budziku, pilocie do CD, sekundniku do treningu interwałowego, latarce czołowej, latarce tradycyjnej, właściwej klawiaturze i myszy na szczęście mam wymienne akumulatorki, jednak te trzeba co jakiś czas ładować. Jeszcze częściej muszę ładować smartfon i elektryczną szczoteczkę do zębów. Jakoś umiem się obejść bez GPS-a biegowego, nie mam też laptopa, tabletu, przenośnego odtwarzacza audio, służbowej komórki, smartwatcha ani smartbanda, ale chyba należę pod tym względem do mniejszości. Myślę jednak o bezprzewodowych słuchawkach do komputera, bo kabli też mam powyżej uszu, i pewnie niedługo dorobię się kamery sportowej.

Oprócz tego, co działa na zasilaniu akumulatorowym lub bateryjnym, współczesny człowiek trzyma w domu liczny stacjonarny sprzęt komputerowy: PC, jeden lub więcej monitorów, modem, router, co najmniej jeden zasilacz awaryjny, a ponadto sprzęt hi-fi, rtv. oraz multum agd.

A to wszystko wcześniej czy później się psuje, w najlepszym razie jakoś szwankuje, niekiedy już od nowości.

Owszem, elektronika bardzo ułatwia życie, ale już od dawna staram się ograniczać ilość sprzętu w domu właśnie ze względu na przesyt techniką oraz zmęczenie awariami i ogólnie kiepską jakością urządzeń. To także jeden z powodów, dla których nie mam samochodu. Dla kogoś, kto pracuje w domu i nie musi codziennie daleko dojeżdżać, prościej – i w dłuższej perspektywie taniej – jest po prostu raz na jakiś czas wziąć taksówkę lub auto z wypożyczalni. Jedno zmartwienie mniej.

*

Dla umysłu postęp techniczny jest podwójnym zagrożeniem. Wielozadaniowość, niestety, spłyca. Muzyka w słuchawkach, grający za biurkiem telewizor albo strony z wiadomościami dostępne pod przyciskiem myszy zawsze będą destruktywnie wpływać na to, co wychodzi spod palców, choć wielu się wydaje, że ich to nie dotyczy. Sama możliwość sprawdzenia dowolnego terminu w Wikipedii upośledza – co dowiedziono eksperymentalnie – zdolność zapamiętywania. Coraz szybciej przetwarzamy informacje i gdy przychodzi do czytania prozy, człowiek przelatuje wzrokiem po kolejnych wierszach, jakby to były wiadomości, z których wystarczy wychwycić najważniejsze informacje, a wtedy przyjemność z lektury mniej lub bardziej znika. Kalkulator w komórce i arkusz kalkulacyjny sprawiają, że już mało kto przeprowadza w pamięci choćby najprostsze działania.

To, że sprzęt komputerowy i oprogramowanie są coraz przystępniejsze, może i zmniejsza cyfrowe wykluczenie, ale też powiększa cyfrowy analfabetyzm. Obawiam się, że wcześniej czy później odbije się to potężną czkawką, bo pojawi się zagrożenie, którego mało kto będzie umiał uniknąć.

Problem polega również na tym, że nawet czynności z pozoru zbędne ćwiczą umysł w dużo większym zakresie, niż mogłoby się wydawać. Przykładowo liczenie w pamięci nie tylko rozwija umiejętność liczenia w pamięci, a czytanie beletrystyki rozwija także wyobraźnię, zdolności społeczne i wiele innych.

*

Nie spełniły się przepowiednie, że witryny społecznościowe i w ogóle internet zabiją interakcje międzyludzkie w niewirtualnym świecie, ale czy nie pogorszyły ich jakości? Niewątpliwie fora internetowe i komunikatory nie sprzyjają inteligencji emocjonalnej. Człowiek już nie umie się obejść bez emotikonów, a i tak zaraz potem musi się tłumaczyć, że przecież dlatego użył takiej a takiej, bo ktoś się obraził.

*

Teraz jeszcze komputery mają nas zastąpić w roli kierowcy. Faktycznie, człowiek za kółkiem jest najsłabszym ogniwem na drodze, nawet jeśli wydaje mu się, że jest inaczej (a większość kierowców sądzi, że ich umiejętności są powyżej średniej). Zapewne niedługo będzie można jeździć samodzielnie bez prawa jazdy. Z drugiej strony wcześniej czy później system zawiedzie – i co wtedy? Tak, bilans zysków i strat z punktu widzenia bezpieczeństwa niewątpliwie będzie dodatni, nasuwa się jednak inne pytanie: czy tylko zdolność prowadzenia pojazdów mechanicznych ucierpi na wyeliminowaniu kierowcy z procesu decyzyjnego? Moim zdaniem – nie. Jazda samochodem w roli kierowcy rozwija i podtrzymuje szereg mechanizmów związanych z wyobraźnią przestrzenną, zdolnością reakcji na nieprzewidziane sytuacje i tak dalej. To po prostu kolejne ćwiczenie mózgu, które kiedyś zniknie z naszego życia.

Dobrym przykładem tego, jak technika potrafi zwolnić od myślenia, są automaty otwierające zapas w skokach spadochronowych i wysokościomierze akustyczne. Owszem, te pierwsze dużo częściej ratują życie, niż je zabierają, a te drugie w skokach typu freefly, w których twarz nie jest skierowana ku ziemi, zwłaszcza zespołowych, wydają się wręcz niezbędne (zresztą tradycyjne mechaniczne też mogą zawieść), jednak nadmierne poczucie bezpieczeństwa i zanikanie odruchów prowadzą czasem do takich oto sytuacji:

 *

A przecież nie ma co się łudzić, że na tym się skończy: także w innych dziedzinach będziemy podejmowali coraz mniej decyzji i o coraz mniejszej liczbie spraw będziemy musieli pamiętać. Lodówka przypomni o uzupełnieniu zapasów na podstawie średniego zużycia produktu i o zbliżającym się terminie przydatności do spożycia, a smartfon pewnie za jakiś czas będzie przypominał, że coś trzeba zrobić, na podstawie zarejestrowanych rozmów. Powiesz kumplowi, że następnego dnia zadzwonisz koło trzeciej, i potem już nie będziesz musiał o tym pamiętać. Komputer będzie też umiał ocenić, czy styl e-maila jest odpowiednio oficjalny lub nieoficjalny, na podstawie kategorii adresata, jak też poprawić w tekście dużo więcej niż obecnie. Kto wie czy książek nie będziemy automatycznie przyswajać, zamiast je czytać. Wszystko zmierza w tym kierunku. Naprawdę warto aż tak sobie ułatwiać życie?

*

Kiedyś pewnie nastanie era człowieka bionicznego. A może wcześniej cofniemy się w postępie o dziesiątki lat, bo jakiś nowy wirus przetrzebi ludzkość i wywróci do góry nogami globalną gospodarkę? Zdaniem wielu to obecnie najbardziej prawdopodobny scenariusz, który może się urzeczywistnić w każdej chwili.

Oceny (12)
Średnia ocena
Twoja ocena
emgieb (2015.07.29, 15:20)
Ocena: 4
Bardzo bardzo dobry tekst. Dziękuję.
Jacek13 (2015.07.30, 21:56)
Ocena: 1
Świetny tekst, ale najgorsze jest to, że jako pojedyncza jednostka niewiele możemy zrobić.
xolox (2015.07.31, 11:18)
Ocena: 1
Jako pojedyncza jednostka możesz się zastanowić co jest Ci tak naprawdę potrzebne a co jest zwykłym gadżetem.
liko (2015.07.31, 12:20)
Ocena: -1
So zycia potrzebne sa gadgety :)
hazhell (2015.07.31, 12:33)
Ocena: 2
Technika idzie do przodu, a narzekanie na nią cały czas takie samo. Pojawiło się kino i narzekano, że to zabije literaturę, a ludzie staną się zombie. Potem telewizja miała zabić i wspaniałe kino i dobić literaturę. Potem internet miał zabić telewizję, dobić kino i dobić jeszcze raz literaturę. Teraz nagle mamy się uwstecznić, a ludzki mózg ma przestać pracować, bo się czasy zmieniają... Skąd w ludziach to czarnowidztwo? O tej porze roku jak się regularnie wychodzi na Słońce to poziom serotoniny powinien być na tyle wysoki, aby nie wpadać w depresje.
emgieb (2015.08.04, 14:18)
Ocena: 0
O tym co może zrobić pojedyncza jednostka i czemu warto działać, zamiast jęczeć jest n.p. film Pride.
Ineare Terrane (2015.08.09, 23:01)
Ocena: 0
Postęp techniczny jest nieunikniony i wcale nie zwalnia od myślenia - czy dosadniej otumania (jak sugeruje autor) - tylko zrzuca na drugi plan czynności lub obowiązki, które stały się już dla wciąż rozwijającego się umysłu po prostu prozaiczne. Autor widać tego nie dostrzega.
Wyrzuć budzik i spróbuj wstać do pracy na szóstą rano.
Zaloguj się, by móc komentować